Top 10 anime – według Leniwca

Nikt nie zliczył, ile serii anime powstało do dzisiaj. Ile z nich było komedią? Ile dramatem? Ile swoim wysokim poziomem zostało zapamiętane na lata, a ile swoją miernością zapomniane w pięć minut. Potrzeba by było kilku żyć, aby każdą z produkcji przeanalizować.

Osobiście obejrzałem dość sporo różnych anime – chociaż przy osiągnięciach niektórych, to zaledwie kropla w oceanie. Mogę jednak z czystym sumieniem i spokojem ducha, przygotować dla Was – może dopiero zaczniecie swoją przygodę z animacjami, a może już siedzicie w nich po uszy – listę tytułów, które zapisały mi się w pamięci jako dobre i warte obejrzenia.

Chciałbym w tym wstępie jeszcze zaznaczyć, że kolejność – aż to finałowej trójki – nie ma znaczenia. Większość z tych produkcji stawiam na jednym poziome i żadna z nich nie ma takich zalet, aby stawiać ją ponad innymi, ani wad, dyskwalifikujących ją z danego miejsca w top liście. Żeby więcej nie przedłużać, zapraszam do dziesięciu anime, które mógłbym polecić każdemu.

 

Warto wspomnieć

Zanim jednak przejdziemy do głównego tematu tego posta, chciałbym wspomnieć o kilku seriach, które spokojnie mogłyby znaleźć się w topce, ale nie tyle im czegoś zabrakło, ile inne tytuły spodobały mi się bardziej: czy to ich fabuła, czy to postacie, czy chociażby przez głupi sentyment. Tutaj także nie obowiązuje kolejność od najlepszej, do najgorszej.

 

Hataraku Maou-Sama

anime

Wiecie, co wydarzyłoby się, gdyby Władca Ciemności, pan wszystkiego, co złe, najgorszy z najgorszych, lord zniszczenia i wszelkiego bólu, przybył do naszego świata? Prawdopodobnie pomyśleliście, że chciałby albo nim zawładnąć, albo zniszczyć. Pomyliliście się. Owszem, miał plany przejęcia nad nim kontroli, ale poprzez pracę w McRolandzie. Niestety razem z nim do świata przybyła największa i najpotężniejsza bohaterka, a zarazem śmiertelny wróg Szatana – Emilia. Jak potoczą się ich losy? Czy dzięki burgerom zawojuje świat? I skąd tutaj ten cholerny Lucyfer? Tego musicie dowiedzieć się sami.

Hataraku Maou-Sama to wyśmienita komedia. Gdyby rozszerzyć listę, chociażby o jedną pozycję, na pewno by się na niej znalazła. Bo poza humorem seria ma także interesującą i wciągającą historie. I jest śmieszna. A to zdarza się coraz rzadziej.

 

High School DxD

anime

Znowu mamy demony, ale tym razem w innym wydaniu. Poznajemy je, gdy w Japonii toczy się walka trzech ras: ów demonów, aniołów oraz upadłych aniołów.

Wiecie jakiego pecha trzeba mieć, aby na pierwszej randce zostać zabity? Prawdopodobnie takiego jak Issei – główny bohater tej serii. Kolejnym wydarzeniem jest przywrócenie do życia. Trzeba mieć podwójnego pech, żeby nawet nie móc umrzeć w spokoju. Ale z drugiej strony Rias – jedna z przedstawicieli wielkiego rodu demonów, jest taka piękna… I te jej piersi…  Nic dziwnego, że Issei nie mógł odmówić wstąpienia w szeregi jej oddanych figur – jako jeden z pionków szachowych – i służenia jej oraz rodowi Gremory.

High School DxD to jedyne ecchi na tej liście. A wszystko przez to, że inne produkcje z tego gatunku są tak strasznie słabe, że DxD wynosi się wysoko ponad pozostałe. Oczywiście oprócz ujęć na piersi i majtki bohaterek dostajemy genialne walki i różnorakie pomysły na moce dla bohaterów. Jedynym mankamentem tej serii jest strasznie słaby trzeci sezon – prawdopodobnie przez to ten tytuł nie znalazł się w topce. Ale obejrzeć warto.

 

Amagi Briliant Park

anime

W tej serii poznajemy Kanie Seyia – geniusza, a przy tym licealistę. Początkowo zostaje zaproszony na randkę przez nową uczennicę. Szybko jednak przekonuje się, że za tym wszystkim stał spisek, który zmusił go, do zarządzania parkiem rozrywki.

Los od razu rzuca mu kłody pod nogi: Amagi Briliant Park praktycznie nie ma odwiedzających, jest strasznie zaniedbany, a obsługi nie stanowią ludzie – tylko magiczne stworzenia z innego wymiaru. Ponadto w trzy miesiące musi zapewnić liczbę odwiedzających równą pół miliona albo inaczej park zostanie zamknięty. I co wtedy stanie się z księżniczką Latifą?

Amagi Briliant Park nie jest bardzo znaną serią i to wielka szkoda, bo na to zasługuje. Jest to jedna z tych produkcji, których nigdy nie zapomnę i zawsze będę czekał na kolejny sezon, czy choćby wydanie mangi lub nowelki w Polsce. Każdy odcinek przedstawia nam osobą historię, ale dalej połączoną jednym z założeń fabuły: zebrać jak największą liczbę gości. Powtórzę się, ale jest to kolejne anime z genialnym i śmiesznym humorem. Ponadto różnorodności postaci mogłaby pozazdrościć Amagi Briliant Park niejedna produkcja!

 

Top 10 anime

Po oddaniu honoru seriom, które się tutaj nie dostały, mogę już przejść do meritum.

 

Angel Beats

anime

Listę otwiera nam jedne z najlepszych dramatów, jakie widziałem.

Czy istnieje życie po życiu? Prawdopodobnie cześć odpowie, że tak, a część, że nie. Angel Beats pokazuje nam, że mamy szansę naprawić swoją młodość, jeżeli nam nie wyszło i bardzo tego żałujemy. Tylko w takim wypadku trafimy do miejsca, wyglądającego i będącego ogromną szkołą. Ze sztucznie stworzonymi bytami uczniów, a także z innymi, którzy mieli nieszczęśliwe przeżycia i równie nieszczęśliwą śmierć. Naprzeciwko tego, jakby mogło się zdawać, raju, staje pewna dziewczyna – przez Nie-do-końca umarłych zwana Aniołem. Są pewni, że jest ich największym wrogiem. Ale czy na pewno? Może jednak ona chce tylko… Pomóc?

Nawet jeżeli chciałbym wymienić tę produkcję na inną, ciekawszą, bardziej śmieszną – nie mogę. Może to przez przywiązanie i sentyment, a może przez to, – tak jak wspomniałem wcześniej – jeden z najgenialniejszych dramatów, jaki oglądałem. Żaden inny aż tak mnie nie wzruszył, a przy tym wyniszczył emocjonalnie. A soundtrack w tym anime stoi na tym samym poziomie co fabuła. Jedyne co przemawia na niekorzyść Angel Beats to fakt, że produkcja ma już siedem lat i kreska jest nieco przestarzała. Ale tej animacji nie ogląda się dla przyjemności wizualnych.

 

Yowamushi Pedal

anime

Jedni sami znajdują rzeczy, w których są dobrzy. Innym trzeba pomóc. Do tych drugich należy główny bohater: Sakamichi Onada. Jedyne co chce zrobić w nowej szkole, to dołączyć do klubu wielbicieli anime. Pech chciał, że klub już nie istniał, gdy Onada przyszedł do szkoły. Wtedy poznaje dwóch młodych kolarzy, ale jest zbyt nieśmiały, aby dołączyć do klubu kolarskiego. Całe szczęście, że niektórzy dostrzegają jego talent do jazdy i pomagają mu w podjęciu decyzji. A potem już tylko trening, trening, trening, a między treningami zawody. No i Grand Ride.

Yowamushi Pedal – jedyne anime z kategorii sportówek na tej liście. Sam nie jestem pewien, co przyciągnęło mnie do tej produkcji. Wiem jednak, że podczas oglądania bawiłem się miodnie i czekam na kolejny sezon. Seria miała wzloty i upadki: świetnie pokazywała przyjaźń między członkami zespołu, nie robiła z nich jakichś nadludzi, – dla przykładu: pewien zawodnik zachorował w ważnym momencie – ale czasami była strasznie nudna i odcinek ciągnął się niemiłosiernie. Niemniej, warto obejrzeć – chociażby dla samego faktu, że to bardzo dobra sportówka.

 

Nagi no Asukara

anime

Obok świata na lądzie znajduje się drugi – podwodna kraina zwana Shioshishio. Życie pod taflą oceanu jest spokojne i przyjemne. Oba gatunki ludzi dogadują się ze sobą, a czasem nawet mieszają przez małżeństwo. Problemy zaczynają się, gdy szkoła w Shioshishio zostaje zamknięta i grupka głównych bohaterów musi wyjść na powierzchnię. Tam czeka ich zupełnie inne życie. Ich własne problemy komplikuje klątwa Boga Oceanu, która sprawia, że losy przyjaciół zostają brutalnie rozdzielone.

Kolejny dramat i kolejne, tak zwane, „slice of life” – można to tłumaczyć jako obyczajówka. W Nagi no Asukara nie dostaniemy spektakularnych walk z ogromnymi przeciwnikami – autorzy postawili na historię i życie postaci, a także ich zmiany, gdy pod nogi wpadną im kłody. Czasem są małe, a czasem niemal nie do przeskoczenia. A warto wspomnieć, że bohaterowie są nastolatkami, czyli zupełnie inaczej odczuwają wypadki i niefortunny los. Jeżeli ktoś nie może przeżyć słabej kreski oraz animacji: oto produkcja, która was zachwyci, mimo że powstała w 2013.

 

Gin no Saji

silver spoon

Nie masz planów na przyszłość? Możesz pracować w jakiejś wielkiej korporacji albo… Idź do szkoły rolniczej, bo co ci szkodzi? Właśnie taki wybór podjął Yugo Hachiken. Bez jakiejkolwiek wiedzy o roślinach czy zwierzętach, bez żadnej praktyki wszedł między dzieci rolników, które mają potem odziedziczyć gospodarstwa. Wszystko zaczęło się niewinnie – od uświadomienia sobie, skąd biorą się jajka, a potem było już coraz gorzej…
Te anime zapamiętam na długo, bardzo długo. Pamiętam, gdy pierwszy raz trafiłem na Silver Spoon – drugi tytuł, po angielsku – w empiku. Kupiłem na próbę… Skończyło się na tym, że obejrzałem cały pierwszy sezon w dwa dni, a na półce mam już 13 tomów mangi. Potem wyszedł drugi sezon, jeszcze lepszy od pierwszego.

W Gin no Sanji widzimy postać typowego laika, który wchodzi w kompletnie obcy świat – i na tym głównie bazują wszystkie żarty tej produkcji. Widzimy też szczerą i prostą przyjaźń między uczniami: mógłbym powiedzieć, jedyną w swoim rodzaju. Poza tym fabuła to coś zupełnie innego, niespotykanego. Sam z tej serii dowiedziałem się sporo o życiu na wsi i pracach przy gospodarstwie. Mamy też przyjemny wątek miłosny i genialną ścieżkę dźwiękową.

 

Toradora

anime

Ciężko znaleźć sobie przyjaciół, gdy ma się oczy jak seryjny morderca i jednym spojrzeniem można sparaliżować każdego. Niemniej znajdą się pewni ryzykanci, którzy kontakt z taki osobnikiem będą utrzymywać. Ale Ryuuji Takasu i tak chce wypaść jak najlepiej w pierwszych dniach nowego liceum. Całe szczęście, że do klasy trafił z najlepszym przyjacielem oraz miłością swojego życia… No i małym tygrysem, której boi się cała szkoła…

Pierwszy romans, jaki obejrzałem i dalej jeden z dwóch najlepszych. Romans jak to romans – nie trzeba tłumaczyć, co się będzie działo. Ale autorka – również serii Golden Time – daje nam nietuzinkowe i co najważniejsze: ciekawe postacie. Przy tym zawirowania akcji i trochę humoru.
Toradora to książkowy romans: wszystko zrobione dobrze, tak jak powinno być. Nic dodać nic ująć.

 

Tonari no Kaibutsu-kun

anime

Ryuuji Takasu miał tylko aparycję człowieka spod ciemnej gwiazdy, ale Haru Yoshida to stuprocentowy bandzior. A przynajmniej tak sądzi ogół i ma do tego powody – Haru swego czasu wdał się w poważną bójkę i od tego momentu nie chodzi do szkoły. Co wcale nie przeszkadzało zdobywać mu najlepsze wyniki na testach, gdy już do niej wrócił. A wrócił za sprawą Shizuki Mizutani, dla której w życiu liczy się tylko nauka – bo to klucz do dobrej przyszłości. Nigdy nie przywiązywała większej uwagi do swoich uczuć, więc domyślcie się, jakim szokiem było dla niej, gdy podczas pierwszego spotkania, Yoshida wyznaje jej miłość.

Gdy w Toradorze dostajemy powolnie rozkwitająca miłość, której bohaterowie tak naprawdę się nie spodziewali, tak w Tonari no Kaibutsu-kun dostajemy miłość od pierwszego wejrzenia. Oraz problemy z nią związane: bo tak naprawdę oni nie wiedzą, jak się przy takich uczuciach zachować i czy to na pewno jest miłość. Z każdym odcinkiem obserwujemy ich poczynania na drodze do wspólnego szczęścia. Poza tym dostajemy jeszcze sporo, czasem nawet ciekawszych niż dwójka najbardziej głównych, bohaterów, którzy także mogą namieszać i także mają swoje miłosne przeżycia.
Największym mankamentem anime jest jego zakończenie. Produkcja zawiera w sobie tylko cztery tomy mangi, a w dalszych robi się jeszcze ciekawiej. Całe szczęście, że Studio JG postanowiło – wreszcie – wydać tę mangę w Polsce. Serdecznie polecam kupić.

 

Yahari Ore no Seishun Love Comedy wa Machigatteiru

Oregairu

Ludzie to idioci. Cały czas biegną, nie zwracając uwagi na to, co im umyka. Nie mają własnego zdania, własnych poglądów, nawet własnych celi w życiu – są szarą masą, a każdy, kto się spoza tych ram wyłamie, zostaje ze społeczeństwa wyrzucony i przez wszystkich pogardzany. Ale taki już los genialnego cynika – Hikigayi Hachimana. Nie ma przyjaciół ani nawet kolegów. Jedyną osobą, która nie brzydzi się z nim rozmawiać, jest jego wychowawczyni. Ta w pewnym momencie zmusza go, aby dołączył do klubu pomocy – który to ma rozwiązywać problemy innych uczniów. Tam poznaje równie genialną Yukinoshite Yukino oraz Yuigahame Yui. I tak im mija szkolne życie: na wolno rozwijającej się przyjaźni i nieświadomym ranieniu siebie nawzajem.

Tutaj akurat pierwszy sezon – w drugim kreska ulega znacznej zmianie

Yahari Ore – będę pisał w skrócie – to jedne z najlepszych anime, jakie widziałem w życiu i jedne z nielicznych, na których mangę bądź novelke dalej czekam w Polsce. Pierwszy sezon przybliża nam bohaterów, początki ich znajomości i delikatne elementy dramatu.

Drugi sezon jest o poziom wyżej niż pierwszy. Brakowało trochę humoru, ale jego niedobór zastąpiono dużo, dużo głębszą analizą postaci. No i stawianiem ich naprzeciw problemom, z którymi nigdy wcześniej nie mieli styczności i kompletnym brakiem wiedzy, jak je rozwiązać. Bo co zrobić, gdy metody, które zawsze działały, nagle przestają działać? Gdy już nie można robić z siebie kozła ofiarnego, bo… Bliskie osoby zaczynają martwić się głęboko skrywanym smutkiem?

Każdy, powtarzam, każdy fan anime powinien obejrzeć Yahari Ore. Bez wyjątków. No może z wyjątkami dla tych, co oglądają tylko ecchi. Oni i tak nie zrozumieją nic poza spódniczkami przypadkowo podwiniętymi przez wiatr.

 

Natsume Yuujinchou

anime

W tej produkcji poznamy tytułowego Natsume – niby zwykłego nastolatka, ale kompletnie osamotnionego. Bez przyjaciół, bez rodziny – całe dzieciństwo był przekazywany jak jakaś rzecz, od krewnych do krewnych, ponieważ jego rodzice umarli. A to wszystko przez fakt, że tak jak jego babcia, może widzieć Yokai – demony, które żyją sobie zaraz obok ludzi, a czasem nawet w ich gospodarstwach. W końcu jednak znajduje dom u dalekich krewnych, a także sąsiadów jego babci, którzy jako pierwsi traktują Natsume jak członka rodziny.
Sprawę komplikuje pewien zeszyt z imionami demonów, które zbierała wcześniej wspomniana babcia. Całe szczęście, że spotyka Madare – potężnego demona, który obiecuje go chronić, ale po jego śmierci ma przejąć zeszyt imion.

