Strona głównaManga UpdateThe Elusive Samurai, WITCH WATCH, nowe chaptery | Manga Update #29

The Elusive Samurai, WITCH WATCH, nowe chaptery | Manga Update #29

2020 był rokiem przede wszystkim intensywnym również w świecie mangi i anime. Zakończyło się wiele popularnych serii, w tym, chociażby  Demon Slayer, Chainsaw Man, The Promised Neverland czy Beastars. Atak Tytanów wszedł w ostatni etap historii. W Jujutsu Kaisen przez cały rok mieliśmy do czynienia z kluczowym wątkiem historii, szerzej znanym jako „Shibuya Incident Arc”, a to tylko kilka przykładów, bo pojawiły się też nowości, między innymi The Elusive Samurai. Tutaj pojawia się pytanie – czy rok 2021 w temacie japońskich komiksów dorówna poprzednikowi? Moim zdaniem ma na to spory potencjał! W tekście pojawiają się lekkie spojlery!

Nowości

Styczeń uraczył nas startem serii, która ma szansę na mocne zaznaczenie swojej pozycji na scenie gatunku shounen. W końcu jej autorem jest Yusei Matsui, spod którego ręki wyszła bardzo popularna manga “Assassination Classroom”.

The Elusive Samurai

Pierwsze rozdziały „Nieuchwytnego Samuraja” zbierają całkiem dobre opinie. Ja, chociaż się nie zachwyciłem, nie mogę też na ten moment wytknąć żadnych większych wad. Jest schematycznie, jest przewidywalnie, ale na tak wczesnym etapie historii nie ma co narzekać. Skupmy się więc na innych aspektach. Kreska, która, choć prosta, jest bardzo przejrzysta, a rysunki są czytelne. Kolejne panele przyjemnie się czyta i ogląda.

Z humorem w mangach jak i anime często mam problem, niedużo jest serii, które uważam za faktycznie zabawne. Najczęściej są to powtarzane na okrągło te same formułki. Preferuję, chociażby prześmiewcze podejście w Grand Blue czy też sytuacyjne żarty w Horimiya. Samurai, komedię i dramat miesza niezdarnie. Dowcip jest po prostu leniwy, nie trzeba nad nim myśleć ani nie ma w nim świeżości. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że śledzimy losy dziecka. Jest szansa, że wraz z rozwojem bohatera i sama manga się rozwinie. Myślę, że serii warto dać szansę i śledzić przynajmniej przez kilka następnych tygodni. Nic to nas w końcu nie kosztuje (dosłownie, Manga+ dostępna jest za darmo).

WITCH WATCH

Porównując te dwie nowości, chociaż na papierze „The Elusive Samurai” wydaje się lepszy, to czytanie tej drugiej pozycji przyniosło mi dużo więcej radości. Przede wszystkim WW od początku zarysowuje klimat opowieści. Nawet jak poruszany jest poważniejszy temat, nie wrzuca się go na siłę. Zalążek romansu, który dostaliśmy w pierwszym rozdziale, wypadł naturalnie, bo w relację bohaterów się wierzy. Sam świat i fabuła na tle tego „związku” nie wypadają aż tak ciekawie. Mam nadzieję, że wątek romantyczny nie zostanie wykorzystany tylko jako okazja do żartów sytuacyjnych. Wiele tytułów już pokazało, że połączenie komedii z miłością w sposób by to drugie nie ucierpiało, jest możliwe.

Nie mam dużych oczekiwań, ale drzemie w tej serii potencjał. Nawet schematy i przetarte ścieżki mają w sobie coś nowego. Dowcip nie jest najwyższych lotów, ale do tonu wydarzeń pasuje kilka razy lepiej. Gdybyście mieli wybrać tylko jedną nową mangę do cotygodniowego czytania, to polecałbym pochylić się nad tą. W swojej nieoryginalności ma więcej duszy i serca.

Kontynuacje

Wiele ważnych rozdziałów pojawiło się na przestrzeni tego miesiąca. Na wstępie wspomnę o jednym z najważniejszych rozdziałów, o którym niestety wiele nie napiszę, bo serię dopiero nadrabiam, a mowa tu o „Berserku”. Każdy kolejny rozdział tej mangi dla fanów to wielkie wydarzenie, bo w końcu seria przestała wychodzić regularnie i nigdy nie wiadomo, ile przyjdzie nam czekać na kolejną część historii Gutsa.

Jujutsu Kaisen

Wraz z rozdziałem 137 zakończyliśmy najdłuższy dotąd arc i rozpoczęliśmy nową część przygód czarowników Jujutsu.

Moim zdaniem, trwające od ponad roku wydarzenia zapiszą się jako jedne z najlepszych w historii gatunku shounen. Incydent w Shibuyi zawierał w sobie wszystko! To była jedna wielka cotygodniowa dawka niesamowitych emocji. Tak jak wcześniej Jujutsu było dla mnie zwykłym, niczym niewyróżniającym się komiksem z okazjonalnymi przebłyskami, ostatni rok jednak to zmienił. Ze świata i postaci został wyciągnięty chyba cały potencjał, jaki w nich drzemał. Itadori to protagonista z krwi i kości i udowodnił, że on sam wystarczy, by udźwignąć historię, a ma za sobą jeden z najciekawszych i najbarwniejszych drugich planów ostatnich lat. Ostatni rozdział przywrócił jeden z najlepszych charakterów ze świata przedstawionego, a jego rola zapowiada wątek z równie dużym potencjałem.

Czuję ogromną satysfakcję, gdy myślę o kierunku, w którym podążyła ta historia. Dotychczasowy przebieg akcji zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko. Jestem bardzo ciekawy, w jaki sposób Gege Akutami poradzi sobie z jej dalszą częścią. Już teraz zacieram ręce na myśl o tym, co MAPPA zrobi z tak dobrym materiałem. Jeśli jeszcze nie czytasz tej serii – KONIECZNIE nadrób, warto! Tym bardziej że Waneko właśnie ogłosiło tę mangę jako swój kolejny tytuł.

Boruto

Może będę w mniejszości, ale sposób, w jaki historia została pociągnięta po ostatnim cliffhangerze nie za bardzo mi się podoba. Narastające napięcie powodowane kolejnymi rozdziałami z miesiąca na miesiąc prysło. Na ciąg dalszy nie czekam już z wypiekami na twarzy. Rozdział „Bro” usatysfakcjonował mnie jedynie na podłożu relacji głównego bohatera z Kawakim.

Jesteśmy dopiero co po przekazaniu historii w ręce Kishimoto, ale to dalej to samo co na początku. Czy to źle? Trudno powiedzieć, ja „Boruto” naprawdę lubię, ale to dalej żerowanie na poprzedniku. Czekam, aż Boruto wyrwie się spod cienia Naruto jako seria i zacznie iść we własnym, oryginalniejszym kierunku. Bo chociaż fundamenty pod to położono już dawno, nie wykonano żadnego kroku w tym kierunku. Czytając każdy kolejny rozdział, mam poczucie, że już to kiedyś widziałem… Dalej jednak mam wiele nadziei co do tej mangi. Pomimo wielu wad uważam, że fabuła jest lepiej pisana niż w ostatnich tomikach „Naruto”. Arc się kończy, więc jest szansa na świeży, lepszy kierunek dla syna Hokage.

Attack on Titan

Tytuł, o którym mógłbym pisać bez przerwy, bo liczba tematów i różnych interpretacji jest ogromna. Z każdym kolejnym miesiącem jesteśmy coraz bliżej finału – już tylko trzy rozdziały dzielą nas od zakończenia serii. Jesteśmy tak blisko mety, a fani dalej nie mają pewności, czego się spodziewać, bo może zdarzyć się wszystko. Lutowy rozdział, choć bardzo podzielił fandom (jak zresztą absolutnie wszystko związane z tym tytułem od jakiegoś czasu), mnie podobał się bardzo. Kierunek, jaki wydaję się, że na zakończenie mangi obrał Isayama rozminął się z oczekiwaniami wielu. Jestem w stanie zrozumieć, że komuś rozdział z tego powodu do gustu nie przypadł, ale na pewno nie jest to sprzeczne z resztą historii.

