Strona głównaMangi„Carol & Tuesday” | Tom 1 | Manga o muzyce... Bez muzyki?

„Carol & Tuesday” | Tom 1 | Manga o muzyce… Bez muzyki?

Ostatnią z nowości wydanych podczas Wiosennego Festiwalu Mangowego, której jeszcze nie było na gałęzi, jest… „Carol & Tuesday”! Tytuł, którego raczej nikt nie spodziewał się w Polsce, ba, zakładam, że większość z Was nawet nie wiedziała o istnieniu tego komiksu. Mamy tutaj bowiem do czynienia z mangą o muzyce. Niestety, jak wiecie, papierowe strony raczej nie odtwarzają piosenek. Jak więc prezentuje się „Carol & Tuesday” bez oprawy audio? Czy w takim wypadku w ogóle warto ją czytać?

Jedni powiedzą, że to zwykły przypadek, inni wskażą na przeznaczenie. Coś jednak sprawiło, że losy tych dziewczyn się ze sobą splotły. Carol z tajemniczą przeszłością i Tuesday, która chce uciec od swoich korzeni. Obie po uszy zakochane w muzyce. Gdy zaczną grać, tworzą niesamowite dzieła… Ale czy są gotowe na kłody, które rzuci im pod nogi muzyczny świat?

Muzyka łączy ludzi

Z Carol & Tuesday miałem przyjemność zapoznać się dwa lata temu, gdy anime pojawiło się na platformie Netflix. Wspominam je raczej dobrze, warstwa muzyczna była naprawdę przyzwoita i gdy tylko grała pierwsze skrzypce, seria trzymała równy poziom. Niestety manga jest jej pozbawiona, została nam tylko fabuła, która… Nie jest niczym wyjątkowym. To zwykła historia o spełnianiu marzeń, podszyta futurystycznym settingiem. Ponadto, komiks praktycznie niczym nie różni się od anime – chociaż nic w tym dziwnego, to właśnie animacja była pierwowzorem.

Niestety, „Carol & Tuesday” pędzi na złamanie karku. Całą fabułę postanowiono wcisnąć w trzy tomy, prawdopodobnie przez brak piosenek, jednak ciężko pozbyć się wrażenia, że pędzimy 200 km/h. Nawiązywanie bliższych relacji z bohaterkami? Raczej nie w tej mandze. Szczególnie że oprócz nich w serii pojawi się jeszcze wiele innych istotnych bohaterów. Czy dostaną odpowiedni czas antenowy? Wątpię.

Wracając jeszcze na moment do muzyki – twórcy komiksu mogliby chociaż dodać tekst do dymków, a nie jedynie fikuśne szlaczki oraz nuty. Wtedy moglibyśmy sobie te piosenki zaśpiewać, czy coś…

Carole & Tuesday v01 (2020) (Digital) (LuCaZ)

Gdzie plusy?

Na szczęście warstwa wizualna prezentuje się znacznie lepiej! Znowu mamy tutaj kalkę z anime, ale w tym przypadku jest to plus. Postacie prezentują się ładnie, ale przede wszystkim – unikatowo. Bez trudu odróżnimy wszystkich bohaterów, nie tylko tych pierwszoplanowych, ale też statystów w tle. Koncerty robią wrażenie, choć ukazane są dość pobieżnie, co wynika z tempa mangi. Jednak w całokształcie tomik prezentuje się ładnie. Kartka kolekcjonerska jest w porządku, chociaż nie dorasta do pięt tej od „Shaman Kinga ” .

Carole & Tuesday v01 (2020) (Digital) (LuCaZ)

„Carol & Tuesday” – czy warto przeczytać?

Nadeszła pora, aby wreszcie konkretnie odpowiedzieć na pytanie: „Czy w takim wypadku w ogóle warto ją czytać?”. Bardzo chciałbym odpowiedzieć twierdząco, że „Carol & Tuesday” zapewni Wam masę rozrywki i nawet w formie mangi będzie miło spędzonym czasem… Ale nie mogę. Niestety, sama fabuła serii nie powala, szczególnie w drugiej jej części. Manga idzie niemal jeden do jednego za nią, więc prawdopodobnie popełni te same błędy. Obdzierając „Carol & Tuesday” z warstwy audio, nie zostawia się już praktycznie nic interesującego.

Moim zdaniem w samym festiwalu pojawiły się ciekawsze mangi, a i jest masa lepszych tytułów na rynku.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek "Leniwiec" Kraśnicki
Od lat jaram się japońską popkulturą, a od czasu startu Leniwej Popkultury, również serialami, filmami i animacjami z całego globu. Staram się łączyć mój pracoholizm z lenistwem, ale ciężko jest wybierać między napisaniem nowego tekstu, a czytaniem ciekawostek o zwierzątkach. W wolnym czasie układam LEGO, piję zbożową kawę i spaceruję. Wiecie, że leniwce pływają trzykrotnie szybciej, niż sie poruszają?
- Advertisment -