Gdy nie możesz zaakceptować siebie. Kłamstwo i jak to robimy.

Tommi Parish w Kłamstwo i jak to robimy, pokazuje, do jakiego stopnia potrafimy oszukać siebie samych i co tak naprawdę z tego mamy. A to wszystko w urzekająco artystycznym wydaniu.

Ostatnio zadaję wiele pytań samemu sobie. Jestem wielkim zwolennikiem wewnętrznych rozmów, dużo gadam sam ze sobą.  Dziwne? Nie wiem, mi (nam) to nie przeszkadza. Coraz częściej jednak tematy moich przemyśleń są bardziej filozoficzne, etyczne. Pewnie to zasługa zbliżającej się wcale nie po cichu jesiennej aury i wielu życiowych obserwacji. Zastanawiałem się na przykład, co to znaczy być szczęśliwym, ale tak naprawdę, nie tylko pozornie, na ogół. Myślę, że to stan, w którym budzimy się rano i wiemy, że możemy spędzić czas, będąc sobą, robiąc to, co lubimy robić. Pełna akceptacja własnej osoby i życia. Duma z tego, kim się jest. Czasami jednak oszukujemy siebie samych. Wodzimy się za nos, żeby dopasować się do nie swoich standardów, bo tak jest zwyczajnie prościej, łatwiej. Problem w tym, że to nigdy się w pełni nie uda. Kłamstwo i jak to robimy.

Jak to się dzieje?

Mówią, że kłamstwo ma krótkie nogi. Może to prawda, ale co z tego, skoro na krótkich nogach też można długo pobiec? Bohaterowie komiksu Tommi Parish mydlą sobie oczy od lat i myślą, że robią to skutecznie. Oryginalność komiksu polega na prozaiczności przedstawionych wydarzeń, z której autorka potrafi wydobyć pewną magiczność  nie zawsze zauważalną w codziennym życiu. Dwójka starych znajomych spotyka się przypadkiem w supermarkecie. Tym razem nie pada wymijające “będziemy w kontakcie”, a bohaterowie od razu postanawiają nadrobić część straconego czasu. Każda chwila, a także każda opróżniona butelka alkoholu, wyciąga na wierzch niezamknięte kwestie z ich życia. Tim i Cleary stają się coraz bardziej szczerzy zarówno dla drugiej strony, jak i dla siebie samych. Dowiadujemy się, jak mocno na ich dorosłość rzutują wydarzenia z młodości – poszukiwanie własnej tożsamości seksualnej, czy lęk przed odrzuceniem.

Dla Tima kłamstwa stanowi wygodną maskę, którą nakłada na twarz tak uparcie, że w końcu sam siebie przekonuje do jej prawdziwości. Kilka razy widzimy jednak, że w przebraniu wcale nie jest mu tak wygodnie, ale zbyt ciężko jest się do tego przyznać. Mężczyzna ma wkrótce się ożenić, ale spokoju nie daje mu część własnej natury, która żywi pewne zainteresowanie do mężczyzn. Inaczej sprawa ma się z Cleary, która przestała okłamywać siebie samą i zaakceptowała swój biseksualizm.  Może i nie jest jej z tym łatwo, bo w środku nadal nie jest poukładana (nie potrafi stworzyć stałego związku, ani związać się z kimś właściwym), ale ta szczerość ze samą sobą pozwala jej prowadzić życie z czystej karty, którą coraz umiejętniej zapełnia. Każde z dwójki bohaterów jest postacią trudną, nie do końca szczęśliwą, ale wyraźnie widać, jak kto wychodzi na kłamstwie, a jak na trudnej prawdzie.

Historia w historii?

Warto również wspomnieć, że Kłamstwo i jak to robimy, to pewnym sensie komiks z zawartą incepcją. Cleary bowiem w pewnym momencie znajduje książkę, którą czytamy razem z nią. To interesująca wstawka, która opisuje historię podobną do tej z głównej osi fabularnej. Jest to historia ludzi, którzy oszukują samych siebie i całym tym bagażem chcą (potrzebują) zbudować normalną relację. Czy jest to możliwe?

W co ubrane jest kłamstwo?

Komiks w czarujący sposób odkrywa mistyczną część prozaicznego życia. Spotkanie kogoś ze swojej przeszłości, pozornie błahe, przez odpowiednie słowa wypowiedziane w konkretnym czasie może obrócić życie do góry nogami. Niegasnąca więź z osobą z dawnych lat przy odrobinie alkoholu może znowu rozkwitnąć. Nawet pomimo chwil krępującej ciszy (którą słychać na obrazkach!), przekonujemy się, jak mocna może być zażyłość między dwiema niegdyś bliskimi sobie osobami. Tę niesamowitość, magię wibrującą w powietrzu świetnie podkreślają kreska i kolory. Ta pierwsza jest bardzo nietypowa, sylwetki ludzkie są karykaturalne, przerysowane, ale podkreśla to wewnętrzne upośledzenie uczuciowe, tożsamościowe, z jakimi zmagają się wszyscy bohaterowie. Kolorowanie bardzo przypadło mi do gustu, bo zmieniało się dynamicznie wraz z upływem dnia, w którym rozgrywała się akcja komiksu. Autorka nie gra cieniami, a bardziej nakłada na kadry filtry – od pomarańczowych w czasie zachodu słońca, po czerwienie i fiolety oświetlające nocne ulice.

A Ty jak kłamiesz?

Kłamstwo i jak to robimy, to bardzo ciekawy projekt. Taka wyjątkowa perełka – może nieduża i w gruncie rzeczy nie warta milionów, ale czarująca i jedyna w swoim rodzaju. Opowieść trochę smutna, trochę wesoła, ale w żadnym razie nie moralizatorska.  Autorzy po prostu przedstawiają nam historię, która mogłaby przytrafić się każdemu z nas, jeśli nie żyłby w zgodzie sam ze sobą. Myślę, że warto podsunąć ten komiks wszystkim, którzy są choć trochę zagubieni w świecie. Może dzięki niemu do pewnych wniosków dojdą szybciej, niż bohaterowie komiksu.

Ten niezwykły album możemy kupić w sklepie wydawnictwa Timof i cisi wspólnicy.

Posłowie

Gorąco polecam nie tylko ze względu na treść, ale i piękną edycję tej pozycji. Okładka nie jest gładka, w dotyku przypomina fakturę kart z trójwymiarową stroną, a sam papier jest lekko szorstki i znacznie bliżej mu do tego książkowego niż komiksowego. To sprawia, że Kłamstwo i jak to robimy, niesie ze sobą jeszcze więcej artyzmu.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o