Kwiat i Królik | Ładni chłopcy w kiepskiej mandze | Recenzja

Pan Aizawa to stały klient firmy Kaizuka. Codziennie nadaje i odbiera paczki. Pewnego dnia do jego regionu zostaje przydzielony nowy kurier – Ryota Kajiyama. Nieświadomy tego, co go czeka, puka do drzwi mieszkania 411, a jego oczom ukazuje się… facet z głową królika. Sytuacja powtarza się dzień w dzień i coraz bardziej zastanawia Ryote. Co kryje się pod tą maską? Dlaczego codziennie ma ją na głowie? I, przy okazji, czemu zamawia aż tyle paczek?! A jak każdy wie, tam, gdzie królik, musi być też romans… Czy coś takiego.

Jest to jednak opis tylko jednej z trzech historii zawartych w tomiku. Pozostałe dwie to miłosne zawirowania pewnego pianisty i pierwsze kroki do seks-przygód dwójki licealistów. Złapcie się czegoś bardzo mocno. Zapraszam do recenzji mangi Kwiat i królik.

Kwiat w pudełku i królik na głowie

Tytułowa historia, bo to na niej chciałbym się w tym momencie skupić, jest dość… mierna. Zaczyna się całkiem w porządku i zakładam, że gdyby dano jej cały ten tomik na rozwinięcie, pisałbym teraz o niej zgoła inaczej. Mój pierwszy zarzut odnośnie do komiksu, który dotyczy też tak naprawdę sporej ilości mang boys love – kurde, gdzie tu jest ta miłość? Jestem w stanie zrozumieć, że bohaterowie zauroczyli się w sobie od pierwszego wejrzenia w drzwiach, chcieliby się bliżej poznać, ale… Skąd czytelnik miał wiedzieć, że oboje czują coś do chłopców? I nie, tematyka poniekąd nie wymusza odgórnie miłości do faceta. Poza tym nie mieli ani jednej, dosłownie, ani jednej przelotnej myśli, czego oczekują w tej relacji.

Kolejną wtopą mangi Kwiat i Królik jest: zero czasu poświęconego na analizę własnych uczuć, o ile faktycznie się tam pojawiły. Jak połączycie to wszystko do kupy, widać jak na dłoni, że jest to jedynie komiks, w którym ma być dwójka ładnych chłopców i niech się całują. Płycizna i nuda. 

Druga historia to przeniesienie Shigatsu wa Kimi no Uso na grunt BL. Oczywiście w bardzo, bardzo uproszczony sposób i, znowu, tylko po to, aby chłopcy się całowali. Po rękach.

Trzecia część zatytułowana Wspólny mianownik… I tu pozytywne zaskoczenie! Darowano sobie tę “miłość od pierwszego wejrzenia”, obyło się bez pompatycznych wyznań przy akompaniamencie fortepianu. Zamiast tego wszystkiego postanowiono na humor. Te koślawe próby pierwszych stosunków między kochankami i towarzyszące im urocze zakłopotanie. Żarty z dosłownego bólu tyłka. Poważne dyskusje, czyj jest mniejszy, żeby mniej bolało… Tak niewiele wystarczyło, aby Chiaki Kashima stworzyła coś dobrego! To zdecydowanie moja ulubiona część tomiku, przy której, wreszcie, dobrze się bawiłem.

Głowa królika jest świetna!

Oprawa wizualna to standard dzisiejszych czasów. Nie ma w niej nic, po czym mógłbym rozpoznać autorkę. Ale trzeba pamiętać, że choć nie wybija się z tłumu, dalej spełnia oczekiwania czytelnika – chłopcy są naprawdę ładnie namalowani. Manga czasem przypomina bardziej szkicownik i to, o dziwo, dodaje jej uroku. A głowa królika jest genialna!

Sytuacja zmienia się nieco przy najlepszej części tomiku, o której pisałem przed chwilą. Tam, miałem wrażenie, jakby autorka odrzuciła przyjętą konwencję i odpuściła standardowy styl. Wspólny mianownik jest jeszcze bardziej “koślawy”, a przez to również bardziej intrygujący. Serio, gdyby trzecia historia grała pierwsze skrzypce w tym tomiku, prawdopodobnie pisałbym o nim znacznie cieplejszymi słowami.

Kwiat i królik Hana to Usagi

Polskie wydanie

Muszę przyznać, że wydawnictwo Dango zdobywa moje serce formą, w jakiej wydają mangi. Już nawet pomijając aksamitność okładki i rewersu, gdy patrzy się na tomy markowane uroczą pandą, ma się poczucie dobrze wydanych pieniędzy. Tomik wygląda solidnie, adekwatnie do lekko wyższej – cztery złote raptem… – ceny. Jeżeli tak ma wyglądać przyszłość rynku mangowego w Polsce, a także przyszłość mojego regału, jestem za!

Mam jednak prośbę, w zasadzie do każdego wydawnictwa: jeżeli w tomiku jest więcej, niż jedna historia, zaznaczcie to w jakiś sposób. Nie powiem, że poczułem się oszukany (chociaż kupiłem mangę dla historii o gościu z głową królika), ale na pewno wprowadziło mały zgrzyt z oczekiwaniami.

Kwiat i królik

Kwiat i królik, i fortepian, i seks

Powiem otwarcie: moim zdaniem nie warto kupować tej mangi. Jeżeli szukacie komiksu, który dostarcza czegoś więcej niż tylko fanserwisu, zawiedziecie się. Historie w mandze nie porywają – sam podczas czytania dwa razy odłożyłem tomik. Fabuły są płytkie i szablonowe. Sceny seksu również. Wyjątek stanowi Wspólny mianownik, który ewidentnie wiedział, po co jest tworzony i świetnie spełnił swoje zadanie. 

Smutne, że to już któraś manga z gatunku Boys Love, po której zostaje z podobnymi odczuciami. Koledzy z klasyAbsolwenci są moim wyznacznikiem, gdyż to jedne z najlepszych mang, w których uczucia stanowią pierwszy plan, jakie w życiu czytałem. Kwiat i królik niestety nie mogą się z nimi równać.

A co Wy sądzicie o tym komiksie? Po jakie jeszcze BL od Dango powinienem sięgnąć? Na których się nie zawiodę? Napiszcie w komentarzu lub na naszym Facebook’u – Leniwa Popkultura!

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments
Natsumi
3 miesięcy temu

Jeśli chodzi o BL od Danego to polecam Coś między nami. Urocza, skupiona na uczuciach historia przypadkowej miłości z ładną kreską.