Stary mutant i (też) może! – Staruszek Logan: Strefy Wojny. TOM 1 – MARVEL NOW 2.0

Ziemi 616 i 1610 już nie ma. Tak właściwie, to wszystko ostatecznie przestało istnieć. Na początku był wybuch, potem pustka, a następnie powstał Battleworld. Dr. Doom, przy pomocy swojej niezwykłej mocy, stworzył nowy świat, w którym życie mogło rozwijać się od początku. I tak też się stało. Podzielony na królestwa, pilnowany przez armię Thorów z różnych wymiarów, pod boskim błogosławieństwem własnego stwórcy, istniał jako jedyna pozostałość po multiversum. Jednak byli tacy, którzy przeżyli ów koniec poprzedniego porządku czasu i przestrzeni, i pamiętają, jak to było przed…! Niektórzy uciekli gdzieś w głąb nieznanego, inni zbudowali własne osady i prawdopodobnie ktoś, gdzieś planował zamach stanu. Natomiast główny bohater komiksu – Staruszek Logan postanowił wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i  naprawić ten zepsuty do szpiku twór Dr. Dooma. Bo wiedział, że nie ma dokąd pójść, bo nigdzie już nic go nie czeka.

Gran Wolverino

Po tym, jak we wszechświecie został już tylko Battleworld, Wolverine zajmował się wyłącznie swoją rodziną. Chciał ułożyć sobie spokojne, nowe życie w tym innym świecie. Jednak Hulk, wraz ze swoim gangiem zepsuli Loganowi plany i zamordowali mu ukochaną, oraz potomstwo. W odwecie ten zrobił to samo zielonemu olbrzymowi, dodatkowo porywając mu syna– Bannera Juniora. Zostawiony w takim stanie emocjonalnym – James Howlett nie odpuszcza, nigdy! Dlatego pierwsze kartki komiksu to moment, w którym nasz główny bohater, przerywa bardzo złym Panom grę karcianą i najzwyczajniej w świecie robi z nimi porządek

I to wygląda naprawdę dobrze! Kadry są agresywne, leje się z nich krew i za każdym razem, kiedy później, wkurzony kiciuś wyciąga pazurki, to kończyny latają wysoko. Autor ilustracji – Andrea Sorrentino, idealnie uchwycił ten gniew, którym emanuje główna postać. Przepełnione cieniami kadry albo bardzo szczegółowe ujęcia konkretnych ciosów czy otwartych ran, stwarzają naprawdę niesamowitą atmosferę. Sama kreska jest cienka i powściągliwa. Zostawia przy tym wiele miejsca na wypełnienie rysunków odpowiednimi kolorami, które przedzielane są tak naprawdę wąską linią szkicu.  Wszystko zdecydowanie robi bardzo dobre wrażenie, ponieważ w połączeniu z charakterem Logana, to ta oprawa graficzna pasuje tutaj idealnie. 

Dobry, zły i stary

Po tej pierwszej, mocnej scenie zaczynamy poznawać dokładnie sytuację, w której znalazł się nasz antagonista. Próbujemy zrozumieć razem z nim, jak wygląda obecnie świat po tym, co stało się z multiversum. Chwilę po początkowej rozróbie, Wolverine znajduje coś, co nadaje sens wyprawie, jakiej się podejmuje. Postanawia odszukać odpowiedzi, na nurtujące go pytania, które piętrzą się w jego głowie. I w sumie nie ma się co dziwić. Świat, w którym obecnie się znajdował był naprawdę pokręcony. Niektóre krainy, oprócz bycia alternatywną wersją świata, osadzone zostały jeszcze w konkretnym czasie. Oznacza to nic innego, jak to, że z jednego miejsca, które wygląda jak pobojowisko po wojnie nuklearnej, można przenieść się do innego kawałka, który będzie współczesnym Nowym Jorkiem. I to właśnie zastaje nasz bohater. Dodatkowo chciałby się dowiedzieć, jakie znaczenie ma przedmiot, który niespodziewanie odnalazł. W podróży napotyka na swojej drodze znanych mu niegdyś przyjaciół. Jedni go pamiętają, lecz on nie może uwierzyć w ich istnienie. Inni natomiast kompletnie nie kojarzą, kim jest ów wędrowiec, chociaż on chciałby być w ich pamięci.

