Theo | Czy można zrobić boys love bez miłości? | Recenzja

W sierpniu do kolekcji jednotomówek Waneko dołączyła manga autorstwa Nachi Aono. Theo, bo taki nosi tytuł, to propozycja dla czytelników, którzy gustują w mangach spod kategorii boys love, a jako że i ja po wspomniane sięgam często, nie mogłem odmówić egzemplarza recenzenckiego. Mam jednak co do Theo mieszane uczucia. Ciężko mi bowiem znaleźć w niej to gatunkowe “love”. Zastanawiacie się, o co mi właściwie chodzi? O tym dalej w tekście!

Theo – nowa jednotomówka od Waneko!

Dawniej nad światem ludzi rozpętała się potężna burza. Przerażony lud wezwał na pomoc bogów, nazywanych Batsu. Ci, swoją mocą i żarem ze swoich ciał, rozpogodzili niebo, lecz po czasie sprowadzili równie dewastującą suszę. Niedługo potem wybawcy zostali przegonieni, jednak od tamtej pory, w obawie przed gniewem, część ludzi zaczęła usługiwać bóstwom. Jednymi z nich była matka głównego bohatera oraz on sam, tytułowy Theo, który został przydzielony do panicza Reia. Z biegiem lat jednak domowe obowiązki zaczęły wkraczać na inny poziom, a pomiędzy sługą i jego panem pojawiło się coś więcej.

Jak to jest być wykorzystywanym przez boga, dobrze?

Theo, jak sporo innych jednotomówek dostępnych na rynku, cierpi na szereg wad wynikający z takiego, a nie innego wydania. Nie chodzi mi konkretnie o Waneko, ale o sam format historii na jeden tom. Mamy tu do czynienia z historią pędzącą jak pendolino i skaczącą jak auta na Drodze Krajowej nr 18. Czułem się autentycznie zagubiony już od pierwszych stron. Pierwsze dwie kartki przeczytałem trzy razy (!), koniec końców z braku dalszych poszlak uznając, że wstęp dotyczył przeszłości. Rozumiem, że miał to być prawdopodobnie przekrój z życia Batsu i sługi, jednak moim zdaniem, wycięto z niego zbyt wiele.

Theo nie ma głębi. Nie znalazło miejsca na odpowiedni rozwój i pogłębienie postaci. Łącząc to wszystko w całość, otrzymaliśmy komiks, który czyta się szybko, nie do końca wiadomo, po co i raczej nigdy się do niego nie wraca. Nie dlatego że jest słaby, a zwyczajnie zbyt “kompaktowy”, że tak go nazwę. 

Co do samego elementu romansowego w Theo… Jak pisałem we wstępie, ciężko mi w ogóle się takowego doszukać. Bardziej nazwałbym to zaspokajaniem zachcianek boga przez sługę, który w zasadzie nie może mu odmówić. Było nawet zaznaczone, że The oddał Reiowi “swe ciało i może robić z nim wszystko”. Ani razu nie było mowy o uczuciach, nawet nie przeszli na “ty”. Zamiast tego było sporo seksu, który w początkowych fazach tego dziwacznego romansu nie był nawet decyzją obu stron. Pod tym względem Theo naprawdę odstaje od innych tytułów BL. Wykorzystywanie pracownika nigdy nie jest okej, a szczególnie w takie sposób. 

Średni obraz w pięknej ramie

Przyznam, że po Theo sięgnąłem nie tylko z racji tematyki, ale również za sprawą wręcz fenomenalnej obwoluty. Zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Jej delikatna stylistyka, jasne barwy i, przede wszystkim, styl wykonania sprawiły, że musiałem mieć ją w kolekcji. Obwoluta Theo w dotyku przypomina nie papier, a płótno – wybaczcie, ale niestety nie znam odpowiedniej nazwy na taki styl. Niemniej – świetne! A pod nią kryją się wczesne szkice bohaterów.

W środku manga prezentuje się dobrze. Powiedziałbym nawet, że kreska prezentuje się lepiej, niż sama fabuła. Widać w niej styl autorki, nie jest to kolejna manga, która po prostu spełnia standardy i niczym się nie wyróżnia. Momentami kanciasty styl i oryginalne rysy bohaterów zapadają w pamięć. Aż chciałoby się ujrzeć taką kreskę w jakimś lepszym dziele – chętnie sprawdzę inne mangi pani Nachi Aono.

Dla kogo Theo?

Czy warto sięgać po Theo? Cóż, jest to dość trudne pytanie, gdyż komiks ma swoje lepsze i gorsze strony, ale całokształt nie pozwala mi go skreślić lub zachwalać. Od strony fabuły jest kiepsko, manga nie wciąga i jedynie kartkuje się kolejne strony. To samo można powiedzieć o elementach romansu – w tym przypadku zawiodłem się najbardziej. W opozycji do tego stoi naprawdę ładna kreska oraz ogólna forma i jakość wydania. Zdecydujcie sami. 

Zachęcam również do przeczytania naszych innych tekstów dotyczących mang yaoi oraz śledzenia serii Manga Update – bo tam na pewno pojawi się inny komiks autorki Theo. Nie zapomnijcie także odwiedzić naszego Facebooka – Leniwa Popkulura!

Do usłyszenia!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments