Lalka – Bolesław Prus

lalka streszczenie

lalka

Lalka u Leniwca

Pisanie takiego tekstu jest w pewnym stopniu stresujące. Książka ma wielu fanów, nawet bardzo wielu – a jeszcze więcej osób ją przeczytało. Więc jest różnica w pisaniu recenzji książki mniej znanej, albo po prostu normalnej, i lektury. Mam nadzieje, że nikt mnie za to nie wychłosta.

Mężczyzna dla miłości swojego życia zrobi wszystko – rzuci nałóg, znajdzie lepszą pracę, przejdzie na dietę… Albo zdobędzie znaczny majątek na wojnie i wykupi patent szlachecki tylko po to, aby móc wejść do salonów osób z wyższych sfer. Wokulski był pewnym siebie oraz energicznym mężczyzną, więc oprócz wyżej wspomnianych rzeczy, skusił się jeszcze na spłacenie długów ojca swojej ukochanej i nawet licytowanie ich kamienicy… A to wszystko dla kobiety!

Dla pewnej Beli Łęckiej – pięknej i młodej szlachcianki, kokietki, która żyła w swoim świecie, nie znając problemów zwykłych ludzi. I tak przez całą Lalkę obserwujemy starania Stanisława Wokulskiego, aby zostać pokochanym i tej miłości godnym.

Lalka jest lekturą w drugiej klasie liceum, więc sporo osób musiało się z nią zapoznać. Albo przynajmniej ze streszczeniem. W tym i ja. Na początku czytanie było dość trudne i uciążliwe, ale z każdą kolejną stroną robiło się coraz ciekawiej. I tak z dziesięciu stron dziennie skończyłem na średnio siedemdziesięciu.

One są jak lalki

Poza kwestią tego, że książka naprawdę była ciekawa, czytałem ją z przymuszenia. Wiecie, co można najgorszego zrobić książce? Spalić? Porwać? Nie, to nie problem – przecież jest jeszcze sporo tomów na świecie, a i dodruki się robi. Największą krzywdę książce zrobi Ministerstow Edukacji Narodowej, dodając ją do kanonu lektur obowiązkowych. Przez to świetne książki tracą w pewnym stopniu swoją świetność i stają się, dla niektórych oczywiście, nieprzyjemnym obowiązkiem. Bo ci, co nie chcą jej przeczytać – i tak jej nie przeczytają. Dlatego właśnie Lalkę czytałem z pewnego przymuszenia: zbliżającej się treściówki.

A sama książka jest naprawdę fajna. Mimo że trochę ponad 600 stron to całkiem sporo, czytało się ją przyjemnie. Mamy tutaj główny wątek miłości Wokulskiego do Izabeli, który jest całym kołem napędowym Lalki – przez niego fabuła ciągle brnie do przodu. Co nie znaczy, że został on ukazany tylko jako wyżej wspomniane koło, którego jedynym zadaniem jest być. Bo Bolesław Prus bardzo dobrze odzwierciedlił losy nieszczęśliwie zakochanego – bardzo, bardzo zakochanego – faceta. Coś w tym jest, że i cząstkę siebie z przeszłości w Wokulskim odnajduję… Oczywiście nigdy nie byłem taki bogaty. Bo warto zaznaczyć: Stanisław miał ogromny majątek – taki, że do śmierci by go nie wykorzystał, a i cały czas miał dochody. Wykorzystywał go na pozyskanie względów Izabeli, a w międzyczasie poznawanie nowych osób.

Co mnie jednak dziwi najmocniej – prawiła – to okoliczność, że na podobnych lalkach nie poznają się mężczyźni.

I tutaj dochodzimy do jednej z rzeczy, które przyczyniły się do świetności Lalki. W tej książce nie ma nudnych bohaterów: mamy Ochockiego – marzyciela, u którego ponad wszystkim stoi rozwój, mamy Szumana – żyda, mądrego, ale niekoniecznie potrafiącego się określić, po czyjej stronie stoi: żydów czy reszty ludzi, mamy panią Wąsowską, która była najbardziej intrygującą kobietą w tej książce, no i oczywiście subiekta, a przy tym drugiego głównego bohatera – Rzeckiego.

Oczywiście to nie wszyscy, bo było ich jeszcze sporo, ale ich poznać musicie sami. Jednak macie moje słowo: znajdziecie kogoś, kogo polubicie.

Poza tym te postacie nie są statyczne. Zmieniają swoje poglądy i nastawienie do innych bohaterów w Lalce. Robią to naturalnie, jakby autor opisywał prawdziwe losy znanych mu ludzi.

Co mi się nie podobało

Problemem jest Wokulski, który na tle tych wszystkich oryginalnych indywiduów wypada trochę blado. Przynajmniej do pewnego momentu, w którym przejrzy na oczy.
Nic mnie w Lalce nie odrzuciło ani nie zniechęciło do czytania. Chociaż były rzeczy, które mnie drażniły: chociażby zaślepiony miłością Wokulski, czy zmieniający co chwilę zdanie Szuman. No i Szlangbaum – ten młodszy – również żyd, bo okazał się najzwyklejszym w świecie chujem.

Warto wspomnieć o poruszanym przez Bolesława Prusa nasilającym się problemie antysemityzmu w Polsce. Wszyscy martwią się, że żydzi za bardzo ingerują w polskie przedsiębiorstwa oraz zabierają miejsce pracy rodzimym mieszkańcom. Przy okazji naśmiewają się, że śmierdzi od nich czosnkiem, a nawet kilka razy wspomniany jest pewien przesąd, jakoby żydzi odprawiali rytualne mordy na nieżydowskich dzieciach i używali ich krwi do przygotowania macy.

Ciekawostka: motyw żydowskich rytualnych mordów został wykorzystany w filmie „Ziarno prawdy”, który to powstał na podstawie książki autorstwa Zygmunta Miłoszewskiego o tym samym tytule. Na pewno przeczytam i napiszę recenzję, a film już teraz mogę Wam polecić.

Dla tych, który nie lubią czytać – nie no serio, jak tak można – powstała serialowa adaptacja Lalki. Ponoć bardzo wierna pierwowzorowi.

lalka streszczenie

Leniwiec ocenia

Tak szczerze: czytam wszystkie lektury, ale tylko nieliczne bardzo mi się podobają. W tej wąskiej grupce znajduje się właśnie Lalka jako lektura inna niż inne. Bo w końcu proza, heh. I tę książkę Prusa nie traktowałem jako przymusowej lektury, a jako pozycję, która sam wybrałem i z własnej woli ją czytam. Podobała mi się. Może to przez życiowy wątek romantyczny, może tylko przez to, że to dobrze napisana książka – tak po prostu.

Tak na koniec: dajcie mi tutaj ludzi, którzy mówią, że lektury są przestarzałe – bo ja jakoś nie zauważyłem dużej różnicy w postrzeganiu i odbieraniu miłości za czasów pisania Lalki przez Prusa, a 2017 rokiem. No chyba że ktoś obraca się w otoczeniu Karyn i Sebów, wtedy to każda książka będzie przestarzałą.

Tyle ode mnie. Zachęcam do komentowania posta – napiszcie, czy Wam się Lalka podobała lub przeciwnie, nie trafiła w wasze gusta. Zachęcam także do polubienia mojego fanpejdża, coby nie ominąć żadnego nowego posta! 🙂

3
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Unknown
Gość

Akurat będę miał "Lalkę" w szkole już niebawem. Twoja recenzja w moim przypadku bardzo przybliżyła mi tę lekturę.

szogu44
Gość

Dzięki za komentarz!
O wielu rzeczach tutaj jeszcze nie wspomniałem, ale gwarantuję, że fabuła jest dobra i ciekawa 😀

Poppapraniec
Gość

Ludzie z otoczenia Karyn i Sebów nie czytają nawet streszczeń, bo ich szósty zmysł każe im z góry zakładać, że to szmira i chłam. :p Jeśli chodzi o lektury, to masz rację – dopóki czytasz to z własnej woli, jest fajnie, ale raczej nikt nie lubi być do czegoś zmuszany. Trzeba jakoś zadbać o swoje nastawienie do lektur, żeby nie skreślić żadnej z nich tylko dlatego, że znalazła się w spisie. Myślę, że ważną rolę w tym miejscu odkrywają poloniści, bo od ich podejścia zależy, jak odbieramy obowiązek poznania lektur. Oczywiście są jeszcze inne czynniki. „Lalkę” czytałem w gimnazjum, ale… Czytaj więcej »