Inspektor Akane Tsunemori 2-3 – Psycho-pass – Recenzja

Inspektor Akane Tsunemori

Akane powraca na jesień.

Pamiętam, że pierwsza recenzja wyszła w maju – miła, przyjemna, ciepła wiosna była w tym roku. Mało brakowało, a uznałbym, że to pora roku lepsza od zimy.

Już prawie pół roku za nami

Już prawie cały rok za nami. Jasień jak nigdy daje się we znaki. Zimno, katar zatyka noc średnio milion razy dziennie, a i depresyjność nie daje o sobie zapomnieć. Czy można w jakiś jeszcze sposób poprawić ten niemal idealny, wisielczy nastrój? Jedni powiedzą – alkohol, inni – narkotyki, a ja Wam powiem: Psycho-pass.

Paczka w moim domu zjawiła się sporo czasu temu. Przez wszelakie problemy i „ciekawsze” pomysły, omijałem temat mangowy. Teraz jednak postanowiłem, że warto jednak kilka słów napisać. Ale zanim…

W POPRZEDNIM ODCINKU

Słowem podsumowania – „Inspektora Akame Tsunemori” aka „Psycho-pass” to manga na pewno godna polecenia. Oglądam anime, więc wiem, że kolejne tomy na pewno mnie nie zawiodą – a Wy powinniście mi zaufać na słowo: Was też nie zawiodą. Oczywiście, jeżeli lubicie ciężki klimat i masę zabójstw. Postacie, które przyjdzie nam poznać, są ciekawe, wyjątkowe. Po pierwszym tomie jednak mam wrażenie, że niektóre zepchnięto trochę na dalszy plan, ale wierzę, że w kolejnych częściach poznamy je bliżej.

Szczerze mówiąc, trochę was nakłamałem. Nie obejrzałem anime do końca, jedynie kilka pierwszych odcinków. Ale kiedyś obejrzę, zobaczycie!

Jeżeli zaufaliście mi na słowo i kupiliście dalsze tomy, to na pewno się nie zawiedliście. Okazało się, że manga Psycho-pass jak nic trafia w moje gusta, a z tomu na tom robi się coraz bardziej mroczna i ciężka.

Pojawiła się też jeszcze jedna rozbieżność. Główna bohaterka, Akane Tsunemori, nie jest fajna. Jest wręcz irytująca przez swoją głupotę – no i w trzecim tomie obserwujemy, jak przez tę głupotę bardzo mocno przejechała się na życiu. Z tajemniczych źródeł jednak wiem, że ponoć nasz inspektor wraz z rozwojem fabuły, staje się ciekawsza. Ile w tym prawdy? Dowiemy się już w kolejnym poście. Teraz jednak przejdźmy do wypisywania rzeczy, które spodobały mi się w dwóch kolejnych tomach mangi „Inspektor Akane Tsunemori”!

Akane

Psycho-pass 2

Drugi tom zaczyna się zakończeniem sprawy, którą pamiętamy jeszcze z poprzedniego. Patrząc przez pryzmat dalszej akcji, to te konkretne śledztwo nie urywało dupy, ba, uważam, że było jak dotąd najnudniejsze.

Ale płynnie przechodzimy do kolejnego: mamy sprawę pewnego internetowego… Awatara? Nie wiem, do czego można by było to porównać, ale najlepszą opcją będzie uznać, że tak właśnie wyglądają youtuberzy przyszłości. Nie bez powodu użyłem też określenia „awatar”, bo to jest dosłownie awatar. Logując się do sieci społecznościowej, człowiek przybiera postać, którą wcześniej sobie stworzy – Akane jest ośmiorniczką, pan Ginoza jest pieniążkiem. Głównymi bohaterami tego wątku są jednak Talizman – internetowy wróżbita oraz Spooky Boogie.

Ten pierwszy znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Jak to możliwe, jeżeli w świecie rządzonym przez Sybillę, nie da się rozpłynąć w powietrzu?

Tak więc prawdziwe ciało Talizmana zostaje znalezione poćwiartowane w rurach kanalizacji. Tylko że awatar dalej funkcjonuje, dalej robi transmisje. Czy Spooky Boogie czeka taki sam los? Co kryje się za tak dziwnymi morderstwami ostatnimi czasy? Te pytania zostały postawione – ale na odpowiedź będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.

Po, mogłoby się wydawać, skutecznie rozwiązanym śledztwie, manga wcale nie zwalnia. Wręcz przeciwnie, dopiero teraz w stu procentach poczułem jej prawdziwy klimat. Okazuje się, że giną młode dziewczyny. Praktycznie wszystkie z jednej prywatnej szkoły. Niedługo potem w parku zostają odkryte dziwaczne rzeźby, rodem z koszmarnych obrazów. Kto za tym stoi? Czemu te wszystkie sprawy sąnłudząco podobne to tych sprzed lat? Nad czym przez trzy lata pracował Kougami? I dlaczego Ginoza aż tak nienawidzi utajnionych kryminalistów? Coraz więcej pytań, ale i coraz więcej odpowiedzi.

Leniwiec lubi morderstwa.

Z drugiego tomu jeszcze trochę rzeczy widziałem – chociażby całe pierwsze śledztwo – w wydaniu animowanym. Dopiero pod koniec zaczynał się temat, o którym nie miałem żadnych informacji. I powiem Wam: bardzo mile mnie zaskoczył. W notatkach zaznaczyłem sobie rzeczy, które przypadły mi to gustu.

  • Pierwsze hasło dotyczy Akane i jej zaufania. Nasza bohaterka zapomina, że osoby, z którymi pracuje, musieli popełnić jakieś przestępstwo. Albo przynajmniej coś konkretnie zaburzyło ich psychikę. Oczywiście, zaufanie w pracy jest bardzo ważne, ale ja bym jednak szedł w stronę zasady: „ufaj i kontroluj”. No i jak dowiadujemy się później, rozmawianie o pracy w kręgu znajomych może się tragicznie skończyć. Moim zdaniem powinna zachować pewien bufor między nią, a jakby nie patrzeć, jej podwładnymi.
  • Na 13 stronie Ginoza mówi, że Akane nie rozumie, na czym polega praca inspektora. Poważnie? Przecież pracuje tam chwilę, ma za sobą trzy śledztwa, gdzie sama i tak ich nie rozwiązuje, a wymaga od niej doświadczenia. No debil.
  • Podobają mi się metody działania Kougamiego. W tym idealnym świecie, gdy przestępca zjada spokojnie obiad w kabinie toalety, kopniak wyważający drzwi to miód dla oczu. Warto też wspomnieć o bardzo dobrze narysowanej dynamice. Szkoda tylko, że Waneko pokusiło się akurat o taki font, w momencie, gdy Kougami krzyczał. Moim zdaniem kompletnie tam nie pasuje.
  • Rozdział piąty zaskoczył mnie ładnym rysunkiem na stronie, który go rozpoczyna. To nie jednorazowa sytuacja, gdy zachwycam się tymi – można by powiedzieć – prostymi rysunkami. Uważam jednak, że czarno-białe postacie idealnie wplatają się w cały klimat serii i wyglądają dużo lepiej niż ich odpowiednicy już w samej mandze. Nie odchodząc od piątego rozdziału, czytamy w nim, że artyści są w zasadzie klasyfikowani jako bezrobotni. Chociaż mogą zarabiać na programach partnerskich. Trochę szkoda.
  • Były też momenty, gdy zaśmiałem, ale nie z radości, a raczej z bezsensu wydarzenia. Tak było gdzieś na początku tomu, gdy Kugami… Siłował się z robotem. Z robotem, który normalnie przebija się przez ściany czy podłogę.
  • Nie mógłbym też nie wspomnieć o polskim akcencie w Psycho-pass: spirytus 95% product of Poland.
  • Najbardziej jednak do gustu przypadają mi psychopaci, których możemy obserwować na kartach kolejnych tomów. To nie są byle jacy przestępcy, działający bez planu i pomysłu na przyszłość. Tutaj jest wszystko dobrze zaplanowane.

Ja widzicie, ogólne odczucia po drugim tomie są raczej pozytywne. W oczy kole jedynie pewna głupota głównej bohaterki, a raczej jej prostota i bezgraniczne zaufanie. No i po rozwiązanie problemu poszła do wróżbity…

Akane Tsunemori

Psycho-pass 3

Tak naprawdę dopiero od tego tomu poczujemy prawdziwy klimat Psycho-pass. Dopiero w trzecim tomie pojawiają się konkretne, chore i straszne morderstwa. Oczywiście, dla tych, dla których poćwiartowanie ciała i spuszczenie go w toalecie, jest już wystarczająco makabryczne, to nie wróże Wam świetlanej przyszłości. No chyba że przestaniecie czytać, ale potem będziecie żałować.

Warto też zaznaczyć, że ten komiks jest grubszy od dwóch poprzednich.

W trzecim tomie nie dostajemy już dorosłego, szalonego przestępcy. Tych jeszcze można w jakiś sposób… zrozumieć? Na pewno jesteśmy przyzwyczajeni, że morderstw dopuszczają się głównie osoby dorosłe. Inspektor Akane Tsunemori funduje nam… Uczennice szkoły!  Prywatnej placówki, o której pisałem wcześniej. Nie wiem jednak, czy to gimnazjum, czy liceum. Niemniej, główna zła bohaterka jest raczej młoda. To wszystko pięknie nam się kumuluje z tym, że swoje „rzeźby” tworzy na wzór obrazów swojego ojca.

A jak te obrazy wyglądały? Były to karykatury młodych dziewczyn rodem z horroru. Nogi odcięte i przymocowane gdzieś w okolicach rąk, ręce splątane zamiast wspomnianych nóg. Głowa również zmieniła swoje miejsce: trafiła na środek brzucha. Bardzo piękne obrazy, na pewno mają swój urok. Problemy pojawiają się, gdy ciała martwych dziewczynek znajduje się w parku, w identycznym ułożeniu ciała jak na opisie wcześniej.

Z drugiej strony, w tym samym tomie poznajemy przeszłość Kougamiego, trochę przeszłości Ginozy. Jak się okazuje, manga nie ściąga nogi z gazu i szczególnie przeszłość tego pierwszego jest równie makabryczna, jak aktualnie wydarzenia. W ogóle genialny pomysł: poćwiartować ciała, ułożyć je w różne kształty i na to nałożyć hologram, aby nikt się za szybko nie zorientował. Najlepiej na bardzo zaludnionej ulicy.

Sprawa jednak wyjaśnia się dość szybko, a od połowy tomu poznajemy zupełnie nowych bohaterów. Okazuje się, że za tym wszystkim stoi ktoś trzeci, ktoś, kto jakimś cudem oszukał nieomylny system – zakończenie tomu było GENIALNE. Ale pojawia się również bogaty przedsiębiorca – pierwszy w pełni zmechanizowany człowiek z pewnym zamiłowaniem do polowania.

Czy materiały, które przez trzy lata zbierał Kougami, teraz się do czegoś przydadzą? Czy może po tylu latach uda się złapać mordercę sprzed lat? No i co spowodowało, że nastolatka dokonywała takich morderstw?

Leniwiec lubi taką fabułę.

Trzeci tom sprawił, że poczułem gdzieś wewnątrz nutkę ekscytacji. Żałowałem, że tak szybko się skończył. Ale obok, jakimś cudem, pojawił się też strach. Dlaczego? Nie umiem tego wyjaśnić, ale czekam na kolejne tomy. Notatki, chociaż będzie ich mniej, niż przy poprzednim.

  • Główny wróg to prawdziwy geniusz zła. Nie jakiś tam farbowany lis, co to mu nigdy plany nie wychodzą i tylko on tak sam siebie nazywa. W Psycho-pass jest to osoba, która zdaje sobie sprawę z tego, co robi. Czerpie z tego przyjemność i co najważniejsze: ma sumienie czyste jak łza.
  • Akane pierwszy raz pokazała, że jednak nie jest tylko popychadłem. Prosto w twarz wygarnęła inspektorowi, że ten podważa jej kompetencje – a przecież są równi rangą. Idź w tym kierunku Akane, idź. 
  • A wracając do tych złych. Mamy też w pełni zmechanizowanego psychopatę, który urządza sobie polowanie na ludzi. Gdyby tego było mało, nawet ma fajki zrobione z ich kości.
  • Podobało mi się również, że chociaż odrobinę poznaliśmy historię inspektora Ginozy. Nic jeszcze konkretnego nie wiemy, ale możemy się całkiem sporo domyślać – to sprawia, że jego postać już nie wydaje się, jakby dzień w dzień chodziła z kijkiem w dupie. A może raczej, to po części tłumaczy, dlaczego z nim chodzi.
  • Porwanie przyjaciółki Akane. Przestępca to nie idiota i potrafi dotrzeć do odpowiednich informacji. 
  • I idący za tym problemem genialny, przemyślany plan, który nie może nie wypalić. Nawet starania głównych bohaterów tego nie zmienią. W końcu.
  • Ciekawostka: dwa mechaniczne psy nazywają się Kafka i Lovecraft. 
  • Wisienka na torcie: rozpacz Akane na sam koniec tomu. Wreszcie jak na dłoni dostajemy, że ten system wcale nie jest idealny – że posiada jedną, bardzo wielką wadę: głównego złego nie można… Musicie sami przeczytać i zobaczyć, warto.

Gdy za długo patrzysz w mrok, twoja psychika mętnieje.

Bo trzeba zaznaczyć – wcale nie jest trudno stworzyć wątek kryminalny, trudno jest stworzyć DOBRY wątek kryminalny. A tutaj się udało.

Podtrzymuję te słowa. Wątki kryminalne w Psycho-pass to jest coś wspaniałego. Są straszne, są ciekawe. Jestem zadziwiony, jak dobra jeszcze może okazać się ta manga. Pokazuje brutalną rzeczywistość – w idealnym świecie. Pokazuje, że nawet jeżeli ludziom ułoży się życie od początku do końca, to i tak znajdą się tacy, którzy będą się z tych schematów wyrywać. Niekoniecznie w pozytywny sposób. Że zaszczucie psychiczne w postaci skanerów co krok, wcale nie jest dobre, mimo że przestępczość zmalała, ludzie żyją w ciągłym stresie.

Czekam ja głupi na kolejne tomy, lektura sprawia wielką przyjemność i pobudza szare komórki. Każdy by chciał żyć w idealnym świecie, prawda? To Inspektor Akane Tsunemori skutecznie odtrąci Was od tej wizji.

Nie dostałem jednak wszystkiego, czego chciałem. Przez te dwa tomy poznaliśmy troszkę bardziej jedynie trzy postacie. Reszta to dalej tajemnica dla czytelnika. 

Ode mnie na dzisiaj tyle – zapraszam do polubienia fanpejdża no i jeżeli chcecie, możecie śledzić moje konto Instagram. 

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] przejdziesz do czytania, polecam Ci zapoznać się z recenzjami tomu pierwszego, oraz dwóch kolejnych, aby mieć pełny obraz serii. Zacznijmy analizę kolejnych […]