Strona głównaKomiksy DC„Kod Oracle” | Recenzja | Tajemnicze zniknięcia czy zwykłe szaleństwo?

„Kod Oracle” | Recenzja | Tajemnicze zniknięcia czy zwykłe szaleństwo?

Jakiś czas temu recenzowałem dla Was Raven – interesujący komiks, który łączy w sobie wszystko to, za co lubimy Teen Dramy oraz pewne cechy komiksów superhero. Przyznam, że zaskoczył mnie pozytywnie. Na tyle, że zainteresowałem się całą nową serią wydawniczą Egmontu „DC Powieść graficzna +13”. Tak się składa, że niedawno poszerzyła się ona o kolejne komiksy, a jednym z nich był „Kod Oracle”.

Skuszony ciekawą okładką, zacząłem zastanawiać się, czy „Raven” był tylko pojedynczym ewenementem w serii? Czy komiksy skierowane do nastoletniego czytelnika faktycznie mnie wciągną? A może w środku czekają tylko nudne klisze? Znalezienie odpowiedzi nie było wcale takie trudne.

Całkowicie inne życie

Barbara Gordon, zapalona, utalentowana hakerka, pewnego wieczoru zostaje postrzelona i… to wywraca całe jej życie do góry nogami. Szczęśliwie nastolatce udaje się przeżyć, jednak ląduje na wózku. Dzięki kontaktom jej ojca Babs – gdyż tak woli być nazywana – ląduje w Centrum Rehabilitacji Arkham. Tam zapewnia się nastolatkom odpowiednią opiekę psychologiczną i fizyczną.

Ten obraz zaburzają jednak tajemnicze zniknięcia dzieciaków oraz dziwne dźwięki roznoszące się po całym budynku. A może to wszystko dzieje się tylko w głowie straumatyzowanej Barbary? Jedno jest pewne: przed bohaterką leży kolejna układanka, którą musi rozwiązać.

Jak wypada „Kod Oracle”?

Jak możecie domyślić się z opisu fabuły, „Kod Oracle” stawia na kryminalny, tajemniczy klimat. Elitarny ośrodek, który nie jest jednak tak idealny, na jaki wygląda z wierzchu, tajemniczy dyrektor, dziwne odgłosy i zaginięcia, którymi jakby nikt się nie przejmował. Z jednej strony to dobrze znane każdemu fanowi popkultury motywy, przewijające się w książkach i filmach, a z drugiej – to coś, co wciąż dobrze się czyta. Wszystko zależy, w jaki setting wsadzimy te schematy.

„Kod Oracle” podszywa całą intrygę pewną dozą szaleństwa. Im dalej w strony, tym łatwiej dopuścić do siebie myśl, że to wszystko może dziać się tylko w umyśle protagonistki. Marieke Nijkamp, autorka scenariusza, nie daje nam jednak jasnych poszlak przed zwieńczeniem komiksu. A jest ono… Cóż, zgodne z klimatem Young Adult, że tak to ujmę.

Z drugiej strony, tuż obok kryminalnej intrygi, obserwujemy emocjonalny rozwój zawziętej nastolatki, mierzącej się z zupełnie nową rzeczywistością i niepełnosprawnością. Nietrudno odnieść wrażenie, że Babs, szukając zagadki w CRA, próbuje zagłuszyć strach i smutek. Jakby zagadka miała sprawić, że na nowo odzyska czucie w nogach.

Jeszcze z trzeciej strony – w komiksie pojawiają się też wstawki horrorowe, które znowu mogą namieszać w naszych wyobrażeniach o fabule czy opiniach, jakie do tej pory wyrobiliśmy. Szczególnie że we wspomnianych elementach „Kod Oracle” zmienia nie tylko swój klimat, ale także styl graficzny.

Smutny świat w wesołych kolorach

Skoro już poruszyliśmy tę kwestię, „Kod Oracle” wpuszcza na swoje kartki więcej koloru, niż Raven. Dominuje kolor żółty, przez co cały świat przedstawiony jest wyjątkowo żywy. I choć kolorystyka faktycznie cieszy oko, gryzła mi się nieco z zagadkową fabułą. Duże wrażenie z kolei robią opowieści jednej z bohaterek, podczas których warstwa graficzna zmienia się całkowicie. Faktycznie spełniły swój efekt i idealnie pasowały do niepokojących opowiastek.

Jako całokształt jednak styl rysunków Manuela Preitano nie wyróżnia się ani pozytywnie, ani negatywnie. Oko cieszą kadry rozłożone na obie strony komiksu, jednak w większości „Kod Oracle” prezentuje się raczej przeciętnie. To na pewno nie warstwa wizualna zapadnie mi w pamięć.

„Kod Oracle” – czy warto przeczytać?

Wracając do naszych wstępnych pytań: czy komiks okazał się nudny? W żadnym wypadku! Szczerze, nawet nie wiem kiedy zleciało mi te niemal 200 kolorowych stron. Jako fan kryminałów bawiłem się dobrze, choć intryga nie była wyjątkowo rozbudowana. Warto jednak zaznaczyć, że kilkakrotnie zwątpiłem w moje przewidywania co do finału. Ta druga strona fabuły, czyli zmagania z nową rzeczywistością, też wypadły ciekawie. Babs była zawzięta i uparta, ale nie działała na nerwy. Została napisana w naturalny, ludzki sposób.

Osobiście dalej jestem pozytywnie zaskoczony komiksami z serii „DC powieść graficzna 13+”. Spodziewałem się prostych, schematycznych historii, a jak na razie mam za sobą dwa komiksy, które będę miło wspominał. Dlatego i Wam polecam sięgnąć po „Kod Oracle”. Myślę, że będziecie się przy nim dobrze bawić!

PODSUMOWANIE

Wydanie: 2021
Seria/cykl: DC powieść graficzna 13+
Scenarzysta: Marieke Nijkamp
Ilustrator: Manuel Preitano
Tłumacz: Alicja Laskowska
Typ oprawy: miękka
Liczba stron: 184
Data premiery: 19.05.2021
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek "Leniwiec" Kraśnicki
Od lat jaram się japońską popkulturą, a od czasu startu Leniwej Popkultury, również serialami, filmami i animacjami z całego globu. Staram się łączyć mój pracoholizm z lenistwem, ale ciężko jest wybierać między napisaniem nowego tekstu, a czytaniem ciekawostek o zwierzątkach. W wolnym czasie układam LEGO, piję zbożową kawę i spaceruję. Wiecie, że leniwce pływają trzykrotnie szybciej, niż sie poruszają?
- Advertisment -