Strona głównaMangi„Głębia ostrości” | Recenzja | Zatopić się w kolejnej jednotomówce

„Głębia ostrości” | Recenzja | Zatopić się w kolejnej jednotomówce

Waneko wypuściło kolejną cegłę. Dosłownie. Jakiś czas temu na rynku pojawił się „Children”, opasłe tomiszcze, które zamyka w sobie dwa tomy mangi. W kwietniu do kolekcji jednotomówek dołączyła „Głębia ostrości”, którą, niestety, również spotkał podobny los.

Jednak komiks sam w sobie stanowi ciekawą propozycję dla wszystkich fanek i fanów yaoi, szczególnie jeżeli szukacie tytułu mniej nastawionego na seks między bohaterami. Ale czy objętość tomiku wpłynęła na komfort czytania? A może przez małą liczbę scen erotycznych, „Głębia ostrości” była po prostu… nudna? O tym niżej w tekście!

„Głębia ostrości”, czyli miłość na szkolnym dachu

Pewnego dnia na szkolnym dachu spotyka się dwóch uczniów, którzy postanowili urządzić sobie małe wagary. Zarówno jeden, jak i drugi mają już wyrobioną opinię wśród kolegów i koleżanek z innych klas. Hayakawa, cieszący się mianem kobieciarza, oraz Konno – zdystansowany chłopak, który nie widzi świata poza obiektywem aparatu. Dwóch „dziwaków”, którzy znajdują między sobą nić porozumienia… A może nawet łączy ich jakieś uczucie?

„Głębia ostrości” to opowieść o życiu i o tym, jak bardzo w nim zamieszać może przypadkowe spotkanie. To też historia, która ukazuje wielki wpływ społeczeństwa na dorastającą młodzież. W końcu to również manga o kształtującym się powoli uczuciu oraz odkrywaniu swojej seksualności.

Zatapiam się

Wiecie, co najbardziej lubię w mangach z gatunku Boys Love/Yaoi? Gdy nie skupiają się wyłącznie na seksie. Niestety, sporo komiksów z wymienionych kategorii wygląda, jakby autorka/autor wymyśliła scenę seksu i pod nią układała resztę fabuły. W mojej opinii znacznie lepiej sprawdzają się dzieła, dla których seks jest tylko dodatkiem, wisienką na torcie i same nic by nie straciły, gdyby go nie było. „Głębia ostrości” zalicza się właśnie do tych udanych boys lovek.

Tak naprawdę od strony fabularnej nie mogę się do niczego przyczepić. Losy gimnazjalistów, a później studentów, są poprowadzone w bardzo naturalny sposób. Czasem przy czytaniu romansów lub czegoś zahaczającego o slice of life, towarzyszy mi poczucie takiej sztuczności, zwyczajnie widać, że jest to pomysł wymyślony, a nie zaczerpnięty z realnego życia. W przypadku „Głębi ostrości” losy nastolatków nie skupiały się jedynie na dobrych czy złych momentach, autorka ukazała szarość codziennego życia. I chyba to najbardziej kupiło mnie w tej mandze.

Po takim opisie łatwo się domyślić, że jednotomówka będzie miała w sobie również nuty dramatu – i tak też właśnie jest. „Głębia ostrości” nie jeden raz wplotła w fabułę bardzo emocjonalne czy nawet filozoficzne wątki (mniej lub bardziej pozytywne). Manga pod tym względem zdecydowanie zasługuje na uwagę dojrzałego czytelnika.

Jeżeli wolicie luźniejsze tony, to nie odchodźcie zawiedzeni. Dialogi w tym komiksie to czyste złoto, które nie raz zafundowało mi śmieszki z zaskoczenia.

Kolejna jednotomówka od Waneko

Od strony wizualnej „Głębia ostrości” przypomina pod pewnymi względami niedawno recenzowane „Niepewne serca”. Obietnica, którą składa okładka, znajduje swoje potwierdzenie w środku. Autorka radzi sobie z rysowaniem modeli postaci niezależnie od ich wieku (choć w przypadku Konno chwilę mi zajęło zorientowanie się, że nastąpił dość solidny time skip), ani też od płci. W oko wpadły mi również ciekawe kąty rysunków, jakie mogliśmy obserwować w kadrach.

Trzeba też wreszcie odpowiedzieć na pytanie ze wstępu: czy objętość tomiku wpłynęła na komfort czytania? Tak, niestety tak. „Głębia ostrości” jest naprawdę spora, nawet w moich sporych dłoniach manga nie leżała komfortowo, a co dopiero w mniejszych. W tym przypadku zdecydowanie lepszym wyjściem byłoby rozdzielenie komiksu na dwa tomy.

Na co poświęcono tyle miejsca?

Ale obszerność „Głębi” ma też swoje plusy. W tomiku zmieściło się sporo miejsca na przedstawienie oraz rozwój bohaterów. Nieczęsto autor decyduje się na całkowity przeskok akcji do przeszłości postaci, ale w tej mandze zagrało to świetnie. Więzi, jakie można nawiązać z Hayakawą i Konno na przełomie tych niemal 450 stron sprawiły, że z zainteresowaniem obserwowałem, gdzie zaprowadzi ich los.

Dzięki kreacji bohaterów – bo, nie ukrywajmy, to właśnie nimi stoi „Głębia ostrości”– z przyjemnością przerzucałem kolejne kartki komiksu, nie zwracając uwagi na upływający czas. Takie poczucie bliskości z postaciami powinno być niemal obowiązkowe w mangach z nutami dramatu, romansu i okruchów życia.

„Głębia ostrości” – czy warto przeczytać?

Co jeszcze można by było napisać o „Głębi ostrości”? Cóż, dla niektórych wadą mógłby być fakt, że mangę czyta się dość długo… Ale czy obcowanie z dobrą historią można uznać za minus? Moim zdaniem nie. „Głębia ostrości” to propozycja dla starszego czytelnika, szczególnie jeżeli ten szuka w mangach poważniejszych, bardziej życiowych i przemyśleniowych wątków. Z drugiej strony, jeżeli nie kręcą Was takie tematy, możecie się przy czytaniu zwyczajnie nudzić.

Jednak moim zdaniem jest to pozycja, która powinna wylądować na Waszych regałach, która wciąga i bije na głowę lwią część yaoiców dostępnych na polskim rynku. Na pewno nie nazwałbym „Głębi” moją ulubioną mangą z tego gatunku, ale znalazłaby się w ścisłej topce.

O właśnie, chcielibyście taką topkę mang yaoi od polskich wydawnictw? Piszcie w komentarzach!

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek "Leniwiec" Kraśnicki
Od lat jaram się japońską popkulturą, a od czasu startu Leniwej Popkultury, również serialami, filmami i animacjami z całego globu. Staram się łączyć mój pracoholizm z lenistwem, ale ciężko jest wybierać między napisaniem nowego tekstu, a czytaniem ciekawostek o zwierzątkach. W wolnym czasie układam LEGO, piję zbożową kawę i spaceruję. Wiecie, że leniwce pływają trzykrotnie szybciej, niż sie poruszają?
- Advertisment -