Manga, której nie możesz przegapić! Switched Tom 1. Recenzja

Zamiana ciałem to wcale nie taka przyjemna sprawa. Szczególnie, gdy dzieje się to bez Twojej zgody, o czym boleśnie przekonała się bohaterka Switched.

Ten rok był niesamowity, jeśli chodzi o mangi na naszym rynku. Na dniach premierę w Polsce będzie miał Dr. Stone, Iruma w szkole demonów już dostępny w księgarniach, a niedługo pojawi się też Fire Force. W takim natłoku gorących premier ciężko połapać się na bieżąco, co dopiero patrzeć na tytuły już wydane. I przez to niestety łatwo można pomylić mniej znane perełki. Dokładnie takie jak Switched.

Zawsze chciałam być tobą

Każdy z nas chociaż raz w życiu chciał zamienić się ciałami z jakimś idolem lub kimś ładniejszym/bogatszym/zdolniejszym. I na tym marzeniu opiera się fabuła Switched, jednak z jedną, dość znaczącą różnicą: co, gdyby ktoś przez zamianą, w ogóle nie zapytał Cię o zdanie?

W takiej sytuacji ląduje główna bohaterka – Ayumi Kohinata. Nastolatka dotychczas wiodła zwykłe, szczęśliwe życie z grupką przyjaciół i przystojnym chłopakiem przy boku. Wszystko zmienia się, gdy w noc wyczekiwanej randki, wschodzi szkarłatny księżyc. Wieczorem jedna z uczennic szkoły, do której uczęszcza również bohaterka, skacze z dachu. Na moment przed tragedią dzwoni do Kohinaty i prosi, aby ta nie odrywała od niej wzroku… A potem Ayumi budzi się w szpitalu.

Teraz jej życie będzie wyglądać zupełnie inaczej: zamknięta w ciele wyobcowanej Zenko Umine. Bez rodziny, przyjaciół, ale z ogromnym mętlikiem w głowie..

Switched, czyli jak oszukać leniwca

Do Switched podchodziłem z niechęcią. Mimo że zostałem skuszony prześliczną okładką, z grymasem na twarzy czytałam kolejne strony. Widziałem w głowie główną oś fabuły, niezbyt bystrą protagonistkę, cukierkowe zakończenie (tomu) oraz zakochanego kolegę, który normalnie nie miałby szans u głównej bohaterki. Wtedy nadchodzi przełomowy moment, rozpoczyna się akcja i… wielkie zdziwienie.

Manga jakby wyszła na przekór mojemu nastawieniu, tym samym sprawiając, że nawet nie zauważyłem zakończenia tomu. Fabuła wcale nie okazała się tak przewidywalna, jak myślałem. Brawa dla autorki – Shiki Kawabaty – za to, że nie pokusiła się na łzawą telenowelę, w której Ayumi (w ciele Zenko) biega od osoby do osoby, starając się wytłumaczyć nagłą zamianę ciał. Zamiast tego dolała bohaterce oleju do głowy, a ta po kilku próbach znalezienia pomocy zaczyna przystawać na taką, a nie inną rzeczywistość. Ciężko byłoby Ayumi postawić w rzędzie z innymi protagonistkami podobnych mang, lecącymi jak liście tam, gdzie wiatr zawieje.

Również i zakończenie nie okazało się cukierkowe, w zamian za to serwując nam ciekawy cliffhanger, bez jasnych wskazówek co do rozwiązania.

A co do kolegi…

Cóż, w tym przypadku nie było już tak kolorowo. Jednak trzeba tutaj zaznaczyć, że bohaterowie Switched to największa zaleta mangi. Ciekawie zbudowani, swoją postawą łamiący znane z innych komiksów schematy, a przy tym sensownie umotywowani. Zarówno kreacja głównej bohaterki, która udowadnia, że odpowiednią postawą można wybić się z dna, jak i obraz przeszłego życia antagonistki, jej desperackie nastawienie stanowią świetny kontrast, a przy tym obie mogą co nieco wytłumaczyć czytelnikowi. Wisienką na torcie okazał się chłopak Ayumi, który otwarcie powiedział, że dla niego najbardziej liczy się wygląd, nieważne kto tam w środku siedzi.

I wtedy wchodzi on, cały w blond włosach. Shunpei Kaga, postać niezbędna dla rozwoju fabuły, a przy tym samym wyraźnie odstająca od reszty nastolatków. Zakochany w Ayumi, znający ją niemal na wylot i zawsze będący tym drugim. Pewnie domyślacie się, jaką rolę odegrał w Switched? Ja Wam jej nie zdradzę, przekonajcie się na własnej skórze.

Dodam od siebie jedynie, że Kaga najbardziej jednowymiarowa – na ten moment – postać.

Usiądź mi na okładce

Postacie pochłonęły mnie do tego stopnia, że po akapicie o Kadze, chciałem już skończyć tekst, zapominając tym samym o bardzo ważnym elemencie Switched – obwolucie! Malunek głównej bohaterki na tle nocnego nieba, z naklejonymi tu i ówdzie gwiazdami to dzieło sztuki, które każdy powinien mieć w swojej kolekcji. Poważnie, spodobała mi się tak bardzo, że chętnie przygarnąłbym identyczny plakat.

Zresztą, nawet wykorzystałem ją w większym formacie na naszym Instagramie.

A co do samej oprawy graficznej, nie ma w niej nic zaskakującego. Delikatnie da się w niej wyczuć te pięć lat od premiery, ale kreska bez problemu spełnia dzisiejsze standardy. Tła, mimika bohaterów, rastry – nic nie wybija się ponad inne tytuły. Na plus mogą zasługiwać modele postaci, bo, moim zdaniem, okazały się bardzo dobrze dopasowane do charakterów wspomnianych. 

Trzytomowe shoujo warte Twojej uwagi

Cieszę się, że sięgnąłem po Switched. Mimo że podchodziłem do niej z negatywnym nastawieniem, zostałem mile zaskoczony, co również nie zdarza się często. Manga, w ładnej oprawie graficznej, zapewnia czytelnikowi historię i bohaterów, którzy łamią pewne schematy – czego chcieć więcej?

Ja na przykład w kolejnych tomach chciałbym, aby poświęcono więcej miejsca na sytuacje Umine. Aby nie przyszyto jej łatki “tej złej”, a ukazano sytuację z jej punktu widzenia. Nie wierzę, że osoba cały czas odrzucana, nagle zaczęła normalnie funkcjonować w ciele osoby powszechnie lubianej. 

Ale to pokażą inne tomy. Switched kupicie w sklepie wydawnictwa Waneko. Nie zapomnijcie też odwiedzić Leniwiej Popkultury na Facebooku!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o