Strona głównaAnimeZimno, szaro, depresyjnie... Przydałoby się coś obejrzeć. Anime jesień 2018

Zimno, szaro, depresyjnie… Przydałoby się coś obejrzeć. Anime jesień 2018

Lato już dawno za nami. I chociaż po drugiej stronie globu uroki długich, ciepłych wieczorów jeszcze przed jego mieszkańcami, u nas króluje szarość, wilgoć, a w modzie musztarda i kratka. Z głów też odpłynął gdzieś temat szalonych pomysłów, ustępując miejsca refleksyjności.

I chociaż jasień może wydawać się smutnym czasem, twórcy anime dbają o to, abyśmy nie nudzili się coraz dłuższymi wieczorami.

Anime jesień 2018

A tym razem tytułów wartych uwagi jest naprawdę, naprawdę sporo. Cieszące się popularnością – czy zasłużoną? To kwesta sporna – Sword Art Online z kontynuacją pod tytułem Alicization, ostatni sezon Fairy Tail… Ale też perełk jak kolejny sezon JoJo’s Bizarre Adventure. Z nowości również możemy spodziewać się obiecujących nowości: Radiant – którego recenzje mangi zobaczycie w przyszłości na stronie, Hinomaru Zumou, czy Goblin Slayer.

Zebrałem więc kolejny raz naszą redakcję i wspólnie przygotowaliśmy dla Was tekst o tytułach, na które, naszym zdaniem, warto zwrócić uwagę.

Radiant – Leniwiec

W świecie magii nazywanej Fantazją, a także ogromnych, zagrażających życiu ludzi potworów – Nemezis, powstał zawód czarodziei. Są to osoby dotknięte specyficznymi mutacjami, które umożliwiają im stawienie czoła bestiom. Historia Radiant ukazuje przygody nastoletniego maga – Setha, którego marzeniem jest nie tyle samo polowanie na potwory, ile zniszczenie ich źródła.

Pierwszym tom mangi Radiant mam już za sobą: jest to klasyczny, można by powiedzieć książkowy Shounen. Historia nie jest innowacyjna, ale każdy jej element jest dopracowany. Poza tym, od autora czuć pasję do mang, dlatego nie mogłem doczekać się adaptacji anime.

Szkoda jednak, że już w pierwszy odcinku twórcy odchodzą od pierwowzoru. Nie są w większości drastyczne zmiany – na przykład: w mandze Seth spłoszył krowy, bo myślał, że to są Nemezis, a w anime jakimś cudem wystrzelił ogromny głaz, który zniszczył ich zagrodę. Dlaczego tak zrobiono? Nie wiem. Czy psuje to przyjemność z oglądania? Może troszeczkę pozbawia charakterystycznych cech głównego bohatera, czyli niepohamowanego zapału do pracy.

Bez znajomości oryginału jestem przekonany, że będziecie bawić się bardzo dobrze. Mocną stroną serii jest humor i pomimo że w pierwszym odcinku wiele go nie ukazano, później będzie lepiej. Zaufajcie mi.

Będę śledził Radiant, a Wy śledźcie fanpejdż – bo jeżeli pojawią się w anime jakieś ogromne zmiany, na pewno dam Wam o tym znać. Jak na razie serdecznie polecam.

Jojo’s Bizarre Adventures Part 5: Golden Wind – Bizarre Content

Nie za wiele anime przyciągnęło moją uwagę w tym jesiennym sezonie… Czyżby powakacyjne zmęczenie materiału? Trudno powiedzieć. Może to po prostu podświadome ostrożniejsze dysponowanie czasem, gdzie ostatnio znalezienie chwili na obejrzenie czegokolwiek jest dla mnie problematyczne. Niemniej jednak po prostu nie mogłem sobie odmówić sięgnięcia po kolejną odsłonę adaptacji mangi Hirohiko Arakiego prosto od studia David Productions. Będąc olbrzymim fanem przygód rodu Joestarów w obu formach: telewizyjnej, jak i papierowej — jest dla mnie niezwykle słodkim i miłym obowiązkiem sięganie po te pozycje.

Zgodnie z tradycją witamy nowego Jojo, nowe otoczenie i ponownie odświeżony styl artystyczny. Tym razem lądujemy w południowych Włoszech — miejsca, gdzie zrodziła się niesławna mafia i wokół której będzie się koncentrowała fabuła. Protagonista tej odsłony, to Giorno Giovanna. Jego marzeniem jest stać się gwiazdą przestępczego półświatka. Droga na szczyt jednak będzie wyboista. Golden Wind to wciąż na ten moment odsłona najbardziej skupiona na walkach pomiędzy pojedynkami Standów. Jednak dzięki rozwiniętej formule, nie przypominają one „przeciwnika tygodnia”, jak miało to miejsce w Jojo Part 3: Stardust Crusaders. Moce są o wiele bardziej kreatywne, a pojedynki toczą się często w bardzo nieoczywistych warunkach oraz otoczeniu.

Zdążyłem obejrzeć odcinek pierwszy, który ukazał się w ten piątek. I wiecie co? Jestem absolutnie zachwycony tym, jak seria wygląda. Zresztą moje bardzo krótkie wrażenia znajdziecie we wpisie na fanpage Leniwej Popkultury. Oczywiście nie mam złudzeń, że każdy epizod będzie tak dopieszczony – czas i budżet nie są z gumy. Wierzę jednak w doświadczenie i talent ludzi w David Productions, bo jednak przez ostatnie lata udowodnili, że czują temat Jojo i potrafią go przekuć w złoto.

A oprócz Jojo

Chciałbym w tym miejscu dać jeszcze dwa wyróżnienia: Goblin Slayer, seria fantasy, która ma całkiem niemało pozytywnych opinii, więc chętnie sprawdzę, z czym to się je. Dodatkowo FLCL Alternative druga odsłona sequeli do kultowej już serii, tym razem pod skrzydłami Adult Swim / Production IG. I chociaż Progressive nie zdobyło zbyt przychylnych opinii, wciąż jestem ciekaw, czy można coś ciekawego dopisać do tej historii.

Hinomaru Zumou – Kajti

Sumo to jeden z tych sportów, które są u nas wyjątkowo niepopularne. Inaczej wygląda sprawa w Japonii, gdzie dyscyplina ta urosła do rangi jednego ze sportów narodowych, a nawet swego rodzaju rytuału. Idąc za popularnością, studio Gonzo postanowiło zekranizować mangę autorstwa Pana Kawady – Hinomaru Zumou.

Jedną z głównych, niepisanych zasad sumo jest bycie „wielkim i ciężkim”, czego dowodem jest aparycja sportowców zawodowo uprawiających ten sport. Ma to związek z przewagą, jaką daje ogromny typ budowy przy konieczności wypchnięcia przeciwnika poza ustalone pole.

Główny bohater serii, Ushio Hinomaru, jest zdecydowanym zaprzeczeniem wspomnianych założeń. Nie spełnia nawet minimalnego, warunkowego wzrostu, który trzeba przekroczyć, aby ubiegać się o tytuł zawodowego zapaśnika. Nie przeszkadza mu to bynajmniej w dążeniu do zostania Yokozuną (tytuł ten jest najwyższą rangą w sumo, przyznawany tylko wielkim mistrzom). Brzmi jak typowa historyjka z gatunku tych „from zero to hero”? Może i tak, ale nic bardziej mylnego! Nasz bohater, już na samym początku, daje się poznać jako piekielnie silny zawodnik, którego zabliźnione ciało symbolizuje trud, jaki włożył w trening, aby nadrobić wspomniane wcześniej gabaryty.

Tytuł jest typowym shounenem ukierunkowanym na sport, a konkretnie sztuki walki. Dla osób lubujących się w tych kategoriach jest to pozycja obowiązkowa i zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Pierwszy odcinek stanowi dobre wprowadzenie do całej historii i mogę śmiało przyznać, że rozbudza oczekiwania oraz chęci na więcej. Jest to jeden z moich faworytów do czołówki sezonu jesiennego, więc z czystym sercem – POLECAM!

Tensei Shitara Slime Datta Ken – 
Wise

Jesień… Pora roku, którą jedni kochają, a inni wręcz przeciwnie. Ja należę do drugiej grupy. Osobiście, ten okres kojarzy mi się z paskudnymi zmiennymi prognozami pogody oraz coraz krótszym dniem. Czysta depresja… Chyba tylko zima z dużą ilością śniegu mogłaby być gorsza.

Jeśli jednak mówimy o jesieni w kwestii anime, śmiało można rzec, że aktualny sezon to jeden z najlepiej zapowiadających się w tym roku, jak nie najlepszy. Mamy dużą ilość pewniaków, chociażby świetnie zapowiadający się sequel Sword Art Online, Goblin Slayer, Toaru Majutsu no Index III czy kolejną serię JoJo. Nie można przeoczyć też dużej porcji świeżych tytułów, które warto sprawdzić przy wieczornej sesji z herbatką pod kocykiem. Spektrum jest ogromne, bo znajdzie się coś dla fanów komedii, dramatu, a nawet horroru.

Pozycją, na którą ja postawiłem tym razem swoją kartę, to swoista komedia/fantasy Tensei shitara Slime Datta Ken.

Sama seria poparta jest Light Novel, jak i świetnie poprowadzoną mangą. Nawet zakładając, że nie znałbym pierwowzorów tego anime, mój Isekai Radar po prostu nie pozwoliłby przejść mi obok niej obojętnie.

Znowu Isekai? Warto w ogóle się za niego zabierać?

Oczywiście, mamy do czynienia z kolejnym Isekaiem (oh you). Nie jest to jednak kolejne Guilty Pleasure, a porządny kawałek historii z przyjemnie rozwijającą się fabułą, który zostanie nam przedstawiony w tylko 24 odcinkach (przystępna ilość, ale i tak pewnie złapie niedosyt). Tutaj warto zaznaczyć, że anime przypomina trochę Symulator Simów, w skład którego wchodzi duża hurtowa ilość drugoplanowych bohaterów i rozwój królestwa protagonisty.

