Strona głównaMangiDziewczyna do wynajęcia | Tom 1 | Recenzja | Jak stracić rozum...

Dziewczyna do wynajęcia | Tom 1 | Recenzja | Jak stracić rozum i godność człowieka oraz czerpać z tego przyjemność*

20-letni Kazuya Kinoshita jest świeżo upieczonym studentem ze sporym zapasem gotówki, otrzymanej od rodziców na swoje utrzymanie. Na dodatek od blisko miesiąca umawia się ze śliczną i uroczą Mami, normalnie żyć nie umierać! Jednak każda bajka prędzej czy później się kończy. Nie dość, że jego ukochana nagle z nim zrywa, to na dodatek z powodu innego chłopaka! Zrozpaczony Kazuya, nie mogąc znieść myśli, że jego ex najprawdopodobniej uprawia w tym momencie seks ze swoim nowym wybrankiem, w akcie desperacji decyduje się na… Wynajęcie dziewczyny. Za odpowiednią opłatą nawet najśliczniejsza dziewczyna w mieście może umówić się z Tobą na randkę! Wszystko to tylko za kilka tysięcy jenów za godzinę + VAT.

Kazuya, mimo wątpliwości, udaje się jednak na umówione spotkanie, gdzie spotyka kobietę perfekcyjną, Chizuru Mizuharę. Ten chodzący ideał stylowo się ubiera, a każdy jej ruch wypełniony jest elegancją. Na dodatek ma prześliczną twarz i seksowne ciało. Plus na randce poświęciła mu tyle uwagi… Co się jednak stanie, gdy na skutek bardzo wielu zbiegów okoliczności, przedstawi ją przed rodziną jako swoją prawdziwą dziewczynę? Serię pomyłek i upokorzeń czas zacząć!

Fantazje prawiczka vs rzeczywistość

Jestem pod sporym wrażeniem, w jak błyskawicznym tempie główny bohater był w stanie wywołać u mnie tak skrajnie negatywne reakcje. I to w ciągu zaledwie dwóch pierwszych rozdziałów! Mogę się tylko domyślać, co Kazuya musiał odczuwać po zerwaniu ze swoją pierwszą dziewczyną. I to na dodatek w takich, a nie innych okolicznościach. Nie zmienia to faktu, że jego zachowanie jest dla mnie całkowicie nieakceptowalne. I nie mam tu wcale na myśli wynajmowania sobie dziewczyny na niby. Mówiąc szczerze, jestem w szoku, że Mami wytrzymała z nim aż miesiąc. Anioł z niej, a nie kobieta. 

Wracając do Kazuyi – wolałam unikać tego sformułowania, ale jeśli kiedykolwiek szukaliście podręcznikowego przykładu incela, to Dziewczyna do wynajęcia stanowi prawdziwy wysyp informacji na ten temat. Protagonista nie dość, że w pewnym momencie ewidentnie wyżywa się emocjonalnie na bogu ducha winnej wynajętej dziewczynie za profesjonalne wykonywanie swojej pracy, to na dodatek wiecznie ją molestuje wzorkiem. Ale to ona jest fałszywa i egoistyczna, bo śmie stawiać mu jakiekolwiek granice w ich i tak sztucznej relacji. Przecież skoro zapłacił, to wiadomo, że może z nią zrobić, co zechce. Nawet w sytuacjach wykraczających poza „wynajmowaną” relację. Dlaczego ona robi z tego jakikolwiek problem?

Gdyby jeszcze Kazuya wyciągnął ze swojego zachowania jakiekolwiek wnioski. Po pierwszym rozdziale miałam na to jeszcze nadzieję, jednak szybko uleciała, kiedy schemat zaczął się powtarzać. Kazuya coś miesza, krzywdzi ludzi dookoła siebie, potem przyznaje, że jest frajerem, przeprasza na klęczkach i obiecuje poprawę. I tak praktycznie przez cały tom. Nie jest w stanie wziąć żadnej odpowiedzialności za swoje życie. Wywyższa się przy kumplach że „chodzi” z tak gorącą laską, traktując ją bardziej jako towar do sprzedania niż normalnego człowieka. Mogłabym wyliczać tak w nieskończoność. Dawno nie spotkałam tak antypatycznej postaci, jak Kazuya.

Czytaj dla „fabuły”, zostań dla bohaterek

Żeby było jeszcze bardziej dobijająco, Mizuhara wcale nie zapowiada się na lepszą bohaterkę. Mimo że praktycznie do samej postaci nie mam żadnych zarzutów. Jest śliczna, elegancka oraz ma silną osobowość. Problem pojawia się, kiedy w grę wchodzi Kauzya.

