Strona głównaKomiksy europejskieHerkules Poirot: Śmierć na Nilu | Recenzja | Czy warto wypłynąć w...

Herkules Poirot: Śmierć na Nilu | Recenzja | Czy warto wypłynąć w tę podróż?

Jakiś czas temu wydawnictwo Egmont postanowiło przybliżyć polskiemu czytelnikowi komiksowe adaptacje kryminałów Agathy Christie. Przyznam, że byłem tym faktem ucieszony, gdyż to właśnie od książek Pani Christie zacząłem swoją przygodę z literaturą czytaną dla przyjemności. W tym roku sięgnęłam już po Miss Marple: Trup w bibliotece i… byłem rozczarowany.

Komiks nie zachwycał zarówno pod względem fabularnym, jak i graficznym. Brakowało w nim klimatu, napięcia i ciekawie rozwiązanej zagadki. Kompletnie nie przypadł mi do gustu. We wrześniu jednak na polskim rynku pojawiła się kolejna adaptacja, tym razem mojej ulubionej książki, zatytułowana Herkules Poirot: Śmierć na Nilu. Moje oczekiwania z tego powodu były znacznie większe. Czy udało się je spełnić?

Parostatkiem w piękny rejs

Belgijski detektyw z podkręconym wąsem udaje się na egzotyczną wycieczkę po Nilu. Jednak w jej trakcie dochodzi do zagadkowego morderstwa. Ofiarą pada bogata Amerykanka – Linnet Ridgeway. Kto jest podejrzany? Który z pasażerów miał najlepszy motyw, aby ukrócić jej życie? I czy genialnemu detektywowi uda się powstrzymać kolejne tragedie?

Herkules Poirot: Śmierć na Nilu

Agatha Christie w książce Śmierć na Nilu przygotowała dla czytelnika całe mnóstwo ciekawych postaci oraz relacji między nimi. Każdy pasażer przecinał swój los z innymi towarzyszami podróży w mniej lub bardziej oczywisty sposób. To właśnie te zależności sprawiły, że wsiąknąłem w wycieczkę po Nilu po same uszy. Niestety, w komiksie dostaniemy jedynie ich skrót. Z racji formy i grubości tomiku – Herkules Poirot: Śmierć na Nilu ma raptem 65 stron – autorka scenariusza musiał iść na pewne ustępstwa. Czy jednak Isabelle Battier zmasakrowała dzieło Christie?

W żadnym wypadku! Komiks faktycznie pozbawiony jest mocniejszego nakreślenia relacji, ale pod żadnym względem nie odbiera to przyjemności z czytania. Dostajemy niezbędne informacje, dzięki którym możemy płynąć przez fabułę z kolejnych stron. Komiks jest swoistym skrótem książki i w tej roli sprawdza się świetnie. 

Czytając Herkules Poirot: Śmierć na Nilu wracałem wspomnieniami do oryginału, przypominałem sobie poszczególne sceny i emocje mi wtedy towarzyszące. Nawet złapałem się na fragmentach, które kompletnie wyleciały mi z głowy. Omawiane dzieło stanowi świetne uzupełnienie kolekcji, a jego lektura jest niczym innym jak highlightsami z pierwotnej historii.

Herkules Poirot: Śmierć na Nilu Agatha Christie komiks

Widoki Egiptu

Tak, jak zmienił się autor scenariusza, tak i zmieniła się osoba odpowiedzialna za stronę artystyczną komiksu. W tym przypadku Damien Callixte zaprezentował czytelnikom coś znacznie lepszego, niż Olivier Dauger. Sam styl rysunków w Herkules Poirot: Śmierć na Nilu dalej nie trafia dokładnie w moje gusta, ale nie mogę powiedzieć, że przeszkadzał mi w czytaniu. Choć modele postaci nie zachwycają, tak tło, natura, widoki Egiptu są, moim zdaniem, bardzo ładne. 

Przyczynił się do tego również Fabien Alquier, dzięki któremu kadry pana Callixte nabrały kolorów. 

Herkules Poirot: Śmierć na Nilu komiksowa adaptacja książki

Statkiem na parę w piękny rejs

Koniec końców muszę przyznać, że Herkules Poirot: Śmierć na Nilu jest znacznie lepszy od wydanego wcześniej komiksu Trup w bibliotece. Zarówno scenariusz, jak i oprawa graficzna zapewniły mi miłą, nostalgiczną przygodę. Uważam, że komiks będzie stanowił dobre dopełnienie kolekcji dla osób, które lubią literaturę Pani Agathy Christie.

Polecam z czystym sercem. Pamiętajcie jednak, że w tym cienkim – objętościowo – komiksie, nie dostaniecie stu procent książki!

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek "Leniwiec" Kraśnicki
Od lat jaram się japońską popkulturą, a od czasu startu Leniwej Popkultury, również serialami, filmami i animacjami z całego globu. Staram się łączyć mój pracoholizm z lenistwem, ale ciężko jest wybierać między napisaniem nowego tekstu, a czytaniem ciekawostek o zwierzątkach. W wolnym czasie układam LEGO, piję zbożową kawę i spaceruję. Wiecie, że leniwce pływają trzykrotnie szybciej, niż sie poruszają?
- Advertisment -