Unka Odya o potworach, romansach i romansach z potworami. Wywiad z autorką „Broma”

Przedstawia się jako Unka Odya. Internet nie wie, jak brzmi jej prawdziwe nazwisko. Podobno pracuje dla potężnej korporacji, a rysować uczyła się na gdańskiej ASP… albo w więzieniu. Choć w świecie komiksu nie jest nowicjuszką, dopiero w tym roku pojawił się jej debiutancki album – “Brom”, o którym pisaliśmy na początku kwietnia (Brom, czyli brakujący pierwiastek polskiego komiksu”). Dziś nadszedł czas na poznanie sekretów jego autorki. Jak wyglądała praca nad komiksem? Czy bohaterowie „Broma” istnieją naprawdę? I jaki udział w procesie twórczym Unki ma duch Theodora Kittelsena…? Te i inne tajemnice zdradzi Wam już za chwilę sama artystka.

Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie… i bawcie się dobrze. Zapraszam do świata Unki Odyi.

Krąg pierwszy: narodziny „Broma”

Dlaczego tworzysz pod pseudonimem? Czy ma to jakiś związek z tą “potężną korporacją”, dla której pracujesz…?

Obejmuje mnie program ochrony świadków i nie mogę używać prawdziwych personaliów. Niestety plugawe rytuały, którymi paramy się wraz z Wydawcą mają swoje konsekwencje.

Niedawno miał swoją premierę największy z Twoich dotychczasowych projektów: “Brom”. Kiedy pojawił się pomysł na tę historię?

W roku 1923. I muszę doprecyzować – moim największym projektem był bogato ilustrowany bestiariusz judeochrześcijański, ale istnieje tylko w jednej kopii, którą przegrałam w ramach zakładu.

Wielka szkoda. Wracając jednak do Twojego drugiego największego projektu… ukończenie go zajęło Ci cztery lata. Dlaczego trwało to tak długo?

Zebranie wystarczającej ilości kwiatów paproci potrzebnych do wykonania tuszu to żmudne i czasochłonne zajęcie.

Żmudny i czasochłonny musiał też być proces kolorowania – zdjęcia opublikowane na Twoim fanpage’u sugerują, że kadry “Broma” zostały pomalowane ręcznie. Dlaczego zdecydowałaś się na tę tradycyjną (i nieco ryzykowną) technikę, zamiast skorzystać z pomocy komputera?

Mój komputer już dawno uzyskał samoświadomość i zajadle sabotuje moją pracę.

Krąg drugi: one są wśród nas…

Z okładki komiksu łypie na nas sowa. Można ją znaleźć także na Twoim zdjęciu profilowym i na różnych ilustracjach w Twoim portfolio. Ten zwierzak ma dla Ciebie jakieś szczególne znaczenie…?

Nigdy w życiu nie narysowałam sowy. Rysuję wyłącznie strzygi, ale te istoty są do siebie bardzo podobne i trzeba uważać, aby ich nie pomylić.

Rzeczywiście, w świecie “Broma” roi się od nietypowych stworzeń. Twoi bohaterowie na swojej drodze spotykają też inne niezwykłe istoty – oneirotheria. Skąd się one wzięły? Z Twojej wyobraźni? Czy to nawiązanie do postaci z innego popkulturowego uniwersum?

Są jak najbardziej prawdziwe. Załączam zdjęcie.

Skoro oneirotheria istnieją naprawdę, to czy inne postaci i wydarzenia z komiksu również zostały oparte na faktach? Na przykład na Twoich własnych wspomnieniach z lat nastoletnich?

„Brom” to magiczny traktat autobiograficzny. Wszystkie wydarzenia i osoby w nim przedstawione są mniej lub bardziej prawdziwe.

Krąg trzeci: przewidywanie przyszłości

Podobno chciałabyś, żeby komiks był dostępny również w wersji anglojęzycznej. Czy wiadomo już, kiedy ukaże się tłumaczenie?

Póki co jestem przytłoczona wszystkim, co się dzieje wokół wersji polskiej, ale w końcu będę musiała się zabrać za stronę i tłumaczenie.

I co potem? Czy “Brom” pozostanie jednorazowym projektem, czy to zapowiedź dłuższej serii?

To część tryptyku.

Czy możesz nam w takim razie zdradzić, co czeka Broma i spółkę w kolejnych tomach?

Planuję z każdą kolejną częścią nieco bardziej traumatyzować moich bohaterów. Więcej romansów i potworów. A także romansów z potworami. Jak to w życiu.

A co dzieje się obecnie w Twoim własnym (twórczym) życiu? Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

Skupiam się na skończeniu tryptyku.

Krąg czwarty: inspiracje i współpraca z duchami

W biblioteczce mamy Broma można znaleźć m. in. “Necronomicon”, bestiariusz oraz Biblię. A co czyta Unka Odya?

„Broma”, „Necronomicon”, bestiariusze oraz Biblię.

Kim się inspirujesz? Masz jakichś ulubionych twórców i artystów, którzy są dla ciebie wzorem?

Theodor Kittelsen. Chciałabym być Theodorem Kittelsenem.

Jak Ci idzie realizacja tego pragnienia?

Póki co, jego duch przejmuje władzę nad moją prawą ręką ilekroć trzeba narysować świerk, także małymi kroczkami dążę do celu.

Skoro już o rysowaniu mowa… W “Bromie” udowadniasz, że świetnie radzisz sobie z portretowaniem koni wodnych, wilkołaków, strzyg i innych stworzeń. A czy byłabyś w stanie narysować również naszą redakcyjną maskotkę – leniwca?

Postaram się w wolnej chwili machnąć.

Posłowie

Na tym musiałam zakończyć moją rozmowę z Unką – niestety, połączenia telepatyczne (zwłaszcza te międzymiastowe) nie są wolne od zakłóceń. Pozostaje mi więc podziękować artystce za poświęcony nam czas i życzyć jej powodzenia w dalszej pracy nad tryptykiem. Mam nadzieję, że już niedługo Unka przedstawi nam kolejną odsłonę przygód polskich nastolatków w jej komiksowym świecie, w którym – podobnie jak w Twin Peaks – sowy nie są tym, czym się wydają. A jeśli nie czytaliście jeszcze części pierwszej, ruszajcie do księgarń po “Broma”!

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: