Strona głównaFilmyFilmowe lato | 10 wakacyjnych produkcji, które powinieneś obejrzeć!

Filmowe lato | 10 wakacyjnych produkcji, które powinieneś obejrzeć!

Gdy zaczyna się lato, a z latem wakacje, i czasu wolnego jest tyle. Znów pojawia się problem i w mózgu wibracje, jak spędzić najlepiej te chwile… W końcu zaczynają się upragnione dni wolne! Wielu z was pewnie wykorzysta ten czas na wyjścia ze znajomymi czy wyjazdy z rodziną. Przed nami najlepszy okres, aby otworzyć butelkę piwa, rozpalić grilla, poprzeklinać na komary, czy jechać nad morze. Jestem jednak pewny, że latem, chociaż część będzie wolała spędzić spokojne chwile, odpoczywając w domu, i sięgnąć po jakiś film, albo i kilka. 

Jednakże nie wszystkie filmy pasują do oglądania ich w takie upalne dni. Jeśli już teraz zastanawiacie się, co moglibyście w następnych kilku tygodniach nadrobić, lepiej trafić nie mogliście!

Zarezerwujcie sobie czas na dziesięć filmów, które na pewno przypadną Wam do gustu. Bracia Leniwiec przychodzą z pomocą!

1. Bumblebee

Kto z nas nie chciałby po prostu wsiąść do samochodu i wyjechać na nieplanowany wakacyjny trip. Tylko my i nasz czterokołowy rumak. Do tego sprawna klimatyzacja oraz ulubiona playlista – mam nadzieję, że za bardzo się nie rozmarzyliście!

Wróćmy więc na ziemię, a może.. Cybertron? Bumblebee, bo to właśnie o nim mowa, w gruncie rzeczy realizuje wspomniany przeze mnie pomysł na letni wyjazd. No może poza tym, że auto nie jest autem, tylko robotem udającym dwuśladowca. Z kolei Charlie (grana przez fantastyczną Hailee Steinfeld) nie wyjeżdża, by odpocząć, a uratować życie – zarówno swoje, jak i naszego pociesznego Transformersa. No dobra, jednak różnic jest sporo.

Sporo jest również wybitnych scen akcji. To jak śliczne wizualnie, kreatywne oraz dynamiczne są kolejne bitki żółtego autobota, czy to z Decepticonami, czy wojskowymi prowadzonymi przez Johna Cene – chapeau bas! Mocno teendramowy wątek wspominanej Charlie również dowozi, a bardzo zgrabnie uchwycone kalifornijskie plenery tylko dodają wakacyjnego nastroju. Jednym słowem Bumblebee to naprawdę odjazdowa produkcja na lato, której nie sposób ominąć na żadnej tego typu liście. 

2. Przed wschodem słońca

Absolutny klasyk, którego jeśli jeszcze nie widzieliście, koniecznie musicie nadrobić. 

Ethan Hawke i Julie Delpy porywają nas w bardzo spontaniczną podróż, przypominając co w życiu najważniejsze. Liczy się każdy moment i warto z nich korzystać. Nie będę przesadzał, jeśli powiem, że jest to mój ulubiony film romantyczny, może dlatego, że nie gra na żadnych schematach? Jest w nim tyle samo wolności co w głównych bohaterach. Linklater pokazał nam historię prosto z marzeń. W końcu kto nie chciałby przypadkowo znaleźć bratniej duszy i spędzić z nią magicznego dnia w Wiedniu?

Czar tego filmu polega właśnie na tym przypadkowym spotkaniu w takim miejscu. Z każdą minutą dowiadujemy się więcej o postaciach, ich relacja się pogłębia, ale i kurczy się pozostały czas wspólny. Przez ten film się płynie, chociaż jest to zarówno morze miłości, wolności, jak i napięcia. Myślę, że nie trzeba dłużej przekonywać, byście kupili bilet na pociąg, znaleźli nieznajomego i spędzili swój własny magiczny czas w Wiedniu… albo chociaż obejrzeli film. 

3. Cry Baby 

Gdy myślę o najlepszym wakacyjnym musicalu, od razu przychodzą mi do głowy dwa tytuły – Mamma Mia oraz Cry-Baby. Jak tego pierwszego nie trzeba chyba nikomu przedstawiać (Grecja, lato, Meryl Streep, ABBA, wiadomo), tak o tym drugim słyszeli chyba tylko fani Johnny’ego Deppa. A szkoda, bo John Waters zaserwował nam kawał dobrej, lekko strawnej młodzieżówki.

Już od pierwszych scen zdajemy sobie sprawę, jak absurdalna oraz samoświadoma przejażdżka właśnie na nas czeka. Reżyser w sposób niebanalny podchodzi do przewałkowanego już na miliard sposobów motywu zakazanej miłości. Z jednej strony wyśmiewa i podkręca do granic możliwości znane nam wszystkim tropy, z drugiej jednak dodając coś od siebie. Pan Waters nie dość, że ukazał wakacyjny romans w krzywym zwierciadle, to nagromadzeniem żenujących interakcji kochanków czy ich wykręcających dialogów, wręcz to zwierciadło zbił. Do tego charakterystyczne, na długo zapadające w pamięć postacie, chwytliwe piosenki i Johnny Depp parodiujący Elvisa Presleya.

Wspomniana przejażdżka jest więc raczej beztroskim spacerkiem, najlepiej komponującym się z zimnym piwem oraz upalnym wieczorem. Tylko uważajcie na komary – żeby potem nie było płaczu!

4. I twoją matkę też

Lato w głównej mierze kojarzy mi się z wyjazdami i oderwaniem od codzienności, a kino drogi idealnie wpasowuje się w te klimaty. Szczerze, od kiedy obejrzałem „I twoją matkę też”, nie podam lepszego przedstawiciela tego gatunku.

Historia o poszukiwaniu swojego “ja” przez trójkę bohaterów skąpana w subtelnym erotyzmie. Szczerość i charyzma wylewa się z ekranu. Bardzo dobrze wyważone i przeplatane ze sobą momenty poważne i zabawne sprawiają, że nawet na chwilę nie spojrzysz, ile czasu zostało do końca. Diego Luna i Gael Garcia Bernal mają ze sobą wspaniałą chemię, przez co każda scena z tą dwójką zapada w pamięć. Jednak nie tylko ta relacja gra tu wspaniale. Alfonso Cuarón czuje swoich bohaterów i zaserwował nam podróż, w którą po kilku minutach sami będziecie chcieli wyruszyć (chociaż może trochę lepiej przygotowani od tej brygady).

Dajcie się ponieść temu filmowi, a jestem pewny, że pochłonie Was całkowicie!

5. Koszmar Minionego Lata

Czy może istnieć lepsza wakacyjna produkcja niż taka, która ma wyczekiwane przez wszystkich lato już w tytule?

Koszmar Minionego Lata na pierwszy rzut oka może wyglądać jak typowy dreszczowiec końcówki ubiegłego wieku – grupa nastolatków, zamaskowany morderca oraz mroczna tajemnica w tle. Czy zalatuje banałem i brakiem oryginalności? Tak. Czy jest to zamierzone? Jak najbardziej! Film jest w gruncie rzeczy jedną wielką laurką dla całego nurtu slasherów.

Twórcy sięgają do samiuśkich korzeni VHS-owych dreszczowców, serwując nam, chociażby swoją wariację psychopaty z hakiem. Smaczki i nawiązania to jednak nie jedyne, za co wypada pochwalić dzieło Jima Gillespiego. Mimo dosyć miałkiego aktorstwa w wielu momentach naprawdę bałem się o losy naszych protagonistów, a to za sprawą genialnie budowanego napięcia. Reżyser doskonale wie jak z pomocą odpowiedniej pracy kamery czy dobrze dobranej muzyki, wykrzesać z widza zaangażowanie. Wie również jak nadać całości klimatu, który wręcz wylewa się z ekranu. Ukazanie sielskiego, nadmorskiego miasteczka pełnego mew, plażowiczów oraz morderców – majstersztyk!

Jeśli więc chcecie poczuć wakacyjny klimat, bez potrzeby ruszenia się z kanapy, serdecznie polecam tenże tytuł. Z pewnością lepsze to niż przeglądanie starych zdjęć – przecież każdy wie, co robiliście w zeszłe lato!

6. Tamte dni, tamte noce

Włochy, gorące lato, szum morza i zapach fajek. Mało który film oddaje klimat wakacji tak dobrze jak „Call Me By Your Name”. Uczta dla zmysłów. Czemu? Bo żeby docenić ten film w pełni, trzeba go chłonąć całym sobą.

To jedno z tych dzieł, które pomimo kilku wad, takich jak mała subtelność i miejscowa pretensjonalność, na sam koniec się kocha. Kocha się klimat, bohaterów, ich relacje, zdjęcia i muzykę. W te dwie godziny przenosimy się do Włoch i jest to naprawdę piękny wyjazd. Największą siłą „Tamte dni, tamte noce”  jest jednak piękne i delikatne podejście do pierwszej miłości. Emocjonalna bomba, która koniec końców dotknie każdego, bo przekaz w tym filmie jest tak piękny, a zarazem tak bardzo uniwersalny. Życie stoi miłością, a Guadagnino zdecydowanie wie jak to przedstawić.

Jeśli zaczynać lato filmowo, to tylko z Elio i Olivierem. Rozsiądź się wygodnie, otwórz piwo i chłoń, po prostu chłoń.

7. Piątek 13-tego

Ciepła, letnia noc. Niosący ulgę wiaterek leniwie obija się o odsłoniętą firanę, a w dali słychać błogie cykanie świerszczy raz na jakiś czas bezpardonowo przerywane przez krótki, acz charakterystyczny jazgot samochodowych kół. Od niechcenia wsadzasz do kaseciaka Friday the 13th, a twoim jedynym zmartwieniem są lgnące do telewizora insekty. Jest w pytę.

Niestety samemu nigdy czegoś takiego nie przeżyłem, a żałuję, bo Piątek 13 komponuję się z wakacjami lepiej niż polskie morze z dorszem za 30 złotych. Nieważne, którą część wybierzecie – każda (no może poza tą w kosmosie) ma taki sam, niepowtarzalny klimat. Zimnokrwisty morderca, pijane i napalone nastolatki oraz domki letniskowe nad ikonicznym już jeziorem Crystal Lake. Jak dodamy do tego jeszcze wybitny soundtrack Harry’ego Manfrediniego czy masę pikselozy i ziarna to wyjdzie nam nostalgiczno-wakacyjna mieszanka wybuchowa. Osobiście chyba najbardziej polecam część pierwszą oraz piątą. Nie są to najbardziej konwencjonalne epizody serii, jednak naprawdę fajnie grają z oczekiwaniami widza, przedstawiają dających się lubić protagonistów, jak i dostarczają sycącą dawkę wymyślnych zabójstw.

Tylko nie wskakujcie po niej od razu do wody – chyba nie chcecie skończyć jak Jason?

8. Midsommar

Horror dziejący się w biały dzień ma przed sobą ciężkie zadanie, by przestraszyć widza. Jednak to nie wyeksploatowane już do granic Jump Scare’y czy przesadne gore stanowią o wyjątkowości tego filmu. Midsommar w całości opiera się na klimacie tak gęstym, że można go kroić nożem.

Jest to na tyle nietypowy przedstawiciel horrorów, że nawet antyfani tego typu kina powinni dobrze przy nim spędzić czas. Czemu jednak ten film znalazł się na wakacyjnej liście? Odpowiedź jest prosta: Szwecja, żar z nieba i wiejski chillout. Chociaż to ostatnie traktowałbym z przymrużeniem oka. Nasze pozornie spokojne wakacje mają w sobie za dużo psychodelicznego chaosu i zdecydowanie za mało spokoju.

Wskakujcie w skórę misia i sami odkryjcie, co Ari Aster potrafi jeszcze wykombinować z tym gatunkiem, bo co jak co, ale póki tacy reżyserzy zabierają się za horrory, to mogę je oglądać bez przerwy. Myślę, że po takim filmie też podzielisz moje zdanie!

9. Spider-Man Far From Home

Postaci Spider-Mana nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Nastolatek samotnie wychowywany przez ciotkę, walczy ze złem i występkiem, dzięki swoim nadludzkim umiejętnościom otrzymanym po ukąszeniu radioaktywnego pająka. No dobra, ale co łączy przyjaznego ścianołaza oraz wakacje, zapytacie. Trzy słowa – Far From Home. 

Ostatnia część przygód człowieka pająka była nie tylko świetnym epilogiem Avengers Endgame, ale również znakomitym letniaczkiem. Watts w końcu wyciągnął Spideya z jego bezpiecznego osiedla, by zabrać go w podróż zarówno fizyczną, jak i mentalną. Wraz z Peterem zwiedzimy więc Włochy, Niemcy, Czechy, Holandię, Szwajcarię czy Anglię. Nieźle jak na jedną wycieczkę, nie sądzicie? Poza kadrami jak z pocztówki Spider-Man No Way Home ma również do zaoferowania masę niewymuszonego humoru, wywołujące opad szczęki sceny akcji… i Toma Hollanda! 

Jeśli więc planujecie letni wyjazd, a kompletnie nie macie pojęcia dokąd, koniecznie rzućcie okiem na niedawnego Spider-Mana. A nuż któraś z miejscówek wpadnie Wam w oko? Chociaż jak to się mówi – wszędzie dobrze, byle daleko od domu… czy jakoś tak.

10. Your Name

Zaczęliśmy listę filmem, na którym może bawić się cała rodzina, to i takim akcentem ją zakończmy. A ja nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o chociaż jednej animacji,

Twoje Imię – pomimo wielu głupotek fabularnych i dziwnych zabiegów – zapisał mi się w pamięci jako wspaniałe widowisko. Myślę, że taka jest już magia Makoto Shinkaia i poczuje ją każdy, jeśli tylko zechce spróbować, a próbować warto zawsze. Sielskim letni klimat jest tylko tłem w tej zaskakująco ludzkiej historii. Najbardziej mógłbym rozpływać się nad warstwą wizualną, która u tego twórcy nigdy wcześniej nie była tak piękna. Dodajmy do tego barwną kadrę postaci i mamy samograja. Relacje tutaj są świetne, zarówno romantyczne, jak i rodzinne, a także po prostu między grupą przyjaciół.

Mogę na koniec doradzić, żeby wrażliwsze osoby przygotowały chusteczki, bo wzruszających i łamiących serce momentów jest tu więcej niż jeden.

Lato 2021 – na plaży czy przed ekranem?

Od klifów Kalifornii przez włoskie miasteczka aż po szwedzkie odludzia – no i wylądowaliśmy! Temperatura powietrza to 24 stopnie, prosimy o sprawdzenie, czy zerknęli państwo na każdą propozycję z powyższej listy oraz ostrożnie zamknęli odtwarzacze. Sekcja komentarzy jest do państwa dyspozycji. Mamy nadzieję, że podróż minęła państwu szybko i przyjemnie. Za dzisiejszy lot dziękują kapitanowie Patryk i Mikołaj.

Życzymy, aby nadchodzące lato było dla Was co najmniej tak dobre jak polecone przez nas produkcje. Pijcie dużo wody, używajcie kremu z filtrem i noście czapki. Na naszym fanpejdżuInstagramie trwa też tydzień wakacyjny – zapraszamy!

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Miki
Na co dzień jestem uczniem przygotowującym się do matury. Jeśli wszystko się uda, to rok 2021 będę kończył jako student japonistyki. Wolny czas w domu spędzam, całkowicie oddając się w ręce swoich hobby. Czytam książki, light novelki, komiksy i mangi. Oglądam dużo anime i staram się być na bieżąco z głośnymi “sezonówkami”, jednocześnie nadrabiając klasyki. Lubię kino, wręcz kocham. Poza tym słucham sporo muzyki, bez zamykania się na gatunki. Towarzyszy mi jednakowo Kanye West, japoński pop jak i muzyka klasyczna. W weekendy można mnie złapać na serwerach Dead by Daylight (chyba że akurat po raz kolejny powtarzam serię Uncharted). Poza tym, jak tylko mogę, eksperymentuję w kuchni i chodzę na siłownię, a od teraz będę też pisał.
- Advertisment -