Luminous=Blue | Recenzja | Krótka historia o miłości dojrzanej w aparacie

Uwielbiam serię wydawniczą JW* głównie za fakt, iż nigdy do końca nie wiadomo, czego się można po niej spodziewać. Z dzisiaj recenzowanym tytułem jest bardzo podobnie. Jeśli miałabym opisać „Luminous=Blue” jednym zdaniem, to porównałabym ją do Kinder Niespodzianki. Po okładce liczyłam na luźną, szkolną historię yuri, a zamiast tego trafiłam na nieco przedramatyzowaną mangę ze zgrabnie zawartym fanserwisem. Życie, jak zawsze, jest pełne zaskoczeń i ciekawych tytułów.

Luminous=Blue

Kou Tarumizu udało się właśnie dostać do wymarzonego liceum. Ze swoim aparatem w dłoni i wrodzonym optymizmem, kierowała się radosnym krokiem do szkolnego klubu fotograficznego tylko po to by… okazało się, że z powodu braku członków został ten zawieszony! Żeby rozczarowań było mało, jej fotograficzne guru, Uchiho Hayama, przechodzi niemoc twórczą. A licealny konkurs artystyczny tuż za pasem…

Jeśli chodzi o fotografię, to Kou nie wie, kiedy się poddać. W celu rozpromowania klubu i rozbudzenia na nowo pasji u Hayamy postanawia spróbować swoich sił w konkursie. Jako modelki wybiera ledwo co poznane koleżanki z klasy – stawiającą pierwsze kroki w świecie modelingu, stonowaną Nene oraz głośną, pozytywną Amane. Mimo że dziewczęta pozornie łączy tylko przyjaźń, da się zauważyć chemię między nimi. Tarumizu nie miała jednak pojęcia, jak bardzo wspólną sesją wpłynie na ich wzajemne relacje…

Czy to przyjaźń, kochanie, a może trójkącik?

Zdecydowanie największą zaletą tej serii i powód, dla którego z miejsca mnie kupiła, jest widoczna chemia między bohaterkami. Nawet jeśli nie wiemy o nich wszystkiego (a skrywają w sobie parę brudów), to i tak jesteśmy ciekawi, w jakim kierunku podążą ich dalsze losy. Dziewczyny wyglądają niewinnie, jednak nie zawsze zachowują się wobec siebie krystalicznie czysto, co również wzbudziło moje zainteresowanie. A przynajmniej stanowi miłą odskocznię od typu „przeuroczych bohaterek, robiących przeurocze rzeczy i przeuroczo wyznających sobie miłość”, do których zdążyły mnie przyzwyczaić co niektóre tytuły z tego gatunku.

W tym obiektywie nie odbija się tylko jasność

Luminous=Blue sprawdzi się też doskonale dla osób lubiących przeczytać coś lekkiego z dużym natężeniem dram. Paradoksalnie nie jest to wadą. Sama historia wydaje się raczej prosta, jednak dzięki ciągłemu wprowadzaniu przez autorkę różnych nietandetnych twistów emocjonalnych, czytelnik nie jest w stanie się znudzić (co przy tak grubym tomiku nie zawsze jest oczywiste). Praktycznie do samego końca też nie wiadomo, w jakich konfiguracjach związkowych skończą bohaterki. To dodatkowo buduje napięcie.

Chyba mój jedyny problem z tą serią wynika z tego, że przez długi czas zastanawiałam się: „o co im wszystkim chodzi?”. Trudno oczekiwać po dwóch tomach rozbudowanych interakcji pomiędzy postaciami i skomplikowanych mechanizmów psychologicznych, jednak brakowało mi czasami konsekwencji albo podstaw takiego, a nie innego zachowania danej postaci. Szczególnie w przypadku Nene i Kou, z uwagi na dominację ich wątku w stosunku do całej serii. Aż mi się zrobiło szkoda Amane. W pewnym momencie dało się odczuć, jakby nie była do końca potrzebną postacią. Przez to wszystko samo zakończenie, które miało być emocjonalne i budzące napięcie, wybrzmiało pozytywnie, ale trochę płasko.

Na szczególną uwagę zasługuje w tym momencie drugoplanowa postać Hayamy. Od samego początku czytelnik może odnieść wrażenie, że jej motywacje nie są do końca jasne i czyste. Kierowane przez nią działania bezpośrednio wpływały na kształtowanie się więzi pomiędzy dziewczynami i mocno zamieszały w ich życiu. Mimo to sposób zakończenia wątku Hayamy nieco mnie rozczarował i stanowił jedną ze słabszych stron tej serii. Odniosłam wrażenie, że Luminous=Blue spokojnie mogłoby dostać o wiele więcej tomów. Autorce ewidentnie zabrakło czasu na dobudowanie bohaterów.

Czy ta kreska może kłamać?

Przyznam się, że po pierwszych stronach miałam wrażenie, że ten tytuł będzie zawierał w sobie parę scen erotycznych. Nie zrozumcie mnie źle! Sama kreska jest naprawdę ładna, a protagonistki szczegółowo narysowane. Nie zmienia to jednak faktu, że można było zauważyć niby przypadkowe, ale jednak umyślnie dobrane ujęcia ud czy nieco zbyt sugestywnych twarzy bohaterek. Mimo to ledwo można było uraczyć scen pocałunku, nie mówiąc już o czymś więcej. 

Moja drobna zagadka sama się rozwiązała już w połowie tomu, przy przejściu z pierwszej części na drugą – okazało się, że autorka do tej pory była znana z o wiele bardziej erotycznych tytułów niż Luminous=Blue. Z chęcią zapoznałabym się z tym aspektem jej twórczości, zwłaszcza, iż obecnie na rynku „dominują” głównie delikatniejsze yuri (trudno mówić o tym w tym kontekście, gdy jest ich tyle, co kot napłakał).

2w1 ≠ mniejsza wygoda 

Za „Luminous=Blue” odpowiedzialne było wydawnictwo Waneko i tomik jakością publikacji nie odstaje od dotychczasowych mang z serii JW. Na szczególną uwagę zasługuje estetyczny krój pisma użyty w tytule – dość dobrze oddaje nieco melancholijny klimat historii.  Jestem też sporą fanką podwójnych wydań od Waneko, ponieważ mimo grubości tomik bardzo dobrze leży w ręce. Na dodatek papier jest na tyle wygodny do czytania, że nic tylko zaszyć się w kąt i oddać lekturze! 

We trójkę to wcale nie tłok

Po czasie na pewno będę bardzo miło wspominać lekturę Luminous=Blue. Przede wszystkim zawiera wszystko to, czego oczekuję od dobrego yuri, czyli: ładnej kreski, ciekawej dramy oraz chemii pomiędzy bohaterkami. Mam nadzieję, że to nie był ostatni tytuł z tego gatunku w ofercie JW (albo tej zwykłej, potrzebuję więcej ciekawych yuri w Polsce!). Z pewnością będę czekać na więcej i na pewno zrecenzuję dla Was każdą nową serię!

*JW – Jednotomówki Waneko. Seria wydawnicza, licząca już ponad 50 mang. Jej celem jest wydawanie serii 1-2 tomowych w powiększonym formacie. Nakład nie jest zbyt duży, tomiki rzadko kiedy są też dodrukowywane.  Więcej jednotomówek na naszej stronie znajdziecie tutaj.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments