Manga Update #2 – Marzec Lwa, One Piece, Witch Hunter, Samurai 8

Dzień dziecka już za nami, ale weekend w pełnej krasie. Idealna pora, aby wybrać się nad jeziorko albo po prostu do parku, rozsiąść się na ławce i poczytać mangę… Tylko którą? Wybór jest ogromny.

Na pomoc przybiegamy my – Leniwa Redakcja! Zapraszamy do drugiej odsłony Manga Update, czyli serii, w której piszemy, co ciekawego ostatnio wpadło nam w ręce i za co warto się zabrać.

W poprzednim poście opowiadaliśmy, między innymi, o jednotomówce ze świata Dragon Ball oraz Made in Abyss, a dzisiaj…

Manga Update #2

Niżej znajdziecie kontynuację kilku komiksów z poprzedniego posta: Shaman King oraz Bungou Stray Dogs. Dowiecie się, co słychać u Eiichiro Ody w One piece oraz u Mashashi’ego Kishimoto w Samurai 8. Co więcej, poczytacie również o wyjątkowo klimatycznym dziele – March comes in like a lion.

Oczywiście to nie wszystko. Zapraszamy!

Ah, zapomniałbym. Jeżeli planujecie czytać opisywane tuta dzieła, w tekście pojawią się spoiery.

Marzec Lwa tom 1

Kajtii

Za rzeczony tytuł chciałem się zabrać już od dłuższego czasu i bynajmniej nie w oryginale. Dostępność animowanej adaptacji mangi autorstwa Chica Umino na Netflixie kusiła niebywale, więc wielokrotnie przodowała u mnie w kategorii “Co obejrzę po XXX…”. Plany mają jednak to do siebie, że często psują je nieplanowane rzeczy, więc w ostateczności zawsze inne tytuły trafiały u mnie na tapetę. Tekst nie ma traktować jednak o anime ani tym bardziej o “niespełnionych celach Kajetana, odnośnie do anime, jakie chce obejrzeć”, więc pozostańmy przy temacie.

Z racji, że Marzec Lwa (oryg. 3-gatsu no Lion) kusił mnie od dłuższego czasu, nie mogłem przejść obojętnie obok zapowiedzi wydawnictwa Dango. Tytuł ów był zdecydowanie najgłośniejszym, który zaproponowała ekipa z logo pandy, jako nowość na Pyrkon. Konwent odwiedziłem, stoisko wyżej wspomnianych także – manga zakupiona, dziękuję, miłego dnia. Swoją drogą, obsługa była niezwykle milutka.

Przejdźmy jednak do sedna. Marzec Lwa przedstawia nam na samym początku 17-letniego Rei’a Kiriyamę, który mieszka samotnie w Tokio. Czym zajmuje się na co dzień? W opozycji do rówieśników nie chodzi do szkoły – nasz główny bohater jest zawodowym graczem w shogi, czyli niezwykle popularną w Japonii grę (dla rozjaśnienia, jest to w pewnym sensie gra porównywalna do szachów, choć potraktujcie tę wskazówkę z dużym dystansem). Dlaczego nastolatek mieszka sam? Tu sytuacja przedstawia się na bardzo dołującą, albowiem stracił on najbliższych w wypadku samochodowym. Jak wygląda takie życie? Cóż, chyba wystarczająco opisuje je negatywne uczucie, które znane jest każdemu z nas (w większym, czy mniejszym stopniu).

Mam na myśli samotność

Rei jest introwertykiem i można to stwierdzić bez cienia wątpliwości. Człowiek jest jednak istotą społeczną, każdy z nas potrzebuje drugiej osoby obok. Wszyscy chcemy obcować z innymi, tak już funkcjonujemy. Z otchłani samotności wyciąga go w pewnym momencie dłoń, albo raczej trzy dłonie, chociaż może sześć? I kilka par kocich łapek. O tak, o tym nie można zapomnieć!

3-gatsu no lion manga

Mowa o trzech dziewczynach: Akari, Hinacie oraz małej i wyjątkowo pociesznej Momo (i ich kotach!). Pierwsza z wymienionych, a jednocześnie najstarsza, w pewnym sensie przygarnia do siebie naszego bohatera i pomaga mu w socjalizacji. Urocze jest, jak siostry traktują go jak swojego brata i choć mogłoby się to wydawać nieco dziwne, a sam bym pewnie tak pomyślał, czytając napisane przeze mnie wersy, to jednak wydaje się w tym przypadku zwyczajnie naturalne.

