Szalony rosomak na wolności: Staruszek Logan: Berserk. Recenzja.

Kiedy zwiedziło się już cały świat, to podobno najbardziej tęskni się za domem. Jednak co w przypadku, gdy nie ma się już dokąd wracać? Staruszek Logan stracił całą swoją rodzinę i jedyne miejsce na Ziemi, w którym zaznawał spokoju. Odebrano mu wszystko, co kochał. A potem wysłano go w nieznane. Jak w nowym świecie odnalazł się podstarzały Wolverine? Czy zgasła w nim wola walki, która pchała go przez najróżniejsze krainy Bitewnego Świata w pierwszym tomie jego nowych przygód? Czy może jeszcze uratować jakoś swoje życie i najbliższe mu osoby? Wszystkiego dowiadujemy się w niniejszym zbiorze zeszytów zatytułowanym – Old Man Logan: Berserk.

Pobudka!

Rosomak obudził się w deszczu, przy śmietniku na Time Square. Zaskoczony tym, co zobaczył, zaczął wariować, przyciągając jednocześnie uwagę przechodniów i lokalnej policji.  Cała sytuacja sprawiła, że zapadł się gdzieś w odmęty swojej pamięci, przy czym zalała go fala bardzo bolesnych wspomnień. Służby porządkowe zareagowały, oddając parę strzałów w szalejącego mutanta. Zwyczajne pukawki nie były w stanie wyrządzić poważnej krzywdy staruszkowi, ale w obawie o dalszy rozwój wydarzeń, nasz bohater postanowił uciec i zaszyć się gdzieś w miejskiej norze.

Kłopoty z pamięcią dziadku ?

Następnie zostaje nam zaserwowanych kilka plansz flashbacku, z czasów, kiedy Logan wraz z synem przemierzali ziemie jałowe – ich niegdyś wspólny świat. W całej opowieści jest wiele momentów, kiedy akcja przenosi nas do czasów, gdy Logan wiódł życie wraz ze swoimi bliskimi na farmie. Są one na tyle dosadne i osadzone w odpowiednich miejscach, że dzięki nim lepiej rozumiemy ból głównego bohatera. Poprzedni zestaw pierwszych pięciu zeszytów nie posiadał w sobie tylu wspominek, więc główna postać jest nadbudowywana coraz bardziej.

Uwaga! Gryzie!

Kiedy kolejno historia wraca już do współczesności, dziadeczek nagle uświadamia sobie, że najprawdopodobniej znalazł się w jakiejś wersji przeszłości, gdzie jego rodzina jeszcze nie zginęła. Tląca się w nim iskierka nadziei, rozpaliła ogień napędzający machinę zemsty. Logan postanawia raz jeszcze urządzić sobie krwawe polowanie na tych, którzy odebrali mu najważniejszy element jego życia – rodzinę.

Ciekawe życie staruszka.

Fabuła, moim zdaniem, jest tutaj jeszcze lepsza niż w pierwszym tomie. Dostajemy to samo, tylko więcej! W końcu zaczynamy rozumieć, gdzie znalazł się Logan i co może go dalej czekać.  Autorzy scenariusza odpowiadają czytelnikom na większość pytań, które narodziły się podczas obcowania z poprzednim zbiorem przygód Wolverina.  

Co prawda jest parę luk w historii, ale nie mają one wpływu na odbiór całości i łatwo o nich zapomnieć. Można się przyczepić, że nie wiemy co z głową Ultrona, znalezioną na pustyni przez Logana. Wszelkie wspominki o synu Dr. Bannera również zostały owiane mgłą tajemnicy. Jednak mam jeszcze nadzieję, że to wszystko kiedyś wróci i doczeka się rozwiązania. W końcu szykuje się nam długa seria, a wspomniane wątki byłyby ciekawymi dodatkami do głównej osi fabularnej.

Wszystkie odcienie czerwieni.

Jeśli chodzi o kreskę, to dalej jest bardzo brutalnie. Nie przeszkadza to jednak w tym, żeby przy okazji bywało emocjonalnie. Rosomak dużo do siebie mówi, przez co obcujemy z jego myślami non stop. Przeżywamy jego tragedie wraz z nim. Dzięki temu wytwarza się swojego rodzaju więź między odbiorcą a bohaterem. Kibicujemy mu z kartki na kartkę coraz bardziej! Cieszymy się z każdej wyrwanej kończyny jego wrogów. Wszelkie guzy, które muszą zostać wyleczone przez samoregeneracje mutanta, bolą nas tak samo, jak jego. Zbliżenia na rany zdane w walkach potęgują to uczucie i sprawiają, że czytelnik i protagonista stają się jednością.

Koniec początku.

Zakończenie jest naprawdę mocnym akcentem łączącym historie Staruszka Logana, z najnowszą serią Extraordinary X-men (wcale nie jesteśmy tacy leniwi – polecamy więcej naszych tekstów). Autorzy musieli jakoś wytłumaczyć, skąd i dlaczego w uniwersum, martwy Wolverine został zastąpiony starszą wersją siebie z innego wymiaru. I muszę przyznać, że to się udało! Komiks to przecież zabawa abstrakcją, która w przypadku nowych przygód Logana, wiąże się również z naprawdę ciekawą opowieścią. Dodajmy do tego bardzo wyrazistą postać rosomaka i dołóżmy mu bagaż doświadczeń. Masa czerwonej farby wylana na kartki spotęguję nasze odczucia i gotowe.

Moim zdaniem, faworyt serii Marvel Now 2.0 od Polskiego wydawnictwa Egmont.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o