Strona główna Mangi Children | Recenzja | Po tej mandze już nigdy nie zjesz mięsa

Children | Recenzja | Po tej mandze już nigdy nie zjesz mięsa

Jako wieloletni fan japońskiego komiksu, a także od pewnego czasu osoba, która zajmuje się handlem mangami, dostrzegam wielką lukę na polskim rynku… No dobra, widzę ich kilka, ale ta najbardziej rzuca mi się w oczy. W ofercie polskich wydawnictw mangowych brakuje horrorów! Można na palcach jednej ręki policzyć takie tytuły, a dodatkowo najczęściej ukazują się w wersjach kolekcjonerskich.

Są jednak różne typy horrorów i nie każdy musi przyprawiać o gęsią skórkę. Niektóre mają nas szokować brutalnością, rozlewem krwi i, cóż, masą trupów. „Children”, o którym dzisiaj mowa, idealnie spełnia wymagania gatunku gore. Jednotomówka od Waneko może i nie sprawi, że czekają Was nieprzespane noce, ale po lekturze na pewno pomyślicie, iż bycie weganem to całkiem fajna sprawa.

Zainteresowani? No to bierzcie nóż – czy co tam macie pod ręką – i zapraszam do dalszej części tekstu! Zachęcamy także do odwiedzenia naszego Instagrama, na którym niedługo pojawi się zdjęcie mangi, a na którym już znajdzieci inne zdjęcia komiksów!

Łatwa praca, łatwa kasa…

Tooru Igarashi skuszony świetną ofertą pracy, rusza w góry prefektury Akita. Jego zadaniem ma być opieka nad dziećmi, za którą otrzyma hojne wynagrodzenie – po raptem sześciu miesiącach, zagwarantowano mu trzy miliony jenów. Oferta wydawała się być zbyt piękna… Ale była realna. Tooru faktycznie miał opiekować się dziećmi w jakimś przybytku w środku lasu. Dojechawszy na miejsce, szybko poznaje dyrektorkę, 14-letnią Shakurako Shimizu oraz kilku mieszkańców ośrodka. Pierwszy dzień mija dość przyjemnie, chociaż nie bez małych potknięć. 

Koszmar zaczyna się w nocy.

Oto pod drzwiami przedszkola Tooru znajduje torbę, a w niej dwie zakrwawione osoby. Chwilę potem nadchodzą dzieci, wywlekają skrępowanych ludzi i… różnymi narzędziami zaczynają rozczłonkowywać pechowców.

Główny bohater wpada w panikę, ale to dopiero początek tragicznych zdarzeń, będzie świadkiem w tej wspaniałej pracy. Jak się okaże, ta pamiętna noc nie była jednorazowym incydentem, a historia tajemniczej placówki w środku lasu sięga wielu, wielu lat wstecz.

Children. ZAWSZE bądź dobry dla dzieci

Ostatnio nie mogę oderwać się od podcastu Marcina Myszki. Kryminatorium, w którym przybliża akta najróżniejszych zbrodni, towarzyszy mi przy codziennych obowiązkach. Moja wyobraźnia wprost szaleje, gdy słucham o kolejnych morderstwach… A „Children” przelewa to na papier. Gdyby zebrać samą esencję tego, o czym mówi Myszka, powstałaby właśnie omawiana manga. 

Niepewność, jaka towarzyszy czytelnikowi na samym początku komiksu, nie jest przeciągana, ale trwa na tyle długo, aby poczuł się on nieco niekomfortowo. Po kilku stronach jednak manga wskakuje z rozpędu na tory gatunku gore, zamieniając wspomnianą niepewność, na, co najmniej, obrzydzenie, a miejscami nawet strach. Przyznam, że „Children” jest wciągające. Ciężko domyślić się, co czeka nas w kolejnym rozdziale, więc trzymamy mentalną gardę, gotowi na wszystko. A autorka – Miu Miura – i tak przełamuje ją zgrabnym twistem fabularnym.

Manga zyskuje też, gdy podejdzie się do niej drugi raz. Początkowo finałowe zawirowanie wygląda na sztuczne, jak gdyby zabrakło wskazówek dla czytelnika. Te pojawiają się właśnie przy ponownej lekturze. Polecam więc przeczytać „Children” dwukrotnie!

Jako małą, fabularną wadę mógłbym wskazać dość ubogie backstory dzieciaków. Ukazanie przeszłości mogłoby wpłynąć pozytywnie na przywiązanie do postaci, a tym samym na bardziej dosadny wydźwięk zakończenia.

Manga nie dla delikatnych

Już od pierwszych kadrów zostałem całkowicie kupiony stylem rysunków pani Miury. Mocna kreska i bogate tuszowanie dodały całemu komiksowi sporo klimatu. Prawdopodobnie dlatego, że nie widzimy takich zabiegów codziennie, są więc dla nas czymś obcym. Potęgują wspomniane uczucie dyskomfortu. 

Jakie Waszym zdaniem elementy powinny być dopracowane w tego rodzaju horrorze? Moim zdaniem mimika bohaterów – aby oddać emocje, które targają nimi w takich niecodziennych sytuacjach oraz brutalność rysunków. Mogę Wam zagwarantować, że oba te punkty „Children” świetnie spełnia! Stąd też taki, a nie inny nagłowek – jeżeli nie jesteście w stanie obserwować człowieka nabitego na rożen, lepiej po tę mangę nie sięgajcie.

No i drodzy czytelnicy, ta okładka jest śliczna! Chociaż przyznam, że druga, którą znajdziemy wewnątrz tomu, prezentuje się jeszcze lepiej. Trochę szkoda, że Waneko postanowiło zrobić z „Children” jednotomówkę – przez co też wyszła z niej pokaźna cegła. Na pewno drugi tom wyglądałby cudnie.

Children. Czy warto przeczytać?

Moim zdaniem jak najbardziej, tylko ostrzegam – nie jest to manga dla każdego. Jeżeli nie czujecie się komfortowo przy filmach typu „Piła” czy „Ludzka stonoga”, zdecydowanie odradzam Wam ten komiks.

Jeśli jednak szukacie czegoś krwawego, brutalnego, oczekujecie krwawej łaźni i ściętych głów – „Children” jak najbardziej trafi w Wasze gusta. Ja właśnie z takim założeniem podszedłem do tej mangi i nie zawiodłem się. Tylko, no, chyba faktycznie wykluczę mięso z mojej diety. Kto wie, z którego ciała pochodzi…

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Avatar
Leniwiec
Nieidealny perfekcjonista, który łączy w sobie tyle samo szczęścia ile smutku. Wszystko to przekłada na swoje teksty. Kiedyś postanowił założyć Leniwca i teraz pracuje, aby to była jego najlepsza decyzja w życiu. Życie to Kołchoz.
- Advertisment -