Najciekawsze wampiry, jakie zaoferowała nam Japonia

Zachodnie kino nie było specjalnie łagodne ostatnimi laty w traktowaniu najpopularniejszego potwora w popkulturze. Od dawna nie możemy się doczekać naprawdę solidnego filmu z krwiopijcami, a tegoroczna produkcja dla Netflixa, czyli Dracula – okazała się dziełem co prawda przyjemnym, ale bardzo nierównym. W tej próbie rewitalizacji mitu Drakuli ostatecznie zapomniano, że poza ciekawym konceptem trzeba także zadbać o jego intrygujące rozwinięcie. Jednak gdy trawi Was głód wampirzych historii, warto zwrócić się w kierunku Kraju Kwitnącej Wiśni. Może w poniższym tekście uda mi się Was przekonać do tego, iż Japończycy nie gęsi i swe wampiry też mają. 

DIO | Jojo’s Bizarre Adventure: Phantom Blood i Stardust Crusaders

Na tej liście nie mogło oczywiście zabraknąć samego DIO – jednego z najpopularniejszych wampirów w japońskiej popkulturze. Co prawda jego wizerunek w znaczący sposób odbiega od klasycznego przedstawienia tego potwora, do którego zachodni odbiorca jest przyzwyczajony (np. pije krew wbijając palce w ofiarę i strzela z oczu płynami ustrojowymi pod ciśnieniem). Jednocześnie na swój własny, dość oryginalny sposób czerpie z motywów kojarzonych z zachodnim wizerunkiem wampira i wiktoriańskim horrorem.

Angielscy dżentelmeni w sosie z hipermaskulinizmu 

Wpływy wspomnianego nurtu literackiego i filmowego są tutaj najbardziej widoczne. Na każdym kroku czuć, jaki zamysł stał za stworzeniem tej historii. Hirohiko Araki kolejno odhaczał charakterystyczne motywy, które można tam znaleźć. Garściami czerpał z dorobku amerykańskich filmów grozy pierwszej połowy dwudziestego wieku, a może nawet i bardziej kultowych propozycji od legendarnego brytyjskiego studia Hammer. Nic nie będzie w stanie zastąpić ponurego, zasnutego mgłami zamczyska, w którym kryją się mroczni lokatorzy. 

Jednakże – jak to z tym autorem bywa – Araki wszystko przetwarza na modłę własnego, bardzo charakterystycznego stylu. I chyba nie da się go opisać lepiej niż częścią tytułu tej popularnej serii: bizarre. Koniec końców dostajemy coś bliskiego „Nieustraszonym pogromcom wampirów” Polańskiego, zmieszanego z klasycznymi horrorami odwołującymi się do estetyki ery wiktoriańskiej (zamek na odludziu, porwana kobieta etc.). A to wszystko jeszcze polane ekstraktem z czystego testosteronu, posypane szczyptą wielkich chłopów z jeszcze większymi mięśniami i doprawione bardzo dramatycznym, niemal teatralnym tonem.

Większy niż życie

Jak jednak wypada wampir, sam Dio Brando? Przede wszystkim to kawał charyzmatycznego i bezwzględnego skurczybyka. Chociaż zaczyna jako człowiek, dzięki własnej przebiegłości i pewnemu okultystycznemu (a jakże) przedmiotowi wyzbywa się ludzkiej formy. Postać ta kierowana jest głównie przez niepohamowaną ambicję stanowienia ostatniego ogniwa łańcucha pokarmowego. Chce to osiągnąć zarówno pod względem statusu społecznego, jak i psychofizycznej dominacji. Na drodze do celu nie waha się ukrócić życia każdemu, kto ośmieli się mu przeciwstawić. Czasem przemienia też swe ofiary w całkowicie podporządkowane jego woli zombie. To jest ten typ złoczyńcy, którego kochamy nienawidzić: pełen nieograniczonych pokładów pewności siebie i czerpiący radość z cierpienia innych. Nie mówiąc już o samej jego powierzchowności, która wygląda tak, jakby posąg włoskich mistrzów renesansu ożył i zszedł z cokołu. 

Ten złoczyńca był tak popularny, że jego wpływ nadal jest odczuwalny już nawet te ponad trzy dekady po tym, jak opublikowano pierwsze rozdziały mangi. Ciężko nawet zliczyć odniesienia do Dio w samej japońskiej popkulturze, bo o nie można się wręcz potykać. Są one najlepszym dowodem na to, jak dobrze napisana była to postać i jakiego kultowego statusu twór Arakiego zdążył się doczekać.

Wryyyy…..

D | Vampire Hunter D Bloodlust (z roku 2000)

Od campowych krwiopijców z serii Jojo przechodzimy do jednego z najbardziej imponujących wizualnie filmów anime, jakie przyszło mi kiedykolwiek oglądać. Oto postapokaliptyczna Ziemia, opanowana przez rasę superrozwiniętych wampirów, które każą nazywać siebie Arystokracją, zniewalając przy tym resztki ludzkości pozostałe po nuklearnym holokauście. Między nimi i ich wstrętnymi maszkarami a homo sapiens stoi samotny łowca, który znany jest wyłącznie jako “D”. Uniwersum to przesiąknięte jest magią, okultyzmem oraz gotycką architekturą, która przemieszana została z futurystyczną technologią. 

Trochę historii

Oryginalnie uniwersum i jego protagonista, swoje życie uzyskały dzięki wyobraźni Hideyukiego Kikuchi. Na sagę opowiadającą o polowaniach D składa się dzisiaj aż 31 historii, publikowanych od roku 1983. Znajdziemy tutaj cały przekrój fantastycznych potworów, demonów, upiorów, a przede wszystkim potężne wampiry. Ta fantastyczna fauna to owoc bioinżynierii Arystokracji. Produkt wytworzony przy użyciu magii i technologii w celu stworzenia armii posłusznych stworzeń. Rolą naszego bohatera jest ich eksterminacja i upewnienie się, że nie będą dłużej nękać ludzkich osad.

Film z roku 2000 skupia się na jednym z tego typu łowów… Ulicami zasnutego nocnym mrokiem miast gna karoca. Jej mroczna aura, którą wokół siebie roztacza, powoduje, że wszelkie żywe stworzenia próbują przed nią uciec. Rośliny więdną i obumierają, a symbole religijne niszczeją pod wpływem nadciągającej potęgi. W końcu okiennice jednego z domów rozwierają się z hukiem, a młoda kobieta zostaje porwana przez wampirzego lorda. Jej ojciec – bogaty mieszczanin – wysyła pościg, ale wobec tego przeciwnika nic nie jest w stanie zdziałać. Zdesperowany zwraca się o pomoc do „D”.

Zew krwi

Nasz główny bohater to typ samotnego, małomównego rewolwerowca, którego cechuje powierzchowny chłód oraz wycofanie. Ubrany w długi czarny płaszcz, charakterystyczny spiczasty kapelusz, z gigantycznym mieczem na plecach i wiernym, kruczoczarnym wierzchowcem u boku. Każdy ruch D wydaje się wykalkulowany i pełen wdzięku, a sposób bycia rozsnuwa wokół niego aurę tajemnicy, melancholii, a może nawet lekką nutę romantyzmu. Dodatkowo ma, hmm, podwójną naturę – jest po części wampirem i człowiekiem. Paradoksalnie czyni to z niego jeszcze bardziej skutecznego łowcę. Posiada wszystkie zalety rasy krwiopijców bez większości ich słabości. Z drugiej strony sprawia to, że D nigdzie nie czuje się “u siebie”. Życie niemal nieograniczone przez czas nie pozwala znaleźć przywiązania do ludzi, którzy cechują się kruchością, a z rasą wampirów pozostaje w nieustannym konflikcie.

Polecam też ten film z jednego prostego powodu: od strony wizualnej to prawdziwa perełka. Projekt świata, postaci, sceny akcji oraz muzyka. Wszystko to zgrywa się w cudowny, spójny neo-gotycki obraz, który czule pieści moje zwoje mózgowe odpowiedzialne za zmysł estetyki. Jest krwawo, mięsiście i stylowo. Warto obejrzeć! 

Alucard | Hellsing

Witajcie w progach Królewskiego Protestanckiego Zakonu Rycerskiego Hellsing, zajmującego się eksterminacją wszelkich nadnaturalnych monstrów nawiedzających Wielką Brytanię!

Autorem oryginalnej mangi jest Kouta Hirano, a sama jej publikacja trwała nieprzerwanie od 1997 do jej zakończenia w 2008 roku. Powstały dwie adaptacje anime: pierwsza z 2001 roku, o której niewiele dobrego da się powiedzieć… chyba że wspomnimy wybitnie miodny soundtrack stworzony przez Yasushi Ishiiego. Dopiero seria OVA pod tytułem Hellsing Ultimate oddała w pełni ducha oryginału. 

Zupełnie inna bestia

Wampiry zaproponowane przez pana Hirano pokochały rzesze fanów. Dlaczego? Śpieszę z odpowiedzią. Ponieważ jest to cholerne krwawa, wręcz zahaczająca o nurt exploitation historia. Na dodatek wypełniono ją takimi cudownościami jak wampiry naziści czy Kościół Katolicki operujący tajnym zbrojnym ramieniem, na czele z nieśmiertelnym, genetycznie zmodyfikowanym księdzem. Obok tego krążą wilkołaki, kamerdyner skrytobójca i angielska arystokracja. Nie brzmi to pięknie? Całość ocieka niepowtarzalnym, specyficznym klimatem i wszystko, co się dzieje na ekranie (lub kartach mangi), jest podyktowane “rule of cool”.

Już pierwszy odcinek daje nam świetne przedstawienie naszego głównego krwiopijcy. Mała i cicha brytyjska miejscowość została opanowana przez ghule, które stworzył ukrywający się gdzieś wśród mieszkańców wampir. Niemal cała lokalna społeczność została wytępiona. Wysłane przez policję oddziały specjalne także szybko stały się bezrozumnymi niewolnikami potwora. Na szczęście z odsieczą przybywa organizacja Hellsing, która specjalizuje się w rozwiązywaniu takich problemów. Głównie dzięki potężnemu Alucardowi, który jest na ich usługach.

Wampir jak malowany

I to on właśnie jest główną siłą napędową serii. Krwistoczerwony płaszcz wraz z kapeluszem o tej samej barwie oraz nieodzowne ciemne okulary typu lenonki. Zadziorny uśmiech, który zdaje się nigdy nie schodzić z jego wypełnionych kłami ust. Także bijąca od niego pewność siebie drapieżnika, dla jakiego nie istnieje nic, co mogłoby mu zagrozić. Alucard to kawał morderczego skurczybyka, przed którym nie ma ucieczki. Całościowo tworzy to iście wybuchową mieszankę i postać, od której trudno oderwać wzrok, kiedy tylko pojawia się na ekranie. Ten mroczny magnetyzm, pewna zwierzęcość i agresja połączona z równie nienaganną manierą oraz elegancją – trzeba autorowi oddać, że sposób, w jaki zaprojektował i napisał Alucarda jest zwyczajnie fenomenalny. Inne wampiry mogłyby się na nim wzorować!

Jeżeli szukacie czegoś krwawego, bezkompromisowego i zwyczajnie dającego przy tym masę radochy z oglądania, to nie czekajcie! Bierzcie się za oglądanie Hellsing Ultimate lub sięgnijcie po mangę. Gwarantuję, że nie pożałujecie.

Alucard wampiry

Wampirów ci u nas dostatek, czyli wampir jako bohater zbiorowy

Shiki

Jedno z najciekawszych anime grozy. Śledzimy w nim losy małej wiejskiej społeczności, która żyje na uboczu cywilizacji. Nudną codzienność przerywa pojawienie się pewnej ekscentrycznej rodziny, która zajmuje pobliską posiadłość. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie ich specyficzne zachowanie. Rodzi się z tego masa plotek i domysłów, które rozgrzewają nieprzyzwyczajonych do tajemnic mieszkańców. Przynajmniej do czasu, aż miejscowość nie zostaje zaatakowana przez tajemniczą i śmiertelną epidemię. Wraz z rosnącą liczbą ofiar okazuje się jednak, że lokalnej ludności przyjdzie zmierzyć się z czymś więcej niż zwykłą chorobą.

Wampiry w anime Shiki

Obraz wampirów tutaj jest dość klasyczny: piją krew, aby przetrwać, boją się słońca i religijnych symboli, a także muszą zostać zaproszone do domostwa. Jest jednak coś, co tę serię wyróżnia. Bardzo naturalistyczne i brutalne ukazanie rosnącej paranoi oraz chęci odwetu. Seria rozkręca się na dobre, gdy dochodzi w niej wręcz do krwawego polowania na czarownice. Dotychczas spokojni i ułożeni ludzie zmieniają się w żądnych vendetty szaleńców, gotowych do całej gamy nieludzkich zachowań.

Vampire Knight

Czyli japoński odpowiedni “Zmierzchu”, chociaż oryginalna manga powstała jeszcze przed wydaniem tej niesławnej serii książek i filmów. Natrafimy tutaj jednak na wszystkie charakterystyczne dla tego typu opowieści tropy. Mamy więc pozbawioną charakteru główną bohaterkę, na którą każda nastoletnia czytelniczka ma projektować samą siebie, trójkąt miłosny i wampiry o urodzie wprost z magazynów o modzie. Całość akcji osadzona jest w budynku specjalnej szkoły, jakiej celem jest zbudowanie koegzystencji między wampirami a ludźmi. W ramach tego powstała specjalna sztuczna krew, którą mogą zaspokajać się wampiry, a nad porządkiem czuwa kasta łowców. W jej skład wchodzi także bohaterka i jeden z chłopców tworzących z nią trójkąt miłosny. Drugi jest oczywiście “ten najpiękniejszy” wampir.

Vampire Knight anime wampiry

Ciężko coś więcej tutaj powiedzieć, bo to bardzo typowa seria typu shoujo. Spodziewajcie się dramatów, tragedii, złamanych serc i przedramatyzowanego romansu. Anime dostępne jest na Netflixie, jeżeli macie ochotę na tego typu pozycję.

Kekkai Sensen

Witajcie w Hellsalem’s Lot – zwanym niegdyś Nowym Jorkiem, a obecnie stanowiącym międzywymiarową bramę do wieloświata. W mieście wypełnionym magią, dziwnymi kreaturami i nieskrępowanym chaosem, gdzie poza nerwowymi taksówkarzami musicie przygotować się na ataki monstrów z innego planu egzystencji. Ataki potworów z kart powieści Lovecrafta są tutaj wręcz codziennością. Ostatecznie utrzymanie tego całego bajzlu spoczywa na barkach organizacji Libra. Ci starają używać się wszelakich forteli i własnych sił, aby Hellsalem’s Lot nie zmieniło się w jedno wielkie gruzowisko.

Kekkai Sensen anime wampiry

Jednymi z głównych przeciwników naszych protagonistów są wampiry z innego wymiaru. Potężne, potrafiące ukryć swoją obecność przed ludzkim wzrokiem, praktycznie nieśmiertelne. Dzikie, agresywne i spragnione krwi. Jedynym sposobem na ich powstrzymanie jest odgadnięcie ich prawdziwego imienia, a następnie zapieczętowanie. Co nie jest łatwym zadaniem, biorąc pod uwagę, że samo przeżycie starcia z nimi graniczy z cudem. Walki są intensywne i pełne wyścigu z czasem: czy nasi bohaterowie będą w stanie dotrzeć do miana potwora, zanim ten ich  rozszarpie?

Wampiry prosto z Japonii

Nie jest to oczywiście pełna lista, którą chciałbym przekazać. Na pewno można dodać wampiry z serii Monogatari czy popularnej haremówki JUMP’a “Rosario+Vampire”. Na Netflixie wisi sobie seria pod tytułem “Sirius the Jeager”, a gdzieś w odmętach pamięci fandomu znajduje się całkiem rozbudowana saga “Blood” czy część uniwersum od TypeMoon na czele z “Tsukihime”. Mam jednak nadzieję, że przykłady, którym poświęciłem więcej uwagi, rozbudziły Wasze zainteresowanie. Wiem, że pewnie mój wybór nie usatysfakcjonuje wszystkich, ale jeżeli znacie jakieś inne serie lub uważacie, iż nie oddałem wymienionym sprawiedliwości – piszcie w komentarzach. Natomiast wszystkim, dla których te pozycje są obce, gorąco polecam po nie sięgnąć. Nie powinniście się zawieść.


Jeżeli spodobał Wam się nasz tekst, koniecznie sprawdźcie nasze pozostałe artykuły z tematyki anime oraz odwiedźcie nas na Facebooku – Leniwa Popkultura!

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments
Natsumi
22 dni temu

A gdzie Diabolik lovers?