Potworności na miarę współczesności. Kraken – Recenzja

Mieliście kiedyś wrażenie, biorąc kąpiel w jeziorze, morzu czy oceanie, że nie jesteście pewni, co macie pod sobą? Znacie to dziwne uczucie niepokoju, że w każdej chwili możecie pod stopą poczuć coś… nie na miejscu? Coś, czego zdecydowanie nie chcielibyście poczuć? Albo to nieokreślone wrażenie, że im dalej jesteście od brzegu, tym większe prawdopodobieństwo, że coś chwyci Was za kostkę? Może tylko ja tak mam. Może Wy też, ale boicie się przyznać? A może to wszystko powoduje… Kraken?

Timof i cisi wspólnicy

Względnie megalodon, ale chyba nie wierzymy w monstrualnego rekina, prawda? Niemniej wielka woda budzi w nas pewne poczucie niepokoju. Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu. Na horyzoncie nie ma ani kawałka stałego lądu. Pode mną dno, którego powierzchnię znamy mniej od powierzchni Księżyca. Środek morza czy oceanu to swego rodzaju nicość. Psychoza. Nic więc dziwnego, że to podatny grunt (tudzież podatna woda) na powstawanie mitów. Jednym z nich był Kraken. Sprawca zatonięć statków i połknięcia Czarnej Perły wraz z jej kapitanem Jackiem Sparrowem.

a man

Czy do tematu potwora z głębin, zwanego Krakenem, można podejść w odpowiedni sposób także współcześnie? Mówię tu o sposobie niebanalnym, ale nie typowo „potworzastym” rodem z The Meg? Z mitem spróbowali się zmierzyć Emiliano Pagani i Bruno Cannucciari. Jak powiodły się ich łowy?

polski komiks

Prawda czasu, prawda ekranu

Głównym bohaterem komiksu jest Serge Dougarry. Były prezenter telewizyjny, którego program opierał się przedstawianiu historii niewyjaśnionych i miejscowych legend. Obecnie jednak znajduje się w stanie wypalenia zawodowego i życiowego, objawiających się piciem alkoholu przed południem, wiecznie nieogoloną facjatą, a także wyjątkowo cynicznym i bezpośrednim stylem bycia. Moim zdaniem całkiem sympatyczny typ.

polski komiks kraken

Pewnego razu nawiedza go w mieszkaniu – przez ogrom nagromadzonych z różnych stron świata artefaktów przypominało mi kryjówkę Nathana Drake’a – młody chłopak imieniem Damien. Dzieciak wyglądający jak duch latarnika, względnie przez kapelusz i płaszcz jak miś Paddignton, utrzymuje, że Kraken pożarł jego brata. Wierzy także w to, że mężczyzna jest w stanie pomóc mu z pokonaniem bestii z głębin. Dougarry jednak zbywa go mówiąc, że tak naprawdę nigdy nie polował na potwory, lecz na wyrzuty sumienia i samotność. Parę tygodniu później były prezenter mięknie jednak pod prośbami matki chłopca, która wyjaśnia, że jej syn jest bardzo samotny, a zainteresowanie Dougarry’ego pozwoliłoby mu wrócić do spokoju po doznanej stracie. Bardziej nie chcąc, niż chcąc, dziennikarz wyrusza więc w podróż do małej rybackiej wioski na południu Francji.

Ryby i zabobony

Serge szybko orientuje się, że klimat panujący w miasteczku jest niezbyt przyjazny nie tylko dla przyjezdnych, ale i dla niektórych mieszkańców. Wystarczy powiedzieć, że jest tam miło jak na wyzimskim Podgrodziu w pierwszej części Wiedźmina (gry, co na jej podstawie książkę ktoś napisał). Banda ludzi o nieurokliwej i niezbyt inteligentnej aparycji, niemalże dokonuje samosądu na Damienie, gdy ten tylko wspomina o Krakenie. Miejscowi zaś o zatonięcie kutra, podczas którego zginął brat chłopca i wielu innych, a także o inne nieszczęścia oskarżają…chłopca. Dowody? Niepodważalne, rzecz jasna. Klątwa. Damien bowiem był na pokładzie kutra wraz ze swoim bratem, gdy jednostka zatonęła. Jako jedyny przeżył katastrofę, więc to logiczne, że musi być symbolem nieszczęścia! Dougarry’emu zaś każą wracać tam, skąd przyjechał. Bardziej stonowany od innych jest przywódca miejscowej społeczności Roger, który jest jednocześnie największym pracodawcą w regionie (posiada fabrykę konserw rybnych).

Były prezenter nie daje sobie jednak wmówić, że wszystkie nieszczęścia są winą chłopca bądź potwora z głębin. Nie kupuje gadki o tradycjach, lokalnych zasadach i przesądach, a zabobonne argumenty kwituje stwierdzeniem: „Ponad dwa tysiące lat ewolucji poszło na śmietnik”. Mówi więc to, co każdy trzeźwo myśląc czytelnik myśli podczas lektury większości dymków. Swoją bezpośredniością zaskarbia sobie naszą sympatię. Autor stwarza w komiksie mocny kontrast. Z jednej strony stawia prawdziwą ciemnotę, grupę ludzi bez wykształcenia, którzy potrafią rzucać tylko niedorzeczne oskarżenia, nie wysłuchują bezstronnych argumentów i reagują na wszystko agresją. Z drugiej strony mamy inteligentnego, obytego w świecie mężczyznę, który jest zbyt zmęczony na zabawę w konwenanse. Słowem, jedzie po mieszkańcach wioski po całości. W takiej sytuacji łatwo jest nam zająć miejsce po tej drugiej stronie barykady. Czy wszystko jednak jest tak proste na jakie wygląda?

Potwory w nas

Kraken to naprawdę niezły komiks. Ma kilka mocnych punktów, takich jak wspomniane budowanie historii w sposób, który angażuje emocjonalnie odbiorcę. Pewne wprowadzone jednak w dalszej części wątki są moim zdaniem nieco zbyt przekombinowane. Pomysł sam w sobie niezły, ale z wykonaniem trochę popłynięto (choć nie tak bardzo jak w netflixowym Dark, który związku z Krakenem nie ma żadnego, ale ostatnio oglądałem i oburzyłem się na fantazje twórców, więc wspominam). Postacie nakreślone są poprawnie, przyjemnie, ciężko nadać głębię przez 100 stron. Wydają się jednak wiarygodne. Małe „ale” mam jednak do postaci Damiena, który wielokrotnie nazywany jest „opóźnionym”. Tymczasem to, że chłopiec żyje we własnym świecie, jest definiowane tylko przez wiarę w istnienie potwora morskiego i czytanie komiksów. Na jego miejscu też bym wolał żyć z dala od bandy ludzi o średniowiecznej mentalności.

Kraken może pochwalić się także rysunkami. Naturalistyczne, wyraziste grafiki dobrze wpisują się w koncepcję całości. Zawierają dużo szczegółów, takich jak bruzdy na twarzach, zgniecione ubranie, niezły światłocień. Widać, że niektóre postacie są naprawdę wymęczone życiem. Zobaczyć możemy też kilka ciekawych zabiegów, takich jak szklanka whisky przedstawiona jako burzliwe morze (jest to też wyrazem pewnych skrywanych lęków, ale o tym za chwilę). Nade wszystko podobał mi się zabieg kolorystyczny. Na wszystkie kadry został nałożony jakby siwo-zielony filtr, który przywodzi nam na myśl pochmurny, morski krajobraz. Czasem Bruno Cannucciari dodaje też od siebie trochę więcej czerni dla podkreślenia mrocznej i niezbyt przyjemnej scenerii.

Jak już przed chwilą zdradziłem, Kraken to przede wszystkim opowieść o lękach. Jego pojęcie uosabia demony tkwiące w każdym z bohaterów komiksu. Damien sądzi, że potwór stoi za śmiercią jego brata. Dla miejscowej społeczności to wyraz klątwy, może nawet swego rodzaju miejscowy bożek. Ich przekleństwo i przyczyna niepowodzeń. Dla Serga początkowo zmyślony stwór zaczyna stawać się coraz bardziej realny i przypomina mu jego traumatyczne wydarzenia z przeszłości.

Chyba bierze!

Mam nadzieję, że scenarzysta Emiliano Pagani zacznie pracować kiedyś nad dłuższą, poważaną serią, przy której mógłby rozwinąć skrzydła. Uważam, że ma potencjał do pisania niezłych komiksów, których klimat zadowoliłby fanów m.in. DC Vertigo. Polecam obserwować jego poczynania! Za egzemplarz recenzencki dziękuję Timof Comics!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o