Spy x Family | Tom 1 | Każda rodzina ma swoje sekrety…

Wykradnięcie ściśle tajnych danych? Inwigilacja i rozbicie szajki przemycającej drogocenne dzieła i biżuterię? To dla Zmierzchu (org. Twilight) bułka z masłem. Światowej klasy szpieg został do tego świetnie przeszkolony. Jednak nowa misja, od której zależą losy świata, będzie wymagać czegoś więcej… Zadaniem okaże się… Zdobycia rodziny. I nagle sprawa się lekko komplikuje.

Spy x Family to jedna z najlepszych mang, jakie przyszło mi poznać, prowadząc Leniwą Popkulturę. Poświęciłem jej już sporo miejsca w serii Manga Update, jednak dzięki wydawnictwu Waneko wreszcie mogę postawić ją na półce. Jesteście ciekawi, jak wypadło nasze rodzime wydanie? A może zastanawiacie się, dlaczego kolejny raz wracam do mangi, którą już znam? Na te pytania znajdziecie odpowiedzi w dalszej części tekstu. Zapraszam!

Tajne przez poufne

Czy pisząc wcześniej o zdobyciu rodziny, miałem na myśli uprowadzenie najbliższych? W żadnych wypadku! Przyszły cel Zmierzchu, jak głosi misja, stroni od ludzi i pokazuje się niemal wyłącznie na zebraniach rodzicielskich w szkole, do której uczęszcza jego syn. Aby również móc w nich uczestniczyć, Twilight będzie zmuszony przybrać fałszywą postać Loida Forgera oraz adoptować dziecko. Potem już z górki. Prawie. Anya, “chwilowa” córka Loida, jest wyjątkowym dzieckiem – potrafi czytać w myślach, co może zagrozić sukcesowi misji.

Z różnych względów w planie istotnym, praktycznie niezbędnym, elementem jest też żona. A wiecie, kto najlepiej pasuje do szpiega? Płatny morderca, czy może lepiej – morderczyni!

Spy x Family recenzja mangi

Czy w życiu szpiega jest miejsce na rodzinę?

Co takiego ma w sobie manga Spy x Family, że warto do niej wracać i, przede wszystkim, że warto po nią sięgnąć? Ciężko wskazać jeden powód. Tatsuya Endo w warstwie fabularnej zrobił udany miszmasz, łącząc zarówno slice of life, trochę romansu w świeżym ujęciu, jak i elementy szpiegowskiego półświatka prosto z filmów o Agencie 007. Pomysł połączenia szpiegostwa, a później i morderstwa na zlecenie z zakładaniem rodziny oraz wychowywaniem dziecka, okazał się strzałem w dziesiątkę. Skusi nas wizją tajnej, niebezpiecznej misji, a zostawi z przyjemnym uczuciem ciepła w serduszku.

Po kilku rozdziałach zadanie Loida Forgera, mimo że stanowi główną oś fabuły, ustępuje innym aspektom. Przede wszystkim czytelnik zaczyna dostrzegać, że choć tytułowa rodzina jest na pokaz, zaczyna z każdym dniem funkcjonować coraz lepiej. Coraz normalniej. Widzimy, że na pozór obce osoby darzą się szczerym uczuciem, którego brakuje często nawet po wielu wspólnie spędzonych latach.

Nie interesują Was emocjonalne sprawy? To nic! Spy x Family do tej mieszanki dokłada kolejny składnik.

Pomysł, aby w rodzinę, która zbudowana jest na tajemnicach i sekretach, wrzucić dziecko umiejące czytać w myślach, brzmi dość dziwnie… Ale sprawdza się jak nigdzie indziej! Pozwala odejść od pompatyczności szpiegostwa, na rzecz niezliczonej ilości gagów. W końcu Anya doskonale wie, co planuje Twilight, czym zajmuje się jej nowa mama. Czy to psuje plany dorosłych? W żadnym wypadku! Ta urocza dziewczyna jedyne, czego pragnie, to aby ta rodzina przetrwała jak najdłużej. Dołóżmy do tego świetnie rozpisane dialogi i celne riposty, a wyjdzie nam komedia nie gorsza od Yakuzy w fartuszku (o której już niedługo na stronie!).

Spy x Family Leniwa Popkultura

[Nagłówek utajniony]

Spy x Family nie zbierałoby takich zachwytów, gdyby od warstwy fabularnej odstawała warstwa wizualna. Na szczęście tak się nie dzieje. Tatsuya Endo zadbał także o ten element. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to bardzo ładne modele postaci – zarówno męskie, jak i żeńskie. Myślę, że każdy znajdzie kogoś, na kim będzie mógł zawiesić oko. Nieważne, czy to będzie elegancki Forger czy szara myszka Briar, na pewno nie unikniecie przynajmniej jednego westchnienia do przeuroczego uśmiechu Anyi!

Autor również w obrębie kreski udowadnia, że ma smykałkę do mieszania różnych stylów. W Spy x Family znajdziecie momenty, które swoją dynamiką i przejrzystością zawstydziłyby niejeden shounen, a obok tego są kadry żywcem wyjęte z shoujo. Zadbano o szczegółowość, co, moim zdaniem, świetnie pasuje do klimatu tajnych misji, a ułożenie kadrów czy niekiedy puste tła nadają mandze odpowiednie tempo. Endo nie boi się też twardszej kreski i tuszowania, dzięki czemu w Spy x Family nie brakuje powagi, gdy ta jest niezbędna.

Polskie wydanie podtrzymuje standard, do którego już przyzwyczaiło nas wydawnictwo Waneko. Uważam jednak, że obwoluta jest nieco nudna. Nie tyle pod względem obrazków, ile samego wykonania. Spy x Family aż prosi się o jakieś elementy z matową folią, choćby sam tytuł… Sama okładka jest super, chociaż nie rozumiem, dlaczego nagle Waneko zdecydowało się nie tłumaczyć profilu osobistego umieszczonego na rewersie. 

Pasują do siebie jak szpieg do hitmana!

Co do postaci, Spy x Family ma w swoich szeregach jedną, niepozorną bohaterkę, która rozbraja wszystkich innych… Anya to miód na serce! Jest urocza, słodka, ale też wyjątkowo zmyślna jak na swój wiek. Idealnie sprawdza się w roli pomostu między nowymi rodzicami i wprowadza do mangi, mimo swojej mocy, nieco przyziemności. 

Twilight to tak naprawdę odzwierciedlenie stereotypu szpiega: bystry, spostrzegawczy, przewidujący przyszłość i zawsze przygotowany na najgorsze. Na najgorsze, czytaj: śmierć lub zniesławienie, bo Forger momentami kompletnie gubi się w codziennym życiu. I, co ciekawe, zupełnie identycznie jest w przypadku Briar – chwilowej wybranki serca. Ze zleceniami radzi sobie perfekcyjnie, jednak przerasta ją toksyczne towarzystwo. Z drugiej strony znacznie bliżej jej do szarego człowieka niż kochającego wysoką sztukę Forgerowi. Para tworzy ciekawy miks, szczególnie że pasują do siebie nie tylko z racji wykonywanych zawodów. 

Spy x Family manga

Spy x Family – coś, co musicie mieć na półce!

Czy warto sięgnąć po Spy x Family? Jak najbardziej! Uważam, że to jedna z ciekawszych i, przede wszystkim, oryginalnych mang dostępnych na polskim rynku. Polecam ją starym wyjadaczom, ale też początkującym czytelnikom. Wciągająca, nietypowa fabuła, naprawdę niespotykane miksy gatunkowe i kreska, która wybija się ponad dzisiejsze standardy.

Jedyne, czego brakuje mi na razie w Spy x Family, to nieco blasku dla Briar. Liczę, że w przyszłości będzie wprowadzała tyle samo dobrego w ten świat, co jej mąż i córeczka.

Myślę, że Spy x Family świetnie nada się na pierwsze kroki w świecie mangi. A jeżeli szukacie innych, ciekawych komiksów, koniecznie odwiedźcie nasz fanpage – Leniwa Popkultura!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments