Isekai Maou to Shoukan Shoujo no Dorei Majutsu — leniwiec trafia do równoległego świata

Ostatnimi czasy zakochałem się w grach MMO. Potrafię całymi godzinami siedzieć na serwerze, zaznajamiając się z historiami i coraz bardziej lubiąc ten wirtualny świat. Powodem tego jest moje odwieczne zamiłowanie do gier, a w szczególności produkcji z gatunku fantasy. To wspaniałe uczucie towarzyszące nam podczas ratowania świata, jest czymś nie do opisania. Z tego powodu zacząłem przelewać moje zainteresowania tym gatunkiem na anime oraz seriale.

W ten sposób zainteresowałem się m.in. Overlordem, Fairy Tail oraz Nanatsu no Taizai. Po skończeniu wielu serii z gatunku fantasy czułem swojego rodzaju pustkę. Pustkę, która została w pewnym stopniu zapełniona przez Isekai Maou to Shoukan Shoujo no Dorei Majutsu. To anime zawierało kwintesencję mojego ulubionego gatunku: przeniesienie się do wirtualnego świata, demony, elfy, koto-ludzie… Wyczekiwałem  jego premiery, a gdy nadszedł ten dzień, z radością włączyłem pierwszy odcinek. 

Anime miało premierę piątego lipca 2018 roku. Studiem odpowiedzialnym za jego wydanie było Aija-do, którego produkcje nie cieszyły się zbytnią popularnością. Anime oparte jest na light novel autorstwa Yukiya Murasaki.

Dzieło opowiada o przygodach demona Diablo. Protagonista używa swojej mocy, aby przeżyć w nowym świecie, dokonując wielkich czynów. Jakich? Przekonajcie się sami, oglądając Isekai Maou to Shoukan Shoujo no Dorei Majutsu!

Fabuła

Początek jest dość sztampowy: gracie w grę i nagle przenosicie się do świata ulokowanego na zasadach owej produkcji. Odkrywacie moce, które sprawiają, że jesteście niepokonani i spotykacie śliczne towarzyszki. Moim zdaniem nie jest to zły schemat, choć dość oklepany. Jednak czy umniejsza to serii? Nie, w żadnym wypadku!

Naszym protagonistą jest Diablo, niemający sobie równych czarodziej. Jednak mimo swojej potęgi, zwykłe konwersacje stanowią dla niego wyzwanie. Został przeniesiony do świata przez dwójkę urodziwych dziewcząt, które towarzyszą mu podczas wielu przygód. Zapoznaje się ze światem i  po pewnym czasie odkrywa największy sekret swojej kociej towarzyszki… W jej ciele jest zapieczętowana dusza Władcy Demonów Krebuskulm!

Diablo wspaniałomyślnie postanowił jej pomóc, zamierzając uwolnić ją od ciężaru potwora. Jest to dość heroiczny czyn, który idealnie pasuje do naszego protagonisty, zważywszy na jego poziom mocy. W drodze do tego celu wypełnia różne zadania, dowiaduje się nowych rzeczy o otaczającym go świecie, bliżej poznaje swoje towarzyszki i co najważniejsze w tego typu produkcji — spotyka kolejne kandydatki do swojego haremu! Choć czy sprosta temu zadaniu, gdy stanie twarzą w twarz z Krebuskulmem, czy coś wpłynie na jego postanowienie?

Opinia o fabule

Jest to dość ciekawy sposób na przedstawienie przygód ultra potężnej postaci w fantastyczny świecie. Nie ukazuje ona fabuły w sposób poważny, nie musimy zwracać uwagi na każdy szczegół, jak w niektórych iseakaiach np. w moim ukochanym Overlordzie. Historia jest przedstawiona w bardzo przyjemny dla odbiorcy sposób, a wątki poboczne nie sprawiają wrażenia wciśniętych na siłę. Doskonałym dodatkiem do dobrze wykonanej fabuły jest humor panujący w anime. Pojawiający się tutaj komizm sytuacyjny sprawi, że nawet osoba sceptycznie nastawiona do serii, mimowolnie się uśmiechnie. 

W tym anime, jak w części innych produkcji przeznaczonych dla starszych odbiorców, występują dość… osobliwe sceny. Nie ukrywając, niektóre z nich trochę przechodzą za linię gatunku ecchi i wprawiają w zakłopotanie. Nie mówię o wszystkich scenach, ponieważ niektóre prowadziły do iście zabawnych sytuacji. Mimo to w anime znajdują się, również takie momenty, że podczas seansu lepiej, żeby nikt poza wami ich nie widział…

Wracając jeszcze do wątków pobocznych. Są skonstruowane tak, aby nie nudziły, a jednocześnie dowiadujemy się w nich nowych faktów o postaciach. Są utrzymane w podobnej atmosferze, co główny wątek fabularny. Dążymy do rozwiązania akcji, czujemy napięcie, a mimo to wpadamy na wiele zabawnych żartów i sytuacji.

Moim zdaniem fabuła jest tutaj bardzo dobrze napisana, bohaterowie świetnie wymyśleni oraz zrealizowani, a klimat bardzo zachęca do oglądania. Mam nadzieję, że to nie koniec przygód władcy demonów i zostanie wypuszczony drugi sezon.

Bohaterowie:

W anime występuje mała liczba postaci pierwszoplanowych, lecz nadrabia to trochę większą grupą bohaterów drugoplanowych i epizodycznych. Dzięki takiemu zabiegowi możemy lepiej poznać historię głównych postaci i ich rozwój. Zauważymy również w lepszy sposób, jak powstają lub zmieniają się relacje między nimi.

Wcześniej wspomniany Diablo odgrywa rolę protagonisty w naszym anime. Przez całe życie unikał kontaktów międzyludzkich, dlatego początkowo ma problem w nowej sytuacji. Jednak szybko postanawia porozumiewać się z resztą, tak, jak przemawiał w samej grze, z arogancją i wyraźnie widoczną wyższością. Dochodzi przez to do kilku konfliktów, lecz z czasem Diablo zmienia swoje nastawienie wobec świata i staje się nieco bardziej otwarty.   

 Diablo przeniósł się do krainy fantasy, dlaczego więc nie miał tam spotkać elfów? Jedną z jego towarzyszek jest piękna przedstawicielka tej długowiecznej rasy, Shera L. Greenwood. To miła, pogodna osóbka, choć przy tym trochę głupkowata. Dziwi mnie jednak jej charakter, patrząc na to, w jakich warunkach dorastała. Jest bowiem elfią księżniczką, która była już od najmłodszych lat  dręczona przez starszego brata. Darzy naszego protagonistę specjalnym uczuciem i na tym nie poprzestaje. Ma bowiem sporą przewagę nad swoimi rywalkami, ponieważ została szczodrze obdarzona przez naturę.

How NOT to Summon a Demon Lord — władca demonów i jego harem

Tworząc fantastyczny świat, autorzy nie zapomnieli o ludziach mających kocie cechy, w tej rzeczywistości są nazywani Pantherianami. Rem Galeu należy do przedstawicielek płci pięknej, tej ciekawej rasy. Nasza kocia bohaterka z charakteru jest przeciwieństwem Shery. Jednak z czasem cicha, nieufająca nikomu i opryskliwa bohaterka zmienia się, staje się szczera i gotowa do poświęceń za przyjaciół. Dlatego mimo początkowej niechęci do Shery, po pewnym czasie obie się zaprzyjaźniają. Jednakże jest jeden szczegół, który stanowi między nimi wieczną kość niezgody, mowa bowiem o ich piersiach, które są wyraźną różnicą pomiędzy bohaterkami. Powodem tej zazdrości jest fakt, że Rem, również darzy protagonistę pewnym uczuciem i boi się, że przegra z Sherą przez swoją fizjonomię. 

Szczerze mówiąc, nie licząc Diablo, Rem jest moją ulubioną postacią z tego anime. Jeżeli powstanie drugi sezon mam nadzieję, że twórcy jeszcze bardziej rozwiną tę postać.

Król Demonów i jego wierne poddane

Jednak co to by był za harem, jeżeli byłyby w nim tylko dwie kobiety, prawda? Diablo podczas swoich przygód poznaje jeszcze trójkę kobiet, które wraz z rozwojem fabuły, zaczynają coraz to bardziej się w nim zakochiwać. Nie są to miejskie panny, lecz postacie, które mogły zmienić bieg naszej  historii.

Edelgard poznała Diablo podczas ataku na miasto. Nasza lansjerka wdała się z nim w walkę, lecz odniosła sromotną porażkę. Nie miała szans z przepotężną magią demona i ledwie uszła z życiem. W przeciwieństwie do niej Alicia zapoznała się z protagonistą w przyjaźni. Pomagała drużynie Diablo w uporaniu się z wojną pomiędzy ludźmi a elfami. Dzięki swojemu charakterowi szybko się ze wszystkim zaprzyjaźniła. Jednak czy jej uczucia wobec reszty są szczere? Ostatnią postacią, którą Diablo spotkał, jest pewna demonica. Początkowo wydaje się tak niebezpieczny, że protagonista planuje ją zabić. Jednak wraz z upływem czasu przekonuje do siebie innych. Mimo to, przez przyjaźń z demonem nasi bohaterowie doświadczają wiele traumatycznych przeżyć. Jednakże te wszystkie wydarzenia kończą się pomyślnie. A nasz demon zaczyna darzyć Diablo specjalnym uczuciem.

