Strona głównaKomiksy amerykańskieTokyo Ghost | Recenzja | Komiksowy Cyberpunk 2089

Tokyo Ghost | Recenzja | Komiksowy Cyberpunk 2089

W ostatnim czasie wszędzie mówi się o cyberpunku. Dosłownie w każdym zakątku kultury popularnej można trafić na jakiekolwiek wzmianki o gatunku, który zrodził się kilka dekad temu. Nie trzeba być bynajmniej fanem gier, aby wiedzieć, że dzieje się tak za sprawą premiery Cyberpunk 2077, która szczególnie w naszym kraju miała ogromne znaczenie. I prawdopodobnie na fali tej popularności w Polsce wydano komiks „Tokyo Ghost”, o którym przeczytacie na łamach tego wpisu.

Garść informacji

„Tokyo Ghost” to amerykańska seria komiksów, które ukazywały się w 2015 roku i zakończyły na liczbie 10 zeszytów (warto tu jednak nadmienić, że historia nie jest wcale zamknięta, a twórcy pozostawili sobie furtkę na ewentualne kontynuacje). Całość utrzymana została w klimatach science fiction z elementami rodem z kina akcji oraz horrorów.

W Polsce seria ukazała się w postaci jednego, ogromnego wydania. Serio, rozmiary powalają – to bez dwóch zdań największy komiks w mojej kolekcji. Wydawnictwo pokusiło się nie tylko o obszerność tomu pod kątem liczby kartek, ale także jego wymiary. I była to zagrywka perfekcyjna, albowiem twórcy niejednokrotnie decydowali się na sceny łączące dwie strony. W tak wielkim formacie robią cudowne wrażenie – zwłaszcza że jest na czym zawiesić oko.

Za stworzenie komiksu odpowiadają prawdziwe tuzy branży opowieści rysunkowych – scenariusz przygotował Rick Remender (na rozkładzie choćby Fear Agent, Punisher i Venom), a rysunkiem zajął się Sean Murphy (wcześniej Batman: White Knight czy choćby Hellblazer), który świetnie zaprezentował swój charakterystyczny styl, oferując wręcz abstrakcyjny klimat. Jak więc widać, o jakość nie ma się co martwić.

Cyberpunk pełną gębą

Wspomniałem, że całość utrzymana jest w klimatach science fiction, prawda? Warto tu jednak odnotować, że w dużej mierze spełnia kryteria podgatunku, o którym jest ostatnio bardzo głośno – całkiem dobrze wpisuje się w ramy cyberpunku. Zdaje się czerpać niego całymi garściami.

Akcja komiksu dzieje się w niedalekiej przyszłości, a dokładnie w 2089 roku. Świat jest zupełnie inny, niż znany nam obecnie – większość ludzi żyje w cyberprzestrzeni i funkcjonuje głównie w niej. Społeczeństwem rządzą korporacje, pieniądze i elektronika. Tam poznajemy dwójkę bohaterów – partnerów w działaniach – Debbie Decay oraz Leda Denta. Para, choć współpracuje, zdaje się kompletnie niekompatybilna.

Kobieta jest jedną z niewielu osób w Los Angeles, które wciąż nie dały się omotać technologicznym możliwościom, natomiast mężczyzna jest od nich uzależniony – pełen cyberwszczepów i oprogramowań, zdaje się gubić swoje „prawdziwe ja”. Nic w tym dziwnego – nawet dziś obserwujemy, jak cyfryzacja zmienia ludzi.

Oaza na pustyni

I muszę przyznać, że przez pierwsze kilkadziesiąt stron nie mogłem się wkręcić. Wszystko wydawało mi się chaotyczne, a dystopia, z której słyną podobne dzieła, rozmywała się w zalewie akcji i wprowadzaniu coraz to kolejnych bohaterów. Potrzebowałem małej pauzy i zaciskałem kciuki, aby twórcy zdecydowali się nieco przyhamować. Tak bowiem, jak zbyt wolne tempo może odrzucać, za szybkie również zniechęca do obcowania z komiksem – szczególnie tak obszernym jak „Tokyo Ghost”.

