Jesteś gotowy popłakać się ze śmiechu? Humor w serialu Rick & Morty

Rick and Morty

Marzyliście kiedyś, aby przeżyć wspaniałą przygodę?

Podróżować w czasie i różnych wymiarach, a wszystko to w asyście zwariowanych bohaterów, którzy nie pozwolą wam się nudzić? Jeśli tak, to dobrze trafiliście! Wsiadajcie na pokład „Space Cruisera”! Jestem pewny, że jakoś się pomieścimy, a po drodze opowiemy Wam o dwójce naszych kompanów i ich perypetiach. Nie ma na co czekać…

Rick & Morty – silniki pełna moc!

Postaramy się przybliżyć Wam serial opowiadający o zwykłym nastolatku Mortym oraz jego, nie do końca zwykłym dziadku, Ricku. Pierwszy odcinek został wyemitowany 2 grudnia 2013 roku, jednak w Polsce możemy cieszyć się tą produkcją dopiero od dwóch lat. Prawie od razu po premierze zyskał światową popularność i przez wiele osób jest uważany za jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy, animowanych seriali ostatnich lat. Czy po czasie „Rick & Morty” dalej bawi tak samo? Moim zdaniem jak najbardziej! Wraz z Kajetanem chcielibyśmy przedstawić wam parę naszych przemyśleń na temat samego serialu, więc zapraszamy!

Rock & Morty

Słowem wstępu

Przede wszystkim dziękuję Patrykowi za zaproszenie i możliwość wtrącenia swoich kilku przemyśleń do owego felietonu. Cieszy mnie ta szansa, ponieważ „Rick & Morty” to produkcja, która bardzo szybko kupiła sobie moje zainteresowanie. Jako że jestem fanem animacji przedstawiających typ humoru rodem z „Simpsonów” czy też „South Park”, to R&M po samych zapowiedziach wydawał się trafiać w dziesiątkę. Już za pomysł na opowieść, która miałaby przedstawiać przygody ekscentrycznego, genialnego, pijaka naukowca i jego wnuka – młodego, nieco zagubionego Morty’ego, powoduje, że ręce same składają się do oklasków. Serial, przez to, że genialny, zaczął zrzeszać coraz większe grono fanów, a w opozycji do nich – przeciwników, którzy znajdują kolejne powody, aby go zaatakować. Nie zważając na to, Dan Harmon i Justin Roiland wciąż rozwijają swoją opowieść, a kolejne sezony mają być jeszcze bardziej szalone.

Rock & Morty

Pierwsze zetknięcie

Jestem przekonany, że nie zaskoczę nikogo, zdradzając, iż cały pierwszy sezon pochłonąłem „za jednym posiedzeniem”. Produkcje tego typu mają to do siebie, że dobrze je dawkować, ale każda zaaplikowana porcja musi być sporych rozmiarów (tak, jak ma to miejsce, na przykład, przy Bojack’u). Wsiąkłem całkowicie. Od samego początku klimat porywa swoją wyrazistością. Grafika jest pełna skrajnych kolorów i charakteryzuje się typowym dla dziecięcych bajek, przyjemnym nasyceniem barw. Buduje to ogromny kontrast pomiędzy tłem akcji a samą akcją, która zdecydowanie od standardów dziecięcych bajek odbiega. Postaci, na pierwszy rzut oka, mogą wydawać się namazane na szybko, ale po głębszej analizie widać, że każda linia ma znaczenie dla odbioru komizmu. Nawet aspekt jednej brwi Ricka dodaje mu, w niektórych sytuacjach, charakterystycznego wyrazu twarzy. Jest jedna rzecz, którą każdy widz, gustujący w kreskówkach dla dorosłych, dojrzy bez problemu – specyficzne podejście do humoru. Jest to niewątpliwie ten element, który budzi ogromne kontrowersje, a który Patryk postara się przybliżyć.

