Beastars | Tom 1 | Recenzja | Wilk wilkowi człowiekiem

Powiedzmy sobie szczerze, pandemia koronawirusa bardzo mocno zaburzyła tegoroczne poczynania na rynku mangowym w Polsce. Samo odwołanie Pyrkonu namacalnie wpłynęło na cykl wydawniczy i nie ma co się dziwić. Muszę jednak przyznać, że okres adaptacji do nowej sytuacji przebiegł całkiem sprawnie, a najwięksi doskonale poradzili sobie z całą sprawą i wciąż byli w stanie dostarczyć nam sporo głośnych nowości. Do takich bez wątpienia możemy zaliczyć Beastars!  

Tak jest! Wreszcie, po długich miesiącach oczekiwań, dostaliśmy jedną z najlepszych mang ostatnich lat także w Polsce. Serię śledziłem praktycznie od pierwszego rozdziału i szybko zrozumiałem, że wydanie jej w naszym kraju to kwestia czasu. Na podjęcie takiego działania zdecydowało się Studio JG i jestem im za to bardzo wdzięczny.  

Zacznijmy jednak od początku 

„Beastars” to dość innowacyjna manga autorstwa Pani Paru Itagaki (jeśli nazwisko Wam coś mówi, to nic w tym dziwnego – jest to bowiem córka Keisuke Itagaki, który stworzył Baki’ego). Pierwszy rozdział debiutował we wrześniu 2016 roku, więc zaledwie cztery lata przyszło nam czekać na moment, gdy możemy czytać go pełnoprawnie w języku polskim, w bardzo ładnym przekładzie.  

Historia skupia się na młodym wilku, Legosim, któremu przyszło żyć w świecie, gdzie zamiast ludzi, mamy zwierzęta, przejawiające ich cechy. Jeśli pomyślicie, że tego typu antropomorfizm jest lekarstwem na wiele ludzkich problemów, to nic bardziej mylnego. Choć próżno szukać tu rasizmu na tle koloru skóry czy mniejszości wyznaniowych, to pojawiają się zupełnie inne mechanizmy napędzające nienawiść.  

Toczy się bowiem nieustanna walka pomiędzy mięsożercami i roślinożercami, a ponadto różnie funkcjonują ssaki, gady, stworzenia morskie, latające oraz robactwo. I wiecie co? Niezwykle ciekawie wypada to w kontekście krzywego odzwierciedlenia naszego społeczeństwa. Dzięki odpowiedniemu przebudowaniu fasad dzisiejszego życia ciężko potraktować to jako ofensywne rozliczenie – choć w gruncie rzeczy tym prawdopodobnie jest.  

Wilczy apetyt 

Pierwszy tom ukazał się w Polsce, jak wcześniej wspomniałem, nakładem wydawnictwa Studio JG i wszedł w skład jesiennych nowości rzeczonej firmy. Wymiary (wysokość i szerokość) są większe od tych standardowych – mówimy bowiem o skali takiej jak w przypadku „Fire Punch” i „Somali i Strażnik Lasu”. Tego typu wydanie sprawia, że komiks zdaje się wręcz dziełem „premium”, a to spory plus. 

Co warto dodać, do prenumerat pierwszego tomu Beastars dorzucono wszystkim zainteresowanym podkładkę pod kubek z motywem z okładki, która przedstawia Legosiego. Bardzo miły prezent – szczególnie na jesień, gdzie coraz chętniej sięgamy po gorące napoje. Nie jest to może wykonanie najwyższej jakości, a sam prezent łatwo uszkodzić, ale co dodatek, to dodatek. Darowanemu wilkowi nie zagląda się w zęby!  

W debiutanckim tomiku zmieściło się siedem rozdziałów, co jest wystarczającą liczbą, aby przekonać się, czy historia nas wciągnie. Już bowiem na samym początku dostajemy zastrzyk akcji. Fabuła rozpoczyna się od tajemniczego i niebywale brutalnego morderstwa, w myśl powiedzenia, że dzieło ma startować od trzęsienia ziemi. Ta niecodzienna sytuacja wywołała ogromne poruszenie w społeczeństwie. Sprawiła, że wspomniane wcześniej różnice społeczne zaczynają się dużo bardziej pogłębiać.  

Beastars manga pl

Poznajcie Legosiego!  

Podejrzenia w sprawie zabójstwa bardzo szybko padają na Legosiego. Młody wilczek od zawsze był bardzo blisko ofiary – alpaki Tema. Przyjaźń mięsożercy z roślinożercą wzbudzała kontrowersje, a w momencie tragedii nieciężko było wytypować potencjalnego mordercę. Ostracyzm z obu stron poszedł w  ruch – zwłaszcza że główny bohater jest zwierzakiem, który raczej stroni od społeczeństwa. Można odnieść wrażenie, że jest introwertykiem.  

Nie myślcie jednak, że dostajemy typowy kryminał. To opowieść o społeczeństwie i dojrzewaniu, w której po prostu pojawił się motyw morderstwa. Całość została rozpisana tak płynnie, że obcowanie z tym tytułem jest czystą przyjemnością. Jeśli nie jesteście pewni, czy to dla Was, warto zaryzykować i zaserwować sobie ten prolog, będący świetnym wprowadzeniem do prawdziwie szalonych wydarzeń.  

To, jak cudownie autorka odniosła się do patologii dzisiejszego społeczeństwa, ubierając wszelakie ugrupowania w zwierzęce ciała, jest po prostu piękne. Niełatwo tak trafnie wypunktować dzisiejsze społeczeństwo, a zrobienie tego w sposób zgrabny i symboliczny bez wątpienia jest jeszcze trudniejsze – w tym przypadku udało się to zrobić wręcz idealnie.  

Beastars Legosi

Beastars | Tom 1

Beastars to jedna z większych premier tego roku i bez wątpienia największe wydarzenie w mangowej Polsce tej jesieni. Troszkę przyszło nam czekać i do końca nie byłem pewien, kto podejmie się wydawania tegoż tytułu. Obecnie, gdy pisząc tę recenzję, mogę trzymać go w rękach, jestem szczęśliwy. Widać bowiem, że Studio JG podeszło do sprawy bardzo pieczołowicie – z ogromnym poszanowaniem.  

Już teraz mogę powiedzieć, że choć znam wydarzenia z mangi, a pierwszy sezon anime mógłbym wręcz wyrecytować, to kolejne tomy będę kupował bez zająknięcia. I jestem przekonany, że będę je czytał z podobnym zapałem, jak za pierwszym razem. To manga magiczna, którą bez strachu poleciłbym wielu osobom, jako idealne wrota do całego świata japońskiej popkultury – obrazuje bowiem wszystko, co jest w niej najlepsze.  

Jeśli macie wolne fundusze albo szukacie pomysłów na mikołajkowe prezenty, wydaje mi się, że będzie to świetna opcja dla każdego. Cudowna historia Legosiego uzależnia jak czekolada i sprawia podobnie ogromną przyjemność. Czytać, czytać i jeszcze raz czytać, bo nie znajdziecie dziś wielu lepszych tytułów.  

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments