Strona głównaKomiksy DC„Batman. Ich mroczne plany” | Recenzja | Nietoperz w formie

„Batman. Ich mroczne plany” | Recenzja | Nietoperz w formie

Wydawnictwo Egmont w maju, oprócz Trzech Jokerów, zaserwowało komiksiarzom jeszcze jeden tytuł z Batmanem w roli głównej. Przeszedł nieco bez echa, w porównaniu do drugiej pozycji, jednak moim zdaniem zasługuje na zdecydowanie więcej uwagi. Nie jest co prawda samodzielnym dziełem, jak w przypadku opowieści Geoffa Johnsa, jednak fabularnie i narracyjnie stoi na wyższym poziomie. Konieczność znajomości poprzednich fragmentów historii może niektórych odstraszyć, ale warto dać szansę nowej odsłonie przygód człowieka nietoperza.

„Batman. Ich mroczne plany” to kontynuacja sagi Toma Kinga, której zakończenie przypadło na osiemdziesiąty piąty zeszyt amerykańskiej serii Batman. Owa seria ukazywała się u nas w ramach linii wydawniczej DC Odrodzenie i podsumować ją można jako średniak. Miała swoje mocne, jak i słabe momenty, jednak wiele namieszała w świecie mrocznego rycerza. To właśnie na łamach tejże historii Gotham zmieniło się nie do poznania.

„Batman. Ich mroczne plany”. Z poszanowaniem dorobku poprzednika

Tynion IV, pisząc „Batman ich mroczne plany, utrzymał status wydarzeń z serii swojego poprzednika. Alfred pozostał martwy, a Batman i Catwoman tworzyli parę kochanków. Nie poszedł drogą na skróty, wyrzucając dorobek Kinga, tylko dobudował do niego swoją część. W świecie komiksów często bywa tak, że w momencie przejęcia fabuły przez nowego autora doświadczamy świeżego startu. W przypadku pozycji „Batman. Ich mroczne plany” autor zachował ciągłość i przedstawił własną wizję z poszanowaniem tego, co czytelnicy dostali wcześniej.

Zdecydowanym plusem komiksu będzie również ukazanie Batmana w roli detektywa. Znów możemy doświadczyć wybitnych zdolności intelektualnych człowieka nietoperza. Na starcie dostajemy bowiem aferę rodem z wysokiej klasy kina akcji. Do Gotham przyjeżdżają najlepsi najemnicy, którym przewodzi Deathstroke. Gacek oczywiście stara się pokrzyżować im plany, tym samym dowiadując się, dla kogo działają. Równocześnie najwięksi zbrodniarze tacy jak Riddler, Joker czy Pingwin wychodzą z ukrycia wraz z tajemnicą, którą ukrywali przez ostatnie lata.

Bez ryzyka nie ma zabawy

Przy komiksie „Batman. Ich mroczne plany” można nieco odpocząć od kosmicznej jatki czy międzywymiarowych podróży. Zobaczymy tu Gacka w jego pierwotnej formie, która wywodzi się z roli śledczego. Autor wprowadza na scenę również nowe postacie, które w całej opowieści odgrywają niezwykle ważne role i nadają całości powiewu świeżości. Dla dodatkowej nutki urozmaicenia, niektórzy dobrze znani nam zbrodniarze obierają nowy kierunek rozwoju, co również zaskakuje.

Końcówka mnie jednak mocno rozczarowała, ponieważ liczyłem na dużo ciekawsze zwieńczenie całej intrygi. Autor postanowił jednak nie ryzykować za bardzo i postawił na sprawdzony schemat. Nie będę nikomu spoilerował, natomiast pierwsze siedemdziesiąt pięć procent komiksu jest dużo lepsze niż samo zakończenie. Odkrywanie zagmatwanej sprawy i błądzenie wraz z Batmanem po fałszywych tropach, czy rozwiązywanie z nim zagadek zastawionych przez złoczyńców sprawiło mi dużo więcej frajdy niż odkrycie punktu kulminacyjnego. Z perspektywy czasu wiem już, że cała opowieść dąży do Wojny Jokera i pewnie dlatego James Tynion IV poprowadził swój scenariusz tak, a nie inaczej, jednak mam nieodparte wrażenie, że gdyby pokusił się o nieco więcej oryginalności, to uzyskałby dużo lepszy efekt.

Batman. Ich mroczne plany

Pracując na wspólne dobro

Warstwa wizualna komiksu „Batman. Ich mroczne plany” jest niezwykle spójna jak na dość pokaźną liczbę rysowników. Swój kunszt pokazali tu bowiem tacy artyści jak Guillem March („Szpon – Nowe DC Comics”), Tony S. Daniel („Wieczni Batman i Robin”) czy Jorge Jiménez (Batman Metal). Ich style nie odbiegają diametralnie od siebie, jednak przy opisywanym tytule nie widać, kiedy kończy się praca jednego, a zaczyna drugiego. Panowie bardzo szczegółowo przedstawili mroczne Gotham. Miasto jest ponure, skąpane w strugach deszczu i neonowych światłach. Podziwiając ich kadry, całkowicie zanurzyłem się w każdy z nich, stając się częścią przedstawionego świata.

Batman. Ich mroczne plany

„Batman. Ich mroczne plany” – czy warto przeczytać?

Tytuł polecam fanom Batmana, którzy śledzą jego różne historie i są raczej na bieżąco z tym, co ukazuje się na łamach komiksów. Osobie, która dopiero zanurza się w ten świat, może być ciężko zrozumieć niektóre wątki, czy docenić starania scenarzysty. Nie jest to najlepsza ani wiekopomna historia o Gacku, jednak na tle jego ostatnich przygód, zdecydowanie pozycja warta uwagi. W kontekście nadchodzącej Wojny Jokera również trzeba znać jej background story, które James Tynion IV kreuje właśnie w „Batman ich mroczne plany”. Jako komiksowy freak bawiłem się całkiem nieźle, dlatego polecę opowieść osobom równie mocno zajaranym tematyką, co ja.

PODSUMOWANIE

Wydanie: 2021
Seria/cykl: Uniwersum DC
Scenarzysta: James Tynion IV
Ilustratorzy: Guillem March, Tony S. Daniel, Jorge Jimenez
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 264
Data premiery: 19.05.2021
Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysiek
Jestem przesiąknięty popkulturą do szpiku kości. Wychowany na klasycznych Xmenach z Fox Kids i na Lidze sprawiedliwości z Cartoon Network, wciąż nie wyrosłem z trykociarstwa. Objawy nerdozy z czasem tylko się pogłębiły, czego efektem jest obecna miłość do amerykańsko - europejskich komiksów. Ponadto możecie mnie spotkać w wielu grach MMO, które odkrywam przy dźwiękach black metalu, rapu albo chillhopu. Kocham zwierzątka, nienawidzę ignorancji. Miło, że wpadłaś/eś na naszą stronę. Czuj się jak u siebie 🙂
- Advertisment -