Planeta Woda – Boris Akunin

Boris Akunin Planeta woda recenzja książki

„Planeta woda” oferuje nam towarzyszenie Erastowi Fandorinowi podczas rozwiązywania trzech, zupełnie różnych, śledztw. Tytuł książki jest także tytułem pierwszej z nich: w tym technokratycznym opowiadaniu rosyjski detektyw będzie musiał stanąć przeciwko idei podwodnej utopii, a także odnaleźć „Liliowego maniaka”. W kolejnym, pod wieloznacznym tytułem „Samotny żagiel”, Erast ruszy daleko w Rosję, aby rozwiązać zagadkowe morderstwo zakonnicy, a przy okazji swojej dawnej miłości. Ostatnia historia, kryminał absurdalny – jak pisze autor – „Dokąd płyniemy?” skupia się na zbiorowym morderstwie w wagonie pociągu, a także rabunku jego zawartości.

Wszystkie trzy pokazują zupełnie odmienne zagadki, zawirowania losu, a także sposób ich rozwiązania. Bo czasem wystarczy użyć siły… A czasem może nie starczyć czasu. Wszystko w rękach Fandorina.

Serio, dokąd płyniemy?
Zbiory opowiadań mają to do siebie, że zawarte w nich twory, często różnią się poziomem i dopracowaniem. Tak również jest w „Planecie wodzie”. Pierwsze z nich, tytułowe, było dobre, było dla mnie czymś innym, nowym. Drugie – to kryminał pełną gębą. Ciekawy, z równie interesującymi zwrotami akcji i postaciami. A z kolei trzecie… Kompletnie mi nie pasowało. Wydawało się pisane na szybko, na kolanie – mimo że na pewno tak nie było. Nie wciągnęło. Jedynym punktem przyciągającym uwagę był fakt, że rolę zbrodniarza odgrywał Polak. I albo ono naprawdę jest słabsze – przynajmniej ja mam takie odczucie – albo czegoś nie zrozumiałem. Trochę szkoda, bo popsuło mi to ogólny odbiór książki.

Niemniej, wszystkie inne są dobre – dla mnie, jako zagorzałego fana Poirota z książek Agathy Christie, nawet bardzo dobre. Poznałem w „Planecie wodzie” zupełnie inny obraz detektywa, powiedziałbym, że przeciwieństwo eleganckiego belga. Pierwszy raz zobaczyłem bohatera kryminału lub powieści detektywistycznej – dalej nie mogę tego odróżnić – który sprawy nie zawsze rozwiązuję pracą swoich szarych komórek a… Zwykłą siłą fizyczną. Albo bardzo tajnymi i niebezpiecznymi japońskimi ciosami.

Poza tym – Fandorina bardzo łatwo polubić. Mase, jego przyjaciela, zresztą też. I mimo że tego drugiego spotykamy praktycznie tylko w pierwszym opowiadaniu, robi dobre wrażenie. Czuć dopracowanie w charakterze i, kurde, on po prostu nie jest sztampowy.

Reszta postaci także nie odstaje – szaleniec w „Planecie Wodzie” tak naprawdę mógłby być kumplem każdego, a różnorodność postaci w „Samotnym żaglu” mógłby pozazdrościć co drugi pisarz.


Leniwiec ocenia
I właśnie ten „Samotny żagiel” podobał mi się najbardziej. Nawet pomimo tego, że nie zajmował znaczącej części książki. Może to przez ten klimat troszeczkę innego kryminału inne opowiadania mi nie przypasowały, a może właśnie dlatego, że drugie opowiadanie było bardziej zwykłe. Było solidną historią, która dostarczyła nam tego, czego od mogliśmy oczekiwać.

Co nie zagrało w tej książce? Fatalna końcówka z opowiadaniem „Dokąd płyniemy?”. W ogóle w tym zbiorze końcówki były takie… Nijakie. Nie było jakiegoś wielkiego „bum”. Po prostu historia się kończyła i już. Nic więcej.

Akunin bawi się formą, bawi się słowem a co najważniejsze nie nudzi.  Lubimy czytać


W Polsce książka ukazała się dzięki wydawnictwu „Świat książki”. Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o okładce. Biały kolor ma coś w sobie, coś bardziej eleganckiego niż zwykła czerń. Poza tym idealnie pasuje do błyszczącego błękitu. Nie udało mi się znaleźć osoby, która okładkę zaprojektowała, ale obraz zasługuje na plusa.

No i grzbiet książki, który wyróżnia się swoją „elegancją” spośród innych pozycji na półce.

Przyznam, że „Planeta woda” to moje pierwsze zetknięcie z dziełami Borisa Akunina – ale już teraz mogę powiedzieć, że na pewno nie ostatnie. Autor kupił mnie swoim stylem i na dodatek popieścił, pisząc kryminały.

Czy polecę ten zbiór opowiadań? Powinienem odpowiedzieć, że tak – bo to solidnie, dobrze napisane historie. Ale sumienie mi nie pozwala.Czuję, że to wcale nie jest tak dobre, jakie być powinno. Zapoznam się z kolejnymi pozycjami i wtedy porównam poziom „Planety wody” z nimi.

Boris Akunin Planeta woda recenzja książki
Tyle ode mnie. Mam nadzieję, że recenzja się podobała – jeżeli tak, zostaw komentarz. Jeżeli nie – też zostaw, każdy jest mile widziany. A czy Wy czytaliście jakieś książki tego autora? Podzielcie się swoimi opiniami. Miłego weekendu 🙂

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: