Strona głównaKomiksy DCDC Future State | Przegląd wydarzenia | Nowy porządek w komiksach?

DC Future State | Przegląd wydarzenia | Nowy porządek w komiksach?

DC Comics właśnie zamknęło pewien krótki etap swojej historii, nazywany “Future State”. Od początku stycznia do marca śledziliśmy przygody z tak zwanego Elseworld. Wydarzenia zostały osadzone w niedalekiej przyszłości, a dokładnie w 2025 r. Tam władzę przejęła organizacja o totalitarnych zapędach, nazywana Magistrate. Jednym z ich głównych celów było wyeliminowanie działających na własną rękę zamaskowanych superbohaterów. Nie będzie zaskoczeniem, jak powiem, że im się nie udało, bo trykociarze to uparte bestie. Starcia naszych ulubieńców z nowym ustrojem politycznym to motyw przewodni większości tytułów ukazujących się pod szyldem „Future State”.

Zapoznałem się ze wszystkimi mini seriami, które zostały wydane w ramach wspomnianego wydarzenia i postanowiłem zrobić dla Was małe zestawienie. Bez zbędnego przedłużania – zapraszam do tekstu.

Najlepsza seria Future State

Zacznę od wskazania mojego ulubionego komiksu, ponieważ okazał się na tyle dobrym dziełem, że warto o nim wspomnieć w pierwszej kolejności. Dwuzeszytowa pozycja, zatytułowana “Future State Swamp Thing”, spod pióra Ram V, to bez wątpienia najbardziej oryginalny tytuł, jaki miałem przyjemność przeczytać w ramach opisywanego wydarzenia. 

Autor wychodzi poza ramy miejskiej dżungli i pozwala czytelnikom wejść w szeregi plemienia żywiołaków, z tytułowym Swamp Thingiem na czele. Poznajemy ich zwyczaje, widzimy, jak żyją w świecie bez ludzi i zagłębiamy się w panujące między nimi relacje.

Historia zaczęła się niewinnie, jednak z kolejnymi stronami nabierała powagi. W pewnym momencie dowiadujemy się, że to właśnie nasz Bagienny Stwór stworzył kompanów, na podobieństwo ludzi, za którymi zwyczajnie tęsknił. Naturalistyczne wątki co chwilę przeplatają się tu z metafizyką. Poruszane są filozoficzne i trudne tematy związane z samotnością, przetrwaniem, wolą życia czy z miłością.

Dostaliśmy niepozorną opowieść, uderzającą w odbiorcę dopiero na końcu, kiedy główny wątek zostaje zamknięty. Byłem pod ogromnym wrażeniem, jak Ram V przemycił ogrom wielowymiarowej treści do tak krótkiego dzieła. Zdecydowanie polecam zapoznać się z tytułem “Future State Swamp Thing” każdemu, komu zależy na nieco bardziej wymagającej rozrywce. 

Najgorsza seria Future State

Dla równowagi, po chwilach zachwytu, czas zejść na ziemię i trochę ponarzekać. Kolejnym punktem naszej wyprawy będzie najgorsza seria, którą w przypadku opisywanego wydarzenia jest “Future State Flash” autorstwa Brandona Petersona.

Znów jesteśmy świadkami, jak Kid Flash zostaje złym bohaterem. Od razu pragnę zwrócić uwagę na to, że autor nie wprowadza nic nowego do postaci drugiego Flasha. Wpędza go w jeszcze większe tarapaty, robiąc z niego bezmyślnego mordercę. Widzieliśmy przecież, jak w „Odrodzeniu” Wally West został wymazany z uniwersum. Kolejno w „Kryzysie Bohaterów„, nasz młodszy biegacz zabija swoich przyjaciół. Naprawdę, dajcie mu już spokój. 

#Stop_bullying_Wally_West. #Leave_Wally_West_Allone.

Sama fabuła jest płytka, bez polotu i pozbawiona jakichkolwiek znamion dobrej narracji. Na próżno szukać tu ciekawych wątków, intrygujących motywów czy zawiłych relacji między bohaterami. Trudno było mi przebrnąć do końca, ponieważ bez solidnego zaplecza nie byłem w stanie odpowiednio wczuć się w sytuację. Autor poszedł utartym schematem złego Kid Flasha, którego fandom ma dość!

Będąc w tym punkcie naszej przeprawy przez Future State, należałoby przytoczyć komiksy, które z różnych przyczyn nie były ani najlepsze, ani najgorsze, a uplasowały się gdzieś pośrodku. Tak się składa, że na myśl przychodzą mi dwie pozycje:

Rozczarowanie

“Future State Dark Detective” autorstwa Mariko Tamaki, był moim faworytem i aż do ostatniego zeszytu myślałem, że zostanie nr 1 z całego wydarzenia. Niestety zakończenie ogromnie mnie rozczarowało, przez co przygody mrocznego detektywa okazały się produkcją mniej udaną, niż wydawało się to na początku. Pierwsze zeszyty przekonały mnie fantastycznym klimatem, skrupulatnie budowaną historią i niezwykle szczegółowym pokazaniem futurystycznego Gotham.

Cała fabuła rozpoczyna się kiedy totalitarnej organizacji Magistrate wydaje się, że zabili Bruce’a Wayne’a, po czym przywłaszczają sobie jego dorobek technologiczny. Bruce ostatecznie nie umiera i próbuje odzyskać tożsamość superbohatera. Powoli, mozolnie i w bólach realizuje kolejne punkty swojego planu, wydostając się z beznadziejnej sytuacji. Kibicowałem mu od pierwszych stron komiksu, bo przyznam szczerze, że nigdy nie widziałem Batmana w tak trudnym dla niego położeniu.

Dostaliśmy sporo elementów detektywistycznych, gdzie Gacek mógł rozwinąć skrzydła i dać upust swoim zdolnościom śledczym. Było również dużo akcji, pościgów, wybuchów, przez co historia wciągała mnie coraz bardziej. Niestety finał pozostawił po sobie więcej pytań niż odpowiedzi, nie zamknął wielu wątków oraz dostarczył nieco dziur do całej osi fabularnej.

A szkoda, bo liczyłem na mocne podsumowanie dobrej historii.

Pozytywne zaskoczenie.

“Future State Justice League Dark” autorstwa Ram V. Mroczna Liga Sprawiedliwości to historia przemyślana, solidnie otwarta, rozwinięta i ciekawie zakończona. Oderwana od głównych wydarzeń, pozwala odetchnąć od wielkomiejskiej wizji Gotham, a zamiast tego oprowadza czytelnika po fantastycznej krainie magii. 

Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, ponieważ opowieść jest niezwykle intrygująca i zagadkowa, a odkrywanie całej tajemnicy to największa frajda, jakiej dostarcza ów tytuł. Zostajemy wrzuceni w pewne wydarzenia, które na początku nie mają dla nas żadnego kontekstu. Z czasem jednak, odsłaniając kolejne kartki komiksu, poznajemy sens całej przygody.

Zakończenie wywołuje wiele emocji i pozostawia odbiorcę z garścią przemyśleń dotyczących poświęcenia, oddanej przyjaźni czy moralności. “Future State Justice League Dark” to zdecydowanie ogromne zaskoczenie. Nie spodziewałem się, że tytuł, będący jedynie uzupełnieniem serii Justice League, zaoferuje mi tyle rozrywki.

To nie jest tak, że dobrze czy niedobrze.

Patrząc na Future State z perspektywy czasu, uważam, że był lekkim, niezobowiązującym projektem, który miał kilka dobrze działających elementów.

Dostaliśmy zupełnie nowych bohaterów, takich jak Tim Fox w roli Batmana, czy choćby odświeżony skład Ligi Sprawiedliwości z Superboyem na czele. Zaznajomiliśmy się ze świetnie wykreowaną i szczegółowo przedstawioną wizją nowego Gotham, gdzie Magistrate, jako zła organizacja, stanowiła wspólnego wroga praktycznie dla większości superbohaterów. Również prezentacja tejże instytucji poszła naprawdę dobrze. Poznaliśmy sposoby ich działania, panującą wewnątrz hierarchię, czy stosowane przez nich systemy inwigilacji obywateli.

Poszczególne serie, poza kilkoma wyjątkami, były jednak co najwyżej średnimi opowiastkami, które często rozsypywały się na końcu. Brakowało im puent, nie rozwiązywały podjętych wątków, czy zwyczajnie ich autorzy nie mieli na nie pomysłów. Szkoda, bo tło fabularne całego eventu prezentowało się naprawdę solidne.

Wydarzenie nierówne, ale było jedynie wstępem do tego, w co będziemy wczytywać się przez najbliższe miesiące, dlatego przymykam oko. Infinite Frontier jako kolejny etap ery DC Comics już wystartował, więc wypatrujcie na blogu wpisów o poszczególnych seriach!

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysiek
Jestem przesiąknięty popkulturą do szpiku kości. Wychowany na klasycznych Xmenach z Fox Kids i na Lidze sprawiedliwości z Cartoon Network, wciąż nie wyrosłem z trykociarstwa. Objawy nerdozy z czasem tylko się pogłębiły, czego efektem jest obecna miłość do amerykańsko - europejskich komiksów. Ponadto możecie mnie spotkać w wielu grach MMO, które odkrywam przy dźwiękach black metalu, rapu albo chillhopu. Kocham zwierzątka, nienawidzę ignorancji. Miło, że wpadłaś/eś na naszą stronę. Czuj się jak u siebie 🙂
- Advertisment -