Święta trójca zagłady, czyli trzy najciekawsze wizje świata, po jego końcu!

Wizji świata postapo jest mnóstwo, tak naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie – nie ważne jakby to zabrzmiało. Zobaczcie, co wybrał Krzysiek!

Jeźdźcy apokalipsy, trąby zwiastujące zagładę, burze, pioruny i inne wambo jambo. Tak Biblia przedstawia koniec świata. Wspomniany jest tam również sąd ostateczny oraz dokonuje się podział na świętoszki i diabełki. Nikt nie chowa się po bunkrach w poszukiwaniu jedzenia, nie ma wirusa zombie, planeta nie pokryła się lodem, ani żadni kosmici nie przylecieli na to niegdyś tętniące życiem miejsce. NUDA!

Jednak ludzie od pokoleń to czytają, a niektórzy nawet wierzą. Kto wie, może kiedyś jakieś kolejne cywilizacje odkryją współczesne mity zwane przez nas komiksami. Może uwierzą w to, że na Ziemi byli wybrańcy strzelający laserami z oczu. Może pomyślą, że my w to wierzyliśmy. Tyle pytań a na odpowiedzi trzeba czekać, aż owa apokalipsa nas dopadnie i ktoś odnajdzie nasze popkulturowe dziedzictwo.

A skoro o tym mowa, zapraszam do swojej topki postapokaliptycznych wizji świata. Albo przynajmniej tego, co z niego zostało. Sprawdzimy sobie najciekawsze propozycje Ziemi po katastrofie totalnej.

BATTLEWORLD

Wiem, że niektórzy mogą w tym miejscu mieć wątpliwości co do tej pozycji. Jednak z racji tego, że jest to popkulturowy tekst,  mogę wcisnąć cokolwiek, co mi się podoba. A muszę przyznać, że cholernie przemawia do mnie ta wizja planety, która po destrukcji CAŁEGO uniwersum (czyli wszystkich światów, a nie jednego) staje się zlepkiem różnych wymiarów. 

Patrząc na dom najpopularniejszych superbohaterów, widać w nim liczne podobieństwa do naszej szarej codzienności. Dlatego z łatwością przychodzi mi do głowy obraz mozaikowej rzeczywistości, którą zaprezentowali autorzy współczesnych Tajnych wojen. To właśnie Jonathan Hickman w najnowszej odsłonie ogromnego wydarzenia – Secret wars ukazuje nam swoją wizję świata, będącego jedynie pozostałością po wszystkim, co kiedyś istniało. Nie zamierzam nikomu spoilerować owego eventu, ale chciałbym, chociaż nakreślić niewtajemniczonym, o czym w ogóle ja tutaj piszę.

Ziemia nieobiecana. 

Battleworld to ogromna planeta, która powstała w wyniku infuzji, czyli po prostu destrukcji wszystkich wymiarów z różnych rzeczywistości. W ostatecznym rozrachunku dostajemy miejsce, zrzeszające krainy z odległych zakątków kosmosu. I tak jak staruszek Logan w pierwszym tomie swoich przygód przeżył tam sporo, tak i ja spędziłem w owym miejscu trochę czasu i muszę przyznać, że jest niebezpiecznie, ale przy tym bardzo ciekawe. Obraz nowej Ziemi, która po zniszczeniu wszystkiego dookoła, wyrasta z popiołów jak feniks, jest niezwykle interesujący. Naprawdę sugestywna wizja, która być może kiedyś faktycznie będzie miała miejsce. Jednak my się już o tym raczej nie dowiemy.

GIANTS

giants, wizja świata postapo

Nienawidzę zimy… Chociaż dla tej jednej mogę zrobić wyjątek. Fałdy śniegu, którymi zasypali mnie bracia Valderrama na stronach komiksu Giants, przygniotły mnie na długo. Chłopaki pokazali klasę, serio. Połączyli elementy wizualne japońskich animacji, dołożyli do tego monster movies i ich najważniejszą cechę – wielkie potworzyska, a na koniec przyprawili to sporą dawką ciekawej historii w tle. Wyszło pysznie, komiksowa Magda Gessler byłaby dumna.

Cała akcja ma miejsce na Ziemi, w którą uderzył wielki meteor, przynosząc ze sobą kosmicznych gigantów, przy okazji spowijając całą planetę lodem. Ludzie uciekają pod powierzchnię, a monstra grasują na górze. W tym uniwersum najcenniejszy jest czarny bursztyn, który pozwala wytwarzać specjalny ogień oraz służy do walki z tytułowymi potworami. Zagłębiając się odrobinę w fabułę, śledzimy losy dwójki młodych bohaterów, którzy starają się dostać w szeregi pewnego bractwa, działającego wewnątrz miasta. W ramach rekrutacji zostają wysłani na niebezpieczną misję poza granice cywilizacji. Po drodze następuje klasyczne rozdzielenie, wskutek którego do bractwa wraca tylko jeden z młodych poszukiwaczy. Drugi natomiast trafia na grupkę ludzi buszujących gdzieś po powierzchni, wśród gigantów. 

