Strona głównaAnimeHigehiro i Osamake | Czego oczekiwać od wiosennych romcomów?

Higehiro i Osamake | Czego oczekiwać od wiosennych romcomów?

Jak co sezon, wiosna również przywita nas komediami romantycznymi. Mniej lub bardziej udane „Tomozaki” i „Horimiya” zostaną zastąpione przez dwa nowe głośne tytuły, tym razem oba oparte na light novelkach. Pytanie jednak, czy pomimo przedpremierowej popularności warto w ogóle na te produkcje czekać? Czy „Higehiro” i „Osamake” zasługują na szum wokół nich wytworzony? Na to postaramy się dziś odpowiedzieć.

Higehiro | Hige wo Soru. Soshite Joshikousei wo Hirou

Fabuła tego anime, wygląda dokładnie tak jak pełny tytuł, który po spolszczeniu będzie brzmiał „Po tym jak zostałem odrzucony, ogoliłem się i zabrałem licealistkę do domu”. Zwykły pracownik biurowy, który od pięciu lat podkochiwał się w swojej szefowej, w końcu decyduje się wyznać miłość. Nie wszystko idzie po jego myśli, kobieta mu odmawia, a on idzie zapić smutki. Następnie zrządzenie losu przecięło jego ścieżkę z nieznajomą dziewczyną, która zmieni jego życie.

Yoshida i reszta papierowych postaci

Postaci, o których można napisać coś więcej niż jedno zdanie, jest tutaj tyle, co kot napłakał. Główny bohater jest osobą bardzo niedojrzałą. Widać to w jego relacji z kobietami, szczególnie z obiektem westchnień. Pięć lat nieodwzajemnionej miłości pozwoliło mu zrozumieć, że tak naprawdę kocha tylko jej figurę. Z protagonistą zachodzi zabawne zjawisko, które nazwę tu „Sinusoidą Yoshidy”. Otóż za każdym razem jak Yoshida zachowa się w stosunku do Sayu (tytułowej dziewczyny z liceum) naprawdę przyzwoicie i z szacunkiem, odbija to sobie, będąc bucem w stosunku do innych postaci.

Najbardziej cierpi tu kobieta, w której główny bohater się podkochuje – Airi Gotou. Szczerze mówiąc, patrząc z jego perspektywy, tę bohaterkę można opisać dwoma słowami: „duży biust”. Chociaż sam autor też w pierwszym tomie nie był zbytnio innym obrazem zainteresowany. W drugim natomiast już jakąś głębię próbował tej postaci nadać. Próbował, bo wyszło to nieciekawie, a pani Gotou dalej jest po prostu tą kobietą z dużymi piersiami i jest to naprawdę smutne.

Wyżej wspominana Sayu jest postacią, na którą autor przeznaczył chyba całą swoją kreatywność. Jednak i tutaj pojawia się spory problem. Swój pomysł na nią ukrywa przed czytelnikiem i tak naprawdę wiemy o niej tylko tyle, że uciekła z domu i uprawiała seks, by mieć gdzie mieszkać. Tragiczna przeszłość jest przedstawiona jako zwykły element historii, bez żadnej refleksji. Szansa na poruszenie ważnego problemu nie została wykorzystana, a zamiast tego mamy kolejny akapit o piersiach.

Kiepski autor to i kiepska seria

Shimesaba (pseudonim artystyczny) nie potrafi dobrze pisać postaci, ani tym bardziej ciekawie ich prowadzić, przynajmniej na początku. Jednak to wstęp historii ma zachęcać do dalszego czytania, a mnie drugi tom już naprawdę zmęczył. Fabularnie jest prosto i przewidywalnie, a w połączeniu z nijaką kadrą postaci, wypada to bardzo smętnie.

Pompatyczność i nienaturalność – te dwa słowa idealnie oddają stan dialogów. W tej kategorii zdecydowanie góruje Yoshida, który jak tylko otwiera usta, zamienia się w robota. Rzuca trywializmami na lewo i prawo, nieudolnie tworząc iluzję człowieka inteligentnego.

Fabularnie po Higehiro nie warto oczekiwać za wiele, a czego można się spodziewać po warstwie technicznej? Mamy tutaj bardzo świeże odniesienie, bo za Tomozakiego również odpowiedzialne było Project No.9. Po zwiastunie widać, że możemy spodziewać się animacji na podobnym poziomie, a może i nawet odrobinę lepszym. Cieszy mnie to, bo produkcja może na tym zyskać. Warstwa dźwiękowa w trailerze była dobra, ale soundtrack w Tomozakim też trzymał wysoki poziom. Co mnie martwi, to fakt, że dialogi w obu tych seriach są na tej samej, niskiej półce, a w poprzedniej serii studia wypadły jeszcze gorzej niż na papierze. Trzymam kciuki, by tu nie było tak żenująco.

Osamake: Romcom Where The Childhood Friend Won’t Lose

“Rom-Com, w którym przyjaciółka z dzieciństwa nie przegra” to typowa historia, o trójkącie miłosnym. Mamy cichego, niewyróżniającego się protagonistę i dwie bardzo popularne dziewczyny. Haru, który jest głównym bohaterem, zakochał się w dziewczynie z klasy. Jednak gdy dowiaduje się, że ta ma już chłopaka jest oburzony i postanawia się na niej zemścić. Pomaga mu w tym jego przyjaciółka, którą miesiąc wcześniej odrzucił. Tak, fabuła jest okropnie głupia.

Jak złe będzie Osmake? Największym problemem tego tytułu jest to, jak bardzo potrafi zirytować, a robi to przez większość czasu. Sam pomysł na tę historię jest wyjątkowo idiotyczny, ale sposób, w jaki jest egzekwowany – woła o pomstę do nieba.

Jak kopiować to od najgorszych?

Seria ta wszystkie wady „Higehiro” również posiada, ale ze zdwojoną siłą. O postaciach nie ma co pisać, wszystkie są płytkie i jednakowe. Jeśli wyrwać z kontekstu losowe dialogi, to chyba tylko odmiana czasownika nakieruje cię na osobę mówiącą. Autor nie zdaje sobie sprawy, że ludzie są różni i różnie do siebie mówią. Ułożył sobie drogę ze schematów i nie potrafi wcisnąć hamulców. Gdy już sili się na coś oryginalnego, to jest to tak głupie, że lepiej by było, jakby swoje pomysły zostawiał dla siebie.

Dawno nie widziałem tak złych żartów w żadnym dziele kultury, a to duże osiągniecie. Humor opiera się tutaj na powtarzaniu tych samych dowcipów, aż nie zaczniesz się śmiać. Niestety z zażenowania. Najlepszym przykładem jest ciągle powracająca sytuacja przemocy w klasie spowodowanej tym, że główny bohater ma koleżankę. Naprawdę, w pierwszym tomie spotkało to Haru bodajże trzy razy. Nie jest to jednak ironiczne podejście do tego, a ciągła, nieśmieszna eksploatacja. Osiągnęliśmy szczyt komedii.

Z tego to już nic nie będzie…

Materiał źródłowy jest zły, po prostu. Tragicznie napisany, od początku bez pomysłu na siebie. Jedyne co mogę pochwalić to ciekawy pomysł na tytuł. Jest dużo lepszych tytułów i szkoda, że to właśnie ten dostał adaptację, bo tego nic nie uratuje. Technicznie nie wiem, jak to wyjdzie, bo jak Doga Kobo ma kilka ciekawych serii na koncie, tak zwiastun jest ekstremalnie bezbarwny.

To jak, warto czekać?

Moim zdaniem – jak już się można było domyślić – niespecjalnie. Higehiro będzie prawdopodobnie tą lepszą produkcją, ale czy ma duży potencjał? Raczej nie. Jasne, wielu osobom pewnie się spodoba, jeśli będą oczekiwać uroczych bohaterek w prostych romansach. Ja rozminąłem się z oczekiwaniami, ale to już mój osobisty problem. Po settingu i opisie miałem nadzieję na coś bardziej „uroczego”. Niestety dostałem tanimi sztuczkami zbudowane fundamenty pod haremówkę ze sztucznym mrokiem, który poza tym, nie ma zastosowania. Ten czas lepiej poświęcić na nadrobienie klasyków, bądź wybranie innej serii z sezonu wiosennego. Chociaż ja sam i tak obie te serie sprawdzę, żeby się przekonać czy naprawdę wyjdą tak źle.

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Miki
Na co dzień jestem uczniem przygotowującym się do matury. Jeśli wszystko się uda, to rok 2021 będę kończył jako student japonistyki. Wolny czas w domu spędzam, całkowicie oddając się w ręce swoich hobby. Czytam książki, light novelki, komiksy i mangi. Oglądam dużo anime i staram się być na bieżąco z głośnymi “sezonówkami”, jednocześnie nadrabiając klasyki. Lubię kino, wręcz kocham. Poza tym słucham sporo muzyki, bez zamykania się na gatunki. Towarzyszy mi jednakowo Kanye West, japoński pop jak i muzyka klasyczna. W weekendy można mnie złapać na serwerach Dead by Daylight (chyba że akurat po raz kolejny powtarzam serię Uncharted). Poza tym, jak tylko mogę, eksperymentuję w kuchni i chodzę na siłownię, a od teraz będę też pisał.
- Advertisment -