Strona głównaKsiążkiDroga Szamana | Recenzja | World of Warcraft od kuchni

Droga Szamana | Recenzja | World of Warcraft od kuchni

Większość z nas próbowała kiedyś swoich sił w jakimś MMORPG. Tytułów tego typu jest dziś na rynku gier całe zatrzęsienie. Począwszy od RuneScape, przez EVE Online i Guild Wars 2, aż po znane The Elder Scrolls Online oraz bezkonkurencyjne World of Warcraft. Ogromną zaletą takich produkcji jest możliwość stworzenia postaci na naszych warunkach. Wchodzimy do gry i na start lądujemy w obszernym kreatorze, którego najważniejszą decyzją jest wybór profesji. Większość z nas decyduje się zazwyczaj na wojowników, elfich magów, czy łuczników. Co by się jednak stało, gdybyśmy, niczym bohater serii „Droga Szamana”, nie dostali takiego wyboru? 

Taką właśnie ścieżkę prezentuje nam Wasilij Machanienko, rosyjski pisarz, który zglobalizował pojęcie lit-RPG, a więc książek traktujących o gatunku RPG. Wszystko to za sprawą wspomnianego akapit wyżej cyklu „Droga Szamana”, który wezmę na tapet w tej recenzji. W Polsce, do tej pory, nakładem wydawnictwa Insignis, ukazały się trzy pierwsze tomy. To właśnie na nich będę opierał moje wrażenia. Choć, co muszę zaznaczyć już teraz, zamierzam stronić od spoilerów, bo to mogłoby mocno wypaczyć przyjemność z obcowania z lekturą na własną rękę. 

Jak to ugryźć

Rosja, niedaleka przyszłość (lub alternatywna teraźniejszość – nie zostało to sprecyzowane), gdzie technologia VR weszła na nowy poziom. Ludzkość, niczym w książce „Ready Player One” Ernesta Cline, preferuje spędzanie czasu w wirtualnym świecie, aniżeli szarą codzienność. Cyfrowe uniwersum nosi nazwę „Barliona”. Gracze przenoszą się doń, wchodząc do specjalnych, niezwykle zaawansowanych technologicznie kapsuł. Są one w stanie nawet podtrzymywać przez długie lata funkcje życiowe. Istny Matrix! 

Każdy wybiera sobie rangę, ustawia odpowiednio filtry doznań (wyłączanie bólu itd.), a następnie rozpoczyna zabawę. No, prawie każdy… Jest pewna grupa społeczna, która nie ma takiej możliwości, a są to przestępcy. Waluta Barliony jest tam czymś na wzór bitcoinów i pozwala na przenoszenie zarobków z wirtualnego do normalnego świata. Z tego względu skazańcy transportowani są do gry, gdzie przez okres odsiadki zarabiają na „wykupienie siebie”. Jak wspomniałem, wybór jest im odebrany – klasa oraz rasa losowe, a filtry doznań podkręcone na maksa. 

W takiej sytuacji znajduje się główny bohater książki, Dmitrij Machan. Ten, za nieumyślne przestępstwo, zostaje skazany na pobyt w kapsule więziennej i przedterminowe zwolnienie po uiszczeniu opłaty w wysokości 100 milionów Złotych Monet. Jakby była to sytuacja niewystarczająco pechowa, wchodzi do Barliony jako… Szaman – najmniej popularna i szanowana rasa w całym wirtualnym świecie. No, bo umówmy się, kto z nas, grając w MMORPG, na poważnie to rozważa? 

Tylko przeznaczenie wprowadza na Drogę Szamana

I być może to właśnie kwestia klasy naszego Machana jest powodem, dla którego książkę czyta się tak znakomicie? Od zawsze byłem fanem powieści w stylu „od zera do bohatera”, choć tu nie jest to tak oklepany schemat. Bardzo szybko widzimy, że skazaniec nie jest wcale potężny. Pomimo predyspozycji oraz sporego intelektu (a może dzięki nim?) błyskawicznie zaczyna rozumieć, gdzie jego miejsce w szeregu oraz na co może sobie pozwolić i z kim lepiej nie zadzierać. 

Wszystko to sprawia, że cały świat jest niezwykle fascynujący. Z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej marzyłem, aby ktoś przeniósł to na prawdziwe MMORPG, ponieważ potencjał jest ogromny. Pieczołowitość w przedstawianiu uniwersum, kolejnych postaci i mechanik gry sprawiają, że bardzo szybko można dostrzec, iż autor jest ogromnym fanem największego hitu od Blizzarda, a więc wspomnianego już w niniejszym tekście World of Warcraft. 

Świetnym pomysłem było choćby przeplatanie tekstu wstawkami o odblokowaniu osiągnięć, nowych misjach i wchodzeniu na wyższe poziomy. Sprawia to, że całość rzeczywiście czyta się jak genialną powieść. Łatwo można odczuć, że samemu jest się bohaterem tego typu przygody. Z każdą kolejną stroną chcemy poznawać najpotężniejszych graczy, największe gildie oraz następne etapy questów, które podrzucają nam NPC. 

Każdy kolejny etap to nowe wyzwania

Jak pisałem, dotychczas w naszym języku ukazały się trzy pierwsze książki, które symbolizują kolejne etapy w rozwoju Machana. Są to kolejno: „Etap 1: Początek”, „Etap 2: Gambit Kartosa” i najnowszy „Etap 3: Tajemnica Mrocznego Lasu”. Pierwsze dwa dostępne są od dłuższego czasu, natomiast debiut ostatniego przypadł na sierpień tego roku. I wygląda na to, że tym razem nie przyjdzie nam znów czekać wielu miesięcy. „Etap 4: Zamek Widmo” jest już w przygotowaniu! 

Nie zamierzam zdradzać, jak rozwija się przygoda naszego więźnia, więc nie napiszę, co charakteryzuje kolejne tomy sagi. Muszę jednak nadmienić, że każdy z nich łączy się z poprzednim. Właściwie nie ma pomiędzy żadnych przeskoków, więc bardzo wygodnie i przyjemnie czyta się je jednym ciągiem. Ja nie miałem tej przyjemności i z autopsji zdradzę, że będzie to najlepsza opcja. Ponieważ wszystko sunie bez przerw, to rozpoczynając trzeci, zapomniałem, co dokładnie działo się w dwóch poprzednich, gdy obcowałem z nimi ponad rok wcześniej. Z biegiem czasu pamięć wracała, ale to nic przyjemnego. 

Droga Szamana – najlepsza wizja MMORPG na rynku książek

Nie chcę się zbytnio rozpisać, bo Naczelny Leniwiec tego nie lubi… A i Wy zdążylibyście się pewnie zanudzić, więc pozwolę sobie zmierzać do brzegu. Musicie mi jednak uwierzyć, że byłbym w stanie napisać o serii Droga Szamana cały cykl tekstów, zachwalając, jak świetnie i pomysłowo wypadają. To po prostu pozycja, którą wszyscy fani gier z gatunku MMORPG muszą przeczytać. „Droga Szamana” czeka właśnie na takie osoby.

Niech najlepszą rekomendacją będzie to, że wśród japońskich animacji gatunek isekai (przenosiny do innego świata) bardzo mi się przejadł. Nie potrafię znaleźć tam nic dla siebie, a każda kolejna historia wydaje mi się bardzo sztuczna i oklepana. Lektura „Drogi Szamana” jest zupełnie inna. 

Czuć powiew świeżości i ogromną pieczołowitość przy tworzeniu kolejnych elementów fabuły przez Pana Machanienko. Jeśli więc chcecie na chwilę odpocząć od myszki, klawiatury i kontrolerów, ale wciąż czuć się, jak w świecie gier wideo, to nie zwlekajcie! Dobrze trafiliście, polecam z całego serca!

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kajetan "Kajtii" Węsierski
Zajarany popkulturą, nową technologią, marketingiem i sportem. Dużo czytam, oglądam, słucham i gram. Od małego kręcą mnie japońskie anime i amerykańskie kreskówki, literatura faktu i fantastyka oraz mangi i komiksy. Jednym słowem - geek. Piszę z życia i żyję z pisania - ot mój cały świat.
- Advertisment -