Strona głównaKomiksy DCFlash Forward | Recenzja | Wyścig z przeznaczeniem!

Flash Forward | Recenzja | Wyścig z przeznaczeniem!

Pamiętacie Kryzys Bohaterów od Toma Kinga? Mimo że ja chciałbym zapomnieć o tym komiksie, to DC Comics mi nie pozwala. Flash Forward jest bezpośrednią kontynuacją wspomnianej historii, przy czym stara się posprzątać bałagan poprzedniczki. Jeśli nie czytałeś tamtej opowieści, to nie marnuj na nią czasu, a zapoznaj się jedynie ze spoilerami, po czym usiądź spokojnie do najnowszej produkcji Scotta Lobdella, o której przeczytasz w dzisiejszej recenzji.

Odkupienie Flasha

Akcja Flash Forward rozpoczyna się od razu po wydarzeniach z Sanktuarium. Wally West siedzi w międzywymiarowym więzieniu i odbywa karę za swoje czyny. Leży na pryczy, wspomina stare dzieje, żałuje za grzechy; w kilku słowach – wstęp do redemption story. Autor zasypuje nas na starcie odrobiną flashbacków, abyśmy lepiej zrozumieli ciężar, jaki nosi na sobie Kid Flash. Nie trwa to jednak długo, ponieważ niespodziewanie na scenę wkracza ktoś, kto odwraca bieg wydarzeń. Oczywiście opisuję bez spoilerów, dlatego nie będę mówił o kim dokładnie mowa, jednak zaufajcie mi – nasz bohater dostaje zadanie najwyższej wagi

Okazuje się, że tylko Wally może ocalić multiversum przed nadchodzącą katastrofą. I tym razem nie mamy do czynienia z byle apokalipsą wymyśloną na potrzeby jednego komiksu. Chodzi bowiem o niebezpieczeństwo związane z panoszeniem się mrocznej energii, która rozlewa się po wymiarach. Trzeba znaleźć jej źródło i uleczyć zainfekowane światy. A kto nada się do tego lepiej, niż najszybszy człowiek we wszechświecie?

Biegnij Wally, biegnij!

W końcu autorzy w DC Comics przestali przelewać swoje chore fantazje znęcania się nad jednym bohaterem. Wally West od komisu Flashpoint nie miał lekko. Jego dzieci zostały wymazane z rzeczywistości, żona o nim zapomniała, a później on sam w napływie mocy wymordował przyjaciół. Od kilku lat widzieliśmy, jak rudy Flash cierpiał. Punktem kulminacyjnym i zarazem przelaniem czary goryczy był wspomniany wcześniej Kryzys Bohaterów. Fani mieli dość znęcania się nad losami Kid Flasha, dlatego wydawnictwo pokusiło się o przywrócenie go jako postaci pozytywnej. Tak oto powstał Flash Forward.

Sama historia zawarta w komiksie jest bardzo intensywna. Miałem wrażenie, że fabuła pędzi jak nasz główny bohater, ale nie wymykała się spod kontroli. Dużo się działo, kadry były napakowane akcją, ale nie odczułem przesytu czy braku dokładności w prezentacji wydarzeń. Doświadczyłem czegoś na kształt kontrolowanego chaosu fabularnego, co było ciekawym przeżyciem.

W trakcie historii zwiedzamy z Wallym przeróżne wymiary, dowiadujemy się, co stało się z jego wymazanymi dziećmi oraz doświadczamy jego wewnętrznej przemiany.
Widzimy, jak nasz protagonista wygrzebuje się z cierpienia, w jakim tkwił od pewnego czasu. Rozplątuje pętające jego umysł więzy, aby w pełni oddać się zrealizowaniu powierzonej mu misji. Samo zakończenie wgniata w fotel i długo nie pozwala się podnieść. Jest tam odpowiednia doza dramaturgii, zwieńczenie wątków, wyjaśnienie całej sytuacji i obsadzenie Walliego Westa w zupełnie nowej, niezwykle ważnej roli. Finisz godny zwycięzcy.

Bieg po tęczy

Wspomnę jeszcze o warstwie wizualnej, ponieważ ta fantastycznie współgra z główną postacią oraz z całym motywem przewodnim komiksu Flash Forward. Mowa tu o bieganiu! Jakkolwiek trywialnie by to nie brzmiało, Wally West, jako najszybszy człowiek w multiversum, musi przebyć wszystkie jego światy i zdążyć przed ich zniszczeniem. Nie ma na to zbyt dużo czasu, dlatego pędzi na złamanie karku, aby wykonać swoją misję.

Rysunki pozwalają utrzymać efekt chaosu i pośpiechu. Kreska nadaje dynamizmu i nie zwalnia ani na chwilę. Oprócz tego kolory są bardzo wyraziste i jest ich naprawdę pokaźna paleta. Myślę, że patrząc na samą okładkę, będziecie wiedzieć, o czym mówię, nawiązując do szaty graficznej Flash Forward, bowiem ona dobrze oddaje ducha tegoż komiksu.

Flash Forward. Czy warto przeczytać?

Tytułem podsumowania, Flash Forward jest całkiem niezłym czytadłem z gatunku superhero, ale tylko dla kogoś, kto ma obycie w multiversum. Trzeba znać poprzednie historie, aby zrozumieć co się tu dzieje. Jako fan opowieści o trykociarzach bawiłem się dobrze. Z uśmiechem na twarzy kibicowałem Kid Flashowi, żeby ten w końcu mógł odkuć się za wyrządzone krzywdy. Końcówka spowodowała, że pokochałem Walli’ego jeszcze bardziej i nawet zacząłem go podziwiać.
A wam jak Flash Forward przypadł do gustu? Czy uważacie, że rudy w końcu odzyskał duszę? Moim zdaniem dołączył do nielicznego grona, które obala stereotypy o ceglanych włosach, dlatego polecam komiks każdemu, kto w świecie DC siedzi nie od dziś.

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysiek
Jestem przesiąknięty popkulturą do szpiku kości. Wychowany na klasycznych Xmenach z Fox Kids i na Lidze sprawiedliwości z Cartoon Network, wciąż nie wyrosłem z trykociarstwa. Objawy nerdozy z czasem tylko się pogłębiły, czego efektem jest obecna miłość do amerykańsko - europejskich komiksów. Ponadto możecie mnie spotkać w wielu grach MMO, które odkrywam przy dźwiękach black metalu, rapu albo chillhopu. Kocham zwierzątka, nienawidzę ignorancji. Miło, że wpadłaś/eś na naszą stronę. Czuj się jak u siebie 🙂
- Advertisment -