Ta kluska na ramieniu to właśnie ten demon!

Natsume Yuujinchou to anime inne niż inne. Ma swój własny, niepowtarzalny klimat. Nie ma tutaj ani walk, ani miłości od pierwszego wejrzenia. No dobra, te pierwsze są, ale na pewno nie w takiej formie, jak w Naruto czy Bleachu. Ta produkcja biegnie swoim wolnym, skłaniającym do przemyśleń tempem już od pięciu sezonów. Na tacy dostajemy wielowymiarowych bohaterów i ich historie. Właściwie to każdy odcinek można traktować jako osobą przygodę, bo poznajemy coraz to nowych Yokai i ich przeszłość, a także bohaterów. Jednak wszystko trzyma się kupy i tworzy nietuzinkową fabułę.

 

Bakuman

anime

Anime opowiada o dwójce przyjaciół: Mahiro Moritace oraz Takagi Akito. Ich największym marzeniem jest stworzyć mangę i zostać jednym z filarów Shounen Jumpa. Przy tym uzyskać anime oraz, w tym przypadku to marzenie tylko Mashiro, poślubić piękną Azuki Miho, która zdecydowała się zostać Seyiuu.

Nie będę długo pisał o Bakumanie, bo całą moją opinię znajdziecie tutaj. Warto jednak wspomnieć, dlaczego jest na drugim, a nie pierwszym miejscu: bo pomimo tego, że jest to anime świetne, z rozbudowaną fabuła i postaciami, to jednak anime z pierwszego miejsca ma tego dużo więcej.

 

One Piece

anime

Sława, pieniądze oraz legendarny skarb pozostawiony przez Gold Rogera – One Piece. Dla tych rzeczy ludzie wyruszają w morze. Rozpoczęła się era piratów! Każdy stawia czoła kolejny przeszkodą: wielkim potworom morski, rządowi, Grand Line, a najpotężniejsi z nich nawet obszarowi nazywanemu New World! Pośród tysięcy żeglarzy jest także młody Monkey D. Luffy – przypadkowy posiadacz mocy Gum-Gumowego Owocu, który zamierza zostać Królem Piratów i odnaleźć One Piece! Jednak aby to się udało, potrzebuje niezawodnej załogi stworzonej z równie silnych przyjaciół.

No i mamy pierwsze miejsce. Czy kogoś to dziwiło? One Piece jest serią genialną i zdecydowanie niepowtarzalną. Fakt ten, oprócz najlepiej sprzedającej się mangi na świecie, podkreśla długość nieustannej serializacji – One Piece wychodzi od 18 lat! Rozumiecie to, od 18 lat! Wszystko stoi w niej na wysokim poziomie: zróżnicowani bohaterowie i fabuła, ciekawe i dynamiczne walki, a nawet dramatyczne momenty. Kto nie widział One Piece, powinien się wstydzić. Serio. Kreska na początku jest strasznie słaba, ale z każdym odcinkiem ulega poprawie – tak, że dzisiaj ma już swój niepowtarzalny i przyjemny dla oka styl.
Problemem może być te 770 odcinków. Ale czego się nie robi dla takich świetnych tytułów? Tak więc drodzy fani anime i mangi, pora zakasać rękawy i wyruszyć w poszukiwaniu One Piece!

 

Posłowie

Dotarliśmy do końca tego strasznie długiego posta. Serio – on ma ponad 2500 słów. Dlatego cieszę się z każdego, kto dotrwał do tego momentu.

Tak prezentuje się moja lista top 10 najlepszych anime. Nie musicie się z nią zgadzać, bo prawdopodobnie sami macie swoje ulubione tytuły i zachęcam do napisania ich w komentarzu. Znajdzie się jeszcze kilka serii wartych wspomnieniach – chociażby Soul Eater czy Ace of Diamond, ale uznałem, że post wyszedłby znacząco za długi. Nie zdziwcie się też, jeżeli za kilka lat ta lista się diametralnie zmieni, bo prawdopodobnie trafię na jeszcze genialniejsze tytuły.

Jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas, mam nadzieję, że przekonałem Was do chociaż jednej nowej produkcji!

To wszystko na dzisiaj, miłego weekendy i widzimy się już za tydzień!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o