Klatka dla ptaków – Tom 1 – Recenzja

Kizuna Etou jest częścią grupki dziewcząt rywalizujących ze sobą w grze pt:
„Która Z Nas Orżnie Na Kasę Więcej Facetów, I Pod Koniec Dnia Będzie Mieć Najwięcej Kasy”. Myślicie, że dziewczynki to jest miło i przyjemnie? Jakże się mylicie! W tym kółku panują bardzo rygorystyczne zasady, surowo przestrzegane.

Fabuła:

Kiedy jedna z dziewczyn postanawia odejść, reszta nie zniosła tego zbyt dobrze i skopały delikwentkę.

Tak zaczyna się pierwszy tom „Klatki dla ptaków” jednej z Pyrkonowych nowości od Wydawnictwa Kotori.
Spokojnie, jeśli myślicie, że to sążnista drama: mylicie się. Tak – początek jest mało zachęcający, jeżeli nie lubi się dramatu – ale wysłuchajcie mnie do końca.

Po wydarzeniach z pierwszego akapitu nasz bohaterka wraca do domu. Zastępuje jej drogę Yuki Inoue i – ku zaskoczeniu Kizuny – proponuje jej pracę w charakterze modelki. Modelki nie takiej zwykłej, gdyż okazuje się, że kuzyn Yuki – Asai jest malarzem i akurat szukał kogoś, kto będzie pozował do obrazów. Co zrobi Kizuna? Kim jest tajemnicze kuzynostwo? Tego dowiemy się, czytając ten tytuł.

Napisałem, że to shoujo, ale z jakiegoś powodu mam dziwne przeczucie, że historia może pójść w stronę supernaturalną, jak Acony albo Bakemonogatari.

Yuki, Kizuna i Asai mieszkają w jednym budynku, ale tu i ówdzie przewijają się w kadrach inni mieszkańcy, którym w mojej opinii też daleko do normalności. Nie pomaga aura tajemnicy otaczająca nasze kuzynostwo, a jako że uwielbiam klimaty fantasy we współczesnym settingu, więc mam taką cichą nadzieję, że mam rację i autorzy wplotą do fabuły jakieś fantastyczne wątki. Albo….

Całkowicie strzelam kulą w płot… z zawiązanymi oczami… i z palca, i dostaniemy po prostu dramat shoujo.

W obu tych wypadkach się cieszę, bo mangusia bardzo mi się spodobała i z czystym sercem polecam każdemu.

Kreska:

A jak prezentuję sam tomik?

„Klatka dla ptaków” to ładne standardowe wydanie od Wydawnictwa Kotori, okładka ze skrzydełkami bez obwoluty. Ze strony graficznej prezentuje się również bardzo ładnie, trójka głównych bohaterów w eleganckich strojach. Cała okładka jest utrzymana w jasno pastelowej tonacji kolorystycznej, którą przełamują tylko włosy oraz poplamione farbą ubrania. Bohaterowie znajdują się w tajemniczym pustym pokoju przywodzącym na myśl „Tajemniczy Ogród”. W połączeniu z zaprojektowanymi strojami przywodzi na myśl tytuł czysto fantasy, a nie shoujo.

Mały pluski za niebycie szojcem z toną tekstu niczym w Ouranie.

W środku wita nas śliczna kolorowa grafika z główną bohaterką, a skoro już zaczęliśmy omawiać środek, to jak prezentuje się tytuł pod względem graficznym?

Ładnie, nie odbiega bardzo od standardów gatunkowych Dramatów Shoujo – delikatna, efemeryczna kreska, łabędzie szyje, długie stopy i dłonie, w znakomitej większości proste tła.

Klatka dla ptaków

To wszystko sprawia, że „Klatka dla ptaków.” to porządna shoujo lektura.

Ostatecznym argumentem dla mnie była długość – trzy tomy, jak wiecie, klasyczne szojce potrafią się ciągnąć i ciągnąć, nie wnosząc nic do fabuły. A tutaj mamy krótko zwięźle i na temat.

Teraz pozwólcie, że uzewnętrznię swoje żale, bo mimo całej mojej miłości do tego tytułu nie jest on bez wad.
Główną bolączką jest projekt głównego bohatera, Asai jest do bólu standardowym zblazowanym cool protagonistą, który pod zimną powłoką skrywa gorące uczucia. Mam nadzieję, że to część fabuły i zabieg, który ma na celu skontrastowanie tego, co może się zdarzyć w kolejnych tomach.

Dla niektórych minusem może być sama kreska, nie każdy może przeżyć te łabędzie szyje i dłonie yaoi, które swoją drogą są tu do zniesienia i nie osiągają absurdalnych japońskich poziomów Junjou Romantici na przykład.

Pomimo minusów warto klatce dać szansę. Nie jest z pewnością standardowym shoujo pomimo oczywistych gatunkowych chwytów, o których była mowa wyżej w stylu cool protagonisty i kreski. Jest to oczywiście w pełni subiektywna opinia, ale uważam „Klatkę dla ptaków” za jedną z tych ukrytych perełek polskiego rynku mangowego która, pomimo że nie znana zasługuje na uwagę.

I mam nadzieję, że mi zaufacie i przeczytacie chociaż pierwszy tomik.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o