Strona głównaKomiksy MarvelaThanos | Tom 2 | Najlepszy komiks Marvel Now 2.0?!

Thanos | Tom 2 | Najlepszy komiks Marvel Now 2.0?!

„Jestem jedną z tych osób, które Thanosem zaciekawiły się przez spotkanie go w ramach Marvel Cinematic Universe” – właśnie w takim sposób zacząłem moją recenzję pierwszego tomu opowieści o fioletowym Tytanie z Marvel Now 2.0 (zainteresowanych odsyłam w to miejsce). Od tamtego czasu troszkę się zmieniło, albowiem lektura rzeczonego komiksu jeszcze mocniej rozbudziła moją fascynację antagonistą. 

Na drugi tom czekałem więc z wypiekami na twarzy i gdy tylko nadszedł dzień premiery, odliczałem godziny, aż miły pan kurier przywiezie mi mój egzemplarz. Paczka przyszła, endorfiny eksplodowały, a ja rozerwałem opakowanie (oczywiście z zachowaniem pandemicznej ostrożności). I choć odłożyłem komiks na mój wieczorny stoliczek, od samego rana, pomimo pracy, nie mogłem doczekać się tego, by zabrać się za lekturę. Parafrazując klasykę – czy było warto czekać tak? O tym dowiecie się po lekturze recenzji. Przejdźmy więc do rzeczy! 

Thanos | Tom 2 | Nowa perspektywa

Pierwszy tom rysował nam postać Thanosa, jako bezlitosnego zabójcę, mordercę i stwora, który terroryzuje i podbija świat dla własnej satysfakcji. Mogliśmy jednak zobaczyć go również w chwili upadku. Przekonać się o tym, jak potężne są jego pragnienia i na własne oczy ujrzeć niestrudzoną potęgę Thanosa – głównie tę mentalną. Wszystko miało tam iście galaktyczny rozmach, a pojedynki pomiędzy postaciami naprawdę robiły wrażenie. 

W najnowszym komiksie dostaliśmy zupełnie nową historię. Klimat uległ zmianie (przynajmniej po pierwszych rozdziałach), historia toczyła się zupełnie innym torem, a całość można czytać właściwie bez znajomości wydarzeń, które przedstawiono wcześniej. I choć zazwyczaj podejście niczym do antologii byłoby dla mnie irytujące, to tutaj nie mogę być zły, bo udało się to uczynić świeży i przemyślany sposób. 

W pewnym momencie właściwie Thanos schodzi na drugi plan – jest podporą opowieści, ale na pewno nie jej głównym protagonistą. Tę rolę przejmuje kosmiczny Ghost Raider (i właściwie nie wiem, dlaczego komiks nie nosi jego nazwy), którym w przedstawionej rzeczywistości jest pośmiertnie Frank Castle. Dawny Punisher jako herold Tytana! Jak do tego doszło? Historia jest zakręcona! 

„Jak Ghost Raider po Ice bucket challenge” 

W skrócie – gdy Thanos dotarł na Ziemię, zamordował wszystkich mieszkających tam ludzi. Jednym z ostatnich był właśnie Frank Castle, który niestety też skonał. Podpisał jednak cyrograf z diabłem, który pozwolił mu wrócić do świata żywych, jako jego pomocnik. Chwilę później spotkał Galactusa, który przemierzał galaktyki uciekając przed Tytanem – postanowli wraz z Frankiem połączyć siły. A gdy również on marł po pojedynku z Thanosem, Ghost Raider przeszedł na stronę zwycięzcy. 

I tak mijały setki, tysiące i miliony lat. Frank przestał być tym żądnym zemsty zabójcą, a został… Po prostu śmieszkiem! Z zachowania czy sposobu mowy bardzo mocno przypomina mi on Deadpoola, co jest ogromną zaletą. Choć oczywiście można odczuć tu pewną wtórność względem popularnego, nieśmiertelnego bohatera. Gdy jednak wszystkie te czarne żarty płyną z ust Franka, buduje to nowy wymiar komizmu. 

Najlepsza część komiksu zaczyna się jednak w momencie jego ponownej śmierci. Zaczyna nam wtedy opowiadać o najciekawszych dziełach Thanosa (podróż na najsłodszą planetę w kosmosie albo przeprowadzenie staruszki przez jezdnię, by nigdy nie wynaleziono ważnego lekarstwa). Gdy jednak umiera, trafia przed oblicze… Odyna! Nadążacie? To uważajcie teraz! Ten raz jeszcze przywraca go do życia.

Ojciec zastępczy 

Frank postanawia cofnąć w czasie i zmienić bieg historii. Nie jest jednak w stanie zabić bezbronnego Thanosika w kołysce, więc decyduje się, aby go wychować! Tak. W tym komiksie obserwujemy Punishera, który „adoptuje” Thanosa i podróżuje z nim przez galaktyki. I chyba to jest najbardziej wymownym elementem, aby polecić ten komiks. Nic lepszego obecnie nie przeczytacie! 

Co więcej, cały czas dzieją się rzeczy. Dostajemy naprawdę opasły tom, a każda strona wypełniona jest akcją i tekstem. Sprawia to, że mamy tu złoty środek pomiędzy znużeniem konkretnymi scenami a przerzucaniem kartek, bo nic się nie dzieje. I sprawdza się to doskonale, albowiem kapitalnie rezonuje z samą fabułą, którą zaserwowali nam twórcy. Takiego pozytywnego szaleństwa nie czytałem od dawna. 

Thanos | Tom 2 | Komiks kompletny?

Można odnieść wrażenie, że w drugim tomie Thanosa z Marvel Now 2.0 dostajemy dosłownie wszystko. Na łamach jednego komiksu mamy masę humoru, pełno akcji i wiele znakomitych postaci. Nie brakuje także momentów zadumy i wewnętrznych rozterek, a wszystko to podsycone zabawą multiwersum i liniami czasowymi. Jestem zdania, że pojawia się tu każdy z elementów, za jaki kochamy Marvela. 

Reasumując, jest to jeden z najlepszych komiksów, jakie pojawiły się w ramach Marvel Now 2.0. Trudno znaleźć mi jakieś minusy i właściwie nie umiem nawet powiedzieć, co można tu zrobić lepiej! Co ciekawe i stosunkowo ważne, nie trzeba nawet znać pierwszego tomu, aby w pełni bawić się przy tym tytule. A zabawy jest co niemiara. 

Jeśli więc spytacie mnie teraz, jaką pozycję od Egmontu polecam, to wskażę właśnie na nią! Komiks kompletny? Nie wiem – na pewno jest do niego bardzo blisko.


Nie zapomnij odwiedzić naszych profili w Social Mediach: Facebooka, Instagramakanału YouTube. Jeżeli szukać fajnego miejsca na dyskusję o popkulturze, odwiedź też naszą grupę – Popkulturowe Leniwece!

PODSUMOWANIE

Wydanie: 2021
Seria/cykl: MARVEL NOW 2.0, Thanos (#2)
Scenarzysta: Dan Slott
Ilustrator: Dylan Burnett, Geoff Shaw
Tłumacz: Bartosz Czartoryski
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 288
Data premiery: 14.04.2021
Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kajetan "Kajtii" Węsierski
Zajarany popkulturą, nową technologią, marketingiem i sportem. Dużo czytam, oglądam, słucham i gram. Od małego kręcą mnie japońskie anime i amerykańskie kreskówki, literatura faktu i fantastyka oraz mangi i komiksy. Jednym słowem - geek. Piszę z życia i żyję z pisania - ot mój cały świat.
- Advertisment -