Strona głównaKomiksy DCMłodzi Tytani. Raven | Recenzja | Teen drama z domieszką Voodoo

Młodzi Tytani. Raven | Recenzja | Teen drama z domieszką Voodoo

Jeżeli pamiętacie złotą erę Cartoon Network, gdy na kanale leciały takie bajki, jak „Dom dla zmyślonych przyjaciół Pani Foster”, „Chowder”, to na pewno kojarzycie też „Młodych Tytanów”. W nim ekipa młodych herosów wprost ze stajni DC broniła ludzkości przed najróżniejszymi zagrożeniami, a sama animacja wyróżniała się na tle innych produkcji bardziej poważnym i mrocznym klimatem. Ci młodsi zaś mogą kojarzyć komediowy serial „Młodzi Tytani: Akcja!”.


Młodzi tytani byli emitowani na kanale Cartoon Network w latach 2003–2007. Pamiętacie?

Obie te produkcje łączą, poza nazwą, główni bohaterowie. Jedną z postaci jest Raven. Mroczna dziewczyna, w której żyłach płynie krew zarówno człowieka, jak i demona.

Egmont, pod koniec lutego, postanowił wystartować z nową serią komiksów skierowanych do nastolatków. Jeden z nich skupia się właśnie na losach wspomnianej Raven, a dokładniej Rachel Roth. Z pozoru zwykłej, wycofanej licealistki, jednak obdarzonej wyjątkowymi mocami. Czy nowość trafi do swojej grupy docelowej? Czym zaskoczy czytelnika?

Raven w innym zwierciadle

W tragicznym wypadku ginie przyszywana matka Rachel, a ona sama traci większość wspomnień. Niedługo po zdarzeniu Raven przeprowadza się do Nowego Orleanu, gdzie zamieszka z siostrą zmarłej kobiety oraz jej córką – Max.

Wspomnienia powracają wybiórczo, Rachel pamięta większość materiału ze szkoły, jednak sama nie wie, kim tak naprawdę była przed wypadkiem. Dlaczego kilkukrotnie czytała jedną książkę? Czego lubiła słuchać? To wszystko spowite jest mgłą.

Taką samą tajemnicę stanowią dla dziewczyny głosy, które słyszy w swojej głowie, a także dziwny cień kruka, który nie odstępuje jej o krok. Rachel uświadamia sobie, że własnymi myślami może wpływać na przebieg wydarzeń, a jakaś dziwna siła bardzo chciałaby tę moc posiąść.

Z życia niezwykłej nastolatki

Kami Garcia zabiera czytelnika w wyjątkowo wciągającą podróż po nie do końca normalnym życiu typowej nastolatki, podszytym pradawną magią voodoo i demonami z innego świata. Czy taka mieszanka brzmi ciekawie? Jeszcze jak!

Przede wszystkim elementy teen dramy wypadają w Raven naprawdę dobrze. Wbrew wszystkiemu tytułowa bohaterka jest zwykłą siedemnastolatką. Chciałaby znaleźć odpowiednich przyjaciół, być akceptowana w nowej szkole, a także przeżyć pierwszą miłość. I choć w tle czai się grubsza intryga z mrocznymi mocami, autorka scenariusza kładzie odpowiedni nacisk na wyżej wymienione elementy. Powiedziałbym nawet, że chętniej śledziłbym losy Rachel bez tego widma nieznanego zagrożenia. Powolne odzyskiwanie pamięci, poznawanie mocy empatki – to samo w sobie stanowi dobry materiał na komiks.

Po drugie: Nowy Orlean. Ulokowanie akcji w amerykańskiej kolebce voodoo było strzałem w dziesiątkę! Sądzę, że dla Europejczyków to wciąż intrygujący i poczytny temat. Wszystkie czary, klątwy, rytuały to coś, czego potrzebujemy więcej na kartach komiksów! Ciekawe było również zaprzęgnięcie magii voodoo do walki z demonem z innego świata. Chociaż żadne Loa nie zagościło w komiksie, to fani tematu na pewno nie będą rozczarowani.

Piękno w prostocie

Od strony graficznej Raven prezentuje się nie mniej ciekawie. Przede wszystkim uwagę zwraca, wydawałoby się, uboga paleta barw. Komiks bowiem jest wyjątkowo oszczędny w kolorach, dominuje okładkowy fiolet, czerwień, czerń i biel. W mojej opinii ten zabieg świetnie oddaje klimat dzieła, a także zaznacza, na czym powinniśmy się skupiać – na przeżyciach głównej bohaterki. To jej wnętrze i ona sama gra tutaj pierwsze skrzypce, tło jest nieistotne – chyba że dana postać nabiera większego znaczenia dla fabuły. Wtedy otrzymuje swoje barwy.

Sam styl graficzny Gabriela Picolo jest prosty w odbiorze. Idealnie trafi w grupę odbiorców, w którą Raven celuje.

„Młodzi Tytani. Raven”. Czy warto przeczytać?

Raven to świetna pozycja dla osób, które dopiero wkraczają w świat superhero i niekoniecznie mają ochotę na pompatyczne historie o ratowaniu wszechświata. Akcja koncentruje się na jednej bohaterce, jej przeżyciach wewnętrznych oraz rzeczywistości, w której przebywa. To przygody zagubionej nastolatki, próbującej odkryć swoje prawdziwe ja z ciekawym zawirowaniem fantasy.

Niech Was jednak nie odrzuci fakt, że komiks jest kierowany do nastolatków. Gwarantuję, że starszy czytelnik będzie bawił się przy Raven równie dobrze, jak nie lepiej, o ile gustuje w teen dramach pokroju „Chilling Adventures of Sabrina”.

Historia nie została domknięta. Liczę, że niedługo doczekamy się kontynuacji przygód Rachel Roth, a magia voodoo Jeszcze nie raz przewinie się przez tę serię. Polecam!

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek "Leniwiec" Kraśnicki
Jacek "Leniwiec" Kraśnicki
Od lat jaram się japońską popkulturą, a od czasu startu Leniwej Popkultury, również serialami, filmami i animacjami z całego globu. Staram się łączyć mój pracoholizm z lenistwem, ale ciężko jest wybierać między napisaniem nowego tekstu, a czytaniem ciekawostek o zwierzątkach. W wolnym czasie układam LEGO, piję zbożową kawę i spaceruję. Wiecie, że leniwce pływają trzykrotnie szybciej, niż sie poruszają?
- Advertisment -