Sakamoto Days [Shounen Jump], Dr Stone | Manga Update #25

Jak się okazuje, pełna kwarantanna – na szczęście – nie weszła w życie, ale mangowe zapasy na pewno się jeszcze przydadzą! Można powiedzieć, że mamy już prawie zimę. Na dworze co najmniej minus siedemset. Czy warto więc wychodzić z domu? A może lepiej zostać w pokoju z tomikiem mangi? To już Wasza decyzja. My klasycznie podrzucimy Wam kilka propozycji na ten tydzień!

Poprzednio zaczęliśmy po dłuższej przerwie na naszej stronie temat mang Dr Stone oraz Irumy w szkole demonów, aby gdzieś między nimi sprawdzić jeszcze Spy x Family oraz Vigilante.

Manga Update #25

Dzisiaj kontynuujemy naszą przygodę w świecie spowitym kamienną klątwą. Kajetan nadrobił wszystkie tomy Dr Stone od wydawnictwa Waneko. Tym razem oderwiemy się też nieco od polskiego rynku. Niedawno w magazynie Shounen Jump pojawiła się nowa manga – Sakamoto Days i ją również wzięliśmy na celownik.

Zapraszamy!

Dr Stone

Tak się złożyło, że w dzisiejszych Manga Update mam możliwość zrecenzowania dla Was aż trzech kolejnych tomów mangi „Dr Stone” od Riichiro Inagakiego i Boichiego. I już teraz jedno mogę Wam obiecać – działo się naprawdę dużo. Główny bohater skupił się na rozwoju osady i pomocy mieszkańcom, ale zło nigdy nie śpi… Pozwólcie, że podzielę się z Wami wrażeniami z przeczytanych komiksów!

Dr Stone | Tom 4

Walka o życie Ruri, siostry Kohaku, trwa. Senkuu wierzy w swoje możliwości i doskonale zdaje sobie sprawę, że jest w stanie to zrobić. Choroba, która ponad trzy tysiące lat temu byłaby uleczona w mgnieniu oka, teraz stanowi ogromny problem – pomysł jest, więc pozostaje go wdrożyć. I o ile młody naukowiec bez problemu poradzi sobie z tym pierwszym, o tyle przy drugim będzie potrzebował wsparcia nowo poznanych przyjaciół.

Ci na szczęście są bardzo chętni do pomocy. Dzięki współpracy osady, na jej terenie powstało prowizoryczne laboratorium. W nim główny bohater będzie mógł poczynić kolejne kroki w kierunku uratowania życia dziewczyny. W międzyczasie złoczyńcy jednak nie próżnują. Shisio Tsukasa rozpoczął realizowanie swojego planu i wskrzesza najpotężniejszych ludzi, którzy jego zdaniem są godni, aby żyć w nowym świecie.

I muszę przyznać, że liczyłem na więcej

Choć jestem ogromnym fanem tempa akcji w tej serii, to muszę niestety stwierdzić, że rozdziały zawarte w czwartym tomie były raczej przeciętne. Po trzech genialnych komiksach najnowszy nieco spuścił z tonu – tempo zwolniło, a całości zabrakło tego magicznego polotu. Nie ukrywam, że prawdopodobnie jest to nieco subiektywne odczucie, ale zabrakło mi tu tej przysłowiowej „kropki nad i”.

Szkoda, że wątek z budowaniem armii przez Tsukasę był zaledwie zaznaczony – uważam, że to bardzo ciekawa historia, a sam antagonista jest postacią niezwykle intrygującą. Było go po prostu za mało. Czułem się, jakbym dostał powtórkę z poprzedniego tomu, ale tym razem w nieco nudniejszym wydaniu. Rozdziały z kwasem siarkowym były chyba najbardziej ekscytujące i to jest najlepszym dowodem na nieznaczną obniżkę jakości.

Dr Stone | Tom 5

Na całe szczęście kolejny tom to powrót do wysokiego poziomu i tempa akcji, które sprawiło, że całość pochłonąłem w jeden wieczór i wciąż nie miałem dość. Raz jeszcze dostaliśmy cudowne połączenie wątków naukowych oraz wartkiej akcji. To sprawdza się w tej serii moim zdaniem najlepiej, a odpowiednie wyważenie tych elementów stanowi o fenomenie przygód Senkuu i jego przyjaciół.

Wątek z lekarstwem przyspieszył, a my mogliśmy skupić się na innych mieszkańcach osady. Kinro i Ginro to moja ulubiona para bohaterów z tej mangi. Przyznam wprost, iż cieszę się, że w końcu dostali zasłużony czas. Fundamentem tomu był wielki turniej, który, czego by nie mówić, świetnie bawił się emocjami czytelnika. Na przestrzeni zaledwie kilkudziesięciu kartek smuciłem się, płakałem ze śmiechu i otwierałem oczy z przerażenia. Świetnie rozegrany wątek.

Ishigami nadciąga!

I wreszcie, po przeszło 40 rozdziałach, zaczyna się arc o ojcu Senkuu oraz jego ekipie, którzy w trakcie wielkiej katastrofy byli akurat na misji kosmicznej. Po prawdzie wszystko jest znacznie bardziej rozwinięte w kolejnym tomie, ale i tak stanowi wisienkę na torcie dla całego komiksu. Osobiście uważam, że to, co zaserwowano nam w piątym, jest najlepszym dotychczas.

Jak już wspomniałem wcześniej, całość pochłonąłem w jeden wieczór. Zaplątanie walki fizycznej oraz batalii naukowych sprawiło, że wszystko wydawało się niezwykle dynamiczna. Nie chcąc czekać, od razu sięgnąłem po następny komiks. I wiecie co? Okazał się jeszcze lepszy, ale o tym za momencik!

Dr Stone | Tom 6

Znacie to uczucie, gdy czytacie jakiś tomik mangi i wydaje Wam się tak mocny, że już lepiej nie będzie, a potem nadchodzi kolejny i błyskawicznie udowadnia, jak bardzo się myliliście? Na pewno! Tak właśnie było w przypadku szóstej części Dr Stone’a. Wreszcie dowiadujemy się, jakim cudem w świecie, który został całkowicie spetryfikowany, powstały nowe osady i ludzkość (bo przecież ewolucja nie mogła zaliczyć drugiego cyklu przez zaledwie 3000 lat).

Okazuje się oczywiście, że za przedłużenie gatunku ludzkiego odpowiedzialny jest ojciec naszego głównego bohatera, Byakuya Ishigami! Wszystko zaczyna się zazębiać, a sama historia to prawdziwy wyciskacz łez. Choć nie ma tam dramatu pokazanego wprost, można bardzo łatwo wejść w buty garstki ludzi, która przetrwała, utraciwszy wszystko, co znali.

To jednak nie koniec

Druga część tomu to pokaz  tego, co w mandze Dr Stone najlepsze! Nasz Senkuu ponownie udowadnia, jak świetnym rozwiązaniem jest użycie nauki w walce. Jego starcie z Hyogą (kolejną kapitalną postacią, której rozwoju nie mogę się doczekać) określono jako „Power vs. Science”, ale nie uważam, aby było to do końca odpowiednie. Był to bowiem pojedynek czystej siły z siłą, którą doładowano wiedzą. To drugie zawsze zwycięży i podobnie było także w tym przypadku.

Tak więc, reasumując, historia autorstwa Riichiro Inagakiego cały czas nabiera rozpędu. W fabule widać głębszy zamysł i można odnieść wrażenie, że każde kolejne wydarzenie jest niezwykle przemyślane. Nic nie pozostaje tu bez wpływu, co genialnie oddaje fakt, jak niewiele ludzi obecnie „istnieje”. Każde, nawet najmniejsze działanie, ma niebagatelny wpływ na ten postapokaliptyczny świat. Oglądamy swoisty rozwój Ziemi w skali mikro.

Kajetan

Sakamoto Days | Chapter 1

Był Yakuza w fartuszku, teraz czas na… Hitmana w sklepie spożywczym! Dzieło Yuto Suzukiego opowiada o zabójcy na zlecenie, który pod wpływem miłości postanowił wkroczyć na nową drogę życia. Taro Sakamoto Ustatkowal się, ożenił, rozmnożył, przytył, a dni mijają mu między przyjmowaniem dostaw a jedzeniem ramenów instant. Nie tak łatwo jednak wyrwać się z przestępczego półświatka. Szef organizacji, do której należał Sakamoto wydał na niego wyrok, a wykonaniem ma zająć się dawny partner hitmana na emeryturze – umiejący czytać w myślach Shin.

Czy stabilne życie poskutkuje rychłą śmiercią bohatera? Czy dodatkowe fałdki na ciele wpłyną na jego szybkość? W której alejce stoją środki do prania?!

Dowód, że emerytura nie musi być nudna!

Ciężko nie porównać Sakamoto Days do Yakuzy, obie serie bowiem traktują po części o tyn samym i celują w podobną publikę. Zarówno jedna, jak i druga manga skupia się na codziennym życiu urozmaiconym niesamowitymi umiejętnościami zdobytymi przez lata mordowania ludzi. Ale wiecie co? Zupełnie mi to nie przeszkadza, powiem nawet, że lubię tego typu komedie.

Sakamoto Days może i nie jest jakoś wyjątkowo zabawnym komiksem, ale miał w sobie coś, przez co czytało się go z przyjemnością. Myślę, że mogłaby to być oprawa graficzna, która, jak na mangę z takiego gatunku, jest naprawdę dobra. Bohaterowie, choć jeszcze bez większej głębi – moówimy tu o pierwszym chlaterze – już budzą sympatię w czytelniku. Wszystko zebrane do kupy sprawia, że czekam na kolejny rozdział (premiera 29.11) i Wam również polecam sprawdzić Sakamoto Days!

Jacek Leniwiec

A co Wy ostatnio czytaliście?

I to wszystko, co przygotowaliśmy na dzisiaj. Koniecznie dajcie znać, po które tomiki Wy sięgnęliście w tym tygodniu. A może macie jakieś mangi, które chcielibyście nam polecić? Napiszcie w komentarzach!

Nie zapomnijcie też odwiedzić naszej strony na Facebooku – Leniwa Popkultura. Znajdziecie tam między innymi podsumowania najnowszych odcinków takich serii jak Haikyuu! oraz Jujutsu Kaisen. Z kolei, jeżeli szukacie jakiegoś fajnego miejsca, w którym możecie podyskutować o wszystkim związanym z popkulturą, wtedy wskakujcie na gałąź naszej grupy – Popkulturowe Leniwce

Do usłyszenia za tydzień!

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments
Anon
Anon
2 miesięcy temu

Sakamoto wygląda jak kołcz z Slum Dunk

Leniwiec
Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Anon

Może się przebranżowił xD