Rock & Morty

Perspektywa humoru

Tym, co chcę poruszyć, są słowa wypowiadane przez wielu, tak zwanych koneserów humoru, które stały się już swoistym memem w internecie. Chodzi mi tutaj o wypowiedzi typu: „żeby oglądać i rozumieć serial Rick & Morty trzeba być bardzo inteligentnym”. Osobiście nie uważam się za ponadprzeciętną jednostkę, a mimo to rozumiem lwią część nawiązań oraz żartów. Pójdźmy o krok dalej, uważam, że przysłowiowy „typowy Amerykanin” zrozumie humor przedstawiony w omawianej kreskówce. Z nawiązaniami może być trudniej, jeśli owa osoba nie interesuję się zbytnio popkulturą, choć nie powinno to przeszkadzać w odbiorze serii jako całości. Skąd jednak może brać się takie przeświadczenie? Moim zdaniem stąd, iż jakaś część ludzi, która odkryła tę kreskówkę przed wielkim bum, stawia się poziom wyżej niż ta „bezmózga hołota”, która zaczęła oglądać serial w momencie jego największej popularności. Jest to zapewne związane z tym, że każdy, ale to każdy człowiek lubi czasem poczuć się lepszy i mądrzejszy od drugiej osoby.

Bohaterowie

Autorzy kreskówki użyli dość ciekawego, ale jednocześnie bardzo często spotykanego w tego typu produkcjach, zabiegu. Otóż każda postać wykreowana na potrzeby serii jest obrazem wielu negatywnych stereotypów przypisanych grupie społecznej, z jakiej się wywodzi. Młody Morty jest, używając serialowego kolokwializmu, licealnym stulejarzem. Spytacie o rodziców? Mama trzyma cały dom w ryzach, ale jednocześnie często nie radzi sobie z natłokiem obowiązków, a tata? Cóż, zdecydowanie nie nosi spodni w tej rodzinie. Starsza siostra to typowa nastolatka, podczas gdy dziadek jest introwertycznym alkoholikiem.

Wszystko brzmi jak żywcem wyjęte z typowych kawałów, tudzież kabaretów o tematyce rodzinnej. Jest w tym jednak pewien urok i coś, co przyciąga przed ekran. Nie bez powodu lubimy te banalne kawały bez puenty i nie bez powodu lubimy omawiany amerykański serial. Postaci, choć tak bardzo stereotypowe, to jednak posiadające swoją głębię. Każda z nich ma zbudowaną wokół siebie pewną historię, swoiste dramaty i przygody. Dzięki takim zabiegom widz zawsze znajdzie postać, z którą będzie w stanie się utożsamić.

O bohaterach wykreowanych na potrzeby animacji moglibyśmy napisać książkę albo cały zbiór książek i mogę się założyć, że wciąż nie udałoby nam się odkryć wszystkich sekretów kryjących się za każdym z osobna. Ograniczymy się zatem do dwóch, tytułowych bohaterów, na których skupia się główna linia fabularna serii. Patryk przedstawi wam postać Ricka, a po tym ja skupię się na wnuku zwariowanego naukowca.

Rick Sanchez – geniusz tkwi w szaleństwie

Rick Sanchez, na pierwszy, a nawet drugi rzut oka, to antyspołeczny naukowiec, geniusz oraz alkoholik. Jednak czy kryje się za nim coś więcej?

Rick jest moją ulubioną postacią w tym serialu, nie tylko z powodu świetnych przytyków słownych czy niesamowitego aktora głosowego (którym co ciekawe jest współtwórca kreskówki, Justin Roiland). Persona dziadka Morty’ego zachwyciła mnie tym, jak dobrze napisano jej „głębię”.

W pierwszych odcinkach może wydawać się socjopatycznym dupkiem, lecz z czasem coraz bardziej odkrywa swoją ludzką stronę. Potrafi pokazać swoje przywiązanie i w pewnym sensie miłość do swojej rodziny będąc nawet gotowym do poświęceń. Kolejną rzeczą, jaka podoba mi się w osobie Sancheza oprócz tego, że to typ Złodupca, jest jego podejście do życia. Uważa, że lepiej odważnie wziąć wszechświat za rogi, co nie zawsze kończy się dobrze, ale jest niesamowitym przeżyciem, dużo ciekawszym niż biernie mu się oddać do swoich ostatnich dni. Właśnie z taką puentą Was zostawiam, czerpcie z życia jak najwięcej, by każdy kolejny dzień był coraz szybszą jazdą bez trzymanki, bo jak to napisał Jacek Piekara w „Alicjia”: „Odważni nie żyją wiecznie, tchórze nie żyją wcale”.

Mortimer Smith – bo rodziny się nie wybiera

Skoro Patryk skupił się na aspektach wokół Ricka, to na mnie przypada opieka nad drugim tytułowym bohaterem serialu. Morty, bo o nim będzie mowa, to chłopiec będący kumulacją wszystkich stereotypów, jakie można przypisać nastolatkowi. Tak, jak wielu jego rówieśników, na co dzień uczęszcza na lekcje, uczy się i ślini do koleżanki z klasy. Podtytuł nie jest w tym przypadku rzucony w ciemno. Młodemu nieudacznikowi niedane jest spokojnie spędzać czasu po powrocie do domu nad zwykłymi, nastoletnimi czynnościami, jak masturbacja, czy granie w gry komputerowe. Wszystko za sprawą jego dziadka Ricka, który upodobał sobie we wnuku swojego pomagiera.

Morty jest wizją nastoletniego chłopca ukazaną w krzywym zwierciadle. Autorzy postanowili zaserwować nam kogoś, w kogo wpakują wszystkie negatywne aspekty dorastania – zarówno te, które wywodzą się z presji środowiska, jak i te, które kreują się samoistnie. Nasz protagonista, choć początkowo o dobrym sercu i ogromnej wrażliwości, na przełomie serii zaczyna dojrzewać emocjonalnie, niebezpiecznie balansując przy tym na granicy popadnięcia w drugą skrajność – nieznającego strachu dupka na wzór swojego dziadka. Wszystko w myśl powiedzenia „z kim przystajesz, takim się stajesz” i chęci ukazania wpływu innych na młody umysł, co prowadzi do wielu komicznych sytuacji.

Oglądając kreskówkę, odnoszę wrażenie, że wykreowanie postaci Morty’ego miało na celu humorystyczne przedstawienie kontrastu pomiędzy bardzo inteligentnym dziadkiem, a nieco głupawym (delikatnie rzecz ujmując) wnukiem. Prowadzi to do całej masy momentów, w których charaktery obu protagonistów ścierają się ze sobą, powodując tym samym uśmiech na twarzy widza. Drugim aspektem, który moim zdaniem chcieli osiągnąć autorzy, jest wprowadzenie bohatera, z którym będzie mogła utożsamić się druga, młodsza część widowni. 18-letniej osobie oglądającej tę kreskówkę zdecydowanie bliżej będzie do sposobu myślenia i zachowania młodego licealisty, aniżeli do starego geniusza z pociągiem do alkoholu.

Reasumując, uważam, że Morty idealnie wpasowuje się w koncepcję serialu i dodaje smaczków, które ciężko byłoby uzyskać przy innym bohaterze. Dzięki niemu przedział wiekowy odbiorców może zostać poszerzony, a przy tym, pozwala młodszej widowni zrozumieć wysublimowany humor Ricka i czyni go bardziej przystępnym. Wprowadza on więc, oprócz swojego humoru, także aspekty, które pozwalają na lepszy odbiór komizmu postaci nieprzeciętnego alkoholika.

Rock & Morty

Podejście do lądowania

Co z fabułą następnych sezonów? Jeśli chodzi o nas, to Kajetan ma odpowiedź tak samo krótką i zwięzłą, jak ja: to samo! Jedyne, czego oczekiwałbym od twórców, to rozwinięcie wątku ojca i córki pomiędzy Beth a Rickiem. Oprócz tego czekam na to, czym Justin i Dan zdobyli moje serce w poprzednich trzech sezonach – ciekawymi, barwnymi postaciami, nietuzinkową i szaloną fabułą oraz prześwietnym humorem, który jak już ustaliliśmy, przystępny jest dla każdego widza.

Rock & Morty

Koniec podróży

Tym oto sposobem dotarliśmy do celu. Przedstawiliśmy Wam nasz pogląd na aspekty komizmu zawarte w serii o przygodach dwóch tak bardzo różnych bohaterów. Podróż z takimi kompanami to czysta przyjemność i niekończące się możliwości poruszania wszelakiego humoru – począwszy od tego sytuacyjnego, aż po komizm postaci i scenerii. Wszystko to funkcjonuje jak dobrze naoliwiona maszyna, a żadne zębatki ze sobą nie kolidują. Dla studentów rozpoczyna się właśnie rok akademicki i przeżycie przygód z Rickiem i Mortym może być idealną odskocznią od codziennego natłoku zadań i obowiązków. Dajcie się więc porwać perypetiom rodziny Smithów i przeżyjcie je razem z nimi. Nadmienię, że choć tu kończy się nasza wspólna podróż i wraz z Patrykiem wysiadamy, to nasi szaleni bohaterowie lecą dalej i czekają, aby zabrać ze sobą nowych członków załogi, więc nie każcie im dłużej czekać!

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] aż po znaczenia graficzne. Miesiąc temu, światło dzienne ujrzał tekst, który traktował o komizmie w serii, a który współtworzyłem z Patrykiem i do którego serdecznie […]