Za bramą ogrodu – Over the Garden Wall

Za bramą ogrodu

Za bramą ogrodu

Za bramą ogrodu

Jak pewnie wiecie, lubię sobie czasem obejrzeć bajki. Na pewno wspominałem kiedyś o Gumballu, o Steven Universe, nawet słówko o Adventure Time. Nie lubię jednak takich zwykłych bajek, które stanową rozrywkę wyłącznie dla młodego odbiorcy.

Poszukuję produkcji, które mają w sobie jakieś drugie dno – niekoniecznie fabularnie, raczej drugie dno klimatu. Które pomimo swojego kreskówkowego odzienia, posiada pierwiastek czegoś niepokojącego. W taki sposób, zupełnie przypadkiem, trafiłem na „Za bramą ogrodu”.

Bez większego namysłu, oddałem się w wir dziesięciominutowych odcinków, połykając jeden za drugim oraz czerpiąc z nich tak samo frajdę, jak i strach.

Over the Garden Wall

„Za bramą ogrodu” już od pierwszych odcinków atakuje widza swego rodzaju horrorem. 

Na początku jednak poznajemy parę braci, którzy zgubili się w lesie. Poznajcie drodzy czytelnicy Wirta – starszego z dwójki, noszącego dziwaczną czapkę, posiadającego multum talentów i zero asertywności. Mimo że on, stereotypowo, powinien być tym, który wydaje rozkazy, często podąża za pomysłami swojego młodszego, przyrodniego brata – Grega. Ten z kolei zamiast czapki, ma na głowie garnek. No i nie można zapomnieć o jego żabie Żabusiu. 

Prócz tej dwójki, do grona ważnych postaci wypada zaliczyć słodką ptaszynę Beatrice. Nie dajcie jednak się zwieść jej wyglądowi, bo tak naprawdę to wredna kobieta była. Często wykorzystuje charakter Wirta, a jeszcze częściej jest… No po prostu jest wredna dla bohaterów. Z kolei Drzewiarz, gdy tylko się pojawia, od razu wzbudza mieszane uczucia – z jednej strony pomaga bohaterom, a z drugiej sama jego aparycja odstrasza i zniechęca. W bajce zajmuje się wyrabianiem oleju do lampy z widmodrzewu – bo z jakichś powodów, ta nigdy nie może zgasnąć (z jakich? Sami musicie obejrzeć!). Nie wypada zapominać również o głównym złym, mitycznym Bestiuszu, który podąża za para głównych bohaterów. Przez większość odcinków widzimy jedynie jego świecące oczy, chociaż raz, dzięki lampie Drzewiarza, możemy zobaczyć jego wizerunek… Serdecznie nie polecam. 

Napięta atmosfera

Główną osią fabuły w „Za bramą ogrodu” jest oczywiście powrót z lasu do domu. 

W międzyczasie, wraz ze zbliżaniem się do rozwiązania problemu, Wirt i Greg przeżywają coraz to nowe, i coraz to dziwniejsze przygody. Raz chowają się w młynie przed Bestiuszem, innym razem trafiają do ogromnej willi, w której pomagają właścicielowi rozwiązać problem ducha, żeby już niedługo potem zabawiać elegancko ubrane żaby swoją muzyką i śpiewem. To zaledwie czubek góry lodowej, składającej się z rzeczy, które chłopcom los rzuca pod stopy. A cały czas gdzieś w tle, przewija się pewien czarny żółw, stanowiący coś na wzór ślimaka z „Adevnture Time”.

Nawet nie wyobrażacie sobie, jak przyjemnie mi się tę bajkę oglądało.

Każdy odcinek kusił czymś innym – w jednym górowała właśnie ta atmosfera grozy, kolejny zaskakiwał rozwojem fabuły, inny był miły i ciepły, a jeszcze inny smutny. Gdybym oglądał to za dzieciaka, nie sądzę, aby przypadła mi ta bajka do gustu, o czym opowiem jeszcze za chwilę. Teraz jednak, gdybym mógł, chętnie zapomniałbym wszystkie odcinki i obejrzał je ponownie, czerpiąc z nich tę samą frajdę. I to jest właśnie ten pierwiastek niepokoju. Jemu zawdzięczam to, że bajki inaczej odbiera młody i dorosły człowiek. Myślę też, że takie rzeczy są dodawane właśnie po to, aby przyciągnąć też dojrzałego widza.

Nie samą fabułą człowiek żyje

Za każdym razem, gdy ktoś pyta mnie, jak wybieram książki, odpowiadam: „Biorę te, których okładka mi się spodoba”. Tak samo nie uważam, że wygląda zewnętrzny jest nieistotny. To, co ukazuje się naszym oczom, ma zachęcić do dalszego poznania. Z „Za bramą ogrodu” nie jest tak kolorowo. Kreska w większości momentów kompletnie mi nie siadła, chociaż trzeba zaznaczyć, że były sytuacje, które naprawdę cieszyły moje oko. Niemniej, kojarzy mi się z takimi starymi bajkami, których nigdy nie lubiłem. Moim zdaniem najgorzej wypadły tutaj projekty głównych postaci. 

Ale za to miejscami widzimy naprawdę ładną animację. 

Jednak największym atutem „Over the Garden Wall” jest ścieżka dźwiękowa. Świetnie wykonane piosenki, które raz po raz umilają widzowi seans. Również dobrze wypada muzyka, która przygrywa nam w tle, dopełniając klimat serii. 

Osobiście pokusiłem się na obejrzenie polskiej wersji „Za bramą ogrodu”. Jeżeli już oglądam jakąś bajkę, – nie będącą anime – zawsze wybieram opcję z dubbingiem. I tym razem tej decyzji nie pożałowałem. Piosenki o których wspominałem przed chwilą, śpiewane w naszym ojczystym języku, wypadają genialnie. Naprawdę, w Polsce mamy talent do dubbingowanych piosenek. W ogóle w bajce występują świetni i znani aktorzy głosowi. Tak oto pod postacią Wirta i Grega kryją się Maciek Musiał i Bernard Lewandowski (znany chociażby z roli Janka w nowym Wiedźminie). W roli Beatrice usłyszymy Else z „Krainy Lodu” (Lidię Sadową), a pod niski Bestiusza podłożył Dariusz Odija – głos, który każdy na pewno zna, na prykład Malfuriona z polskiej wersji Heartstone czy również kilku rów w wiedźminach.

Leniwiec za bramą ogrodu

Nawet nie wiem, kiedy minęło mi te sto minut, poświęcone na obejrzenie „Za bramą ogrodu”. Bawiłem się wybornie, ale przecież tego mogłem się spodziewać, gdyż autorem tego dzieła jest Patric McHale. Nic Wam te nazwisko nie mówi? A powinno! Spod jego pióra wyszła „Pora na przygodę” czy „Niezwykłe przygody Flapjacka”. Jak widzicie, wszystkie produkcje tego pana mają w sobie ten pierwiastek niepokoju – i wszystkie, mimo zupełnie różnych fabuł i założeń, są w zasadzie do siebie podobne pod względem klimatu.

Czy warto obejrzeć? Tak, tak i jeszcze raz tak. Pomimo faktu, że bajka ma już cztery lata, dalej bardzo dobrze sprawuje się w roli towarzystwa na sobotni wieczór. Nie widać, aby specjalnie się zestarzała – wydaje mi się nawet, że takie produkcje nigdy się nie starzeją.

Z czystym sercem mogę polecić ją każdemu… No może poza tymi, dla których odrobina strachu i napiętej atmosfery kończy się wizytą na SORze. Tyle ode mnie, zapraszam na fanpejdż Leniwca i do zobaczenia już niebawem w kolejnych postach!

za bramą ogrodu
Odwiedziły Cię rzadkie Pepe bogactwa, zostaw lajka na fanpejdżu, a już nigdy nie będziesz biedny.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
LeniwiecZazu uRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zazu u
Gość

Szczerze powiedziawszy jedna bajkę jaką oglądam to „niesamowity świat Gumballa” i chyba przy niej zostanę. Cztajac twój wpis widzę że forma w jakiej jest nam podawana ta bajka nie koniecznie mi będzie pasować ale plus za dobrą ścieżkę dźwiękową.

Pozdrawiam
Zazuul.blogspot.com

Leniwiec
Gość

Za Gumballa plus się należy

%d bloggers like this: