Strona głównaMangiLinks | Recenzja | Dobra manga dla fanek i fanów Boys Love

Links | Recenzja | Dobra manga dla fanek i fanów Boys Love

Zauważyłem, że na naszej gałęzi jest bardzo mało mang wydawnictwa Kotori, a przecież dostarcza ono polskim czytelnikom sporo ciekawych mang. Pod ich logiem wychodzi chociażby Yotsuba, o której co nieco mogliście poczytać tutaj. Kotori regularnie dostarcza też komiksy z gatunku shounen-ai czy boys love. I właśnie na tym ostatnim się dzisiaj skupimy.

O czym opowiada Links? Są to urywki z życia ósemki przyjaciół, w których obserwujemy ich zmagania miłosne zarówno w początkowych fazach związku, jak i w długoletnich relacjach. Poznajemy ich codzienność, hobby, ale także duchy przeszłości. Między pracą a spaniem kryją się bowiem lęki, poczucie winy, marzenia czy po prostu – miłość.

Mamy łączność? Czy dobrze mnie słychać?

Jak mogliście wyczytać na naszym leniwym instagramie, Links to manga, którą zwyczajnie dobrze się czyta. Skłamałbym, pisząc, że zmieniła ona moje postrzeganie rzeczywistości czy, że zapamiętam ją na długie lata. Spędziłem miłe chwile przy lekturze, fabuła rozwijała się płynnie, nie męczyła i na pewno przy niej nie ziewałem. Na pewno dostarczyła trochę śmiechu i miała fragmenty, do których dobrze wraca mi się pamięcią – na przykład rozmowa z kotem. No bo bądźmy szczerzy: kto nigdy nie gadał ze swoim zwierzątkiem?

Opowiadania dotyczące poszczególnych bohaterów nie były monotonne, każda z czterech części ukazywała zupełnie inny obraz rzeczywistości. Gdy pierwsza z nich – Sekiya x Shibata była raczej typowym schematem, który przewija się w boys lovkach, czyli jedna ze stron czegoś chce, druga niekoniecznie lub nie jest pewna, tak kolejne wypadały już znacznie lepiej. Na główny plan wychodzą głębsze tematy, zanurzamy się w przeszłości postaci i obserwujemy ich walkę z tym, co trzymają we wnętrzu. Przy tym wszystkim Links nie jest przygnębiające lub ciężkie. Autorka – Natsuki Kizu – dobrze przeplata poważne momenty z tymi bardziej komediowymi. Nie ukazuje miłości jako lek na całe zło, ale wskazuje, że jest ona pomocna. Zupełnie tak, jak w normalnym życiu.

Podobało mi się także przecinanie się szlaków bohaterów w dość naturalny sposób. Postacie spotykają się w pracy, na papierosie lub przy kawie. Zawsze coś się dzieje i to jest plus.

Słychać? Tak? A widać?

Do warstwy wizualne, czyli jakby nie było – równie ważne, co fabuła, też nie mam zastrzeżeń. Tomik wita nas piękną, kolorową stroną, a kolejne karty komiksu podtrzymują ten poziom. Kreska sama w sobie może i nie jest wyjątkowo oryginalna, ale spełnia standardy, do których przyzwyczaił nas inne mangi z tego gatunku. Na pewno plusem są tła, na których często sporo się dzieje, autorka nie szczędzi szczegółów, a także wszystkie bardziej humorystyczne kadry. Mimika postaci także stoi na wysokim poziomie, łatwo więc odczytać emocje ze scen pozbawionych dialogów.

Niestety pojawiają się też minusy. Jak pisałem na Instagramie – modele postaci niekiedy zlewają się ze sobą. Bohaterowie momentami są niemal identyczni, przez co ciężko połapać się, na kogo w ogóle patrzymy. To chyba największy problem, jaki spotkałem przy Links. Zdarzyły się również dosłownie dwa, nieczytelne kadry, przy których musiałem poprosić koleżankę o pomoc w ich zrozumieniu.

Links. Czy warto przeczytać?

Manga nie trafi na półkę z wybitnymi komiksami, ale trzeba przyznać, – i powtórzyć – czytało się ją dobrze. Z Links spędziłem miło czas, nie czułem nudy ani nie towarzyszyło mi wrażenie, że już to gdzieś czytałem. Miała sporo udanych momentów oraz trafnych dialogów, a przy tym mały potknięć. Przede wszystkim to w większości fabuły nie był komiks oderwany od rzeczywistości, co cenie sobie w romansach.

Warto też wspomnieć o ślicznej okładce, która jako pierwsza przekonała mnie do sięgnięcia po tomik. Drugim elementem było, za co niesamowicie szanuję Kotori, zaznaczenie na odwrocie mangi, że Links jest zbiorem opowiadań. Wydawnictwa często zapominają, aby to podkreślić, a, moim zdaniem, to bardzo istotny fakt.

Polecam!

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek "Leniwiec" Kraśnicki
Jacek "Leniwiec" Kraśnicki
Od lat jaram się japońską popkulturą, a od czasu startu Leniwej Popkultury, również serialami, filmami i animacjami z całego globu. Staram się łączyć mój pracoholizm z lenistwem, ale ciężko jest wybierać między napisaniem nowego tekstu, a czytaniem ciekawostek o zwierzątkach. W wolnym czasie układam LEGO, piję zbożową kawę i spaceruję. Wiecie, że leniwce pływają trzykrotnie szybciej, niż sie poruszają?
- Advertisment -