Jest to też kolejny unikat gatunku Isekai, bowiem głównym bohaterem jest nie kto inny jak człowiek odrodzony w świecie fantasy jako… Slime. Czyli często spotykany w grach MMORPG zwyczajny glut, którego z łatwością rozgniatamy przy pierwszym (nie) planowanym spotkaniu. Osobiście liczę na pojawienie się paru unikalnych dla anime gagów, nie zapominając o tym, że Slimy są w założeniu genderless (tutaj pole do popisu dla tłumaczy :P).

Pomimo tego, że jest już jeden odcinek anime (jeszcze go niestety nie miałem okazji zobaczyć) mam nadzieję, że adaptacja będzie przebiegać tak dobrze, że dorówna pod względem jakości swoim pierwowzorom.

Shingeki no Kyojin 3 – Anforius

Jedną z serii, która w jesiennej ramówce powinna zwrócić uwagę wszystkich fanów anime, jest trzeci sezon kultowego Attack On Titan. Co prawda miał on premierę 23 lipca, jednak wciąż wychodzą kolejne epizody, które dostarczą nam rozrywki w te coraz dłuższe i chłodniejsze wieczory. Opowieść o świecie gdzie ludzie zostają wpędzeni między mury, które odgradzają ich od żyjących wszędzie dookoła ogromnych tytanów, dopełnia się coraz bardziej. Poznajemy kolejne losy naszych głównych bohaterów – Erena, Mikasy oraz Armina, jednak w trochę innej odsłonie. Dzięki temu cała historia daje nam coraz więcej odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

Fabuła najnowszych odcinków skupia się tym razem na wątku intrygi uknutej wśród oddziałów wojsk broniących miasta. Okazuje się bowiem, że grupa zwiadowcza, w której znajdują się nasi ulubieńcy – Eren, Mikasa, Armin czy Levi, muszą uciekać poza mury, ponieważ w mieście nie mogą już czuć się bezpiecznie. Ze względu na informacje, w których posiadanie weszli w drugim sezonie, próbują teraz zrobić wszystko, aby dowiedzieć się, co stoi za tajemnicą wielkich ceglanych ścian mających na celu obronę ludności przed tytanami oraz jaki związek mają z tym władze miejskie.

Tytani w formie?

Jednym z ciekawszych i najbardziej rzucających się w oczy elementów najnowszej odsłony Attack On Titan jest nowa kreska. Animacja prezentuje się zdecydowanie inaczej niż w poprzednich seriach. Postacie są rysowane delikatniej, mają bardzo młodzieńcze rysy oraz prezentują się smuklej. Nowy opening z kolei nie wgniata już w fotel tak jak poprzednie, ponieważ nie emanuje epickością. Jedynie przedstawia starych bohaterów w odświeżonej odsłonie, pokazując ich wrażliwą stronę.

Ta seria jest zdecydowanie inna od pozostałych. Widoczne zmiany w animacji i sposobie rysowania. Fabuła, która skupia się wokół intrygi wywołanej przez ludzi wobec ludzi oraz nieco złagodzona warstwa muzyczna to tylko kilka różnic, które można zauważyć. Na tę chwilę ukazała się już połowa zaplanowanych odcinków całości, która dotychczas nie wywołała u mnie takiego zachwytu jak pierwszy i drugi sezon. Jednak nie można skreślać jeszcze tego, co ma nam do zaoferowania Wit Studio. Historia zaprezentowana w tym anime ma ogromny potencjał i szkoda by go było zmarnować na tym etapie.

Widzimy się za trzy miesiące!

I na tym skończymy dzisiejszy post. Raz jeszcze przepraszam za opóźnienie, nie planuję kolejnych w najbliższym czasie. Zaznaczę też, że wymienione tytuły były dobierane według naszej subiektywnej opinii.  Oczywiście, w sezonie znajdzie się na pewno więcej pozycji, na które warto zwrócić uwagę. Jednak to właśnie te wymienione w poście, szczególnie wpadły nam w oko.

Prawdopodobnie Wy oglądacie coś innego. Nie zamykajmy się więc w swoich domkach, a podyskutujmy. Zostawcie komentarz, w którym opiszecie tytuł, który to Was zaintrygował w jesiennym sezonie! I jeżeli obejrzeliście już jeden czy dwa odcinki – podzielcie się z innymi swoimi wrażeniami!

A my wrócimy z kolejnym postem już za trzy miesiące! Ciekawe, co przyniesie nam tegoroczna zima… Oby dużo śniegu!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek "Leniwiec" Kraśnicki
Od lat jaram się japońską popkulturą, a od czasu startu Leniwej Popkultury, również serialami, filmami i animacjami z całego globu. Staram się łączyć mój pracoholizm z lenistwem, ale ciężko jest wybierać między napisaniem nowego tekstu, a czytaniem ciekawostek o zwierzątkach. W wolnym czasie układam LEGO, piję zbożową kawę i spaceruję. Wiecie, że leniwce pływają trzykrotnie szybciej, niż sie poruszają?
- Advertisment -