Na szczęście po pewnym czasie dostałem moją chwilę spokoju, której zupełnie się nie spodziewałem – podobnie jak Debbie i Led. Para otrzymała nietypowe zadanie, w ramach którego musiała udać się do ostatniego wolnego od technologii miejsca – Tokio. Będę szczery, dopiero od tego momentu opowieść nabrała rozpędu i rzeczywiście ciężko było się oderwać.

Osobiście wydało mi się to kapitalnym zagraniem. Zestawienie brudu oraz przepychu z czystymi Ogrodami Tokio było strzałem w dziesiątkę. Wiele osób dziś po prostu cieszy się rozwojem technologii, przez co zapominamy o pięknie samej planety oraz jej naturalnych wartościach. A, jak dobrze wiemy, wszystko najłatwiej porównać, gdy zostanie bezpośrednio zestawione.

Barwni bohaterowie w Tokyo Ghost

Na osobny akapit zasługuje to, jak barwnych bohaterów udało się wykreować na potrzebę całej opowieści. Czytanie komiksu przeplatałem z graniem w Cyberpunk 2077. Bohaterowie z gry uznawani są za najwyższy poziom jakości. A mogę z pełnym przekonaniem przyznać, że ci z „Tokyo Ghost” wcale nie odstają. Szczególnie jeśli chodzi o wielowymiarowość charakterów oraz głębię.

Oczywiście na szczególną uwagę zasługują główni bohaterowie, ale o nich zdążyłem już wspomnieć. W konkrety odnośnie do ich relacji nie będę się zagłębiał, bo to rzecz, która bez kontekstu nie wybrzmi tak dobrze. Osobiście jestem jednak ogromnym fanem Kazumi, którą poznajemy w późniejszych etapach opowieści oraz Daveya Traumy – głównego antagonisty będącego uosobieniem korporacyjnego psychola! Jego motywy oraz sposób bycia zachwycają. Świetna sprawa, serio.

Tokyo Ghost – czy warto przeczytać?

Komiks „Tokyo Ghost” to kawał solidnej lektury i pozycja, którą zdecydowanie warto sprawdzić, gdy szał na cyberpunk jest wszechobecny. Znajdziemy tam bowiem całą masę elementów charakterystycznych dla gatunku oraz kilka zagrywek, które wychodzą nieco poza bariery jego założeń. Tworzy to niezwykle przemyślaną i spójną opowieść dla każdego żądnego przygód fana Sci-Fi.

Skłamałbym, pisząc, że było bezbłędnie. Jak wspomniałem wcześniej, komiks cierpi na słaby początek. Trzeba przebrnąć przez bałagan pierwszych stron, aby poznać prawdziwe clou historii. Podobnież bohaterowie – choć bardzo dobrze wykreowani, to zdecydowanie potrzeba czasu, aby się z nimi polubić. Jestem jednak przekonany, że gdy tylko wykażecie się odpowiednią cierpliwością, pod koniec traficie na prawdziwą nagrodę.

Jeśli miałbym odpowiedzieć na pytanie, dla kogo kierowany jest ów komiks, odpowiedź będzie dość jednoznaczna – dla fanów brutalnych, dojrzałych historii z nutką futuryzmu. W przypadku, gdy szukacie czegoś lekkiego, radzę odpuścić. Jeżeli natomiast chcecie prawdziwej jatki i rozważań na temat człowieczeństwa, sięgajcie bez zastanowienia. Po czasie wręcz nie można się oderwać.

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kajetan "Kajtii" Węsierski
Zajarany popkulturą, nową technologią, marketingiem i sportem. Dużo czytam, oglądam, słucham i gram. Od małego kręcą mnie japońskie anime i amerykańskie kreskówki, literatura faktu i fantastyka oraz mangi i komiksy. Jednym słowem - geek. Piszę z życia i żyję z pisania - ot mój cały świat.
- Advertisment -