Nie wiedzieć czemu Chizuru z każdym kolejnym spotkaniem coraz mocniej zaplątuje się w coraz bardziej zagmatwaną i chorą relację. Wielokrotnie miała już okazję, by raz na zawsze zakończyć tę znajomość. Jednak albo z powodu bardzo złego zgrania w czasie albo z… W sumie to właściwie czego? Współczucia? Dobrego serca? Masochizmu? Pomijając zachowanie w stosunku do Kauzyi, Mizuhara wydaje się naprawdę ciekawą i konsekwentnie budowana postacią. Wszystko to idzie w odstawkę, gdy pojawia się On. Nie przychodzi mi do głowy żaden inny sensowny powód poza: „bo fabuła tego wymaga”. Inaczej żadna rozsądnie myśląca kobieta w życiu, by się z nim nie umówiła. Obawiam się, że będzie to dotyczyć każdej dziewczyny z jego potencjalnego przyszłego „haremu”.

Najlepsza (?) była dziewczyna

Chociaż i tak postacią, dla której mimo wszystko będę kontynuować lekturę tej serii, jest… Mami, czyli była dziewczyna Kazuyi. Może to będzie kontrowersyjna opinia, ale wydaje się najbardziej interesującą postacią z nich wszystkich. Z pewnością nie zdobędzie tytułu „najlepszy materiał na przyszłą żonę”, ba!, w prawdziwym życiu unikałabym jej jak ognia. Przynajmniej ma jakikolwiek zarys intrygującej osobowości. 

Na plus zasługuje też babcia Kazuyi – nieco zwariowana i zafiksowana na punkcie współczesnej technologii kobieta, która jednak całe życie ciężko pracowała na utrzymanie swojej rodziny. Szczerze kocha swojego wnuka i choć czasem powie mu parę gorzkich słów, to jest porządną osobą. Nie dziwię się, że ma tak duże poszanowanie w rodzinie. A propo rodziny, to wspominałam już może, że jej kochany wnuk wydaje otrzymane pieniądze na wynajmowanie dziewczyny? I to w celu oszukiwania swojej rodziny i przyjaciół. Może i ród Kinoshita nie należy do najbardziej wspierających na gruncie emocjonalnie ludzi, ale nie zasłużyli na takie traktowanie.

Co za ładnie narysowana katastrofa

Dziewczyna do wynajęcia ukazała się na polskim rynku dzięki wydawnictwu Waneko. Do samego wydania nie mam zbyt wielu zastrzeżeń (poza umieszczeniem błędnego wieku protagonisty na obwolucie, ale to w końcu Kazuya, kto by się tym przejmował), ponieważ mieści się w ich normalnych standardach. Dla prenumeratorów dorzucono też limitowaną przypinkę z Mizuharą, co dla jej fanów z pewnością będzie stanowiło dobry dodatek.

Do jednych z niewątpliwych plusów mangi Dziewczyna do wynajęcia należy za to warstwa wizualna. Bohaterowie wyglądają nieco bardziej infantylnie niż w wersji animowanej, ale dodaje im to sporo uroku oraz dobrze się sprawdza w scenkach komediowych. W mandze pojawia się również sporo treści erotycznych. Obserwowałoby się je nawet dobrze, gdyby nie były ukazywane w kontekście pożerania dziewczyn wzrokiem ze strony protagonisty.

Dziewczyna do wynajęcia. Czy warto sięgnąć po mangę?

W sumie jedynym aspektem, dla którego mimo wszystko warto dalej śledzić tę serię, jest paradoksalnie główny bohater. A raczej to, jak na wiele sposób może się jeszcze stoczyć i jak wiele niewinnych kobiecych serc zapewne zniszczy po drodze. Jeśli szukacie czegoś do czytania w sposób ironiczny, uwielbiacie obserwować poczynania beznadziejnych protagonistów albo macie skłonności masochistyczne, to w sumie czemu nie? 

Zapraszam też do sprawdzenia innych recenzji mang z tego gatunku! Na ten moment na naszej stronie pojawiła się recenzja Sposób na pięcioraczki. Odwiedźcie też naszą stronę na Facebook’u – Leniwa Popkultura, aby nie przegapić żadnych newsów ze świata mangi i anime!

*Nie da się, ale można próbować. 

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kamila "Mia"
Według znajomych jestem wybuchowym połączeniem Roszpunki oraz Retsuko z serii Aggretsuko. W wolnych chwilach gram w LoLa oraz hobbystycznie dyskutuję ze znajomymi na temat ratowania świata przed zagładą. Lubię grać w planszówki, zaczytuję się w reportażach oraz staram się być na bieżąco ze sprawami politycznymi. Od blisko 15 lat czytam i oglądam wszystko, co wpadnie w moje ręce, dlatego (prawie) żaden gatunek mi niestraszny!
- Advertisment -