Kot, jaki jest, każdy widzi. Top 10 kotów popkultury i pomysł na prezent!

kot

Na świecie istnieją dwa typy ludzi: ci, którzy lubią koty, oraz ci, którzy są smutni. A dom bez kota to głupota. Mówcie, co chcecie, ale tak właśnie jest. W innym przypadku kot nie byłby najpopularniejszym aktualnie zwierzęciem domowym.

Historia kota domowego sięga niemal dziesięciu tysięcy lat wstecz. Właśnie wtedy pierwszy raz go udomowiono. Nic dziwnego – kto by nie chciał obcować z tak inteligentnym, przebiegłym i wyniosłym stworzeniem. Wielbiono go, jak pewnie większość z Was wie, już w starożytnym Egipcie, gdzie uznawano sierściucha za zwierzę święte. Również bliżsi nam Germanie widzieli w czworonogu uosobienie swojej bogini płodności. Tak samo często, jak koty wychwalano, tak i się ich bano, przypisując im kontakty z demonami, czy nawet piekielne pochodzenie! W sumie, gdy przyjrzeć się kotkowi Sabriny, to mogli mieć trochę racji…

Niemniej, przejście kotów do popkultury było tylko kwestią czasu. Dzisiaj możemy cieszyć nasze oczy szeroką gamą różnych kociaków w komiksach, filmach, serialach czy animacjach. Jest ich niemal tak dużo, jak samych dzieł. Ale które zasługują na szczególną uwagę? Które, swoim charakterem, wyglądem, usposobieniem wybijają się ponad szeregi zwykłych zwierzaków domowych? Które z nich są najlepsze?! 

Na te pytania zaraz Wam odpowiemy. Jako że bliżej mi do kultury dalekiego wschodu, ode mnie pojawią się propozycje kotów pochodzących stamtąd. Z kolei Michał, który jest fanem zachodniego komiksu, wytypował kilka zwierzątek zza oceanu. Serdecznie zapraszamy!

10. Kyubey – Puella Magi Madoka Magica

I chociaż sercem wierzę, że każdy kot jest wspaniały, fakty czasem są trochę inne. Zdarza się, że w postaci kota mamy istnego diabła, który podstępem wykorzystuje bohaterów. Przykładem takiego zwierzaka jest właśnie Kyubey. Ten biały, parszywy stwór zniszczył życie niejednej dziewczynce. W zamian za jedno życzenie musiały podpisać kontrakt. W wyniku czego zmuszane są walczyć na śmierć i życie z dziwacznymi istotami nazywanymi „wiedźmami”. Warto? To już niestety nie mnie oceniać.

Prawdopodobnie za swoje zachowanie oraz wykreowany charakter zasługiwałby na miejsce bliżej podium, ale… Kyubey tak do końca nie jest kotem, to jedynie kosmita o kociej aparycji.

9. Dwugłowa kotka Pająka Jeruzalema – Transmetropolitan

Dwie głowy, a w każdej co najmniej jeden gruby, ruski papieros. Alternatywna, fantastyczna wersja Marii Czubaszek? Jednak nie tym razem!

To kotka Pająka Jeruzalema, którą przygarnął z ulicy już w pierwszym tomie Transmetropolitan. Była ona pierwszym stworzeniem, jakie dziennikarz dopuścił blisko siebie po powrocie do Miasta. To właśnie kotka pełniła rolę jego towarzyszki jeszcze przed „paskudnymi asystentkami”. Nie jest najmilszym stworzeniem – czasem odda mocz na swojego nieprzytomnego właściciela albo ukradnie mu papierosy. Nie jest też urocza, a raczej wredna i dość niebezpieczna. Jednak pomimo tego wszystkiego żyją w przyjaźni – jak pająk z kotem.

8. Luna – Sailor Moon

To ta czarna Pani!

Jednak nie każdy kot-towarzysz jest zły do szpiku kości. Na przykład Luna, jedna z Księżycowych Kotów występujących w serii Sailor Moon, wykreowana została jako pomocna, wierna – początkowo nawet zadziorna – kotka. Mimo że pojawiały się małe zgrzyty, nawiązuje bliską relację z główną bohaterką, niejednokrotnie służąc jej dobrą radą, czy dzieląc się swoją bogatą wiedzą.

Można Kyubey? Można. 

7. Koty ze „Snu tysiąca kotów” – Sandman, tom „Kraina snów”

Neil Gaiman rozwiązuje w tym opowiadaniu zagadkę, która mogła nurtować fanów puszystych pupili – czy koty śnią? Oczywiście, że śnią! Tak samo, jak my wszyscy. I tak samo, jak każdym światem snów tym kocim zarządza Sandman. 

Cała akcja rozgrywa się w tym fantastycznym, onirycznym stylu, który kochają fani Morfeusza. Dużo niesamowitości, trochę zagadkowości i nieszablonowy pomysł sprawią, że już nigdy możecie nie spojrzeć tak samo na Wasze koty. Dowiedzieć się bowiem można, co im tam w głowach siedzi…

6. Salem – Sabrina, nastoletnia czarownica

Tutaj w cosplayu Monkey D. Luffy

Ten czarny kotek łączy w sobie cechy dwóch wymienionych już wcześniej: z jednej strony również nie jest oficjalnie kotem, a jedynie złym czarodziejem, który swoją karę odbywa właśnie w takiej postaci. Z drugiej jednak Salem okazuje się niezastąpionym przyjacielem Sabriny, który nie jeden raz uratował jej tyłek z opresji. Wielu fanów tego sitcomu (chociaż Salema ujrzymy praktycznie w każdej wersji Sabriny) uważa, że czarny kot był najlepszą częścią całego serialu.

5. Detektyw John Blacksad – seria Blacksad

Kolejny kot to gość, który wywęszy każdy podstęp i intrygę, nie zwiedzie się nawet zapachem kocimiętki. John Blacksad to jeden z najbardziej kultowych bohaterów komiksowych. A ponadto weteran pierwszej wojny światowej, detektyw, zawadiaka oraz uwodziciel. Twardy koleś w stylowym prochowcu. Do tego kot. W komiksowych kadrach z jego udziałem zanurzymy się w mrocznym Nowym Jorku latach 50 XX wieku. Absolutnie obowiązkowe historie dla fanów noir. Już nie długo w formie gry wideo

4. Nyanko-sensei – Natsume Yuujinchou

Zauważyliście ciekawą zależność? Większość mentorów, czy też silnych pomocników głównych bohaterów jest prezentowana w formie kotów. Ciekawe, czy to przez to, że swoimi pazurami spowodowały śmiertelny krwotok u rzeszy ludzi…

I w tym przypadku nie jest inaczej. Nyanko-sensei, czy też po prostu Madara, to zdecydowanie jeden z najbardziej uroczych kotów tej topki. Przynajmniej z wyglądu, bo z natury jest alkoholikiem, a do tego demonem, który nie pogardzi na obiad nawet człowiekiem. 

3. Garfield… I wszystko jasne

I wtedy wchodzi on, cały na rudo. Niektórych nie trzeba przedstawić, gdyż ich legenda już dawno ich wyprzedziła. Garfielda znają wszyscy. Od komiksiarzy po wszystkich, którzy mieli choć odrobinę do czynienia z popkulturą. Ta puchata maszyna do zjadania lasagne doczekała się tysięcy „pasków” w gazetach, a nawet filmu kinowego. Ciężko nie polubić tego futrzaka z ciętym językiem, który jednak ma swoje za uszami. Po pełniejszy obraz Garfielda zapraszam do recenzji!

2. Chi – Chi’s Sweet Home

Przedtem opowiadałem o tych wszystkich demonach, kosmitach i czarnoksiężnikach. Przyszedł wreszcie czas na coś normalniejszego. Chi jest zwykłą kotką. Ma swoje ponad stu-odcinkowe (3 minuty każdy) anime. Możecie czytać kolejny numerek.

No chyba, że jesteście fanem kotów. W takim wypadku Chi’s Sweet Home jest dla Was pozycją obowiązkową. Ciepłe, zabawne i niesamowicie urocze historyjki osieroconej kotki poprawią Ci humor nawet w najgorsze chandry. 

1. Pusheen!

Facebookowy fenomen, który przebojem wdarł się, a może wydarł się, z internetowych naklejek do świata realnego. Kot, a właściwie kotka (!), urzekł wielu i na stałe zagościł pośród nas w formie setek gadżetów: breloczków, maskotek, poduszek, kubków, koszulek i wielu innych. Nie ma na co narzekać, bo ta kuleczka jest naprawdę słodka. Spójrzcie tylko na tę uroczą mordkę i malutkie łapki na grubiutkim kadłubku. Sama słodycz! 

Ale czy to tak do końca Facebookowy fenomen? Myślę, że lwia cześć osób wysyłająca te przeurocze naklejki swoim znajomym, nie zna prawdziwego pochodzenia szarej kotki. W 2013 roku na rynek trafił pewien prosty komiks, pod tytułem: „I Am Pusheen the Cat”. Claire Belton, amerykańska artystka, nie mogła przypuszczać, że jej grubiutka, leniwa kotka zyska taką popularność. Internet dosłownie zakochał się w Pusheen: w jej leniwym stylu życia, słodkich oraz kilku kadrowych przygodach. Szybko okrzyknięto ją najbardziej popularnym kotem internetu.

Kto by nie chciał  takiego kotka w domu? Tak się składa, że za kilka dni wypadną mikołajki – świetna okazja na przygarnięcie Pusheena! Sporo z gadżetów, o których pisał wcześniej Michał, możecie nabyć w sklepie Mystery Box Ninja. My w redakcji już kilka takich mamy i… Nikt nie może się im oprzeć!

Bonusowy kot!

Jako fan polskiego kina nie mógłbym w tym wpisie nie uhonorować dzielnego kota, któremu wielki kunszt aktorski pozwolił się wcielić w rolę zająca… A szybkie łapy pozwoliły mu uciec przed nagonką na drzewo. Ci naturszczycy to mają coś w sobie.

Potencjał tego kociego aktora dostrzegł Stanisław Bareja kręcąc swój film „Miś” w 1980 roku.

PS. Na koniec mogliśmy wstawić zdjęcie Tomasza Kota, ale to nieśmieszne. Chyba.

a a a

a a

PPS. Heh.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
LeniwiecKaplitRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kaplit
Gość
Kaplit

Jestem zdruzgotany brakiem GamerCata w wpisie :<

%d bloggers like this: