Strona głównaKomiksy MarvelaMarvel Fresh: Amazing Spider-Man | Tom 1 | Recenzja |

Marvel Fresh: Amazing Spider-Man | Tom 1 | Recenzja |

Zaledwie tydzień temu miałem przyjemność recenzować dla Was oba tomy „Wojen Nieskończoności”, które powinny rozpoczynać serię wydawniczą Marvel Fresh (zapraszam serdecznie do tekstu). Jak jednak wspomniałem, jest to bardziej pomost i swoisty epilog dla Marvel Now 2.0, które oficjalnie dobiegło końca. Jeśli więc czekaliście na pełnoprawny „świeży start”, to recenzowany w tym wpisie „Amazing Spider-Man” Wam go dostarczy!
Jesteście ciekawi, jak wypadł pierwszy tom nowych przygód Pajączka? A może interesuje Was, ile w tym rzeczywiście świeżego podejścia, oraz możliwości startu dla nowych czytelników? Zachęcam do dalszej lektury samej recenzji! Postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania – mówimy przecież o Spider-Manie, a z wielką mocą idzie zawsze wielka odpowiedzialność!

Nowy porządek, stary bałagan

Gwoli przypomnienia pozwolę sobie napisać, że poprzednie przygody naszego ulubionego Pajączka skończyły się dla niego słodko-gorzko (więcej napisałem w podsumowaniu dziesiątego tomu). Z jednej strony pokonał swojego odwiecznego wroga, a z drugiej został zdegradowany w drabinie społecznej. Z prezesa wielkiej korporacji, ponownie wylądował w Daily Bugle. I wszystko by się jakoś ułożyło, gdyby nie fakt, że to, co dobre, kiedyś się kończy.
Dla Parkera zachodzi to naprawdę błyskawicznie i tak było również w tym przypadku. Już po pierwszych rozdziałach wyrzucono go z roboty. Wszystko przez to, iż odkryto, że w gruncie rzeczy praca doktorancka nie jest autorstwa jego, a Otto Octaviusa. Cóż, nie można się temu dziwić – tak duża gazeta jak DB nie może pozwolić sobie na trzymanie w swoich szeregach dziennikarza, nad którym wisi widmo plagiatu.

Petera czeka więc powrót na studia i próba osiągnięcia tego, co udało się arcyłotrowi w jego ciele – jeszcze w ramach Marvel Now. To nie będzie jednak proste. Obowiązki Spider-Mana nie śpią i zdaje się, iż nawet w dorosłym życiu problemem będzie jednocześnie walczyć o papierek za edukację oraz ratować świat. Podwójne życie zaczyna przysparzać takich problemów, jak w pierwszych komiksach o Pajączku z lat 60.

Co dwa pająki, to nie jeden

Nie jest tajemnicą, że kwestia klonów to w komiksach ze Spider-Manem sprawa poruszana niezwykle często. Niekiedy mam wrażenie, że gdy twórcy nie wiedzą, jak zapełnić kilka rozdziałów przygód, sięgają właśnie po ten element i naciskają przycisk z napisem „multiwersum”. Tu znów mieliśmy do czynienia z dwoma postaciami, ale wszystko przez wypadek w laboratorium. Ów doprowadził do rozszczepienia naszego bohatera na dwie osoby – Petera Parkera oraz Spider-Mana.

I choć początkowo może wyglądać to jak spełnienie snów, albowiem Peter może skupić się na swoim normalnym życiu (dopiero co zszedł się z Mary Jane), a Spidey ma szansę w stu procentach poświęcić się ratowaniu świata, to szybko okazuje się, iż wszystko jest naprawdę trudne. Wyobraźcie sobie, że ktoś zwyczajnie zabiera połowę Waszych naturalnych cech. Osoba odważna i skromna staje się egoistyczna, a bojaźliwa, ale gotowa do pomocy, zaczyna być po prostu tchórzem.

Tak wygląda to w tym przypadku. Co więcej, rozszczepienie prowadzi do śmierci. A jakby i tego było mało – Spider-Man nie zamierza ponownie łączyć się z Peterem. Oznacza to, że Parker zmuszony będzie zrozumieć, że to nie strój czyni z niego bohatera. I jest to dokładnie taki sam motyw, jaki mogliśmy wyciągać z dawnych komiksów. Jak więc widzicie, nawiązań do klasyków jest tu całe mnóstwo, a to kolosalna zaleta.

Marvel Fresh – zacząć z przytupem

Pora odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy można zacząć, nie znając Marvel Now i Marvel Now 2.0”. Tak, jest to możliwe. Oczywiście, znając poprzednie numery, wychwycicie sporo smaczków, ale nie jest tak w przypadku „Wojen Nieskończoności”, gdzie znajomość wcześniejszych tomów może okazać się kluczowa. Tu bez problemu ogarniecie od startu.

Co znaczące, rzeczywiście widać inspirację dawnymi historiami i chęć przekazania konkretnych nauk nowym czytelnikom poprzez Marvel Fresh. Tym razem z poszanowaniem obecnej sytuacji na świecie (poruszono nawet temat wypierania prasy drukowanej przez Internet) oraz odpowiednio nowoczesnej warstwy graficznej – ta wypada bardzo dobrze. W gruncie rzeczy trudno się tu do czegoś bardzo przyczepić.

Jako ogromny fan Spider-Mana mogę z ręką na pajęczynie napisać, że to smakuje właśnie jak historia o Pajęczaku. Czuć klasykę, ale w odświeżonym wydaniu. I jeśli taki jest cel całej serii Marvel Fresh, to pierwsze wrażenie wypadło naprawdę bardzo pozytywnie. Już teraz nie mogę się doczekać kolejnych tomów! Zakończenie tego jasno pokazało, że po prostu warto czekać na następne – będzie się działo!

PODSUMOWANIE

Wydanie: 2021
Seria/cykl: MARVEL FRESH
Scenarzysta: Nick Spencer
Ilustrator: Ryan Ottley
Tłumacz: Marcin Roszkowski
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 152
Data premiery: 19.05.2021
Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kajetan "Kajtii" Węsierski
Zajarany popkulturą, nową technologią, marketingiem i sportem. Dużo czytam, oglądam, słucham i gram. Od małego kręcą mnie japońskie anime i amerykańskie kreskówki, literatura faktu i fantastyka oraz mangi i komiksy. Jednym słowem - geek. Piszę z życia i żyję z pisania - ot mój cały świat.
- Advertisment -