Na tym wypada mi zakończyć streszczenie pierwszego tomu. Od siebie napiszę, że jestem bardzo zadowolony i zdecydowanie zakupię kolejny tom (właściwie to już do mnie jedzie :)). Mam nadzieję, że będę miał okazję podzielić się z Wami wrażeniami także z niego i nie kryję, iż liczę na utrzymanie poziomu. Na koniec dodam tylko coś, co pisałem już w prywatnej rozmowie z Leniwcem. Czytając mangę, odniosłem wrażenie, że od anime bym się mocno odbił, bo łatwo mi się rozproszyć. A rozwój fabuły jest tu wyjątkowo ospały i melancholijny. Zdecydowanie wpływa to na klimat serii, ale jeśli nie mógłbym w jakimś stopniu sam dyktować szybkości akcji, zanudziłbym się. Niemniej, pierwszy tom jak najbardziej na duży plus.

Jacek 2.0

Jako że od dawna nie sięgałem po nic, czego bym już wcześniej nie przeczytał – a wręcz jestem w trakcie kolejnego odświeżenia One Piece od początku, więc postanowiłem napisać tutaj o czymś nieco innym. Mianowicie przychodzę do was z Dobrą Nowiną, gospelem o słodkościach, jakie zsyła na nas w ostatnim czasie Weekly Shounen Jump z publikowanymi przez niego pozycjami.

Chociaż wróć, o jednej nowości będę w stanie Wam coś powiedzieć…

One Piece

Wstęp do Sagi Kraju Wano mamy już za sobą i Oda zgrabnie rozstawił nam postaci na szachownicy. W ten sposób większość Słomianych Kapeluszy została w Kwiecistej Stolicy, a sam Luffy po przyjęciu potężnego gonga od Bestii Kaido wylądował w lokalnym Zakładzie Karnym. Przełożyło się to ostatecznie na dwie nitki fabularne: jedna dotyczy organizacji rebelii przeciwko zdradzieckiemu szogunowi Orochiemu, który zdobył władzę poprzez sprzymierzenie się ze wspomnianym wcześniej Yonkou i dokonaniu zamachu stanu.

Tutaj poznajemy powoli tragiczną historię upadku klanu Kozuki. Dowiadujemy się m.in. o tym jakie relacje dzieliły ich wraz z Zou, czy też poznajemy resztki wiernych wojowników, którzy po upadku poprzedniej władzy ukryli się, czekając na dogodny moment do dokonania zemsty. Wyjaśnia się nam także zagadka, dlaczego sztuczny Demoniczny Owoc SMILE ma taką, a nie inną nazwę. I powiem wam, że jak czytam tę mangę od lat, to jest jedną z najbardziej niepokojąco pokręconych, a wręcz okrutnych rzeczy, która zawitała na jej karty.

Drugim prominentnym wątkiem, który przychodzi nam śledzić, jest pobyt Luffiego w industrialnej części wyspy, w więzieniu przy ciężkich robotach. Jednak nasz protagonista nie traci ducha, a czas tam spędzony wykorzystuje do treningu ciała oraz wzmacniania Haki. Udaje mu się także znaleźć niespodziewanego sojusznika. Nawiasem – przedstawiono w tym miejscu również pobocznego, aczkolwiek istotnego villaina i sposób, w który to uczyniono, absolutnie powala. Uwielbiam, gdy autor zaczyna sięgać po nieoczywiste zagrywki – sięganie po musical, czy ekstrawaganckie sekwencje taneczne. Przykładem niech będzie scena, gdzie Big Mama zaczyna śpiewać wraz z całym zaczarowanym lasem. Za to kocham ten komiks.

One Piece manga chapter zoro

Nie będę ukrywał, że Oda-sensei wpakowuje w tę sagę wszystko to, co najlepsze w jego pisaniu. A pamiętajmy, że gdzieś tam czai się także Reverie z całym bogactwem inwentarza. Czekam z niecierpliwością, aż dowiemy się więcej o Wieku Pustki, czy tajemniczym Królu oraz Woli D.

Podsumowanie: obecny Arc w One Piece dostarcza mi sporo radości. Chociaż postaci i miejsc, jakich nazwy musimy zapamiętać jest trochę, to całość Oda zachowuje w jak najlepszej czytelności. Podoba mi się również masa nieprzewidzianych sytuacji wynikających z działań bohaterów oraz element zbliżającego się chaosu w osobie Big Mamy.

My Hero Villain Academia

Mówiąc już o chaosie oraz brutalności. Obecne wydarzenia w Boku no Hero Academia absolutnie poszły w stronę, w jaką nie spodziewałem się, że kiedykolwiek nas zaprowadzą. Na chwilę obecną porzuciliśmy Akademię U.A. oraz Deku wraz z resztą klasy. Zamiast tego od kilku dobrych rozdziałów nieustannie towarzyszymy Lidze Złoczyńców! Niezwykle odświeżające doświadczenie.

W większości shounenów każdy raczej spodziewałby się, że ekstensywny trening jest raczej domeną bohaterów. Nie tutaj. Toragaki Shimura wraz z resztą gangu są w niemałej rozsypce. Choć udało im się zdobyć z rąk yakuzy strzały wygaszające Quirki, nie dało im to pola do dalszej ekspansji wpływów. Wręcz przeciwnie – ścigani przez bohaterów tracą m.in. informatora, a bez wsparcia All for One brak zaplecza taktyczno-strategicznego. W szczególności kieszenie szybko zostały opróżnione z funduszy i w momencie, którym do nich zaglądamy, muszą np. Sięgać po kradzieże, napaści albo nawet ataki na inne grupy przestępcze. Kiedy wydaje się, że wszystko stracone – odzywa się do nich lekarz odpowiedzialny za utrzymanie AfO przy życiu po tym, gdy All Might kilka lat wcześniej zmasakrował mu twarz.

My Hero Academia manga villain

Największym zaskoczeniem będzie dla Was fakt, że tego doktorka zdążyliśmy już poznać wcześniej. Pytacie gdzie? Otóż to ten sam okrąglutki facet z wąsem i oczami ukrytymi za grubymi szkłami, który powiedział Deku, iż ten nie ma Quirka! Nie powiem, trochę mnie to zszokowało, bo rodzi pytanie – czy rzeczywiście protagonista nigdy takowego nie posiadał, a może został mu w tamtym momencie skradziony? A może brak supermocy uratował go przed zamianą w Nomu? Cała masa pytań.

Wracając do sedna – Shigaraki musi udowodnić, że jest godzien bycia następcą AfO. Jedynym sposobem, aby to osiągnąć, będzie pokonanie Gigantomachii. Przy okazji w całą hecę włącza się tajemnicza organizacja o nazwie Front Wyzwolenia Meta-ludzi.

Podsumowanie: tego, czego najmniej się spodziewałem po MHA, była eskalacja brutalności. Tak, Deku już wcześniej w groteskowy sposób łamał swoje ciało, a taki AfO wyglądał paskudnie niepokojąco. Tutaj jednak Horikishi wprowadza całość na zupełnie inny poziom. Niektóre sceny wręcz zahaczają o gore, czy exploitation. Jak na mangę shounen – dawno nie widziałem w żadnej tego typu historii takiego romansu z krwią, flakami i bezceremonialnym wykańczaniem zastępów ludzi. Trup ściele się gęsto.

Chainsaw Man

Nadal jest absolutnie szalony. Właściwie powiedziałbym, że to zaprzeczenie tego, czym przez większość swojego istnienia był WSJ. Rzygowiny, bezpośrednie odniesienia do seksualności i poziom przemocy, który nawet nie zawsze znajdziemy w seinenach. Ta seria kompletnie nie miałaby szansy pojawić się na łamach tygodnika jeszcze kilka dobrych lat temu, ale teraz? Nowy kierunek wydawniczy bardzo mnie ekscytuje.

Samurai 8

Od Kishimoto-sensei, przy rysunkach byłego asystenta – na razie jest sympatyczny, ale nic ponadto. Na chwilę obecną dostajemy krótkie, luźno ze sobą związane historyjki i wstęp do głębszego lore świata. Póki co, za mało, by cokolwiek więcej powiedzieć. Nie zachwyciło mnie, ale też nie odrzuciło. Wciąż daję kredyt zaufania. Właściwie obecnie muszę ponarzekać tylko na jedną rzecz – o ile od strony artystycznej wykonanie mangi jest bardzo dobre, to z czytelnością leży. Są kadry, na których nie jestem w stanie rozróżnić, gdzie jest bohater, a co jest tłem. Męczy to straszliwie i dezorientuje przy czytaniu. Mam wielką nadzieję, iż w przyszłości ten element zostanie poprawiony.

Kishimoto samurai 8 manga

Heart Gear

Wydawany tylko w formie cyfrowej na Manga Plus wciąż gra na harfie mojego serca. Dla sierot stęsknionych dobrym sci-fi w formie mangi to pozycja obowiązkowa. Wygląda fenomenalnie, historia jest intrygująca, bohaterowie niezwykle sympatyczni, a co najważniejsze emanuje takim specyficznym klimatem. Pustka postapokaliptycznego świata, w którym ludzie w końcu zgładzili swoją cywilizację, przywodzi na myśl klasyczne BLAME! – ciężko drugi raz oddać taką atmosferę, a tutaj wyszło to wybornie. Polecam!

Cisza przed burzą – Bezpańscy literaci tom 10

Krzysiek

Nareszcie nastąpiła chwila wytchnienia. Przez pryzmat wydarzeń z poprzednich chapterów, można rzec, iż nasi główni bohaterowie oraz czytelnik potrzebowali przerwy na złapanie oddechu. Dziewiąty tomik był punktem kulminacyjnym, w którym zawiązała się cała wojna z Gildią. A przedtem przecież też ciągle się coś działo i każdy kadr nasączony był akcją po same brzegi. Normalnym więc było lekkie zwolnienie tempa.

Na szczęście to wyciszenie nie oznaczało spadku jakości. Okazało się bowiem, że przerwa między wątkiem z Gildią a tym, co ma dopiero nadejść, była bardzo potrzebna. Dała miejsce na rozwinięcie motywów, które okazały się istotne, ale nigdy nie zostały odpowiednio zaprezentowane. Narracja kolejnych rozdziałów skupia się przede wszystkim na lepszym i dokładniejszym zaprezentowaniu głównych postaci. Ujmując temat bardziej szczegółowo – Kunikida, czyli logistyk wszystkich zadań z Agencji, nasz najbardziej sztywny i nieobdarzony choćby znikomą cząstką poczucia humoru okularnik, w końcu dostaje trochę czasu antenowego. Mamy krótką historyjkę z jego udziałem, zagłębiamy się w charakter tego gagatka oraz nieco bardziej poznajemy kształt jego relacji z innymi członkami biura detektywów. Można go polubić albo tak jak w moim przypadku – cieszyć się, że nie poświęcono mu za dużo miejsca. Zabieg był potrzebny, ale ja nie lubię takich sztywniaków, więc przygodę Kunikidy przeczytałem z najmniejszym zainteresowaniem.

Bungou Stray Dogs manga onlie

Poznajmy się bliżej – Kunikida, Atsushi, Dostojewski

Atsushi również ma w omawianym tu zbiorze swoje pięć minut. Można oczywiście powiedzieć, że przecież rola, którą pełni w całej historii jest niezwykle ważna i co chwila dostajemy kolejne fragmenty z jego życia, jednak tutaj spojrzymy na niego nieco innej perspektywy. Na pierwszych stronach dziesiątego tomu dowiadujemy się o tajemniczym wypadku. Nie można rozpoznać ofiary tego zdarzenia, bo tir przejechał poszkodowanej osobie twarz, ale jak przystało na prawdziwych detektywów – biorą tę sprawę. W wyniku przeprowadzonego śledztwa okazuje się, że rozjechanym człowiekiem jest ktoś, kto w przeszłości Atsushiego był bardzo ważną osobą. Jak poradził sobie z tą wiadomością młodociany agent? Zachęcam do sięgnięcia po mangę osobiście!

Żeby nie obracać się jedynie w gronie tych dobrych charakterów, autorzy postanowili również przybliżyć odbiorcom nadciągające zagrożenie. Wspomniany w poprzednim tomie Fiodor Dostojewski zostaje tutaj pokazany na tle Mafii Portowej, jako potężny antagonista. Jest to jego pierwszy występ i nadal nie można o nim za dużo powiedzieć, jednak wydaje się bardzo ciekawym jegomościem. Mam nadzieję, że w kolejnych rozdziałach będziemy się mogli cieszyć dobrze napisanym złolem, bo w zakończeniu dziesiątego tomu wypadł naprawdę intrygująco.

manga

Jest trochę mniej humorku, dużo mniej Dazaia, ale frajda z czytania i tak była ogromna. Jeśli po wydarzeniach związanych z wojną między organizacjami pomyślałeś sobie, że nic lepszego się już nie wydarzy i postanowiłeś porzucić czytanie Bezpańskich literatów, to natychmiast napluj sobie w twarz i biegnij kupić kolejne rozdziały. Czuję, że idą dobre czasy dla poetów z Jokohamy.

Witch Hunter chapter 1-6

Jacek aka Leniwiec

Pewnego dnia, Wiedźmy niespodziewanie postanowiły wypowiedzieć wojnę ludziom. Wraz ze swoimi przywoływanymi kompanami – Supporterami – zaczęły toczyć jednostronną batalię. Ofiarą tego nagłego ataku padła ponad połowa ówczesnego społeczeństwa.

Wśród przetrwałych zaczęły pojawiać się osobniki posiadające magiczną moc, podobną do tej używanej przez wiedźmy. Wspólnie stworzyli elitarne jednostki nazywane Witch Hunters. Jednym z nich, a także jednym z najsilniejszych, jest Tasha Godspell, który wraz ze swoim Supporteram – Jack-O-Lantern wspólnie polują na wiedźmy.

Coś jednak sprawia, że misją Tashy nie jest wymordowanie wszystkich wiedźm, a odnalezienie jednej konkretnej, ubranej w czerwień…

Prosto z Chin

Ciekawa manhua, która przypadkowo rzuciła mi się w oczy. MAL nie bez przyczyny jako podobne proponuje Soul Eater czy D.Gray-Man – klimatem może nie do końca się zgadza, ale fanom stylu graficznego wymienionych WH na pewno przypadnie do gustu.

Właśnie: klimat. Z tym miałem największy problem. Ciężko mi było wkręcić się w przedstawiony świat i postacie. Jednym z mankamentów okazał się już na początku… Najsilniejszy główny bohater, który od rozkręcenia się akcji zbierał bęcki. Jestem po sześciu chapterach (czyli prawie dwóch tomach) i wciąż nie czuję jego „potęgi”.

witch hunter manga manhua

Nie mogę jednak zaprzeczyć, że momentami akcja zapierała dech w piersiach. Wykorzystywane przez bohaterów techniki robiłyby świetną robotę w animowanej wersji.

Fabularnie na razie nie ma szaleństw, nie porywa, ale i nie zniechęca. Manhua na ten moment ma 22 tomy, każdy po 4 rozdziały, więc niedługo ją nadrobię. Może w kolejnym tomie poznam prawdziwą siłę Tashy i jego komicznego kompana. Bez wątpienia jednak warto sprawdzić Witch Hunter.

witch hunter manga online

Shaman King tom 2

Sielankowy klimat zabawy z duchami, który do tej pory serwował nam Shaman King, autor uciął bardzo szybko – oto zbliża się wielki turniej szamanów. Zwycięzca zdobędzie niewyobrażalną moc, dzięki której będzie mógł zmienić świat. Zwiastują go wojownicy z całego świata zjeżdżający wprost do Tokio.

Jeden z nich – Ren – upatrzył sobie Amidamaru, jako nowego kompana… A Yoh odczuł na własnej skórze, jak wiele treningu mu jeszcze brakuje. Od tej pory będzie trafiał na coraz silniejszych przeciwników, stawi czoła nawet wskrzeszonemu mistrzowi sztuk walki. I gwarantuję, że to dopiero czubek góry lodowej.

Shaman King Ren manga

Wielki początek

Łał, Shamam King wciągnął mnie niesłychanie – dwa tomy połknąłem w moment. Odchodzę też od sprawdzania, ile rzeczy tak naprawdę pamiętam z anime – zacząłem w pełni oddawać się lekturze, jak gdybym czytał coś nowego.

Pojedynki są super! Anime nie ukazało takiego napięcia i energii, jakie można odczuć, kartkując kolejne chaptery. Szkoda tylko, że wciąż jeszcze pozostała pewna cukierkowość. Wątpię jednak, abyśmy trwali w takich uproszczonych rozwiązaniach fabularnych. Raczej autor chciał tylko pokazać czytelnikowi, że Yoh nie jest byle kim (w końcu z jakiegoś powodu musi być protagonistą).

bason vs amidamaru manga

Pojawiła się Anna, narzeczona przyszłego króla szamanów, znacznie bardziej przerażająca niż w anime. Rozumiem, czemu każdy się jej boi, to diabeł nie kobieta.

Czekam na debiut moich dwóch ulubionych postaci, a także pewien pojedynek na cmentarzu, który za dziecka – nie kłamię – był dla mnie okropnym doznaniem, ale o tym już w kolejnych manga update.

Do usłyszenia!

Jak widzicie, tytułów, dla których warto zrobić miejsce w wakacyjnej torbie, jest całkiem sporo. Dajcie znać, co Wy aktualnie czytacie i co jest waszym zdaniem godne polecenia.

To wszystko na dziś, cieszcie się weekendem, a my wrócimy do Was z nowym tekstem już pojutrze!

Jeżeli spodobał Wam się nasz tekst, możecie również polubić nasz fanpage – Leniwa Popkultura.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: