Martial Movement Upheaval – Wu Dong Qian Kun – Manhua recenzja

Sztuki walki. Aktualnie jest to bardzo rzadko spotykane, ale rozpoznawalne hobby. Dla niektórych to coś więcej niż sport czy rekreacja — styl życia. Czy zastanowiło Cię kiedykolwiek, jakby wyglądał świat, gdyby głównym faktorem określającym siłę, sławę czy nawet bogactwo byłyby właśnie sztuki walki? A jeśli dodamy do tego jeszcze zdolności nadprzyrodzone?

Ktoś, kto w takim świecie urodziłby się z brakiem talentu, do kultywacji sztuk walk byłby nikim. Właśnie takim przypadkiem okazał się Lin Dong z manhuy Martial Movement Upheaval.

Świat szybko mu to udowodnił, gdy w wieku 6 lat był świadkiem sromotnej klęski swojego ojca Lin Xiao podczas zebrania Klanu Lin. Lin Langtian z głównej gałęzi rodu, z łatwością pokonał swojego oponenta, a także, jak na prawdziwego Nemezis przyszłego protagonisty, oprawca okaleczył przegranego.

Przepraszamy za jakość obrazków: Martial Movement Upheaval zwyczajnie nie ma w lepszej jakości.

Fabuła

Od tego momentu minęło kilka lat, Lin Xiao stał się wyrzutkiem, a jego syn ofiarą prześladowań. Jak przystało na głównego bohatera, Lin Dong będzie starał się odzyskać miejsce w klanie, honor ojca, a także dokonać zemsty.

Pierwsze kroki nie są jednak proste, los rzuca mu pod nogi kłodę: wspomniany wcześniej brak talentu do kultywacji sztuk walk. Pomimo jego braku MC nigdy się nie poddaje i trenuje za dwóch.

Los jednak się w końcu do niego uśmiecha. Otóż pewnego razu po ciężkim treningu, odpoczywając w gorących źródłach, znajduje tajemniczy kamień. Jest to starożytny artefakt, jedyny w swoim rodzaju. Ma on wiele zastosowań, między innymi wbudowaną fabrykę alchemiczną zapewniającą rzadkie eliksiry oraz trenera personalnego. Ten, nie dość, że nauczy Lin Donga, już zaobserwowanych wcześniej sztuk walk to jeszcze je rozwinie lub uzupełni. Funkcji jest dużo więcej, ale o nich dowiadujemy się wraz z rozwojem fabuły.

Nie trzeba chyba tego mówić, od tego momentu jego życie będzie usłane różami. Jednak wielki, rosnący potencjał młodego awanturnika przyciągnie też wielkie kłopoty. Od istniejących już, małego nieporozumienia w bocznej gałęzi Klanu Lin, poprzez konflikty z innymi rodzinami z miasta Qingyang, a kończąc na sporach niemal globalnych.

Rozwój Martial Movement Upheaval

Fabuła na tym się nie kończy, jest wiele pomniejszych wątków, które mają bardzo duży wpływ na rozwój bohatera, ale nie są one przytłaczające i nie tracimy z oczu wątku dotyczącego zemsty na Lin Langtianie, który jest pierwszym impulsem rozruchowym przygód protagonisty.

Wątek główny oczywiście w pewnym momencie się rozgałęzia, a następnie zmienia w inny (Web Novela ma ponad 1000 chapterów). Jednak obecnie Manhua nie pokrywa jeszcze tych wydarzeń (tutaj z pomocą może niestety przyjść tylko i wyłącznie WN).

Następnym czynnikiem, który towarzyszy czytelnikowi cały czas jest oczywiście kreska tudzież grafika. Niestety autor Tian Can Tu Dou ma specyficzny styl rysowania w swoich dziełach (w jego portfolio znajdują się same klasyki z gatunku manhuy, naprawdę warto je sprawdzić!) i nie każdemu przypadnie to do gustu. Postacie są słodkie, ale zarazem nie brakuje przemocy i krwi. Do tego dochodzą wyraźnie zaznaczone poprzez styl chibi sceny z gagami, których jest dosyć sporo. Tworzy to dziwny, ale zarazem ciekawy kontrast.

Utarte Schematy

Obserwując poczynania rynku manhuy, można szybko wyciągnąć wnioski. Takie pozycje mają wiele plusów, ale posiadają też niestety minusy (oczywiście, zdaję sobie sprawę tego, że dla niektórych mogą to być zalety, a nie wady). Największym z nich jest niestety schematyczność.

Pierwszym schematem, który dotyczy 90% chińskich martial arts shounenów, jest kultywacja i Martial Movement Upheaval również nie potrafi od tego uciec. Kolejny dzień i kolejny sponiewierany młodzik prowadzony przez starożytnego mistrza lub boski instrument. Trzecim punktem jest szczęście. Absurdalne jego ilości i zbyt dużo benefitów z niego płynących. Siła nierówna sile. W skrócie: często powielane sytuacje gdzie słabszy dzięki swojej nieskończonej determinacji pokonuje silniejszego.

Podsumowanie

Pomimo tego historia przedstawiona ma moc, by przyćmić wymienione wcześniej problemy i jako manhua jest warta swojego miejsca wśród najlepszych chińskich shounenów.

Aktualnie, marka manhuy Martial Movement Upheaval jest ciągle w powijakach. Ma tylko trochę ponad 70 chapterów, co pokrywa około 10% całej historii przedstawionej w skończonej już Light Novel. Minie wiele czasu, zanim zostanie zaadaptowana w całości. Jednakże ma sporą ilość fanów oraz stałych widzów.

Czy warto czekać na całość, czy jednak można zaufać i śledzić ją na bieżąco? Z mojego punktu widzenia, każda pozycja (manhua), która ma przynajmniej 20 chapterów, jest warta sprawdzenia. Martial Movement Upheaval powiela wiele wcześniej wspomnianych schematów i jest to bardzo prosty w budowie shounen, ale to istotnie ciekawa pozycja. Osobiście wracam do niej już chyba trzeci raz i dalej mnie zachwyca swoją przystępną konstrukcją.

Przydatne linki:

Manhua!

Web Novel!

Fanpage Leniwej Popkultury! 😉

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: