Strona głównaKomiksy DCBatman, który się śmieje | Tom 2 | Recenzja | Dobry, zły...

Batman, który się śmieje | Tom 2 | Recenzja | Dobry, zły i szalony

Batman, który się śmieje to stosunkowo nowa postać jednak już na ten moment mocno ukorzeniona w popkulturze. Stworzony przez Scotta Snydera w 2017 r. zdążył bardzo namieszać w całym multiversum. Najpierw mieliśmy przyjemność poznać go przy okazji ogromnego eventu, którym był Batman Metal. Następnie doczekał się solowej serii składającej się z dwóch tomów, jednak tylko pierwszy z nich opowiada bezpośrednio o nim. Drugi tom to zbiór opowieści pochodzących z katalogu zatytułowanego Year of Vilian. Snyder zajęty pisaniem Dark Nights Death Metal  ustąpił miejsca swoim kolegom po fachu, aby dołożyli do wielkiej sagi swoje pięć groszy. I tak oto powstał Batman, który się śmieje. Tom 2 – Zarażeni. Czy chłopaki dali radę i stanęli na wysokości zadania? Sprawdziłem i podzielę się z wami wrażeniami, bo tych w komiksie było co niemiara. 

Historia kołem się toczy.

Za główny wątek odpowiedzialny jest Joshua Williamson, którego możecie kojarzyć choćby z takich czytadeł jak niezwykle mroczny Palcojad. W komiksie Batman, który się śmieje tom 2 klimat nie jest aż tak ciężki jak we wspomnianym wyżej dziele, bo to zupełnie inna liga, jednak czuć podobne napięcie i gęstą atmosferę. Przynajmniej w tej części, którą napisał Joshua, ponieważ jego autorstwa jest pięć zeszytów zatytułowanych Batman/Superman. 

Dostajemy w nich opowieść o dwójce największych superbohaterów zmagających się z zagadkowym planem tego złego Batmana. A Gacek, jak to Gacek, obojętnie czy dobry, czy zły – zawsze ma strategie na każdą ewentualność. W przypadku tego podłego śmieszka sytuacja jest o tyle skomplikowana, że przecież on sam siedzi zamknięty pod Gmachem Sprawiedliwości, jednak jakimś cudem inni bohaterowie z uniwersum DC zostają zarażeni jego toksyną. 

Esencja szaleństwa

Główna oś fabularna została poprowadzona w taki sposób, że ciężko oderwać się od jej kolejnych etapów. Batman i Superman już na samym początku znajdują opuszczoną siedzibę złego Gacka, jednak bardzo szybko z myśliwych stają się ofiarami. Na arenę wchodzi bowiem pierwszy z zainfekowanych i przy tym pochłoniętych szaleństwem bohaterów – Shazam, który się śmieje. 

Wydarzenia toczą się niezwykle szybko, ale też nie pędzą na złamanie karku. Wszystkie przedstawione elementy mają swoje logiczne uzasadnienia. Autor prowadzi nas za rączkę, odsłaniając kolejne kawałki układanki. Każdy z pięciu zeszytów jest intrygujący, pełen widowiskowych pojedynków i niespodziewanych zwrotów akcji. Można w pełni zostać pochłoniętym przez opowieść już od pierwszych stron. Głos narratora i jego komentarze budują napięcie, a nie irytują. Przy tym nasi superherosi co chwilę dostają srogie lanie i bardzo wyraźnie czujemy, że ich sytuacja staje się coraz gorsza. 

Samo zakończenie nie pozostawia na protagonistach suchej nitki. Poobijani, wycieńczeni, bez pomysłu na rozwiązanie sterty problemów doświadczają najgorszego z możliwych scenariuszy. Nie chce nikomu sadzić spoilerów, ale finał to pogorszenie ich beznadziejnej sytuacji o sto procent. Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw, jaki zaserwował nam Joshua na ostatnich kadrach komiksu. Nawet Batman nie był przygotowany na to, co ich spotkało. 

Nie tylko Batman, który się śmieje

Oprócz pięciu zeszytów przygód Batmana i Supermana dostajemy również sześć krótkich historii o zarażeniu kilku bohaterów z uniwersum DC. W ten sposób poznajemy genezę składu sekretnej szóstki, czyli odmienionych wersji znanych nam postaci. Na złą stronę mocy przeszli m.in. Shazam, Blue Beetle, czy sam komisarz Gordon. Za scenariusz do każdej z tych mini opowieści odpowiada ktoś inny i niestety czuć różnicę w jakości. 

Niektóre z nich zapadły mi w pamięć (The Infected: King Shazam #1 albo The Infected: Scarab #1), jednak znaczna część wypadła mi z głowy zaraz po przeczytaniu. Są po prostu nudne, krótkie i ich jedynym zadaniem jest prezentacja nowych/starych postaci. Rozumiem konwencje, cieszę się, że mogłem zagłębić się w wydarzenia z Year of Vilian jeszcze bardziej, jednak zwyczajnie tie iny odstają od głównej osi fabularnej, jak to często z uzupełniaczami bywa. 

Za rysunki do serii Batman/Superman odpowiedzialny był David Marquez, czyli gość od Invincible Iron Mana. W drugim tomie Batman, który się śmieje artysta pokazał, na co go stać. Plansze są bowiem żywe, dynamiczne i naprawdę robią wrażenie. Co do historii pobocznych, to najciekawszy wizualnie był The Infected: Scarab #1, stworzony przez Freddiego Williamsa II. Psychodeliczny i mroczny, potrafił samą kreską wzbudzić wiele emocji. Szkoda, że pozostała część opowiadań nie była na tyle oryginalna, choćby graficznie.

Zarażeni wizją autora

Kontynuacja Batman, który się śmieje, to zdecydowanie pozycja dla osób, które pokochały event Batman Metal. Wydarzenia z opisywanego komiksu to pomost między histrorią z Metala, a nadchodzącym Dark Nights Death Metal. Główny wątek fabularny jest tutaj naprawdę solidną historią, natomiast poboczne opowiastki to średni uzupełniacz. Jeśli jesteś fanem snyderowej sagi, to na pewno sięgniesz po jej kontynuacje. Odpuść sobie, w przypadku braku znajomości poprzednich tytułów. 

Tyle ode mnie! Z niecierpliwością czekam na Polskie wydania kolejnych części serii o Dark Multiverse, więc jeśli jesteś wkręcony w  temat równie mocno, jak ja, to obserwuj Leniwą Popkulturę, bo na pewno będziemy opisywać dalsze losy dobrych i złych Gacków.

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysiek
Jestem przesiąknięty popkulturą do szpiku kości. Wychowany na klasycznych Xmenach z Fox Kids i na Lidze sprawiedliwości z Cartoon Network, wciąż nie wyrosłem z trykociarstwa. Objawy nerdozy z czasem tylko się pogłębiły, czego efektem jest obecna miłość do amerykańsko - europejskich komiksów. Ponadto możecie mnie spotkać w wielu grach MMO, które odkrywam przy dźwiękach black metalu, rapu albo chillhopu. Kocham zwierzątka, nienawidzę ignorancji. Miło, że wpadłaś/eś na naszą stronę. Czuj się jak u siebie 🙂
- Advertisment -