Atak Tytanów od kilkunastu miesięcy coraz częściej wprowadzał wątki mówiące o tym jak ważne jest życie i inność. Szczególnie wybrzmiewała tu postać Onyankopona. Najnowszy rozdział za ten temat zabrał się najodważniej, tworząc piękną celebrację życia. Słabości bohaterów, z którymi zmierzyli się w poprzednim rozdziale, zostały tu zgniecione przez nową, silniejszą wolę. Gdy patrzymy na rozwój postaci, to Atak Tytanów może spokojnie ubiegać się o miejsce w czołówce popkultury. Droga, którą przeszli Eren, zwiadowcy czy też wojownicy jest bezbłędnie prowadzona od początku do końca. Wiarygodność relacji między nimi, ich reakcji na świat i podejmowane przez nich decyzje jest wielka. Ostatni rozdział bardzo dobrze to nakreślił.

Oczekiwania na następne miesiące

Nie będę powtarzał, jak dużo oczekuję od tytułów, które podałem w kontynuacjach. Skupię się na zwykłym marzeniu – jak najszybszej premierze drugiej części „Chainsaw Mana”. Pozycja, która, choć zakończenie miała wspaniałe już w grudniu, wciąż ma spory potencjał na dobry ciąg dalszy. Ten świat i postacie zdecydowanie warto dalej eksplorować. Cieszy mnie fakt, że jeszcze więcej osób zapozna się z nimi za sprawą anime. Co ciekawe, to kolejny tytuł z tego artykułu, którego adaptacją zajmuje się MAPPA. Ta seria posiada świetny balans między gatunkami, smuci i wzrusza, kiedy trzeba i bawi, gdy humor jest na miejscu. Wszystko z zaskakującym wyczuciem. 

Ishida po bardzo popularnym „Tokyo Ghoul” wraca z kolejną mangą. Zaprezentowany już jakiś czas temu art pokazuje, że i tym razem możemy spodziewać się serii odbijającej w bardziej mroczne klimaty. Myślę, że to również dobra pora, by poznać datę albo jakiekolwiek inne, bardziej szczegółowe informacje na temat „Choujin X”. Swoją drogą, przeczytajcie TG, bo w porównaniu do anime to naprawdę dobra pozycja.

Jak wam podobał się miniony miesiąc w kontekście mang? Będziecie czytać The Elusive Samurai albo Witch Watch? Macie jakieś oczekiwania na luty i kolejne miesiące? I wreszcie ponawiając pytanie z początku – czy waszym zdaniem ten rok ma szansę dorównać poprzednikowi? Piszcie w komentarzach pod tekstem albo na naszym fanpage’u – Leniwa Popkultura!

2 KOMENTARZE

Subscribe
Powiadom o 
guest
2 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments
Meliona
Meliona
4 miesięcy temu

The Elusive Samurai – dawno nie czytałam tak kiepskiego pierwszego rozdziału. A czytam dosłownie wszystkie pierwsze rozdziały mang pojawiających się w Manga plusie. Połączenie bardzo kiepskiego, żałosnego wręcz humoru i dramatu, śmierci i gwałtów, krwi i przemocy, wyszło żenująco. Przeczytałam jeszcze kilka stron drugiego rozdziału i porzuciłam. Klasa skrytobójców też mi się nie podobała, ale tam zajechałam dużo dalej.

Witch watch jest z kolei całkiem niezłe. Szczególnie drugi rozdział i efekty uboczne czarów mnie urzekły xD

Miki
Na co dzień jestem uczniem przygotowującym się do matury. Jeśli wszystko się uda, to rok 2021 będę kończył jako student japonistyki. Wolny czas w domu spędzam, całkowicie oddając się w ręce swoich hobby. Czytam książki, light novelki, komiksy i mangi. Oglądam dużo anime i staram się być na bieżąco z głośnymi “sezonówkami”, jednocześnie nadrabiając klasyki. Lubię kino, wręcz kocham. Poza tym słucham sporo muzyki, bez zamykania się na gatunki. Towarzyszy mi jednakowo Kanye West, japoński pop jak i muzyka klasyczna. W weekendy można mnie złapać na serwerach Dead by Daylight (chyba że akurat po raz kolejny powtarzam serię Uncharted). Poza tym, jak tylko mogę, eksperymentuję w kuchni i chodzę na siłownię, a od teraz będę też pisał.
- Advertisment -