Usagi Yojimbo: Początek | Świetna podróż w świat samurajów

Przygody samotnego ronina bawią i wciągają całe rzesze czytelników już od ponad dwudziestu lat. W marcu Egmont przygotował dla komiksiarzy zupełnie nowe wydanie historii o króliku-samuraju, zamykając w jednej, sporej księdze aż cztery pierwsze tomy. Czy Usagi Yojimbo: Początek trafi do nowych odbiorców? A może komiks już nieco zaszedł kurzem?

Pięć wieków temu Japonia pochłonięta była wewnętrznymi sporami o władzę. Krajem targały konflikty, spiski i zdrady. Wybuchały również krwawe wojny. W jednej z nich waleczny samuraj Miyamoto Usagi traci swojego pana, zostając tym samym roninem – niepodległym wojownikiem. Wyrusza więc w podróż, aby odnaleźć swoje miejsca, a także doskonalić swoje umiejętności. Przy okazji ima się różnych, dorywczych prac, a jego losy krzyżują się ze starymi wrogami, nowymi przyjaciółmi, bandytami, ninja i istotami z japońskich legend. 

Usagi Yojimbo – początek przygody

Przyznam, że nigdy wcześniej nie miałem styczności z dziejami królika, który włada kataną równie dobrze, jak leniwiec swoją gałęzią. Wiedziałem, oczywiście, że taki komiks istnieje i nie tylko zbiera pozytywne opinie, ale nawet posiada sporu fandom. Kiedyś pytałem: skąd to zainteresowanie? Dzisiaj już wszystko rozumiem.

Usagi Yojimbo: Początek to wyśmienity komiks! Po pierwsze: jest niesamowicie wciągający. Nie jestem pewien czy to zasługa dynamicznych rysunków, względnie małej ilości tekstu czy też świetnie napisanego scenariusza, ale gdy tylko brałem tom do ręki, godziny uciekały w oka mgnieniu. Po drugie: przygody, jakie przeżywa nasz królik, są nie tylko wciągające, ale również całkiem zabawne. Po trzecie: Stan Sakai ma chyba nieskończone pokłady kreatywności. Raz mierzymy się z groźnymi bandytami, aby potem… Zaprzyjaźnić się z dinozaurem. Po czwarte: przyznajcie szczerze, kto nie lubi samurajów? I choć dzieciństwo mam za sobą, przy lekturze czułem się jak gdybym cofnął się o dwanaście lat. Pojedynki na miecze są po prostu czaderskie!

Każda krótka historia, jaka przydarzyła się Miyamoto jest niepowtarzalna, co przy takiej ilości przygód w jednym tomie zasługuje na podziw. Ciężko tutaj poczuć znużenie czy zmęczenie materiału. Oczywiście nie zabrakło też wątków nieco dłuższych, niż kilka-kilkanaście stron. 

A wisienką na torcie są pojawiające się co kilka kadrów tokage (jap. jaszczurka). Uwielbiam je!

Usagi Yojimbo: Początek

Pięć wieków wcześniej

Kreska Usagi Yojimbo: Początek stanowiła dla mnie pewną nostalgiczną podróż. Taki komiksowy styl pamiętam ze swojego dzieciństwa i, przyznam szczerze, dalej trafia w mój gust! Projekty zwierząt wpasowują się w nieco komediową konwencję, jednak autor nadaje im może nie tyle realizmu, co powagi, gdy fabuła tego wymaga. Kunszt Stana Sekaiego szczególnie widać w scenach walk, gdzie kadry potrafią zbudować odpowiedni klimat i nadać tempa pojedynkom. 

Ale i tak prawdziwym hitem jest to, w jaki sposób postacie umierają – albo leżą gdzieś na ziemi, ze zdziwieniem w oczach i językiem na wierzchu, albo ich zgon ukazywany jest jako czaszka w dialogowym dymku. A krew? Najczęściej można ją pomylić z, na przykład, śliną wylatującą z ust postaci. Usagi Yojimbo: Początek nie zgorszy żadnego małoletniego fana komiksu

Kto nie lubi samurajów?

Usagi Yojimbo: Początek to, w moim odczuciu, genialna podróż do Japonii z czasów szogunatu, ale też wyjątkowo wciągający, czaderski – to moje nowe, ulubione słowo – komiks! Czy zaszedł kurzem? W żadnym wypadku! Mimo ponad dwóch dekad na karku potrafi bawić i jest wspaniałą rozrywką na wiele godzin.

Czy trafi do nowych odbiorców? Chyba po tym całym tym tekście nie muszę odpowiadać na to pytanie, powtórzę tylko – przecież każdy lubi samurajów! 

Ja Usagi Yojimbo: Początek polecam każdemu. Świetna historia, świetny humor, świetne jaszczurki. Czego chcieć więcej? Chyba tylko kolejnych tomów. 

Ocena Leniwca:

⭐⭐⭐⭐⭐

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x