Naprawdę nienawidzę zimy!

Umieściłem tę pozycję na liście, ze względu na odświeżone podejście do klasycznego schematu. Wykreowany świat pochłonie Cię od pierwszych stron, gwarantuje! Motyw gigantów rodem z Pacific Rim, czy filmów o Godzilli wzbogacony o mroźny klimat postapokaliptycznej, wymarłej planety robi wrażenie. Ludzie w tym komiksie mają przerąbane po całej linii. Nie dość, że na ich ziemi pojawili się paskudni kosmici, to jeszcze zapanował wszechobecny lodowiec. Ciężar tej apokalipsy jest ogromny, bo tak naprawdę wystarczyłby jeden z wyżej wspomnianych czynników i człowiek wymiera. A w tej opowieści przeżywa i ucieka w stronę piekła, żeby się ogrzać. Nie chciałbym doświadczyć takiej podwójnej zagłady, bo, jak już wspominałem na początku, nienawidzę zimy!

Planeta małp

planeta małp, wizja świata postapo

Czymże byłaby święta trójca post – katastroficznych wizji świata, bez tej franczyzy. Najbardziej rozpoznawalna seria o ewolucyjno-rewolucyjnej wojnie międzygatunkowej. Większość osób kojarzy głównie liczne filmy, jak i książkę. Jednak w 2001 roku, kiedy na ekrany kin weszła Planeta Małp od Tima Burtona, w Polsce ukazał się również komiks. Egmont postanowił uchylić nam trochę twórczości Dark Horse Comics i wydali na nasz rynek Planeta Małp – wojna z ludźmi.

Jednak poza granicami Polski, komiksy z udziałem wojowniczych naczelnych ukazywały się regularnie. W latach 1975 – 1976 Marvel Group wydało 11 zeszytów przygód na planecie małp. Kolejno przy okazji premier następnych produkcji filmowych, również ukazywały się liczne rysunkowe historie uzupełniające. W 2018 r. do Wojny o planetę małp pojawiła się opowieść w obrazkach o takim samym tytule, a we wcześniejszych latach zdarzały się kolaboracje m.in. z King Kongiem, czy nawet Tarzanem

Nieoczekiwana zmiana miejsc.

Dla tych, którzy totalnie nie wiedzą, o co chodzi z tymi małpkami, już śpieszę z wyjaśnieniem. W dużym skrócie to zwierzaki wskutek eksperymentów stają się mądrzejsze od ludzi, zakładają kolektyw i przejmują władzę nad światem.

Seria porusza wyjątkowo ciekawy temat dotyczący tego, co by się stało, jeśli nasze społeczeństwo zostałoby wyparte przez inny, mądrzejszy gatunek. Upadek ludzkich wartości, degradacja człowieka do roli niewolnika, wojna między inteligentnymi małpami a pragnącymi wolności homo sapiens. Wielowątkowość samej historii jest jej zdecydowanym atutem, jednak umieściłem ją na tej liście z innego powodu. Bardzo realistyczna i przy tym przerażająca jest tu wizja świata, w którym to nagle dochodzi do władzy gatunek dotychczas plasujący się niżej w łańcuchu pokarmowym. Zwierzęta stają się tak mądre, że tworzą grupy, sojusze, wytyczają granice, czy w końcu próbują prowadzić politykę. A najstraszniejsze jest to, że szympansy są blisko spokrewnione z nami i wizja ich małpiego przewrotu wcale nie wydaje się taka niemożliwa.

Je**ło, to je**ło! Na ch*j drążyć temat?!

Na kartach komiksów można przeżyć wiele, nawet koniec świata. Jednak taki prawdziwy koniec przyjdzie nam przeżyć tylko jeden. Mam więc nadzieję, że będzie najciekawszy ze wszystkich, jakie do tego czasu poznam! Co prawda nie chciałbym, żeby nastąpił za szybko. Te wszystkie opisane wyżej wizje są surrealistyczne, ale jako rasa musimy pamiętać, że o swój dom trzeba dbać. Każdy z nas dobrze wie, że przemysł i wszędobylscy ziemianie zatruwają swoje własne środowisko. Nie zatrzymamy tego, ale możemy odrobinę spowolnić. Nie będę tu wymieniał w jaki sposób każdy z Nas może zadbać o swoje najbliższe otoczenie, bo słyszymy o nich na każdym kroku. Chciałbym jednak obudzić w Was, na przykład wymienionymi wizjami, chociaż minimalną świadomość tego, że człowiek ma wpływ na naturę i swoje otoczenie. Nie dawajmy jej zbytnio w kość, bo ona może się pewnego dnia odwdzięczyć z nawiązką. 

Zachęcam do dzielenia się w komentarzach, jakie są Wasze ulubione zagłady totalne? Czy nawiedzają Was może czasem jakieś koszmary tej faktycznej apokalipsy? Podzielcie się nimi! Tymczasem ja się z Wami żegnam, oby do następnego! 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o