Brian Michael Bendis – czyli persona, która na kartkach komiksu odcisnęła swoje piętno. Człowiek, który jest znany każdemu zainteresowanemu tematyką kolorowych obrazków i chmurek. Do jego flagowych tytułów należą takie serie jak choćby Ultimate Spider – Man czy Daredevil, postanowił dołożyć swoje pięć groszy do napisania najnowszej wersji Old Man Logana. I muszę przyznać, że nawet nie czytając innych przygód tego bohatera, choćby pierwotnych, gdzie akcja dzieje się na Ziemi 807128, umiałem mocno wczuć się w postać. Stary, siwy, zmęczony życiem, zgorzkniały i przepełniony żalem a przy tym bezwzględny dla swoich wrogów i gotowy do niezwykłych poświęceń James przemawia do mnie w stu procentach. Charakter tej postaci został przedstawiony bezbłędnie. W  mrocznej krainie, pełnej niebezpieczeństw i niewyjaśnionych zagadek. Wypełnionej wieloma stronami konfliktu. Tam, gdzie warunki mieszkaniowe są gorsze niż w największej melinie w Łodzi – w Bitewnym świecie. Logan wymierza sprawiedliwość na nowo powstałej planecie i wpada na trop przedmiotu, od którego rozpoczyna wyprawę w nieznane. Zarys fabularny, wykreowana i pokazana od środka brudna kraina oraz usłana trupami droga Wolverina ku tajemniczej przygodzie – to cholera pasuje!

Ja tu tylko na chwilę! 

Póki co, niestety, prowadzi donikąd. Owszem, brutalne kadry, mroczne kolory, smukła kreska, psychologia głównego bohatera, który poznaje Battleworld to najmocniejsze atuty tego tomu. Jednak akcja, która ma miejsce, została moim zdaniem potraktowana po łebkach. Dziadeczek rzucany po różnych krainach, składających się na całość tego, co stworzył Dr. Doom, przebywa w każdej z nich zdecydowanie za krótko. Przez swoją wędrówkę przemierza ich naprawdę wiele, chociaż   w żadnej z nich nie zostaje wystarczająco długo, żeby przeprowadzić tam jakąś rozbudowaną akcję. On po prostu walczy. Stara się przeżyć, mordując i kombinując jak dostać się dalej, a to wszystko okraszone jest jego przemyśleniami, obawami i  czasem nawet filozoficznymi ideami. W połączeniu z tą dziką i nieokiełznaną wolą posuwania się wciąż do przodu, dostajemy bohatera, którego półśrodki nie zadowalają. Przy okazji też sytuacja nie jest przychylna, więc trzeba sobie radzić najlepiej, jak się potrafi. A wszyscy przecież dobrze wiemy, w czym Logan jest najlepszy. 

Prolog.

Po przełożeniu ostatniej kartki mogę stwierdzić, że bawiłem się całkiem nieźle. Czułem pewien niedosyt, ponieważ z jednej strony dostałem wyraźnie napisaną postać i zagadkową fabułę oraz ciekawie zaprezentowany świat. Do tego idealnie pasującą oprawę graficzną, która tylko wzmacniała wrażenia, jakich doświadczałem, towarzysząc Loganowi w podróży. Jednak z drugiej strony wędrówka donikąd nas jeszcze nie zaprowadziła. Odwiedziliśmy wiele miejsc, spotkaliśmy wielu znajomych, ale dalej nic nie wiemy. Mam nadzieję, że drugi tom, który ma ukazać się w serii MARVEL NOW 2.0, nakładem Egmontu, już w Marcu, popchnie losy Wolverina do przodu. Być może pierwsza część jest jedynie preludium do tego, co ma się dopiero wydarzyć, więc na rozwój wydarzeń pozostaje czekać.  W dodatku postać Old Man Logana ma się również pojawić w komiksach Extraordinary X – Man, co sprawa, że Strefy Wojny i ich następca, mogą tworzyć historię, która dopełnia wizerunek podstarzałego Jamesa Howletta. Warto sięgnąć po ten tytuł, jeśli nie będzie się do niego podchodzić z wygórowanymi oczekiwaniami. Potrafi dostarczyć odpowiednio trzymającej w napięciu rozrywki, która na końcu pozostawia czytelnika z ogromną dozą ciekawości. Póki co jednak musimy się w nią uzbroić, aby ze spokojem dowiedzieć się co dalej!

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o