Nawiasem mówiąc, ze wszystkich wymienionych tutaj postaci, nie lubiłem jedynie Alicji. Najprawdopodobniej przez irytujący charakter bohaterki oraz rzeczy, których się dopuściła w anime.

Isekai Maou to Shoukan Shoujo no Dorei Majutsu isekai

Kreska

W anime całość wydarzeń jest przedstawiona w prosty sposób. Pasuje to idealnie do komediowego charakteru serii. Dzięki temu nasz bohater dość często występuje w dziwnych pozach, wywołując natychmiastowy uśmiech. Mimo prostej kreski oprawa graficzna nic nie traci. Seria opiera się na spektakularnych walkach Diablo z potężnymi, jak na ten świat, postaciami. Całe walki ukazane są w odpowiedni dla tego anime sposób. Zachwycają widza dynamicznymi ruchami oraz świetną animacją magii.  Prosta kreska nie powoduje, również utraty klimatu starć. Obraz przechodzi płynnie z jednej sceny do drugiej, ułatwiając widzowi śledzenie akcji na ekranie. Tło nie wykonano w bardzo szczegółowo sposób, ponieważ nie jest to potrzebne. Widzowie mają skupiać się na bohaterach i wątku, a nie zbytnio mu się przyglądać.

Aparycja bohaterów idealnie pasuje do ról w świecie, Diablo jako władca demonów, jest wysoki, dobrze zbudowany oraz ma rogi. Natomiast Edelgard będąca lansjerką, posiada odpowiednią fizjonomię oraz strój dodający jest szybkości i zwinności.

Cała seria oparta jest na light novel, dlatego postacie ukazane są jedynie na okładkach. Sposób, w jaki są przedstawione w anime, nie odbiega od pierwowzoru. Postacie są prawie identyczne, poza kilkoma małymi detalami np. w anime obroża zniewolenia nie ma długiego łańcucha.

Podsumowując, kreska w anime cieszy oko, a starcia pomiędzy postaciami oraz towarzyszący im klimat nie raz wprowadzą nas w silne podekscytowanie. To wszystko sprawia, że całą akcję łyka się szybko i przyjemnie. 

Muzyka

Moim zdaniem opening bardzo dobrze oddaje klimat serii, a przy tym przypadł mi do gustu. Jest energiczny, dynamiczny oraz przedstawia większość ważnych dla fabuły postaci. Muzyka w nim zawarta zapada w pamięć, towarzysząc nam do końca odcinka.

W przeciwieństwie do openingu ending jest spokojny. Jednakże ukazuje nasze bohaterki w dość osobliwych pozach i strojach. Muzyka, tak jak poprzednio, wpada w ucho, jednak przez sposób ukazania żeńskich postaci, zamiast wywoływać miłe skojarzenia, wprawia mnie w lekkie zakłopotanie. 

Z powodu gatunku ecchi, na którym seria jest po części zbudowana, takimi scenami naszpikowane jest całe anime oraz opening.

Według mnie tło muzyczne Isekai Maou nie jest zbyt bogate, dlatego nie zwraca zbytnio uwagi widza. Jednak pojawia się w odpowiednich dla niej momentach np. w scenach walki, potęgując klimat. 

Isekai Maou to Shoukan Shoujo no Dorei Majutsu anime

Podsumowanie

Anime na pewno zapamiętam na dłużej. Powodem tego jest m.in.: humor, dobrze napisaną fabułę, sceny walki i przede wszystkim postacie. To wszystko idealnie wpasowało się w mój gust, powodując u miłe wspomnienia związane z serią.

Jednakże mimo świetnych elementów Isekai Maou ma pewną wadę. Mowa bowiem o zbyt dużym naciskaniu na gatunek ecchi. Nie jest to zbyt przyjemnie, kiedy podczas oglądania, w kadrze znikąd pojawiają się piersi Shery. Jest to element, który może odstraszyć potencjalnego widza.

Poza tym problemem nie mam nic do zarzucenia Isekai Maou to Shoukan Shoujo no Dorei Majutsu i jestem gotów polecić to drugiej osobie. Jednakże lepiej, aby były to osoba dojrzalsza. Isekai Maou to Shoukan Shoujo no Dorei Majutsu jest bardzo dobrym anime, w którym warto nie mieć zaległości.

Isekai Maou to Shoukan Shoujo no Dorei Majutsu

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: