Strona głównaKomiksy amerykańskieWeatherman | Recenzja | O tym, jak terrorysta został pogodynką

Weatherman | Recenzja | O tym, jak terrorysta został pogodynką

Trudno w dzisiejszych czasach zaskoczyć czytelnika oryginalną wizją odległej przyszłości. W dobie takich franczyz jak: Cyberpunk, Ghost in the shell, Futurama, Terminator, Matrix, komiksy opowiadające o roku 2099 ze stajni Marvela, czy ostatnie wydarzenie Future State wydane przez DC Comics przyzwyczaiły już odbiorców do różnych futurystycznych kreacji świata. Sięgając po “Weatherman” od Non Stop Comics nie liczyłem, że natrafię na powiew świeżości w tym temacie. Och, jak bardzo się pomyliłem!

Od bohatera do zera

Autor komiksu Weatherman – Jody LeHeup i rysownik Nathan Fox wrzucają nas w wydarzenia roku 2770, kiedy to resztka ludzkości po globalnej tragedii musiała przenieść się z Ziemi na Marsa. Na początku historii nie wiemy dokładnie, co spotkało naszą rodzimą planetę. Wiadomo jedynie, że uległa totalnemu zniszczeniu i konieczne było zaludnienie kolejnego świata. Stado zdobywców szybko postawiło cywilizacje na nogi i tym samym powstały znane nam struktury społeczne. Dzięki temu Mars stał się metropolią, w której funkcjonowały takie zawody jak policjanci czy lekarze. Z czasem rozwinęła się również gałąź rozrywkowa, reprezentowana przez licznych celebrytów. Jednym z nich jest główny bohater – Nathan Bright – Pan Pogodynka.

Kreacja protagonisty trafiła do mnie w stu procentach. Dowcipny, charyzmatyczny, rozpoznawalny lekkoduch z uroczym psem u swego boku. Wśród społeczności znany i lubiany przez oryginalne zapowiadanie pogody. Ceniony za swoje poczucie humoru, dzięki któremu oglądający go ludzie mogli na chwilę zapomnieć o tragedii, jaka ich spotkała. Idol jednak szybko spadł z piedestału, kiedy okazało się, że to on jest odpowiedzialny za śmierć osiemnastu milionów obywateli Ziemi.

Przyszłość podkręcona na maksa.

Niewątpliwie największym atutem komiksu Weatherman jest historia naszpikowana niespodziewanymi zwrotami akcji. Od samego początku, co kilka stron wydarzenia obierają nieprzewidywalny kierunek, dzięki czemu fabuła wciąga bez reszty. Nie mogłem się oderwać od poznawania kolejnych, coraz bardziej zwariowanych kawałków scenariusza. Wrażenie szalonej przygody budowały również błyskotliwe dialogi. Dzięki dobrze napisanym rozmowom relacje między bohaterami były wyraziste i dało się wyczuć chemię.

Nathan Fox jako rysownik wzniósł cały komiks na jeszcze wyższy poziom. Oprócz dobrze napisanej historii dostaliśmy też fantastyczną kreskę. Tętniące życiem miasto na Marsie opatrzone pastelowymi kolorami zapada w pamięć na długo. Szalona fabuła pędzi w akompaniamencie dynamicznych obrazów na łeb, na szyję, ale nie traci przy tym finezji. Momentami trup ściele się gęsto i na kartki wylewają się litry krwi, bo brutalnych scen tu nie brakuje. Będąc w połowie komiksu, nie mogłem wyjść z zachwytu i tylko czekałem, czym jeszcze zaskoczą mnie autorzy. Wizualnie, jak i fabularnie. 

Weatherman. Czy warto przeczytać?

Zakończenie pierwszego tomu Weatherman nie pozostawia cienia wątpliwości, że dostaliśmy jedynie przedsmak większej całości. Nie mogę doczekać się kontynuacji, bo od samego początku widać, że pomysłodawcy mają nam wiele do opowiedzenia. Z czystym sumieniem mogę polecić przygody Pana Pogodynki każdemu, kto lubi klimaty SF, wyraziste postacie oraz szaloną i brutalną fabułę. Powoli zbliżamy się do połowy 2021 r., a ja już mam swojego faworyta na tegoroczny komiks nr. jeden.

PODSUMOWANIE

Tytuł oryginalny: Weatherman, vol. 1
Scenarzysta: Jody LeHeup
Ilustrator: Nathan Fox
Tłumacz: Marceli Szpak
Typ oprawy: miękka
Liczba stron: 200
Data premiery: 24.02.2021
Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysiek
Jestem przesiąknięty popkulturą do szpiku kości. Wychowany na klasycznych Xmenach z Fox Kids i na Lidze sprawiedliwości z Cartoon Network, wciąż nie wyrosłem z trykociarstwa. Objawy nerdozy z czasem tylko się pogłębiły, czego efektem jest obecna miłość do amerykańsko - europejskich komiksów. Ponadto możecie mnie spotkać w wielu grach MMO, które odkrywam przy dźwiękach black metalu, rapu albo chillhopu. Kocham zwierzątka, nienawidzę ignorancji. Miło, że wpadłaś/eś na naszą stronę. Czuj się jak u siebie 🙂
- Advertisment -