Od zabójstwa do zabójstwa – Tajne Wojny. Thorowie

Gdy na Bitewnym Świecie pojawiają się kłopoty, na pomoc przybywają Thorowie. Ostatnia seria tajemniczych zabójstw przysporzyła im nie lada problemów. Żeby złapać mordercę, Thorowie, których znacie – a także ci, których dopiero poznacie – będą musieli zaryzykować życie… I nie tylko!

Jason Aaron, twórca genialnych opowieści o Wolverinie, Punisherze czy Thorze (którego jest głównym scenarzystą nieprzerwanie od 2012 roku) bierze się za kolejną historię z Gromowładnymi w roli głównej. To po prostu nie mogło się nie udać! W wydaniu od Egmontu oprócz historii naszego boskiego detektywa dostajemy także pięknie kiczowatą opowieść zamiany Syna Odyna w żabę przez… Lokiego.

Detektyw Thorlief wraz ze swoim partnerem Beta Ray Thorem bada sprawę tajemniczych zabójstw w stworzonym przez Doctora Dooma Bitewnym Świecie. Im głębiej drąży, tym więcej trupów pojawia się na jego drodze… Również wśród posiadaczy młotów. Co łączy Hulka oraz Ghost Ridera? Czy Thorlief odkryję prawdę? Skąd do cholery wziął się Groot Thor?! Tego wszystkiego, a nawet więcej, dowiecie się, czytając recenzje historii o najbardziej elektryzujących herosach w całym uniwersum!

Zagadka z bogami w roli głównej

Thorlief Gromki, zwany również „Najpotężniejszym” jest doświadczonym detektywem w izbie zabójstw w Bitewnym Świecie. Czymże jednak jest ów już parę razy wspominany Bitewny Świat? To miejsce stworzone przez Doctora Dooma gdzie istnieje paredziesiąt wersji każdego bohatera, a cała planeta jest podzielona na kilka królestw. Od władcy państwa równie ogromnego co Watykan, niepotrafiącego sobie poradzić z żywą zapałką czy człowiekiem gumą do żucia, do architekta światów i boga, imponujący rozwój. Taka mała dygresja. W tymże świecie rolę stróżów prawa odgrywają wszelakiej maści Thorowie. Najbardziej mnie chyba urzekł Thor Groot, mówiący zamiast swojego oryginalnego „Ja jestem Groot” – „Jam jest Groot”. Po prostu cudowne!

Początek komiksu bardzo przypomina mi takie filmy jak „Lethal Weapon”czy „Bad Boys”. Zabawne, często uszczypliwe wymiany zdań. Przechwalanie się kto złapał więcej przestępców (w tym przypadku za nich robią Hulkowie lub Ghost Riderzy). Wiecznie niezadowolony szef (który jak przystało na Bitewny Świat, również jest Thorem lecz Wszechojcem) i tym podobne tropy. Cała sytuacja zmienia się jednak gdy podczas wyciągania informacji od kapusia tajemniczo ginie Beta Ray Thor. Gromki ma przez to jeszcze jedną sprawę morderstwa na głowie, tym razem o wiele bardziej osobistą. W tym momencie cały komiks przybiera bardziej stylistykę kryminału. Wiecie, długie monologi wewnętrzne naszego bohatera, odkrywanie tajemnicy kawałek po kawałku dzięki coraz to nowym tropom i poszlakom.

Kto i dlaczego?

Jednym z nich jest były informator martwego partnera Thorliefa – Loki (którego pomagają mu znaleźć Thor – wilk oraz Thor – żaba). Scena przesłuchania brata naszego „boga elektryków” jest jednym z lepszych momentów komiksu. Dynamika pomiędzy Lokim a „najpotężniejszym” jest wprost cudowna. To jak z jednej strony manipuluję nim, z drugiej pomaga dojść do rozwiązania, a z jeszcze innej wywołuję poczucie winy – Chapeu bas Panie Aaron! W czasie swojego śledztwa Thorlief spotyka również Thora Niegodnego. Jest to bezpośrednie nawiązanie do poprzedniej serii naszego brodatego mistrza pióra, a sama postać jest dosyć ważna w zakończeniu komiksu. Do tego detektyw Gromki odkrywa ciało kolejnej osoby, nie zdradzając za dużo – pewnego akwizytora młotów. Przejdźmy więc teraz płynnie do zakończenia. Nie będę się o nim specjalnie rozpisywał. Jednak nie jest to recenzja spoilerowa a największą frajdą w czytaniu kryminału (chociaż Aaron do swojego dzieła bierze tylko wybrane tropy z tego gatunku) jest odkrycie tajemnicy w nim zawartej samemu, czyż nie? W całym komiksie mamy do odkrycia dwie tajemnicę – kto zabił i dlaczego?

Kryminał z superbohaterami

Pierwsza z nich jest dosyć łatwa do odkrycia gdzieś, w połowie czytania sam na to wpadłem. Uznałem jednak to za zbyt oczywiste i szybko odrzuciłem, chociaż jak to niektórzy mówią „najciemniej pod latarnią”. Drugą z nich odkrywamy prawie na samym końcu i szczerze mówiąc, w czasie lektury nie da się jej zbytnio wyłapać. Pojawia się również wątek związany z dziwnym powiązaniem naszego protagonisty z ofiarami. Da się go również szybko zrozumieć, o ile czytaliśmy inne najnowsze dzieła o gromowładnych. Jeśli chodzi już o samą końcówkę, pojawia się pewnego rodzaju twist. Cały papierowy utwór ze stajni Marvela kończy się cliffhangerem. Ogólnie niezbyt lubię ten zabieg, chociaż w niektórych przypadkach potrafi wywołać w odbiorcy mocniejsze emocję niż przy zakończeniu zrobionym „po macoszemu”. Również i tutaj da się poczuć zarówno spełnienie oraz coś w rodzaju dumy z powodu zachowania naszych bohaterów… Jak i strach o powodzenie ich „akcji”.

Detektyw z doświadczeniem… Oraz młotem!

Kolejnym aspektem, o który chciałbym zachaczyć w tej recenzji, są postacie. Zacznijmy może od naszego głównego bohatera – Thorliefa Gromkiego. Na początku może wydawać się dosyć szorstki, lecz jest to przejaw profesjonalizmu oraz doświadczenia. „Najpotężniejszy” potrafi jednak kolokwialnie mówiąc „wyciągnąć kij z tyłka” a nawet żartować w towarzystwie Beta Ray Thora. Jest także bardzo mocno związany emocjonalnie ze swoim partnerem co najlepiej obrazuje scena śmierci koniowatego stróża prawa na rękach Gromkiego. Nasz protagonista na pewno nie jest detektywem w stylu Sherlocka Holmesa. Bliżej mu do takich literackich odpowiedników jak Komisarz Maigret.

Swoje trzy grosze dorzuca do tego również Loki. Tutaj, jak i w większości komiksów z jego udziałem, pełni rolę manipulatora. Wrzuca zapałkę zwątpienia do wypełnionej po brzegi prochem beczki, jaką są już i tak roztargnione myśli „Najpotężniejszego” na temat percepcji wszechświata, w którym żyje. Przybrany syn Odyna jest w tym komiksie również postacią niejednoznaczną – na początku próbuję wywołać masę negatywnych emocji w naszym detektywie takich jak gniew czy poczucie winy ewidentnie się nim bawi, jednak kończy się na tym, że pomaga mu w jakimś stopniu dojść do nowych dowodów w sprawie.

Thorowie

Przejdźmy może teraz do kolejnego z Thorów, tym razem jednak bardziej Niegodnego. Całkowicie różni się od naszego detektywa. W przeciwieństwie do jego bezgranicznej wiary w system Niegodny podważa założenia wykreowanego przez Dooma Bitewnego Świata. Kpi z niego oraz bardzo restrykcyjnie podchodzi do tego, kto powinien dzierżyć boski młot. Często w kluczowych momentach pojawia się znikąd, pomagając naszemu protagoniście. Wydaję się również jakby wiedział o wiele więcej na temat tajemniczych morderstw jak i tożsamości ofiar. Przez wymiany zdań z „byłym najpotężniejszym” Thorlief powoli, cegiełka po cegiełce, zmienia wyobrażenie otaczającego go świata.

Jak już parę razy wspominałem w tymże tekście a nawet podpowiada nam to sam tytuł w Bitewnym Świecie znajdziemy masę różnej maści Thorów. Chciałbym teraz pokrótce opisać tych z nich, którzy nie są jedynie barwnym tłem w tej historii. Król Run – Thor pijak, cham i zdaniem „Zrodzonej z Burz” (chodzi oczywiście o wariacje na temat mutantki Storm jako gromowładnej, świetny koncept swoją drogą) również zbok. Jednym słowem przyjemniaczek. Nie lubi się zbytnio z naszym protagonistą, chociaż tak samo jak on traktuje swoją pracę nader poważnie. Zazwyczaj pojawia się w towarzystwie Thora Destroyera (którego bardzo dobrze pamiętamy chociażby z pierwszej kinówki gromowładnego).

Kolejnym Thorem w miarę ważnym dla ogólnej fabuły jest Thor – żaba (niestety nie poznajemy jego imienia lub chociaż pseudonimu). Pracuję on w „policyjnym” prosektorium, jak i laboratorium. Pomaga Thorliefowi znaleźć Lokiego czy rozpoznać tożsamość ofiar. Osobiście bardzo przypomina mi postać Molly Hooper z serialu Sherlock. Ostatnim władającym piorunami, o którym chciałbym wspomnieć, jest Thor Wszechojciec. Jest jednym z ważniejszych gromowładnych w całej tej pseudo policyjnej hierarchii i pełni rolę stereotypowego narwanego szefa. Prowadzi również pogrzeb Beta Ray Thora, niestety nie można powiedzieć o nim nic więcej.

Chorwacka robota

Trochę więcej można natomiast powiedzieć na temat aspektu wizualnego. Kreska jest naprawdę przyjemna, dosyć szczegółowa. Bardzo dobrze, wręcz doskonale, oddaję emocje. Na przykład w przytaczanej już scenie śmierci Beta Ray Thora. Jednak nie do końca radzi sobie z dynamiką postaci, co moim zdaniem jest jedną z ważniejszych rzeczy w historiach o tak widowiskowym bohaterze jakim jest Thor. Sam font w komiksie jest dosyć specyficzny, mnie osobiście na początku dosyć irytował, ale po parunastu stronach się przyzwyczaiłem. W ogólnym rozrachunku komiks graficznie jest naprawdę okej, co zawdzięczamy Chrisowi Sprouse’owi oraz Goranowi Sudžuce.

Komiks dobry jak świąteczny Karp

Reasumując, dzieło Jamesa Aarona jest naprawdę świeżym spojrzeniem na postać Thora, o którym napisano już chyba wszystko. Interesująca i trzymająca w napięciu fabuła, wyraziści różnorodni bohaterowie, cudownie rozpisane dialogi oraz miła dla oka kreska – wszystko co powinno znajdować się w dobrym komiksie! Do tego nieważne czy jesteś fanem komiksów ze stajni Marvela, samego Thora, kryminałów czy po prostu kręcą Cię superbohaterowie jako tacy – znajdziesz tu coś dla siebie.

Jeżeli nie sprawiliście sobie jeszcze prezentu na święta to proponuję spojrzeć właśnie na to dzieło z gromowładnymi w roli głównej a nóż spodoba Wam się tak samo, jak spodobało się mi.

Właśnie skończyłem pisać tę recenzję, lecę piec ciasteczka, kupować Coca Colę i dyskutować z mamą na temat każdej kolejnej bombki na choince – Święta Moi Drodzy! Życzę Wam, żebyście te parę dni spędzili w naprawdę wspaniałej atmosferze z najbliższymi, żebyście odpoczęli, otrzymali prezenty, jakie tylko sobie wymarzyliście i najedli się jak nigdy dotąd. Zdrowych, Wesołych i Leniwych Świąt Bożego narodzenia ode mnie, jak i całej redakcji!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o