Strona głównaKomiksy MarvelaMarvel Pokolenia | Recenzja | Idealny komiks dla nowych fanów

Marvel Pokolenia | Recenzja | Idealny komiks dla nowych fanów

Świat Marvela jest dziś niezwykle rozbudowany. Przez kilka poprzednich dekad zdążył rozrosnąć się do niebotycznych rozmiarów, gdzie znajdziemy miliony komiksów, tysiące wydarzeń, setki bohaterów i dziesiątki uniwersów. Niełatwo jest się połapać – zwłaszcza osobom, które zamierzają stawiać swoje pierwsze kroki w tym cudownym świecie. Adaptację zdecydowanie ułatwi komiks, którego omówieniem się dziś zajmę, a więc „Pokolenia”.

Obszerne wydanie wchodzi w skład rzutu Marvel Now 2.0, które wydawane jest obecnie w Polsce przez Egmont. Stanowi ono epilog wydarzeń, które miały miejsce w „Tajnym Imperium” (serdecznie zapraszam do recenzji, którą możecie przeczytać tutaj). I choć mowa o domknięciu, to nie ukrywam, że, dość paradoksalnie, komiks świetnie sprawdzi się w formie wprowadzenia do obecnego rozkładu sił w świecie Marvela.

Wszystko za sprawą ogromnej liczby bohaterów, jakich poznajemy na przestrzeni całego zbioru. I można śmiało powiedzieć, iż znajdziemy tu najważniejsze postaci z uniwersum. Co więcej, budowa każdego z opowiadania (całość ma formę antologii) sprawia, że jesteśmy w stanie doskonale poznać ich motywacje, charaktery oraz relacje. Zresztą, przejdźmy do sedna – pozwólcie, że zaczniemy od podstaw.

Ogromna liczba bohaterów

Na start warto przytoczyć nieco danych technicznych. Omawiany komiks to bez wątpienia jedno z najobszerniejszych wydań, jakie zaprezentował nam Egmont przy okazji serii Marvel Now 2.0. Mówimy bowiem o prawie trzystu trzydziestu stronach akcji, na które składa się dziesięć opowiadań – po dwóch bohaterów w każdym. I należy tu dodać, że nie traktujemy o byle jakich herosach, a o prawdziwej śmietance:

  • Hulk: Bruce Banner i Amadeus Cho
  • Phoenix: Phoenix i młoda Jean Grey
  • Wolverine: Logan i Laura Kinney
  • Thor: Odinson i Jane Foster
  • Hawkeye: Clint Barton i Kate Bishop
  • Iron Man i Iron Heart: Tony Stark i Riri Williams
  • Kapitan Marvel: Mar-Vel i Carol Danvers
  • Ms. Marvel: Carol Danvers i Kamala Khan
  • Spider-Man: Peter Parker i Miles Morales
  • Kapitan Ameryka: Steve Rogers i Sam Wilson

Trzeba przyznać, że jest w czym wybierać. Nawet najmniej obeznani ze światem komiksów skojarzą przynajmniej kilka nazwisk – czy to z animowanych seriali, czy z filmów wchodzących w skład Marvel Cinematic Universe, o których słyszał już chyba każdy.

Pokolenia nie są równe

No i jak to w tego typu zbiorach bywa – jest nierówno. Dostaliśmy dziesięć zupełnie różnych historyjek i cudem byłoby, gdyby każda trzymała wysoki poziom. W tym przypadku mamy kilka genialnych, sporo przeciętnych i jedną, która moim zdaniem bardzo mocno odstawała od reszty – choć wiele sobie po niej nie obiecywałem już od początku.

Zacznijmy więc może od końca – zdecydowanie najnudniejszą była opowieść o Hulkach. Wydawała mi się jakaś taka bez polotu. Jasne, kwintesencją popularnej bestii może być miażdżenie wszystkiego wokół, ale „Immortal Hulk” od Ewinga pokazał, że wyjście poza te ramy jest najlepszym, co można zrobić względem zielonego potwora. Tę bazową formułę przeorano przez lata na wszystkie sposoby, więc w opowiadaniu zwyczajnie zabrakło świeżości.

Przeciętnych było sporo, natomiast wyróżnić można dwa, które moim zdaniem przebiły wszystkie inne. Oba kręciły się wokół wręcz opiekuńczej więzi, a mowa o rozdziałach „Wolverine” i „Hawkeye”. Można w nich znaleźć całkiem sporo podobieństw i być może właśnie te elementy sprawiły, że oceniam je tak wysoko. Były zdecydowanie najgłębsze, a relacje między pokoleniami wypadały bardzo realistycznie i emocjonalnie.

Marvel Pokolenia Hulk recenzja

Idealny komiks na start?

Warto przejść teraz do tego, dlaczego w gruncie rzeczy uważam, iż recenzowana pozycja może się perfekcyjnie nadać, gdy chce się rozpocząć przygodę ze światem Marvela. Odpowiedź jest stosunkowo prosta – na łamach zaledwie jednego wydania poznajemy dwudziestu herosów. Wśród nich są zarówno Ci klasyczni (Peter Parker, Mar-Vel), jak i nowe pokolenie (Kamala, Miles). Idealna opcja dla kogoś, kto nie jest w stanie stwierdzić obecnie, którzy go interesują.

Choć te trzydzieści stron na opowieść może sprawiać wrażenie zbyt okrojonej liczby, aby pokochać jakąś postać, to nic bardziej mylnego. W przypadku niektórych nie ma z tym żadnego problemu. Ich rys charakterologiczny jest po prostu tak wyrazisty, że bardzo szybko zrozumiecie, czy jesteście fanami czy nie trawicie sposobu bycia i postępowania konkretnych osób.

Jakby tego było mało, taki zbiór pozwala zapoznać się także z masą komiksowych twórców, których na okładce wymieniono aż 22. A wielu z nich to niebywale głośne nazwiska, o czym przekonacie się, gdy już wsiąkniecie w świat Marvela. Być może sprawi to, że zamiast pokochać jakiegoś superherosa, zapałacie sympatią do pisarza? Kto wie!

Marvel Pokolenia Egmont recenzja Hawkeye

Marvel Pokolenia

Komiks „Pokolenia” to jedna z ciekawszych propozycji ostatnich miesięcy ze strony Egmontu i bez wątpienia pozycja, po którą warto sięgnąć. Jej ogromną siłą jest fakt, że można zabrać się za lekturę całkowicie od zera. Choć stanowi pewien epilog, to zupełnie nie trzeba ogarniać sytuacji wokół. Idealna sprawa dla nowych czytelników! Dla największych wyjadaczy tytuł, który domknie pewne wydarzenia i przy okazji pozwoli przypomnieć sobie nieco starszych bohaterów, których może ostatnio nieco brakować .

Ja jestem oczarowany tym, co dostałem. Nie boję się stwierdzić, że to najlepszy komiks Marvela wydany w Polsce, jaki miałem okazję ostatnio czytać. Nawet pomimo braku spójności pod kątem prezentowanej jakości każdego z opowiadań. Odnoszę wrażenie, że właśnie tego było trzeba na naszym rynku wydawniczym. Czegoś luźniejszego, spokojniejszego, a jednocześnie pozwalającego wejść z marszu do cudownego uniwersum Marvela. Bierzcie koniecznie – idealny prezent na nadchodzące Święta.

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kajetan "Kajtii" Węsierski
Zajarany popkulturą, nową technologią, marketingiem i sportem. Dużo czytam, oglądam, słucham i gram. Od małego kręcą mnie japońskie anime i amerykańskie kreskówki, literatura faktu i fantastyka oraz mangi i komiksy. Jednym słowem - geek. Piszę z życia i żyję z pisania - ot mój cały świat.
- Advertisment -