Marvel Komiks, Batman Metal, Rick i Morty – Comics Update #3

Siemanko, witamy na naszej stronie. Dzisiaj zajmiemy się kolejnymi obrazkowymi historiami… Momencik, nie ta kartka.

Ostatnimi czasy zaniedbaliśmy lekko fanów komiksów. Dlatego dzisiaj chciałbym Was zaprosić na kolejną odsłonę Comics Update – cyklu wpisów o komiksach, które ostatnio przeczytaliśmy.

W poprzednim wpisie znów towarzyszyliśmy staruszkowi Loganowi, ale w międzyczasie skakaliśmy po innych wymiarach z drugim tomem Extraordinary X-Men. A na koniec zobaczyliśmy życie super bohatera od kuchni, dzięki kontynuaci Invincible.

A w dzisiejszym odcinku:

Dowiecie się w najnowszym tomie przygód Ricka i Morty’ego, że co dwie głowy, to nie jedna. W dalszej części tekstu dostaniecie cały przekrój superbohaterów – Ant-Man i Tony Stark, Spider-Man ramie w ramię z Avengersami w drugim tomie Marvel Komiks… A na koniec coś nieco bardziej mrocznego, czyli ostatnia część Batman Metal.

Zapraszam!

Rick i Morty Tom 5

Kolejny już zeszyt historii z genialnego uniwersum przepełnionego absurdem, czarnym humorem i abstrakcją. Twórcy zaserwowali nam ponownie trzy dłuższe historie oraz zbiór dodatkowych, krótkich opowiadań. Nie będę się przesadnie rozwodził na temat wszystkiego, ponieważ czytany przez Was, Drodzy Czytelnicy, tekst, jest już wystarczająco przepełniony innymi tytułami. Niemniej, nie mogę ominąć okazji podzielenia się wrażeniami z piątego zbioru.

Rick i Morty: Jerry & Jerry

Jak już wspomniałem, rzeczony tom ma standardową budowę. Główną z trzech historii tworzy (rozłożona na trzy podrozdziały) przygoda zatytułowana Dwóch Jerrych i jest to zdecydowanie jedna z lepszych, jakie zaserwowano na przestrzeni wszystkich dotychczasowych polskich wydań. W skrócie – wypadała wybitnie. Mamy masę nawiązań do popkultury, wciągającą fabułę i genialnie oddany klimat, którym charakteryzuje się serial. Polecam gorąco. 

Następne dwa duże opowiadania to Morty – Decydujące StarcieTyci Rick. Pierwsze jest wyjątkowo ciekawe i świetnie ubiera w komizm wszystkie horrory kosmiczne. Nawiązania do kinowego klasyka tego gatunku, Event Horizon, są aż nadto widoczne. Autorzy historyjki udowodnili, że świetnie rozumieją, na czym polega humor kreowany przez Roilanda i Harmona w serialowym pierwowzorze. 

Tyci Rick – tyci poziom…

Nie mogę niestety podobnie rozpłynąć się nad ostatnim dużym rozdziałem. O ile sam pomysł wydaje się całkiem przyzwoity, o tyle jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia. I jasne, kwestie artystyczne to rzecz wyjątkowo subiektywna, ale po tym, jak genialnie oddają serial CJ Cannon oraz Marc Ellerby, wizja Kyle Starks mnie odrzuciła. Musicie sprawdzić to na własne oczy, bo może Wam się spodoba. Dla mnie wygląda to tak, jakby miało wyjść zabawnie, a efekt znacząco różnił od oczekiwań. 

Na koniec zaznaczę, że sekcja Dodatkowych Historyjek ponownie robi robotę i doskonale dopełnia cały zbiór. Do dziś nie rozumiem decyzji o wycięciu jej z wcześniejszego tomu. Krótkie i wyjątkowo zabawne opowiadania świetnie sprawdzają się jako przekąska po daniu głównym, więc liczę, iż przyszłe wydania nie zabiorą nam przyjemności z przyswajania ich.

Kajtii

Ant-Man – Druga szansa

Dopiero niedawno zabrałem się za debiutujący jeszcze za czasów pierwszego egmontowskiego   „Marvel Now!” one shot „Ant Man Druga Szansa”. Nasz tytułowy Człowiek Mrówka – Scott Lang ma trochę bardziej przerąbane niż jego filmowa reinkarnacja (i to nie tylko dlatego, że tutaj jest rudy). Pusty portfel, rozpadające się, przyozdobione w puste kartony po pizzy, obskurne mieszkanie… A do tego była żona utrudniającą kontakty z ukochaną córką – nieciekawy moment na bohaterowanie. Wszystko może się jednak zmienić, bo oto firma Tony’ego Starka ogłasza nabór na stanowisko dyrektora do spraw systemów bezpieczeństwa. A kto wie lepiej, jak nie dać się okraść, niż ten, kto sam był złodziejem?

W dziele Nicka Spencera, spod którego pióra wyszedł między innymi zewsząd zachwalany event „Secret Empire”, dostajemy wszystko to, co w historiach o naszym niezdarnym przegrywie w odrobinę za dużym hełmie najlepsze.

Humor w komiksie stoi na bardzo wysokim poziomie. Z przyjemnością mogę powiedzieć, że podczas lektury uśmiech z mych ust praktycznie nie schodził. Większość żartów jest naprawdę trafiona i wynikają one głównie z charakterów postaci. Można tutaj przytoczyć chociażby spotkanie Scotta z sekretarzem Starka, podczas którego to Lang rzuca masę sucharów oraz niezręcznych żarcików. Oprócz Ant Mana, pierwsze skrzypce w tej kategorii gra Grizzly – niegrzeszący inteligencją gość, w stroju niedźwiedzia (nie mylić z misiem!).

Córeczka Tatusia

Jednak równie ważnym, a nawet ważniejszym aspektem niżeli humor, jest dla mnie ukazanie zwykłej, szarej codzienności herosów, oraz ich relacji z najbliższymi. Tutaj także Pan Spencer nie zawodzi. Udało mu się genialnie zarysować relację między Scottem a jego ukochaną córką Cassie. Znajdziemy w niej tyle ciepła, zaufania oraz wzajemnego wsparcia, że jest ona w stanie poruszyć nawet osobę, której daleko jeszcze do zakładania własnej rodziny. Mnie samemu robiło się ciepło na serduszku podczas obserwowania kolejnych interakcji pomiędzy Cassie a jej super tatą.

Czego chcieć więcej?

Słów kilka o stronie wizualnej komiksu. Kreska jest schludna, przyjemna dla oka, sceny akcji oraz postacie w ruchu wyglądają naprawdę fajnie, jednak całość kuleje pod kątem ukazania ekspresji naszych bohaterów. Momentami trudno było rozróżnić, czy na ich twarzach maluje się złość, smutek i temu podobne. Na pewno nie jest to dzieło brzydkie, ale również nie spodziewajcie się żadnych wodotrysków.

Reasumując, „Ant Mam Druga Szansa” to naprawdę dobry komiks, który czyta się jednym tchem. Świetne żarty, grono barwnych, dających się lubić bohaterów oraz angażująca historia – czego chcieć więcej? Jestem przekonany, że zarówno starsi, jak i młodsi czytelnicy znajdą tutaj coś dla siebie.

Patryk

Batman Metal Tom 3 Mroczny wszechświat. Podsumowanie eventu

Nadszedł ten czas! Mroczni rycerze z wymarłych światów są coraz bliżej zwycięstwa. Ich przywódca – Barbatos, szykuje się na ostateczną symfonię zniszczenia. Po dwóch poprzednich tomach serii Batman Metal, właśnie wydano u nas ostatni z nich. Opinie na temat pozostałych części eventu możecie znaleźć TU (Batman Metal. Mroczne Dni. Stary Gacek powinien już mocno spać)  i TU ( Comics Update nr. 1). Po lekturze całości, uważam że wiele elementów zostało tu potraktowanych po macoszemu, a samo wydarzenie, mimo że rozbudowane i z fajnym tłem mitologicznym, nie wykorzystało swojego potencjału.

A na końcu była impreza.

Fabuła pędzi przed siebie i nie daje odsapnąć nawet na chwile. Ale to pewnie po to, żeby czytelnik się nie połapał, że wszystko jest mocno przegięte, przekombinowane. 

Dotychczas żmudnie i długo kreowane zło, zostaje zaorane w minutę. Kompletnie nie czuć w zakończeniu tego ciężaru, jaki autorzy tak skrzętnie budowali w poprzednich zeszytach. Główny antagonista i wszyscy jego poplecznicy zostają pokonani za sprawą siły przyjaźni i niespodziewanych zwrotów akcji, które z kolei są bardzo słabo zaprezentowane. No bo nie ma czasu na sensowne wyjaśnienie, dlaczego stało się teraz tak, a nie inaczej. Historia dosłownie gna na przód i gubi przy tym niektóre istotne elementy logiki. Ja wiem, że to superhero i nie ma co się tu doszukiwać głębokich przemyśleń, czy bardzo spójnej osii historycznej, ale czytając tak duży i długo narastający event, chciałbym wiedzieć, dlaczego w tym momencie jestem świadkiem tych konkretnych wydarzeń. Tutaj kilkukrotnie odczułem zagubienie naszych pisarzy przelane na kartki komiksu. 

Ale czy na pewno?

Podsumowanie jest gładkie i oczywiście wszystko wraca do normy, jednak na końcowym przyjęciu u Batmana (tak, jest imprezka u Bruce’a) dowiadujemy się, że to był dopiero początek, bo podobno ma nadejść nieznane jeszcze zagrożenie. Oczywiście nie ma co się martwić, Gacek ma plan. Bezczelnie wspominając tu o tym, nawet nie czuję żebym komuś spoilerował. Fani Nietoperza znają jego niezwykłe umiejętności przewidywania przyszłości i posiadania pomysłu na wszystko. Tą finałową kartką autorzy wyraźnie puszczają oczko do swojej publiki.  

Warto wspomnieć tu o różnorodności postaci, co pozytywnie wpływa na odbiór całości. Pojawia się naprawdę cała plejada gwiazd z uniwersum DC. Są te bardzo ciekawe i te nieco słabiej napisane. Złole reprezentują bardzo wysoki poziom różnorodności i są niezwykle ciekawymi bohaterami. Jednak przez wszystkie chaptery opisywanego  wydarzenia, wciąż liczyłem na to, że któryś z protagonistów pokaże swój charakter – w końcu event zrzeszał całe grono superherosów. A w gruncie rzeczy kompletnie nie czułem, że nasi jakkolwiek prą do przodu. Walczyli dzielnie, stawiali czoła sytuacjom bez wyjścia, nadzieja w nich nie gasła, jednak jedyne epickie wejścia, czy jakiekolwiek momenty godne uwagi przypadały tutaj tym złym.

Wszystko zmierza ku ciemności. 

Może tak miało być. Zamysł, gdzie światłość jest całkowicie przysłaniana przez mrok, pasuje do całej koncepcji. Dopiero w punkcie kulminacyjnym trzon Ligi Spawiedliwości wchodzi z buta i to wystarczy, aby powstrzymać Barbatosa. Tak naprawdę w ostatnim tomie dostali swoje pięć minut i to jedynie na finał. Trochę szkoda, ale przez dość długi czas utrzymuje to w odbiorcy poczucie, że zło faktycznie może zwyciężyć.

Klasycznie, jak to w superhero bywa, ogromne wydarzenie nie zmieniło ostatecznie nic i sytuacja wraca do punktu wyjścia. Wygrało dobro, nadzieja i Liga Sprawiedliwości. Nuda. Przez całość bawiłem się różnie, bo pierwszy tom mnie rozczarował i wymęczył, drugi zaciekawił i dostarczył najwięcej rozrywki, natomiast trzeci wywołał ból głowy przez natłok wydarzeń, ale nadał eventowi więcej ikry.

Jeśli jesteś fanem stereotypowego, przekombinowanego i rozdmuchanego komiksu z udziałem peleryniarzy i chciałbyś przy okazji zobaczyć kilku wyjątkowo ciekawie napisanych złoczyńców, to bierz. Ładnie wygląda na półce, ponieważ Egmont dostarczył do druku trzy na grubo wydane pozycje. Jeśli jednak od historii z chmurkami oczekujesz czegoś więcej i cenisz sobie tylko te oryginalne, to odpuść sobie tego Batmana. Nie jest to opowieść dla każdego, jednak znajdzie sobie grono fanów. W końcu Gacek umie o siebie zadbać.

Krzysiu

Marvel Komiks

Na koniec przygotowałem mały bonus. Prócz wszystkich wymienionych wyżej dzieł, w łapki redakcji wpadł również drugi zeszyt Marvel Komics.

Gazetka – bo w takiej formie jest wydawane – to egmontowa propozycja dla młodszego czytelnika. Wychodzi w cyklu miesięcznym, a zawiera w sobie przygody naszych ulubionych bohaterów ze świata Marvela. W drugim numerze główną rolę odgrywa nie kto inni jak Spider-Man! Chociaż nie zabraknie tutaj też Avengersów czy X-menów. 

Wiek to tylko liczby…

Muszę przyznać, że wyszło super! Historie nie dość, że nie odbiegają klimatem znacząco od świata kreowanego dla starszego odbiorcy, tak jeszcze udało im się zaimplementować kompletnie pokręcone pomysły, które na pewno trafią do dzieciaków. Podróże w czasie? Zapomnijcie o wymiarze kwantowym, w Marvel Komiks czas można kontrolować za pomocą czipsów. Oczywiście, nie zabrakło też bardziej poważnych wątków. Pajęczak stanie oko w oko z realnym niebezpieczeństwem, można powiedzieć, że nawet otrze się o śmierć.

A Marvel Komiks zadowoli nawet wybrednego czytelnika

Jeżeli nie jesteście fanem pojedynczych historii, znajdziecie również trzy przygody, które łączą się w jedną dłuższą opowieść. I to właśnie tym dłuższym dziełem Paul Tobin – odpowiedzialny za cztery z pięciu komiksów – pokazał klasę. 

Graficznie Marvel komiks prezentuje się dobrze. Stylistyką cały numer na pewno trafi do młodszego odbiorcy. Muszę przyznać, że na tle innych, swoim stylem wybija się Roberto di Salvo. Chętnie sprawdzę jego tegoroczne dzieło – Marvel Rising. 

Mam nadzieję, że Marvel Komiks przyjmie się na polskim rynku i nieprędko doczekamy końca serii.

Jacek aka Leniwiec

Comics Update #3

Kolejny raz przychodzi mi się z Wami pożegnać. Ale nie na długo, bo wrócimy za dwa tygodnie! Jeżeli mamy tutaj jakichś fanów Łasucha, to zdradzę Wam, że na pewno się pojawi. Możliwe, że wrócimy też z kolejnym numerem Marvel Komiks.

Tymczasem polecam sprawdzić też poprzednie części Comics Update – pierwszej oraz drugiej. Nie zapomnijcie też odwiedzić naszej strony na Facebooku, bo przegapicie sporo newsów i dobrej zabawy!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o